izajasz2012 14.02.12, 19:08 www.youtube.com/watch?v=Pb0noWdOGF8 Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
smurfmadrala Re: "Wszystkich von" 14.02.12, 19:19 Peerelowscy kolaboranci, konfidenci i siepacze maja się dobrze, dogowor okragłego stolca i układy podstołowe zapewniły zdrajcom bezkarność i najwyższe emerytury . "Wybierzmy przyszłość" - hasło recydywistów. Odpowiedz Link Zgłoś
izajasz2012 "Bandyci w Sądzie Rejonowym w Jędrzejowie i nie t" 14.02.12, 19:26 smurfmadrala napisał: > Peerelowscy kolaboranci, konfidenci i siepacze maja się dobrze, > dogowor okragłego stolca i układy podstołowe zapewniły zdrajcom > bezkarność i najwyższe emerytury . > > "Wybierzmy przyszłość" - hasło recydywistów. Znowu próbują mi dokuczyć. Na przełomie 2000/2001 r. nie pozwolili mi spokojnie pracować w Sędziszowie, a po odejściu stamtąd ścigali mnie donosami, oskarżeniami, procesami sądowymi, wyrokami, a teraz próbą ich pokrętnego egzekwowania. Organizuję krucjatę przeciwko nim. Dość chamstwa i bezczelności sądowych, prokuratorskich oraz urzędniczych bandytów! Odpowiedz Link Zgłoś
leopoldzurowski "Interwencja u Prezesa S R w Jędrzejowie" 14.02.12, 19:43 Inż. Leopold Zurowski Wodzisław, 21.12.2011 r. 28 – 330 Wodzisław ul. Partyzantów 6 Prezes Sądu Rejonowego w Jędrzejowie 28 – 300 Jędrzejów ul. 11 - go Listopada 74 W związku z posiedzeniem w sprawie II Ko 1613/11, w którym miałem zaszczyt uczestniczyć 19 grudnia 2011 r. jako mąż zaufania Pana Andrzeja Dziąby Prezesa Ruchu Społecznego „Nowa Polska”, pomagającego i wspierającego osoby poszkodowane, pozbawione środków utrzymania przez instytucje publiczne, prześladowane, dyskryminowane i represjonowane przez wymiar sprawiedliwości i organy ścigania, wyrażam moje zaniepokojenie oraz oburzenie zachowaniem sędziego przewodniczącego posiedzeniu w tym dniu. Po moich doświadczeniach między innymi w 25 sprawach sądowych i prokuratorskich, zmaganiem się ze zorganizowaną przestępczością w okresie od początku tzw. transformacji ustrojowej byłem ciekawy, czy w tej mierze coś się istotnie zmieniło i na ile można w Polsce spodziewać się przestrzegania, stosowania i egzekwowania prawa przez instytucje do tego wyznaczone i upoważnione, a wśród nich sądy? Większość moich spraw jest na różnych etapach postępowania i nie stać mnie na korzystanie z płatnej pomocy prawnej, a występując jako mąż zaufania Andrzeja Dziąby, chciałem służyć mu nie tylko moim doświadczeniem i autorytetem, ale spodziewałem się, że obserwacje z posiedzenia 19 grudnia 2011 r., pozwolą mi również na rozwiązanie części moich problemów. Niestety bardzo się zawiodłem. Jest gorzej aktualnie niż kilkanaście lat temu, a zachowanie młodego sędziego, który wyprosił mnie z sali sądowej, nie podając podstawy prawnej, czującego się bardzo pewnie, nie okazując należnego szacunku dla mojego wieku i dokonań w trakcie prawie 70 lat mego życia, zasługuje na zainteresowanie jego przełożonych, wyciagnięcia z tego wniosków oraz stosownych konsekwencji. Sędzia zachowywał się w sposób nonszalancki i arogancki, jakby był panem i właścicielem sądu, okazując mi pogardę. Mając na względzie mój ciężki stan zdrowia po dokonanej 22 lata temu transplantacji serca, po kilku pobytach w okresie minionego półrocza w sześciu szpitalach specjalistycznych, Pan Andrzej Dziąba poprosił mnie, abym opuścił salę sądową. Uczestnicząc wraz z innymi