pindrals
09.07.12, 08:24
Przecież w sprawie Warszawskiej sprawa jest wyjątkowo prosta. Straż Miejska nałożyła pod 'Empikiem` z tysiąc blokad od stycznia. I nadal parkują tam nielegalnie samochody. Czyli coś jest nie tak z oznakowaniem. Trzeba by postawić jeden wyraźny znak zakazu zatrzymywania (z wyłączeniem taxi). Do tego ewidentnie potrzebne są słupki, jak w innych częściach tego fragmentu ulicy. Patrząc na zachowanie kierowców, którzy w d... mają znaki, to jednak jedynie takie słupki zatrzymają dewastację chodnika. I odblokują go dla pieszych. Trzy czy cztery słupki i miejsce będzie bez plam po oleju. To bardzo proste. Nie wiem, dlaczego od tylu miesięcy nic więc się nie dzieje, by uniknąć niszczenia w przyszłości. Miasto z naszych pieniędzy wyczyści plamy i zaraz będą nowe? To absurd.
Jeden znak i cztery słupki - jaki to koszt? Dwa tysiące złotych? To o wiele tańsze dla nas, niż ciągłe czyszczenie zniszczonych chodników!
Inna sprawa - koszt czyszczenia. Przecież każdy, kto w tym miejscu otrzymał mandat za złe parkowanie, jest zarejestrowany w Urzędzie Miasta, jako otrzymujący mandat. Niech prawnik przygotuje wnioski o pokrycie kosztów czyszczenie, rozłożone na niszczycieli. Plus dokumentację strat i fakturę za sprzątanie. Tysiąc mandatów - tysiąc osób. Niech sprawcy zapłacą za zniszczenia. W takim samym przypadku w innych krajach, gdy coś skapnie z samochodu na chodnik, pojazd jest kierowany na przymusowe badanie do warsztatu i usunięcie usterek. I do tego pokrycie szkód, czyli czyszczenie nawierzchni. Plus mandat. Skuteczne?