I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec m...

13.09.10, 07:31
Takie mamy prawo w demokratycznym podobno Państwie, że ojciec na wstępie stoi na straconej pozycji.
    • mmiastowy Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec 13.09.10, 07:46
      Nie rozumiem tego. To, że ludzie przestają się kochać i nie chcą być razem, nie oznacza, że nie są już rodzicami i że nie kochają swoich dzieci. Wiadomo, że rodzice są różni, ale chyba ważne, że są i chcą się dzieckiem zajmować. Nie mogę pojąć postępowania kobiet, które ograniczają kontakty z ojcem, ale alimenty chętnie biorą. Zastanawia mnie też, że w krajach zachodnich ludzie się jakoś ze sobą dogadują, normalny jest kontakt i współpraca z "byłymi". W Polsce nie do pomyślenia. Trzeba zniszczyć swoje życie, życie dziecka, a najlepiej całkowicie roznieść, zdeptać i sponiewierać byłego partnera, żeby poczuć ... co? Satysfakcję, że jest się beznadziejnie głupim i nie do pogadania?
      • Gość: ona Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.spray.net.pl 14.09.10, 22:38
        > Nie rozumiem tego. To, że ludzie przestają się kochać i nie chcą być razem, nie
        > oznacza, że nie są już rodzicami i że nie kochają swoich dzieci.

        No właśnie, powiedz to ojcom, którzy nie są zainteresowani kontaktem z "byłymi" dziećmi (tak to widzą chyba) - nie odbierają od nich telefonów, nie wspominając o jakimkolwiek spotkaniu, i którzy są gotowi wydać ciężkie tysiące na adwokatów tylko po to, by płacić groszowe alimenty - dla czystej satysfakcji utrudnienia życia byłej partnerce (nieważne, że to dziecko nie pójdzie na zajęcia dodatkowe po szkole, że to dziecko tęskni za tatą - fajnie, że jej będzie ciężej). Ja akurat tego nie rozumiem.
        • Gość: on Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 04:06
          Przeczytałaś artykuł? Raczej nie...
    • Gość: s Wizyty powiązać z alimentami:) IP: *.ip.netia.com.pl 13.09.10, 08:18
      Jakby raz czy drugi uznać, że utrudnione kontakty to brak potrzeby płacenia alimentów (w końcu można by to zamienić na jakiś fundusz na naukę bez dostępu drugiego rodzica do niego) to by szybko pilnowali żeby wizyta doszła do skutku
      • remo29 Re: Wizyty powiązać z alimentami:) 13.09.10, 09:53
        Gość portalu: s napisał(a):

        > Jakby raz czy drugi uznać, że utrudnione kontakty to brak potrzeby płacenia ali
        > mentów (w końcu można by to zamienić na jakiś fundusz na naukę bez dostępu drug
        > iego rodzica do niego) to by szybko pilnowali żeby wizyta doszła do skutku

        Pięknie powiedziane...
      • Gość: beba Re: Wizyty powiązać z alimentami:) IP: *.adsl.inetia.pl 13.09.10, 10:14
        Absolutnie się z Tobą zgadzam. Uzależnić otrzymywanie alimentów od widzeń z Ojcem i problem znika natychmiast.
      • mali_kali Re: Wizyty powiązać z alimentami:) 13.09.10, 12:41
        No, nie do konca prawda. Czytalem o przypadku, gdy sad zaczal nakladac grzywny na matke. Placila miesiecznie ok. 1500 zl, poczas gdy alimentow otrzymywala 1000 zl. Stwierdzila, ze woli placic niz pozwolic bylemu mezowi na zobaczenie sie z dzieckiem.
      • Gość: aniaz13 Re: Wizyty powiązać z alimentami:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 19:27
        Po 15 miesiącach walki syna o to by mógł zobaczyć swojego syna a my jego dziadkowie - wnuka, jestem jak najberdziej za takim rozwiązaniem, rozumiem to że dziecko ma potrzeby życiowe, ale równie ważną potrzebą dziecka jest kontakt z drugim rodzicem (głonie ojcem), niestety, jeśli bedzie istniał obowiązek alimentacyjny bezpośrednio do rąk osoby, z którą dziecko mieszka, takie sytuacje będa się powtarzały
    • thekaroten Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec 13.09.10, 09:37
      bmwariat napisał:
      > Takie mamy prawo w demokratycznym podobno Państwie, że ojciec na wstępie stoi n
      > a straconej pozycji.