członkami Ruchu Społecznego „Nowa Polska”, którego jestem koordynatorem w woj. świętokrzyskim, w licznych sprawach sądowych w Polsce, rzadko nam się zdarza, aby bez wyłączenia jawności, wymagano od nas opuszczenia sali sądowej. Dla dobra sprawy opuściłem sale sądową. Jednakże po kilkunastu minutach Pan Andrzej Dziąba wyszedł na korytarz i poprosił mnie, abym wrócił. Musiało się widocznie coś wydarzyć, że tak gwałtownie zareagował człowiek, który z natury jest bardzo spokojny, uczynny i koleżeński. Wszedłem więc ponownie do sali sądowej. Młody sędzia nie zamierzał jednak ustąpić twierdząc, że on tu rządzi, co wywołało moje głębokie wewnętrzne oburzenie, gdyż to również z moich podatków jest on utrzymywany, a ja nie jestem jego pracobiorcą, niewolnikiem, a tym bardziej ulicznym śmieciem, a tak się poczułem. Ponownie jednak wyszedłem, zachowując spokój i opanowanie. Zostawiłem jednak otwarte drzwi do sali sądowej, aby monitorować dalszy przebieg posiedzenia i powody tak gwałtownej reakcji Pana Andrzeja Dziąby. Śledzenie trwającego dalej postępowania dostarczyło mi następujących spostrzeżeń: sędzia często przerywał Panu Andrzejowie Dziąbie w trakcie jego wystąpień, kiedy odpowiadał na pytania, wygłaszał tezy i je uzasadniał. Kiedy Pan Andrzej Dziąba zgłosił wniosek o wyznaczenie pełnomocnika z urzędu, sędzia wykazał stanowczą dezaprobatę. Kiedy Pan Andrzej Dziąba uzasadniał wniosek o powołanie pełnomocnika z urzędu, sędzia mu przerywał, zadawał pytania, a uwagę o nie protokółowaniu jego wystąpienia zignorował szyderczym śmiechem. Dopiero, kiedy sędzia usłyszał wniosek o jego wyłączenie oraz wyłączenie pozostałych sędziów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie, nieco ucichł i wyraźnie się uspokoił. Nawet nie wymagał, aby Pan Andrzej Dziąba podał nazwiska pozostałych sędziów tegoż sądu, gdyż uznał, że ich nazwiska są znane. Po ogłoszeniu, że wniosek o wyłączenie go oraz pozostałych sędziów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie kieruje do Przewodniczącego II Wydziału Karnego, zakończył posiedzenie. Pan Andrzej Dziąba złożył obecnym w sali sądowej pracownikom życzenia świąteczne oraz noworoczne i opuścił salę sądową. Na podstawie moich doświadczeń, o których lakonicznie wspominałem, wspólnych doświadczeń z działalności Ruchu Społecznego „Nowa Polska” oraz ostatniej obecności 19 grudnia 2011 r. w Sądzie Rejonowym w Jędrzejowie stwierdzam, że w Polsce prawo znajduje się w głębokim konflikcie ze sprawiedliwością. Ten istotny fragment wypowiedzi Mahatmy Gandhiego nasuwa analogie do jego ofiarnej walki z kolonializmem angielskim i upoważnia do wypowiedzenia posłuszeństwa zinstytucjonalizowanemu bezprawiu i niesprawiedliwości realizowanym za pośrednictwem instytucji publicznych w Polsce, a wśród nich odpowiedzialnych za praworządność i bezpieczeństwo obywateli. Zwracam uwagę młodemu sędziemu i jego przełożonym, że tolerowanie takich zachowań nie leży w interesie nie tylko jednostek, które są prześladowane, a wśród nich Pana Andrzeja Dziąby, ale też w szeroko pojętym interesie społecznym oraz Państwa i Narodu. W związku ze zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia oraz Nowego Roku życzę pogłębienia refleksji nad przedstawionymi przeze mnie problemami. Z poważaniem Odpowiedz Link Zgłoś
