Kielce?Ściana wschodnia czy cnetrum?

21.02.11, 21:47
Zawsze zadają sobie to pytanie.A los rzucił mnie pod maturze do Lublina,gdzie skonczyłem studia i zostałem.Niby z jednej strony Kielce/jak i cały region leżą po zachodniej stronie Wisły,kulturowo nic z tzw.Ścianą Wschodnią nie mają wspólnego/no bo przecież tam mieszanka wielokulturowa:Ukraińcy,Białorusini,Litwini i inne mniejszosci narodowe,a kielecczyzna obecnie jedynie słuszna ,mononarodowa,polska.Ale biedna jak i tamte regiony i mentalnie chyba podobna,mimo,że wściśnięta jak obszar między bogate Mazowsze,Małopolskę,różnorodny,uprzemysłowiony Śląsk i ziemię Łódzką.Tu na forum lubelskim fakt,że należymy do tzw." ściany wschodniej"/nie lubię tego określenia/ nikogo nie interesuje,Kielce w ogóle nie są postrzegane jako miasto do porównywania się z Lublinem.Jedynymi miastami do jakich lublinianie mają kompleksy,mimo niewątpliwej przewagi liczebnej/największe miasto ściany wschodniej ok.350 tysięcy mieszkańców/ to Rzeszów/160 tysięcy/,Białystok/290 tysięcy/,Olsztyn leżący na Warmii i Mazurach/170 tysięcy/i Kielce/ok.200 tysięcy/ w ogóle nie są rozpatrywane jako miasta konkurencyjne,miasta godne np. do naśladowania,miasta z których mozna brać przykład.
Pytam,bo na prawdę trochę widziałem miast w Polsce i bywam często w Kielcach i subiektywnie rzecz biorąc na prawde to miasto zmienia się z roku na rok.Lublin jako miasto zabytkowe jest na pewno nie do pokonania,to kawał historii,zabytków,to miasto 5 wyzszych uczelni/moze już nie tak topowych jak kiedyś/,ale to duży osrodek akademicki,Kielce na pewno nie mogą sie z nim równać,ale poza tym,wierzcie mi to miasto zaniedbane,o mentalności nie wiele różniącej sie od tej kieleckiej,wiekszość miezkańców to przyjezdni z okolicznych wsi i miasteczek.Brak zakładów pracy(głównie to uczelnie, urzędy i szpitale).Masa studentów,tłok,kiepski układ komunikacyjny,kiepskie drogi, brak lotniska,słabe skomunikowanie z reszta Polski.I jeden fakt,mają cholerne kompleksy wobec dwukrotnie mniejszego Rzeszowa,jakoby dynamicznie rozwijającego się osrodka metropolitarnego w Polsce południowo-wschodniej,ośrodka aspirujacego do roli przedwojennego Lwowa.Atuty Rzeszowa:lotnisko,w niedalekiej przyszłosci autostrada A-4.Rozwijający sie ośrodek akademicki,Dolina Lotnicza itp.Jednocześnie w rankingach dochodów,stopnia biedy,regiony ścinay wschodniej plasują się na podobnym poziomie.Jak państwo postrzegacie w tym wszystkim nasze Kielce i nasze małe województwo?Może jakaś merytoryczna dyskusja.
    • Gość: misiek Re: Kielce?Ściana wschodnia czy cnetrum? IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 22:03
      Boję się pisać, bo nasz prezydent ściga internautów za negatywne opinie. Nie wiesz, czy prezydent w Rzeszowie/Lublinie też?:P
    • Gość: lol Re: Kielce?Ściana wschodnia czy cnetrum? IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.11, 22:09
      Bredzisz jakbys sie upil przez kompem...
      • drs Re: Kielce?Ściana wschodnia czy cnetrum? 21.02.11, 22:36
        Oczywiście ma Pan/Pani/prawo do takiego stwierdzenia, to wolne forum/,ale szkoda,że tak mało do powiedzenia.
    • Gość: Sceptyk A co tu porównywać, o czym pisać - IP: 81.219.189.* 22.02.11, 07:47
      znam doskonale Lublin - żyłem tam i mieszkałem kilkanaście lat (jeszcze jak uczelnie były topowe - szczególnie UMCS), miasto wtedy było piękne, ciche, spokojne. Istniała kultura studencka przez duże K, Chatka Żaka tętniła życiem, Starówka nie była jeszcze usiana tandetną pstrokacizną, wtedy Lublin wygrywał z Kielcami pod każdym względem. Teraz też ale moim zdaniem oba miasta "poszły" w dół. W Lublinie uczelnie zamieniły się w kombinaty "produkujące" absolwentów w dużej mierze o miernym poziomie, kultura studencka jest jakaś licha i miałka, imprezy toną w piwie a studenci wyglądają niczym dawni dresiarze ze Starówki (niczym im nie ubliżając - znałem kilku bardzo porządnych), miasto w ogóle wygląda moim zdaniem chaotycznie, miasteczko uniwersyteckie przypomina jakiż tygiel z nie wiadomo czym, studenci nie ci sami, nie ci sami profesorowie...
      A Kielce - podobnie - kiedyś miasto nasze było ciche i spokojne (nawet Czarnów - gdzie się urodziłem i znam jak własną kieszeń), nie było tylu pijaków i to nie tylko poza centrum - ale wszędzie.