      Mamy takie prawo właśnie DLATEGO, że żyjemy w demokratycznym kraju. Przez lata panowało u większości z nas przekonanie, że za wychowanie dziecka odpowiada wyłącznie matka. Wprawdzie powoli się ono zmienia wraz z większą aktywnością zawodową kobiet, wprowadzaniem tacierzyńskiego i obserwacją zachodniego stylu życia, ale sądy często są starej daty i starych przekonań.
    • remo29 I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobec ... 13.09.10, 09:51
      Każdemu polecam film "Tato"- Wszystko w temacie sądów, kuratorów, matek-Polek itp...
    • troll_bagienny Jest sposób na takie sytuacje 13.09.10, 09:56
      Ojciec i tak nic nie wskóra, a im bardziej będzie natarczywy w chęci widzenia dziecka, tym trudniej będzie mu to spotkanie zrealizować. Najlepszy sposób - okazać babie kompletną obojętność. Płacić zasądzone alimenty i ani grosza więcej. Nie dzwonić, nie kontaktować się. Wtedy sama przyjdzie, a wtedy usłyszy, że facet akurat nie ma czasu, że wyjeżdża, że chory. I tak parę razy. Za którymś tam podejściem będzie sama prosiła, żeby ojciec zechciał zająć się dzieckiem. Bo babie chodzi tylko o to, żeby zrobić byłemu mężowi/partnerowi na złość. Pognębić go, upokorzyć. Najlepszym sposobem obrony jest totalna obojętność. A dziecko i tak za parę lat zrozumie, że ma wredną i sfrustrowaną matkę, nie pomoże nawet proces prania mózgu przeprowadzany latami i serwowanie dziecku obrazu wyrodnego ojca, bo w końcu nastoletni syn czy córka sam nabierze podejrzeń w kwestii prawdziwości tych informacji i zechce naocznie przekonać się, jakiego ma tatę. Najlepszą bronią na byłą zapalczywą partnerkę/żonę jest olewanie jej i unikanie jak śmierdzącego gówna.
      • dorry Re: Jest sposób na takie sytuacje 13.09.10, 11:26
        Hmmm, a mi się wydaje, że najlepszym sposobem na uniknięcie podobnej sytuacji jest przemyślany wybór partnerki i przyszłej matki swoich dzieci. Tak wielkiej głupoty jak ta opisana w artykule ukryć się nie da. Nawet pod najlepszym makijażem i za największym na świecie cycem. Ale co zrobić, penis rządzi mózgiem u wielu z was, panowie.
        • Gość: marza Re: Jest sposób na takie sytuacje IP: *.metrona.pl 13.09.10, 13:08
          to spostrzeżenie dotyczy obydwu stron. W ogólnosci nie byłoby tylu rozwodów, gdyby powody ślubów były mniej pozorne, a ludzie je biorący rzeczywiscie dorosli. Ale to juz inna historia.
          Skoro jest rozwód i są dzieci, przyszli byli rodzice powinni mieć zlecone przez sąd płatne nauki, jak być byłymi malżonkami, którzy mają wspólne dzieci. Jeśli połowie by to pomogło - to tylko z korzyścia dla dziatwy
        • Gość: ciotka Bzdury gadasz, Doris IP: *.197.245.15.threembb.co.uk 13.09.10, 20:30
          Swoje lata mam i wiele widzialam. Nawet w zwiazkach moich bylych studentow (niby ludzie wyksztalceni i na poziomie). Niestety, w jakis 7-8 przypadkach na 10 dziecko jest uzywane przez matki by sie odegrac na tatusiu, nawet gdy ten nie jest winien (tj. nie odszedl do innej), a po prostu parze sie nie ulozylo. Niezwykle rzadko spotyka sie tu matki, ktore potrafi odlozyc na polke wlasne emocjonalne urazy dla dobra dziecka.
          • Gość: kk Re: Bzdury gadasz, Doris IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.10, 20:34
            święta racja
            • Gość: shal Re: Bzdury gadasz, Doris IP: *.clubnet.pl 13.09.10, 22:13
              Wiadomo że tak się dzieje że to kobieta się mści choćby z jej widzi mi się. Dziecko jest kartą. Bo innej w tali nie posiada. Czym go zaszantażuje? Kasą? Dup. czy może właśnie dzieckiem które uzna za przedmiot w sprawie? Nie mówie tu o zwyrodniałych ojcach ale o utrudnianiu widzenia, a wiadomo te przypadki w 9:1 sprawach idą zawszę w tylko jedną stronę płci.
        • Gość: ala Re: Jest sposób na takie sytuacje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 22:48
          kobiety też czasami myślą cip.... i to kobiety są najbardziej wredne.
    • mali_kali Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadach. 13.09.10, 12:44
      Sedziny nie chca wykonywac prawa. Tak samo jest takze w sadach innych niz rodzinne. Panstwo slabnie poprzez kiepski wymiar sprawiedliwosci i sady, ktore lituja sie nad zloczyncami i lamiacymi prawo. Brakuje im zdecydowania i kieruja sie tylko wspolczuciem dla przestepcow.
      • Gość: p Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 14:26
        Sędzina to żona Sędziego
        Jeśli tak samo znasz się na prawie to lepiej milcz
        • thekaroten Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac 13.09.10, 14:46
          > Sędzina to żona Sędziego