izajasz2012 "Artur Gawroński aresztowany" 16.02.12, 17:34 rebeliantka.nowyekran.pl/post/52765,ponura-wiadomosc-bloger-gawronski-uwieziony-do-polowy-wrzesnia-z-art-212-kk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: "Artur Gawroński aresztowany" IP: *.dsl.bell.ca 16.02.12, 20:54 ....tylko zomowiec Rutkowski i jego dziwka moga uratowac Polske.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Filip Re: "tylko ZOmoiec Rutkowski... IP: *.dsl.bell.ca 16.02.12, 20:57 ...a wlasciwie to kurtyzana - bo juz nie raz przysiegala i nadal sie puszczala ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bój się Re: "Artur Gawroński aresztowany" IP: *.starachowice.vectranet.pl 19.02.12, 11:11 myślę Filip że zomowiec ustali twoje IP niestety ....... :( Odpowiedz Link Zgłoś
zygmuntmiernik "Zorganizowane grupy przestępcze" (2) 19.02.12, 10:58 „Zorganizowane grupy przestępcze” (2) („Kiedy prawo jest w konflikcie ze sprawiedliwością, wypowiedzenie posłuszeństwa prawu staje się obywatelskim obowiązkiem”) Prokurator Łukasz Bocianowski z Prokuratury Rejonowej Częstochowa – Północ w Częstochowie sporządził i przesłał 29 kwietnia 2009 r. do Sądu Rejonowego w Częstochowie akt oskarżenia w sprawie 2 Ds. 493/08/Sp(c) przeciwko mnie o popełnieniu przestępstwa z art. 18 § 3 kk w zw. z art. 297 § 1 kk. Konkretnie prokurator Łukasz Bocianowski zarzucił mi, że 9 kwietnia 2008 r. w Częstochowie jako prezes firmy DIETRICH Corporation działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w kwocie 1.200 zł oraz w zamiarze, aby Cezary Zdunek dokonał czynu zabronionego, sporządziłem, a następnie przekazałem mojemu byłemu pracownikowi Cezaremu Zdunkowi zawierające nieprawdziwe dane co do faktu zatrudnienia i osiąganych z tego tytułu dochodów zaświadczenie o zatrudnieniu w firmie DIETRICH Corporation oraz formularz PIT – 11 w tym celu, aby Cezary Zdunek przedłożył je w Banku PKO BP S.A. oddział w Częstochowie wraz z wnioskiem o przyznanie kredytu bankowego w kwocie 12.000 zł. Podczas przesłuchania przez prokuratora Łukasza Bocianowskiego na etapie dochodzenia nie przyznałem się do zarzucanego mi czynu, zakwestionowałem sposób rozumowania i linię postępowania prokuratora oraz złożyłem wyjaśnienia. Zaproponowałem prokuratorowi Łukaszowi Bocianowskiemu, aby na te okoliczności przesłuchał świadka Jana Koperę, który współpracował ze mną od kilku lat i mógł potwierdzić fakt wykonywania pracy przez Cezarego Zdunka. Prokurator Łukasz Bocianowski zinterpretował posiadane dowody całkowicie jednostronnie na moją oczywiście niekorzyść. W akcie oskarżenia są na to dowody. Podobnie zeznania Cezarego Zdunka i jego ojca Henryka noszą znamiona manipulacji oraz nacisków ze strony prokuratora Łukasza Bocianowskiego. Nawet świadek Jan Kopera, który obiecał zeznać rzetelnie i uczciwie na rzecz mojej niewinności, ugiął się pod naciskami prokuratora Łukasza Bocianowskiego. Ułomny akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Pierwsze posiedzenie w sprawie o sygn. IV K 219/09 zaplanowano na 11 września 2011 r. Przyszedłem na nie wraz z moim znajomym Eugeniuszem Chrostowskim, którym opiekowałem się od kilku miesięcy. Zamierzałem na początku posiedzenia zgłosić wniosek o wyłączenie sędzi przewodniczącej sprawie oraz pozostałych sędziów i asesorów Sądu Rejonowego w Częstochowie. Nie miałem najmniejszych powodów, aby ufać temu sądowi w czymkolwiek. Sądzono mnie tutaj i skazywano wielokrotnie z naruszeniem norm kodeksowych