akson1
01.04.12, 19:34
Rafale, chylę czoła :)
Można by długo na ten temat - ale żeby nie przedłużać spróbuję pokazać jak mogłaby wyglądać taka promocja na przykładzie MAK - Metropolii Akademickiej Kielce.
[url=http://www.inwestycje.kielce.pl/forum/viewtopic.php?t=2703&sid=7f076ae1d058d7fbceb33ab7273dbbfc/url]
Spis treści
Metropolia Akademicka Kielce – rozwój Kielc jako ośrodka akademickiego
Wstęp
I. Analiza potencjału akademickiego Kielc
1. Pozycja Kielc
2. Potencjał Kielc jako ośrodka akademickiego
a) Studenci
b) Kadra
c) Uczelnie
d) Otoczenie biznesowe
e) Koszty studiowania
f) Pozostałe atuty
3. Korzyści z obecności studentów
a) Finansowe
b) Gospodarcze
c) Miastotwórcze
d) Wizerunkowe
4. Dlaczego warto studiować w Kielcach? (short)
5. Skutki utraty potencjału
a) Finansowe
b) Gospodarcze
c) Demograficzne
d) Miastotwórcze
e) Wizerunkowe
6. Analiza SWOT Kielc akademickich
II. Oferta MAK – Metropolii Akademickiej Kielce
1. Historia MAK
2. Cele MAK
3. Struktura MAK
4. Działania MAK
5. Strategia MAK
III. Załączniki
- ścieżka kariery w MAK
- oferta MAK dla biznesu
Wstęp
Czym jest MAK?
MAK – Metropolia Akademicka Kielce jest reaktywacją inicjatywy z 2009r, uznanej wówczas przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego za najlepszą inicjatywę dotyczącą współpracy nauki z biznesem (pozyskano m.in. największą w historii polskich projektów unijnych liczbę firm zainteresowanych współpracą z uczelniami: niemal 300 – rekord do dziś nie pobity)
Ktoś zapyta czym właściwie jest MAK obecnie? Odpowiadam – marzeniem. I szansą. Olbrzymią szansą na rozwój naszego miasta. W jednym zdaniu – to pomysł na rozwój Kielc jako ośrodka akademickiego.
Zdaję sobie sprawę jak to brzmi. Proszę jednak o danie mi szansy na wytłumaczenie.
Z czym utożsamiane są obecnie Kielce? Korona, Vive, wiatr… Gospodarczo zaś? Klicki, Sołowow oraz… Targi.
Wszyscy zapewne jesteśmy z nich dumni: oto małe Kielce, ośrodek bez wcześniejszych tradycji, lotniska, dobrych dróg, stały się drugim w Polsce i trzecim w Europie Środkowo-Wschodniej ośrodkiem targowym.
Targi powszechnie uważane są za jedną z głównych sił napędowych rozwoju naszego miasta. (zresztą, słusznie) Ponad 6 tysięcy wystawców rocznie, ponad 200 tysięcy odwiedzających, ok. 200 mln pozyskanych dotacji unijnych, przychód roczny na poziomie niemal 50 mln zł, kilkadziesiąt zatrudnionych i kilka tysięcy z ich obsługi się utrzymujących osób. Ci wszyscy hotelarze, taksówkarze, lokale...
Teraz zamknijcie oczy i pomyślcie, że mamy w Kielcach branżę, z której korzysta miesięcznie(!), a nie rocznie ok. 50 000 osób, która pozyskała ok. 600 mln dotacji unijnych, której przychód to ok. 600 mln rocznie, która zatrudnia kilka tysięcy osób (2% populacji miasta w wieku produkcyjnym(!) Sektor zapewniający utrzymanie wielu innym gałęziom – od rozrywkowej po usługową, handlową czy nieruchomości.
To są nasze kieleckie uczelnie. Nasze kieleckie szkoły wyższe.
Czy ktoś kiedyś popatrzył na kielecką akademickość całościowo? Jak na nowoczesną branżę, która obok funkcji administracyjnych, handlowych, targowych i usługowych jest siłą napędową gospodarki naszego miasta? Zapewne nie. Niniejsze opracowanie ma to zmienić. Chciałbym bowiem, by spojrzeli Państwo na akademickość Kielc przez pryzmat jej potencjału i wagi dla regionu i miasta. Nie tylko jak na instytucje niosące kaganek oświaty, misyjne niemalże, lecz przede wszystkim jako na podmioty tworzące nowoczesną gałąź gospodarki. Dające setki, tysiące miejsc pracy. Podmioty bez których niemożliwy jest rozwój…
Zależy mi na przekonaniu adresatów – że akademickość to szansa na rozwój naszego miasta. Że jeśli spojrzymy na jej osiągnięcia jako całości, a nie pojedynczych uczelni dostrzeżemy w niej przyszłość Kielc. Bez studentów, bez młodych, wspaniałych ludzi to miasto umrze. Póki oni są tutaj mamy szansę na przyciągnięcie inwestorów, kapitału, know-how. Bez nich – Kielce umrą…
Przyrównałem potencjał naszych uczelni do potencjału naszych Targów. Musimy jednak pamiętać o jednym – kiedy Targi obecnie dynamicznie się rozwijają, akademickość Kielc może być za kilka dosłownie lat wspomnieniem. Straciliśmy już 1/3 studentów, na krawędzi upadku stoi kilka uczelni, największa z nich albo zwolni kilkuset pracowników albo utraci płynność finansową…
Pisałem o tym w październiku 2009, w maju 2010 i listopadzie 2011: albo zrobimy coś dla Kielc akademickich albo stracimy jeden z ostatnich magnesów przyciągających do naszego miasta młodych. I umrą uczelnie, a z nimi dziesiątki, setki miejsc żyjących ze studentów…
Tylko wiatr będzie hulał po kieleckim dworcu. Bo młodzi będą to robić w Krakowie, Warszawie, Łodzi i Wrocławiu….