          Następny przemądrzały wszystkowiedzący.
          sjp.pwn.pl/szukaj/sędzina
          • Gość: p Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 14:36
            Aby rozwiązać odwieczny spór dotyczący wyrazów sędzia i sędzina, postanowiłem zasięgnąć porady u autorytetu w dziedzinie języka. Profesor Mirosław Skarżyński, językoznawca, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Jagielońskiego podaje takie rozróżnienie :

            Sędzia - mężczyzna - rzeczownik męskoosobowy - deklinacja:

            l.poj.
            M. sędzia
            D. sędziego
            C. sędziemu
            B. sędziego
            N. sędzią
            Ms. sędzi
            W. sędzio !

            Sędzia - kobieta - rzeczownik męskoosobowy o odmianie żeńskiej:

            M. sędzia
            D. sędzi
            C. sędzi
            B. sędzię
            N. sędzią
            Ms. sędzi
            W. sędzio !

            Sędzina w znaczeniu kobieta- sędzia, jest formą tylko potoczną - co oznacza, że jej oficjalne użycie w określeniu kobiety- sędzi jest błędem. Sędzina w znaczeniu żony sędziego jest poprawna.

            Wyraz krawcowa istnieje poprawnie, jako kobieta-krawiec z racji historycznej długości i powszechności używania (nawiasem mówiąc, sędzina jako sędzia-kobieta została uznana przez słowniki za formę dopuszczalną jako potoczną tylko przez powszechność stosowania). Nie mogę się zgodzić, aby był to wykładnik dla stosowania wyrazu sędzina. W opozycji stoją przecież "pani prezydent", "pani burmistrz", czy "pani mecenas" - chyba nie wyobrażają sobie Państwo, używania formy "prezydentka", "burmistrzowa" czy "mecenaska" na określenie kobiety wykonującej dany zawód czy sprawującej dany urząd.

            Formę poprawną, którą należy się zwracać do kobiety orzekającej w sprawach sądowych jest SĘDZIA z deklinacją podaną powyżej.

            Pozdrawiam.
            • mali_kali Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac 14.09.10, 15:17
              Dziekuje za wypowiedz w temacie i dotyczaca meritum.
              • mali_kali Teraz bez sarkazmu 14.09.10, 15:24
                p! Jestes idiota! Skonczonym debilem.

                Bedziesz sie sprzeczal o bledy ortograficzne lub jezykowe, ktore nie pozbawiaja sensu w wypowiedzi. Mozna zrozumiec wypowiedz pomimo ewentualnych bledow i odpowiedziec na temat. Na dodatek ten niby blad jest strasznie wydumany.