i moralnych. Po rozpoczęciu posiedzenia złożyłem wniosek o wyłączenie sędzi Moniki Małolepszej oraz pozostałych sędziów i asesorów Sądu Rejonowego w Częstochowie. Załączyłem stosowna listę. Po złożeniu tego wniosku sędzia Monika Małolepsza zarządziła przerwę. Byłem zdziwiony, gdyż wniosek o wyłączenie wszystkich z imienia i nazwiska sędziów Sądu Rejonowego w Częstochowie nie mógł być rozpatrzony przez kogokolwiek z tego sądu. Moje zdziwienie urosło, kiedy do sali wszedł mężczyzna niosący togę sędziowską. Wznowił posiedzenie, a moje pytanie o podanie swoich personaliów zignorował i zagroził zastosowaniem przemocy. Odrzucił wniosek o wyłączenie sędzi Moniki Małolepszej i nie rozpatrzył wniosku o wyłączenie pozostałych sędziów i asesorów Sądu Rejonowego w Częstochowie. Ponownie zarządzono przerwę. Podczas przerwy mój znajomy Eugeniusz Chrostowski zauważył w pobliżu nas dwóch mężczyzn, których określił obraźliwie „psy”. Tak w żargonie nazywa się policjantów. Postanowiłem sprawdzić, czy to rzeczywiście policjanci oraz cel ich obecności w sądzie. Udałem, że idę do toalety. Zostałem natychmiast zatrzymany, zabrano mi telefon komórkowy i skuto kajdankami. Oczekiwałem na wznowienie postępowania pomiędzy dwoma policjantami z V Komisariatu Policji w Częstochowie, z których jednego znałem. Ponownie do sali sądowej przyszła sędzia Monika Małolepsza. Była zdziwiona tym, że nie występowałem swobodnie jako oskarżony w tej sprawie. Od razu zorientowałem się, że te działania nie mające bezpośrednio związku ze sprawą zostały zaaranżowane i zrealizowane bez jej wiedzy i udziału. Chwilami nawet się tłumaczyła. Postanowiła o przydzieleniu mi pełnomocnika z urzędu oraz przeprowadzeniu badań psychiatrycznych. Na tym zakończyła posiedzenie. Policjanci, którzy uczestniczyli w zatrzymaniu, zawieźli mnie do V Komisariatu Policji Częstochowie. Po drodze jeden z nich Marek Mądrzyk groził, że mnie zastrzeli, gdybym chciał uciekać. Na miejscu okazało się, że po wpłaceniu 300 zł grzywny zasądzonej do wyroku III K 947/00 Sądu Rejonowego w Częstochowie, zostanę zwolniony. Podjąłem działania, aby grzywna została zapłacona i po jej uiszczeniu zostałem zwolniony. Spektakularne zatrzymanie mnie w sądzie do innej sprawy miało służyć zastraszeniu. 14 września 2009 r. skierowałem pismo do Prezesa Sądu Rejonowego Ryszarda Myrdy, aby wyjaśnił mi zachowanie, jakie miało miejsce w związku z posiedzeniem sądu 11 września 2011 r. W odpowiedzi z 18 września 2011 r. Prezes Ryszard Myrda nie udzielił mi odpowiedzi na istotne pytania: dlaczego nie rozpatrzono całości wniosku o wyłączenie sędziów, kto odrzucił wniosek o wyłączenie sędzi Moniki Małolepszej, nie rozpoznając wyłączenia pozostałych sędziów, kto jest Przewodniczącym IV Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Częstochowie oraz dlaczego zostałem zatrzymany podczas sprawy w związku z inną sprawą? Ponowiłem moje żądania o udzielenie pełnej odpowiedzi w piśmie z 5 października 2009 r., ale Prezes Myrda w odpowiedzi z 12 października 2009 r. podał jedynie nazwisko Przewodniczącego IV Wydziału Karnego Sądu Rejonowego w Częstochowie Adama Synakiewicza. Samodzielnie ustaliłem, że w posiedzeniu sądu 11 września 2009 r. uczestniczył również prokurator Zbigniew Jelonek. Na użytek sprawy została sporządzona opinia sądowo – psychiatryczna. Biegli sądowi Wit Dubanek i Marcin Sztuka nie