6mogley
09.08.12, 11:35
Ma pani całkowitą rację, mówię o tym zawsze, gdy słyszę, że klub Korona to promocja miasta. Miejscy "spece" od promocji używają tego słowa jak wytrychu, żeby usprawiedliwić durne wydatki. Kibole zaś przytaczają żałosny argument, ze "nikt by nie słyszał o Kielcach, gdyby nie Korona". No dobra, przeczytał tabelę ekstraklasy, obejrzał wiadomości sportowe i usłyszał. I co z tego? Przybyło z tego powodu turystów? Przybyło inwestorów, miejsc pracy? Nie! Wydano tylko kolejne miliony, które można by przeznaczyć na prawdziwy rozwój miasta. Kielce nigdy nie były i NIE BĘDĄ miastem turystycznym. Sienkiewka, Rynek, Kadzielnia, Karczówka NIE SĄ ATRAKCJAMI TURYSTYCZNYMI, jeśli porówna się je do tego, co oferuje nie tylko Kraków czy Wrocław, ale nawet Bałtów i Kurozwęki. Kielce mogły pozostać miastem przemysłowym, ale większość zakładów zamknięto albo sprzedano za bezcen. Można to odbudować, ale trzeba stworzyć warunki dla inwestorów.
Miasto sportu? Niedawno oglądałem reportaż o jedynym kielczaninie, który zaliczył dwie ostatnie olimpiady (łucznik). Miasto rzekomo nie może dać mu stypendium, bo jest za stary (27 lat). Jednocześnie wydaje się miliony złotych na pensje dla pseudopiłkarzy i całego sztabu pracowników klubu, którzy siedzą i pierdzą w stołki, od 5 lat nie potrafią znaleźć sponsora.
Ale pani głos pozostanie głosem wołającego na puszczy. Cytując klasyka: Nie będzie jakaś specjalistka od marketingu i promocji mówiła prezydentowi, jak promować miasto ;) Pozdrawiam panią serdecznie i dziękuję za mądrą, merytoryczną wypowiedź