                Wypowiedziec sie na temat, to juz sil umyslowych zabraklo jak widze.
                • Gość: p Re: Teraz bez sarkazmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.10, 19:15
                  To nie błąd językowy tyjko sekxizm. Ale dziękuję za przyznania racji.
                  A co do tematu to małżeństwo jest kontraktem cywinoprawnym i z tego tytułu dla obu stron wynikają konkretne obowiązki. Jak ktoś tego nie rozumie to niech żyje w związkach wolnych i skutecznie stosuje antykoncepcę. A w życiu mężczyzny zdarzają się przyjemne chwile jednak płaxić za to trzeba. I to wedłu mnie niezależnie od Waszych opinii koniec dyskusji.
                  • mali_kali Re: Teraz bez sarkazmu 16.09.10, 16:50
                    W dalszym ciagu wykazujesz sie indolencja umyslowa. Racje przynalem sarkastycznie, czyli zadnej racji nie przynalem. Nie mam zamiaru prowadzic idiotycznych dyskusji na temat jezyka. Ja poruszylem watek dominacji kobiet w sadach.

                    Jezeli kogos interesuje zawilosci naszego pieknego jezyka, to niech se zalozy inne forum, a nie pisze na ten temat pod artykulem dotyczacym braku egzekwowania prawa przez sady.

                    Jak chcesz byc taki super-inteligentny, to naucz sie pisac na temat i zwracac uwage na tresc komentowanego artykulu.
                    • Gość: p Re: Teraz bez sarkazmu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.10, 10:12


                      W dalszym ciagu wykazujesz sie indolencja umyslowa. Racje przynalem sarkastyczn
                      > ie, czyli zadnej racji nie przynalem. Nie mam zamiaru prowadzic idiotycznych dy
                      > skusji na temat jezyka. Ja poruszylem watek dominacji kobiet w sadach.

                      Kopernik jest kobietą ???

                      forum.gazeta.pl/forum/w,933,113565371,113658283,Re_Do_mali_kali_.html
        • Gość: Monarchista Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac IP: 213.17.138.* 14.09.10, 22:35
          Gość portalu: p napisał(a):

          > Sędzina to żona Sędziego
          > Jeśli tak samo znasz się na prawie to lepiej milcz