      Przyznam że irytuje mnie jak normalnego emeryta spisuje policja - bo kulturalnie na ławeczce pije jedno piwo i ma zarzut publicznego spożywania alkoholu w miejscu do tego nie przeznaczonym a potem widzę zachlanego dwudziestolatka spływającego z krzesełka w ogródku piwnym na Sienkiewicza - którego policja nawet nie tknie palcem.
      Teraz w Kielcach wszędzie wyziera bieda - centrum niby eleganckie ale jak się wejdzie w podwórka - to już inny świat. W Kielcach prawie się nic nie dzieje - przaśne festyny, jakieś odsłonięcia kolejnych pomników. Niby coś się buduje ale zawsze to jest droższe niż gdzie indziej lub jest zrobione inaczej (wide ścieżka rowerowa - sami rowerzyści apelowali aby nie była z kostki). Drobne osiedlowe sklepiki upadają a jednocześnie buduje się nowe galerie, które niektórym kojarzą się z "wielkim światem". Jedno co się rzuca szczególnie w oczy - coraz mniej zieleni, drzew, Kielce "łysieją" (ogród botaniczny tego nie zrównoważy), nie ma tym samym tylu ptaków za to słychać i czuć wszędobylskie samochody. W Kielcach widać rozwarstwienie mieszkańców, nie przybywa miejsc pracy, nie powstają nowe firmy (poza wspomnianymi galeriami). Uczelnia zmienia kolejne nazwy ale jakoś nie zmienia się opinia o niej...
      Ludzie też inni - zapiekli, wściekli nie wiadomo na co i na kogo - co zresztą widać po dyskusjach na forum.
      A tak w ogóle piękny poranekdziś mamy :-))))
      • Gość: ml Re: A co tu porównywać, o czym pisać - IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.11, 08:44
        Lublin to największe miasto tzw. wschodniej Polski, ale zupełnie pozbawione biznesu, żyje tylko dzięki uczelniom. Kielce moim zdaniem powoli wychodzą z "zapyziałości". Mamy chociażby rozwijające się Targi Kielce, wokół których można budować nowe funkcje miasta. Poprawia się zagospodarowanie Kielc, nikną stare budy, pojawiają się nowe obiekty użyteczności publicznej, poprawia się estetyka miasta. Problemem pozostaje wciąż mało atrakcyjnych miejsc pracy. Kielce mają ponadto znacznie ciekawsze położenie geograficzne od Lublina i lepszy klimat (warunki naturalne) do mieszkania. Lublin ma swój urok wiele ciekawych zabytków i miejsc. Myślę, że każde z tych miast "znajdzie swego amatora". Najgorsze jest to wieczne zrzędzenie i ględzenie, że za Franciszka Józefa było lepiej bo byliśmy młodzi.
        • plantin Kielce mają doskonałe położenie w centrum kraju na 23.02.11, 08:33
          trasie Kraków - Warszawa, Śląsk - Rzeszów, mamy wspaniałe walory turystyczne (przynajmniej w teorii bo w praktyce infrastruktura a szczególnie reklama tego co mamy jest za słaba) i co z tego wynika ? Niewiele.
          Ekscytujesz się poprawą estetyki - ok. - ale w takim tempie to nasze wnuki nie doczekają zakończenia tej "poprawy", poza tym pochodź trochę po podwórkach wyremontowanych od frontu kamienic (jak się nie boisz) i zobaczysz jak to wygląda "od tyłu".
          "Pojawiają się nowe obiekty użyteczności publicznej" - chodzi Ci o nowy ZUS - czy o nową toaletę na placu ? może pusty parking z ekranami wodnymi ?
          Nikną stare budy a i owszem - zgadza się, tylko wszystko jest zabudowywane na zasadzie "plomby" (przejedź się po Okrzei) - brak spojrzenia kompleksowego, dla wielu terenów ciągle nie ma planu zagospodarowania przestrzennego (np. w centrum - przy dworcu PKS).
          Klimat - hmmmm - ciekawe - szczególnie poprawiają go tiry, które z braku obwodnic przejeżdżają przez środek miasta, poza tym klimat nam się poprawia - fakt - mniej drzew to i wiatr może "przewietrzać" miasto - szkoda że wcześniej nikt nie wiedział że po to się tyle w Kielcach wycina - aby było czystsze powietrze !!!
          Zauważasz problem braku "atrakcyjnych" miejsc pracy - wg mnie brakuje coraz więcej jakichkolwiek miejsc pracy (mimo obietnic składanych od lat przez naszych włodarzy).
          Uważasz że Kielce "znajdą swego amatora" - przeczy temu fakt uciekania z Kielc ludzi a co najgorsze młodych ludzi, którzy w swoim mieście nie widzą perspektyw.
          Jakie "nowe funkcje miasta" można budować w oparciu o Targi Kielce ? - na razie poprzestaje się tylko na hotelarstwie - choć to akurat jest najsłuszniejsze bo miejsc hotelowych to u nas zawsze brakowało (chyba nawet za Franciszka Józefa - chociaż chyba Ci się pomylili władcy - u nas raczej za kolejnych carów, my nie Galicja...).
          Faktem jest że u nas coś sie poprawia ale jeszcze więcej "stoi odłogiem" lub wręcz się cofa (mniej terenów zielonych), w porównaniu z innymi porównywalnymi miastami jesteśmy w tyle i tego nie zmieni żaden "hurra-optymizm" tylko konkretne działania, na które czekamy.
Pełna wersja