stwierdzili u mnie objawów choroby psychicznej ani upośledzenia umysłowego, Uznali, że w czasie popełnienia zarzucanego mi czynu miałem w pełni zachowaną zdolność rozpoznania znaczenia swych czynów i pokierowania swoim postępowaniem. Stwierdzili, że w obecnym stanie zdrowia psychicznego mogę brać udział w toczącym się postępowaniu sądowym i mogę osobiście podejmować czynności związane z obroną w procesie. Ponadto biegli uznali, że moje wcześniejsze sporadyczne porady psychiatryczne wynikały z zaburzeń o charakterze adaptacyjnym, a analiza danych dostępnych w aktach sprawy, w tym moich pism, a także danych uzyskanych w czasie badania ukazały pewną sztywność postaw, głębokie poczucie krzywdy doznanej moim zdaniem ze strony wymiaru sprawiedliwości oraz ogólnie ze strony systemu politycznego. Wg nich dane te mogą przemawiać za występowaniem u mnie nieprawidłowych cech osobowości. Dalsze postępowanie pod kierownictwem sędzi Moniki Małolepszej toczyło się w sposób skandaliczny. Trzech świadków zdążyło umrzeć. W stosunku do jednego sędzia Monika Małolepszy ustaliła z pomocą Policji, że nie wiadomo, gdzie przebywa. Opisałem, że wiadomo gdzie – na cmentarzu. Nie mam pewności, że drugi ze świadków na pewno umarł, ale nie udało mi się tego jeszcze zweryfikować. Na etapie postępowania przygotowawczego prokurator Łukasz Bocianowski odmówił mi przesłuchania tego świadka, kiedy prawdopodobnie jeszcze żył. Trzecim świadkiem był mój znajomy Eugeniusz Chrostowski, który już ciężko chorował na zanik mięśni. Nie opuszczał swojego skromnego mieszkania o pow. 12 m 2, gdyż nie był w stanie podnieść się samodzielnie z łóżka. Uprzedziłem o tym sędzię Monikę Małolepszą, ale to nie przeszkodziło jej wysłać Eugeniuszowi Chrostowskiemu wezwania, aby stawił się w sądzie, zamiast przesłuchać go w miejscu zamieszkania. Eugeniusz Chrostowski zmarł w styczniu 2011 r. Sędzia Monika Małolepsza nie była podobno w stanie spowodować, aby świadek Jan Kopera stawił się w sądzi Odpowiedz Link Zgłoś
zygmuntmiernik "Zorganizowane grupy przestępcze" (2) - c.d. 19.02.12, 11:00 „Zorganizowane grupy przestępcze” (2) („Kiedy prawo jest w konflikcie ze sprawiedliwością, wypowiedzenie posłuszeństwa prawu staje się obywatelskim obowiązkiem”) Dalsze postępowanie pod kierownictwem sędzi Moniki Małolepszej toczyło się w sposób skandaliczny. Trzech świadków zdążyło umrzeć. W stosunku do jednego sędzia Monika Małolepszy ustaliła z pomocą Policji, że nie wiadomo, gdzie przebywa. Opisałem, że wiadomo gdzie – na cmentarzu. Nie mam pewności, że drugi ze świadków na pewno umarł, ale nie udało mi się tego jeszcze zweryfikować. Na etapie postępowania przygotowawczego prokurator Łukasz Bocianowski odmówił mi przesłuchania tego świadka, kiedy prawdopodobnie jeszcze żył. Trzecim świadkiem był mój znajomy Eugeniusz Chrostowski, który już ciężko chorował na zanik mięśni. Nie opuszczał swojego skromnego mieszkania o pow. 12 m 2, gdyż nie był w stanie podnieść się samodzielnie z łóżka. Uprzedziłem o tym sędzię Monikę Małolepszą, ale to nie przeszkodziło jej wysłać Eugeniuszowi Chrostowskiemu wezwania, aby stawił się w sądzie, zamiast przesłuchać go w miejscu zamieszkania. Eugeniusz Chrostowski zmarł w styczniu 2011 r. Sędzia Monika Małolepsza nie była podobno w stanie spowodować, aby świadek Jan Kopera stawił się w sądzie i złożył zeznania. Przesłuchanie go mogłoby wyjaśnić podejrzenie nacisków ze strony prokuratora Łukasza Bocianowskiego i nakłanianie do składania fałszywych zeznań. Świadek Jan Kopera jako bezdomny nie miał stałego zameldowania, ale podałem, gdzie można byłoby go znaleźć. Sędzia Monika Małolepszy nie wykorzystała tych informacji, aby mi umożliwić ustalenie prawdy podczas przesłuchania Jana Kopery. 