          Masz racje, ale jak nazwać sędziego-kobietę jednym słowem? Nasz język jest w tym zakresie wyjatkowo ubogi. W pogardzanym i wyśmiewanym u nas języku czeskim tworzy się regularne formy żeńskie nazw zawodów, funkcji, stanowisk, itp. Np sędzia to "soudce", a sędzia-kobieta to "soudkyně". Tak samo funkcjonuja tam "ministerka", "psycholožka", itp.
          A u nas, jesli ktoś używa słow typu "filozofka", "ministerka", zostaje wyzwany od nieuków bądź żartownisiów. A dlaczego nie może być takich form, skoro jest lekarka, nauczycielka, profesorka, itd? Wydaje się jednak, że wejście podobnych form nazw jak w języku czeskim jest u nas kwestią czasu.
          • Gość: p Re: Tu nie chodzi o prawo, lecz o kobiety w sadac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 07:56
            Masz rację. Język żyje.
            Tym razem chodziło mi jednak o to by uświadomić niektórym, że czaasami warto wiedzieć co, o czym i jak się mówi lub pisze.
    • Gość: Emeryt Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.sta.asta-net.com.pl 13.09.10, 14:56
      Guzik prawda. 8 lat temu moja córka wyszła za mąż. Ma dwoje dzieci. Zięć od początku był leserem. Przeprowadzek mieli kilkanaście. 5 lat temu zlitowałem się i wziąłem ich z powrotem do domu. Zięć przez 8 miesięcy nie szukał nawet pracy. Zrobił sobie wakacje. Żywiłem trola z 2 dzieci. A on popracował 2-3 dni i z powrotem wakacje. Zaczął podbierać pieniążki. Córka kryjąc go twierdziła, że to ona brała. Pewnego dnia 3 lata temu powiedział do mojej żony, żeby wyszła z jego pokoju. Oczywiście wywalony został na zbity pysk. Nie płaci alimentów. Ja utrzymuję córkę i jej dwoje dzieci. To przecież moje wnuki. Ale prawo powinno być takie, że jak sqrrwiel nie płaci alimentów, to go na ciężkie roboty. Dzieci oczywiście się z nim widują. Bo to przecież ich "TATA". A mnie się nóż w kieszeni otwiera. Czy ja mam wychowywać dzieci takiego sqrwiela? Co powiecie na to "troskliwi" ojczulkowie?
      • Gość: shal Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.clubnet.pl 13.09.10, 22:18
        Tzn że twoja córka była ślepa za kogo wychodziła za mąż. Czemu po 8 latach się do was sprowadzili? Nie mieli mieszkania? wynajmowali? To po c... się żenili? No powiedz po co? Siano w mózgu zamiast ze starymi mieszkać i zbierać kasę na mieszkanie. Ciesz się że nie żyrujesz mu kredytu. Tak się kończą zawsze takie sprawy
      • Gość: xx Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.adsl.inetia.pl 15.09.10, 08:56
        A co to ma wspólnego z prawem ojca do widywania dzieci i odwrotnie?
    • nell35 I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobec ... 13.09.10, 15:22
      Nie można porównywać takich spraw. Jeżeli chłopiec nie życzy sobie tych kontaktów, to nie należy go zmuszać, bo niechęć będzie narastać.
      Znam dziecko, które na kilka dni przed spotkaniem z ojcem (matka nie utrudniała) stawało się płaczliwe i agresywne wobec rówieśników. Wielokrotnie powtarzało, że nie chce tych kontaktów. Ale niektórzy uważają, że mają prawo i już.
      • Gość: Ralf Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.09.10, 16:35
        Znam tą sprawę barzdo dobrze. Chłopiec bardzo chętnie widywał się z ojcem, spędzał z nim wakacje i ferie podczas trwania sprawy rozwodowej. Od września 2008 matka zaczęła uniemożliwiać ojcu kontakty z synem. Przez dwa lata nie doszło do żadnego z wyznaczonych spotkań, nie doszło także do spędzenia razem ferii, świąt czy wakacji. Przez te dwa lata prania dziecku mózgu przez matkę chłopiec zaczął w końcu mówić, że nie chce widywać ojca. I co dalej ?........ mówisz, że należy uszanować wolę dziecka ? Skąd wiadomo, że chłopiec nie mówi tak tylko po to aby zaspokoić oczekiwania matki ?, dla świętego spokoju. Co będzie dalej, czy matka poradzi sobie z synem gdy będzie miał 15, 16 lat ? Wtedy zadzwoni do ojca ?
        • Gość: gosciu Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.10, 16:52
          ...........gdyby może matka nie dowiedziała się o lewiźnie z blondyną może by nie była taka wciekła i nie doszło do takich sytuacji. oboje winni i cierpi dziecko...
          • Gość: shal Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe IP: *.clubnet.pl 13.09.10, 22:21
            Nie winna jest Ona. Prosta sprawa. On może być winny wobec niej. Dziecko to czysta kartka w tym wydaniu. Kobiety chce w tym przypadku co najwyżej zaspokoić swoją ambicję. A jak ojciec nie chce widzieć dziecka no to cóż. Nie dorósł i jest prostakiem. Ale pamietaj zdrada. To sprawa między 2 osobami a nie 5.
          • Gość: psycholog Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.10, 04:15
            > ...........gdyby może matka nie dowiedziała się o lewiźnie z blondyną może by n
            > ie była taka wciekła i nie doszło do takich sytuacji.

