niveau
31.08.11, 09:50
A ja napisze jeszcze raz to samo, co pisalam juz wielokrotnie: gdyby ten pochodzacy z Bialegostoku artysta w swoim rodzinnym miescie chcial zrealizowac jakis fajny projekt, a nie kolorowy taboret koniecznie na Rynku (taboret moglby stanac w okolicy opery, tam pasowalby do nowoczesnego otoczenia i naprawde je dopelnial - to nie ironia), to na pewno z checia zostalby zaakceptowany. A tak uniosl sie "honorem" ten wielki artysta i pojechal robic instalacje do Kielc :D Tam mu sie chcialo. Bo co? Przed obcymi sie pokaze, a na swoim podworku nie musze sie starac?