25 stycznia 2011 r. miało odbyć się kolejne posiedzenie sądu w tej sprawie. Tego samego dnia miałem też być obecny na posiedzeniu sądu w Zabrzu. W biurze podawczym Sądu Rejonowego w Częstochowie złożyłem 24 stycznia 2011 r. pismo informujące o tym, że nie będę mógł być obecny w sądzie w Częstochowie. Sprawa w Zabrzu była dla mnie ważniejsza niż w Częstochowie. Jednakże z powodów finansowych nie pojechałem do Zabrza. Nie musiałem też być obecny w sądzie w Częstochowie, a wobec nie wykonania przez sąd czynności procesowych uznałem, że moja nieobecność nie spowoduje ujemnych skutków procesowych. Pomyliłem się jednak. Sędzia Monika Małolepsza wykorzystując moją nieobecność, wydała podstępnie niekorzystny dla mnie wyrok. Gdyby nie obecność na posiedzeniu sądu 25 stycznia 2011 r. pełnomocnika z urzędu adwokata Marcina Kubika oraz złożenie przez niego apelacji, wydany przez sędzię Monikę Małolepszą wyrok stałby się prawomocny. W złożonej apelacji adwokat Marcin Kubik skoncentrował się głównie na kwestiach proceduralnych związanych z zawiadomieniem przeze mnie sąd o niemożności uczestniczenia w dwóch posiedzeniach jednocześnie. Pismo skierowane przeze mnie do sądu 24 stycznia 2011 r. nie dotarło do akt sprawy na czas. Na pierwszym posiedzeniu Sądu Okręgowego w Częstochowie, który rozpatrywał apelację od wyroku, sędzia Zbigniew Bednarski, zreferował moją bogatą listę karną. Sąd pod przewodnictwem sędzi Beaty Jarosz usiłował dociec, dlaczego nie pojechałem do sądu w Zabrzu i postanowił zasięgnąć opinii Sądu Rejonowego Zabrzu. Na kolejnym posiedzeniu, ale w zmienionym składzie: SSA w SO Zbigniew Bednarski, SSA w SO Jerzy Pukas, SSO Sławomir Brzózka, dysponowano już odpowiedzią z sądu w Zabrzu, który tylko formalnie potwierdził to, co ja wcześniej zeznałem, że nie byłem obecny, a ja tylko zaznaczyłem, że z powodów finansowych. Niestety Sąd Okręgowy w Częstochowie w w/w składzie nie przychylił się do złożonej apelacji i podtrzymał wyrok sądu niższej instancji. Sędziowie Zbigniew Bednarski i Jerzy Pukas uczestniczyli już w kilku sprawach dotyczących mojej osoby i na podstawie spreparowanych dowodów, fałszywych zeznań świadków i zwyczajnych sądowych machlojek orzekali na moją szkodę. Ponadto sędzia Zbigniew Bednarski w okresie stanu wojennego skazywał internowanych członków „Solidarności”. Ci dwaj prominentni SSA w SO oraz pozostałe osoby, których nazwiska napisałem wytłuszczonym drukiem to pospolici przestępcy działający na szkodę uczciwych obywateli tego kraju. Miałem tylko wątpliwości w stosunku do biegłych sądowych, oskarżonego Cezarego Zdunka i jego ojca Henryka oraz Jana Kopery, ale uznałem, że współpracując z przestępcami prokuratorsko – sądowymi zasłużyli sobie również na to określenie. Od wyroku w tej sprawie została sporządzona i złożona kasacja przez adwokat Dagmarę Caban. Ktoś w Ministerstwie Sprawiedliwości okazał się nadgorliwy i skierował do Sądu Rejonowego w Jędrzejowie zawiadomienie o ponownym skazaniu mnie w tej sprawie, aby wziąć to pod uwagę w związku z wyrokiem, jaki zapadł w 2008 r. w sprawie II K 119/03. N.t. temat i moich doświadczeń z rocznej pracy w Sędziszowie napiszę odrębny odcinek tego cyklu. 