            Ot, polska mentalność... kowal zawinił, cygana powiesili...
      • Gość: tato Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.12, 20:22
        dokładnie , jeśli chłopiec niechce widzieć ojca a tylko jego pieniążki to ojciec powinien postarać się o innego synka a tego niewdzięcznika obdarować na jego osiemnastkę pozwem o alimenty ... proste , życiowe i skuteczne ...a i odstraszy innych ;-)
    • deepshitdiver Pani Katarzyno Piekarska 13.09.10, 19:46
      czekamy na koleją udaną inicjatywę ustawodawczą!!!
    • Gość: kiszka wołowa Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: *.kielce.vectranet.pl 13.09.10, 20:28
      ołi, masz napisane, że ma wyznaczone terminy spotkań ojciec dziecka. To matka niemądrze postępując rzekomo te wizyty utrudnia. Więc gdzie ta stracona pozycja? A do szkoły np ojciec pojechać do dziecka nie może?
    • Gość: kk wojujący feminizm IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.09.10, 20:32
      a ode mnie odeszła żona po kilkunastu latach małżeństwa i zostawiła mnie z córką twierdząc, że czas pomyśleć o przyszłości...nie piję, nie palę, zawsze myślałem głównie o rodzinie jako największej wartości, zarabiałem, organizowałem wakacyjne wyjazdy, remontowałem dom, pomagałem córce w szkolnych obowiązkach etc....znajomi teraz mówią, że byłem za dobry...teraz widzę, że wszystko zmierza do rozwodu, liczy się dla niej tylko kasa i chęc dokuczenia mi...zaczyna się gra jak tu mnie załatwić, przekupywanie dziecka...czas szykować się na wojnę, ale ja nie jestem typem wojownika i pewnie w trosce o dobro dziecka machnę na jej zawziętośc ręką i jej dam co będzie chciała dla świętego spokoju :(
      • Gość: zen Re: wojujący feminizm IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.10, 05:55
        "jestem za dobry"... już to kiedyś słyszałem..:-/
        • mmiastowy Re: wojujący feminizm 14.09.10, 09:10
          Prawdą jest, że faceci nadzwyczaj często wiążą się z pustakami, co potem ma swoje konsekwencje. Mój kolega miał żonę podobną do tej opisanej w artykule, ale chyba bardziej zawziętą, dlatego prawie wszystkie sposoby na niszczenie przeciwnika są mi znane z obserwacji uczestniczącej:D. Zapominacie, że kobieta "niszcząca" jest w stanie posunąć się do największej podłości, by uniemożliwić ojcu kontakt z dzieckiem, np. może oskarżyć go o molestowanie, odchyły psychiczne, sadyzm, nadużywanie alkoholu (możliwości są bardzo duże i zależą od stopnia zawziętości). Może też go zniszczyć zawodowo. Towarzysko. Finansowo (przy czym zazwyczaj nie widzi związku efektów swojego działania z alimentami).

          "Jesteś (z wariantem: dla mnie) za dobry", "zostańmy przyjaciółmi", "bardzo cię lubię, ale", "potrzebuję czasu/przestrzeni" to teksty tzw. kastracyjne. Jeśli je słyszysz, nie jest dobrze, a Twoja kobieta już na pewno nie jest Twoja. Pozdrawiam.
      • Gość: Monarchista Re: wojujący feminizm IP: 213.17.138.* 14.09.10, 22:39
        Gość portalu: kk napisał(a):

        > a ode mnie odeszła żona po kilkunastu latach małżeństwa i zostawiła mnie z córk
        > ą twierdząc, że czas pomyśleć o przyszłości...nie piję, nie palę, zawsze myślał
        > em głównie o rodzinie jako największej wartości, zarabiałem, organizowałem waka
        > cyjne wyjazdy, remontowałem dom, pomagałem córce w szkolnych obowiązkach etc...
        > .znajomi teraz mówią, że byłem za dobry...teraz widzę, że wszystko zmierza do r
        > ozwodu, liczy się dla niej tylko kasa i chęc dokuczenia mi...zaczyna się gra ja
        > k tu mnie załatwić, przekupywanie dziecka...czas szykować się na wojnę, ale ja
        > nie jestem typem wojownika i pewnie w trosce o dobro dziecka machnę na jej zawz
        > iętośc ręką i jej dam co będzie chciała dla świętego spokoju :(

        Możesz jej dać, co tylko zechcesz, albo co nana będzie chciała, ale świętego spokoju i tak się nie doczekasz. :(((.
    • Gość: Andriej Iłłarionow Re: I nie odda ci dziecka. Bezsilność sądów wobec IP: 212.244.164.* 19.09.10, 04:07
      A co we w tym takiego sensacyjnego, ciekawe czy ojciec w terminie chociaż alimenty płaci i czy oby czasem nie za małe!
      Ale też czy jest sens komunistyczne prawo na gwałt zmieniać, Strasburgiem straszyć, kiej idzie nowe, stare?

      My toże kulturnyj narod ;)
    • ewi.k54 I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobec ... 19.09.10, 12:53
      Przeczytałam ten artykuł z ogromnym oburzeniem. Nigdy nie wypowiadam się na forach, ale nie mogę milczeć czytając żałosne wypociny domorosłej dziennikarki opierającej sie tylko na wypowiedziach jednej ze stron i wyraznie tendencyjnych. Tak na marginesie znajomej niby dobrego tatusia. Od poczatku tego rozwodu, wszycy lokatorzy mieszkający razem z mamą i dziadkami małoletniego w jednym bloku ,są oburzeni postępowaniem ojca dziecka i jego dziadka. To nie matka dziecka składa skargi tylko jej były mąż próbując wykończyć ją psychicznie. Małoletni syn boi się ojca i nie chce się z nim spotykać. Wielokrotnie bylismy świadkami wrzasków , kopania w drzwi i nasyłania policji przez ojca dziecka i dziadka, którzy majac pieniądze i koneksje przekupują kogo się da. " Kochający tatuś" czatuje pod blokiem na byłą żonę i kiedy wydaje mu się że nikt nie słyszy grozi jej i obrzuca wyzwiskami. Ta kobieta jest już potwornie udręczona przez rodzinę jej byłego męża. Musi jeszcze zmagać się z ciężką chorobą jednego z rodziców. Jej teściowie i były mąż to ludzie bez serca, zawzięci , którzy za wszelką cenę nie troszcząc sie o dobro dziecka chcą mieć "sprawiedliwość" po swojej tronie. To nie ona kpi z wymiaru sprawiedliwości tylko dziennikarka kpi z wykonywanego przez siebie zawodu. Zawsze są dwie strony medalu.
      • andreas077 Re: I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobe 21.09.10, 12:28
        Przyznasz ewi.k54 ze szkoda tego małego dziecka, co ta maka z niego już zrobiła, to strzępek nerwów, w zakłamanym świecie od najmłodszych lat oby synuś nie wyrósł na jakiego mordercę ?!!!
    • Gość: jałowiec ale dlaczego... IP: 83.17.246.* 21.09.10, 09:05
      ...te wizyty w towarzystwie kuratora?
      to normalne rozwiązanie?
      • andreas077 Re: ale dlaczego... 21.09.10, 12:30
        Gość portalu: jałowiec napisał(a):

        > ...te wizyty w towarzystwie kuratora?
        > to normalne rozwiązanie?