19 grudnia 2011 r. odbyło się w tej sprawie posiedzenie o sygn. akt II Ko 1613/11. Od początku młody sędzia usiłował narzucić swoje reguły, które nie miały wiele wspólnego z przepisami kpk: odmówił możliwości uczestniczenia w posiedzeniu mojemu mężowi zaufania Leopoldowi Żurowskiemu, oddalił mój wniosek o ustanowienie pełnomocnika z urzędu, sugerując, że sprawa jest prosta, nie reagował na moje uwagi o wybiorczym protokółowaniu w związku z kłamliwym interpretowaniem przez niego przepisów dotyczących okresu zawieszenia, popełnienia przestępstwa w tym okresie itd. Nie mając innego wyjścia złożyłem wniosek o jego wyłączenie. Wyraźnie był tym zaskoczony i nie przygotowany na taki ruch z mojej strony. Nawet nie znałem jego nazwiska, ale on nie wymagał, abym je podał. Dodatkowo uzupełniłem wniosek, aby wyłączono wszystkich sędziów oraz asesorów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie. Nie znając ich imiennie zasugerowałem, aby wyznaczono mi czas na uzupełnienie wniosku. Sędzia stwierdził jednak, że nie będzie to koniecznie, gdyż są oni powszechnie znani. Zanim zakończył posiedzenie oznajmił, że wniosek zostanie przekazany Przewodniczącemu Wydziału. Obszernie opisane zostały okoliczności tej sprawy w piśmie z 21 grudnia 2011 r. skierowanym do Prezesa Sądu Rejonowego w Jędrzejowie, a napisanym przez Leopolda Żurowskiego. W piśmie z 9 stycznia 2012 r. Przewodniczący Wydziału II Karnego Sądu Rejonowego w Jędrzejowie SSR Janusz Lechowicz wezwał mnie do uzupełnienia wniosku o wyłączenie sędziów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie od rozpoznania sprawy II Ko 1613/11 o zarządzenie wykonania kary pozbawienia wolności w sprawie II K 119/03 poprzez wskazanie wyłączenia, których sędziów się domagam oraz wskazanie przyczyn uzasadniających wyłączenie tych sędziów w terminie 7 dni od daty otrzymania niniejszego pisma, pod rygorem uznania wniosku za bezskuteczny. W międzyczasie nadeszło do mnie pismo datowane 19 stycznia 2012 r. od wizytator ds. karnych Sądu Okręgowego w Kielcach SSO Lidii Rogala, która stwierdziła, że Sąd Rejonowy w Jędrzejowie na posiedzeniu w dniu 19 grudnia 2011 r. procedował zgodnie z obowiązującymi przepisami kpk. A czy zgodnie z tymi przepisami odmówił udziału w posiedzeniu mężowi zaufania, nie ustanowił dla mnie pełnomocnika, kłamliwie interpretował przepisy ze szkodą dla mnie i polecał wybiórczo protokółować przebieg posiedzenia? W piśmie z 24 stycznia 2012 r. odpowiedziałem na wezwanie Przewodniczącego Wydziału Janusza Lechowicza. Z uwagi na to, że nie byłem w stanie znaleźć personaliów wszystkich sędziów oraz asesorów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie, poprosiłem sędziego Janusza Lechowicza o przesłanie mi stosownej listy, abym mógł uczynić zadość jego wezwaniu z 9 stycznia 2012. Zamiast konkretnych informacji jednocześnie Prezes Sądu Rejonowego w Jędrzejowie w jednej osobie Janusz Lechowicz w piśmie z 1 lutego 2012 r. napisał, że zarządzeniem z 1 lutego 2012 r. mój wniosek o wyłączenie sędziego Z. Nowosielskiego oraz pozostałych sędziów Sądu Rejonowego w Jędrzejowie od prowadzenia sprawy II Ko 1613/11 uznany został za bezskuteczny wobec nie uzupełnienia prze Odpowiedz Link Zgłoś