        Osobiście uważam że w takich tematach o normalności mówienie jest lekką przesadą
        - nieprawdaż Miłe Panie i tu obecne ?
        • Gość: beba Re: ale dlaczego... IP: *.chello.pl 21.09.10, 20:03
          No właśnie, nieprawdaż andreasie?? Sama jestem kobietą po rozwodzie i matką , dziś już osiemnastolatka. Nigdy w życiu nie wpadłabym na pomysł utrudniania dziecku widzeń z ojcem. Co z tego, że dla mnie był niczego nie wartym gnojem przez którego płakałam i cierpiałam (również fizycznie)? Jakie to ma znaczenie z punktu widzenia dziecka? Kiedy te wszystkie zawzięte i po prostu totalnie głupie baby zrozumieją, że ograniczając kontakty dziecka z ojcem to nie ojcu robią krzywdę tylko właśnie dziecku? Że później rosną kaleki emocjonalne, bo miały praktycznie tylko jednego rodzica, który do tego jeszcze latami mu wmawiał, ze ojciec be, że kawał ...? Jestem przekonana, że żadna z tych mądrych inaczej mam nie myśli o dziecku tylko o zwykłej prymitywnej zemście. Jedynym zakazem dla widzeń z ojcem powinna być przemoc, molestowanie lub ograniczenie praw rodzicielskich z jakiegoś powodu. W każdym innym wypadku ma święte prawo brać udział w wychowaniu i dorastaniu dziecka. I apeluję do facetów - nie odpuszczajcie, jak trzeba wzywajcie kuratorów, policję, świadków i kogo tylko się da. Bo odpuszczając krzywdzicie swoje dzieci. I jeszcze do ewi.k54 - zajmij się swoimi dziećmi i swoim życiem. Bo z tego co piszesz to należysz do tych sąsiadek, co to korale na szyję, poduszka na parapet żeby w łokcie nie uwierało, jakaś bluzeczka z bazarku co by lepiej w oknie wyglądać.
          • ewi.k54 Re: ale dlaczego... 21.09.10, 22:30
            Kobieto, skąd u Ciebie tyle jadu i zawziętości ,rzeczywiście musiałaś mieć cięzkie życie. Podchodzisz do tematu bardzo emocjonalnie i duzym zaangażowaniem jakbys osobiście znała tego " wspaniałego tatusia". Twój apel do facetów - przykład fanatyzmu ( cos mi tu trąci ojcem Dyrektorem) to nic innego jak właśnie nawoływanie do przemocy. Tak jak pisałam trzeba znać dwie strony medalu. A tak na marginesie to całe zdarzenie widziłam ,bo byłam jeden dzień na urlopie. Akurat ten Pan miał pecha. A korale i poduszeczke i reszte to chyba masz ty, bo skąd bys to znała jak nie z własnej autopsji. Moje dzieci tez maja sie dobrze, dziękuję za zainteresowanie. Aha! podejrzewam,że przez okno napewno fatalnie wyglądasz i straszysz ludzi wykrzywioną jadem twarzą. Pozdrawiam
            • Gość: beba Re: ale dlaczego... IP: *.adsl.inetia.pl 22.09.10, 08:29
              Biedna kobieto :))
    • kacperm98 I nie oddam ci dziecka. Bezsilność sądów wobec ... 21.09.10, 21:04
      Nazywam się Kacper i ten artykuł jest o mnie. Ojciec nakłamał o mnie i o mojej mamie prawie wszystko. Ja po prostu nie chcę się spotykać z ojcem. Nie wiem dlaczego mój ojciec kłamie ,może nie potrafi się pogodzić z prawdą. To nieprawda, że moja mama nie pozwala na spotkania: mówi mi , że jak chcę to mogę iść. Mieszkam u babci z mamą bo ojciec wyrzucił mnie z domu i nie oddał mi niczego.Zdarzyło się to około 2 lata temu, ja po prostu poszedłem do szkoły a mama do pracy ,kiedy wróciliśmy klucz nie pasował.Zostały nam tylko te rzeczy które mieliśmy ze sobą (ubranie ,plecak i kilka książek i torebka mamy). Ojciec pisze o sobie na tym forum w trzeciej o sobie pod pseudonimem " Ralf ''. Moje spotkania z ojcem wygladają tak :ojciec przychodzi do mnie z panią kurator kiedy jestem w domu i każe mi żebym z nim gdzieś poszedł ,ja mówię że nie chcę i podaję powody :wyrzucił mnie z domu ,bił moja mamę ,okłamuje mnie ,zaklada sprawy mojej mamie itp. a pani kurator na to '' ale to jest twoj ojciec i musisz go kochać ''.Po 45 minutowej rozmowie z kurator, przyjeżdża policja i ja nadal mówię, że nie chcę iść, więc ona z ojcem idą i przychodzą za tydzień. Lub nie przychodzą. W tą sobotę nie przyszli . Ojciec nachodzi mnie w szkole, czego nie chcę. Wysyła do mnie smsy "jak nie będziesz odbierał ode mnie telefonu to zrobię ci w szkole wstyd". Zamiast śmiać się ze mnie śmieją się z mojego ojca. Opowiada mi historie, że mężczyźni wysyłają smsy o tresci pornograficznej mojej mamie i nazywa ją mniej niż zero. O artykule rozmawiałem z ojcem, zwalił wszystko na swojego ojca, że to dziadek napisał artykuł, który on przyniósł do szkoły.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja