"Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamiętni...

16.08.12, 20:49
we wsiowo - plemiennej tradycji te pamietniki to jest rytual oswajania tematu
popisza pogadaja
a dalej bedzie rodzinnie - bo inaczej nie umia po prostu
a po co ida do partii - zeby budowac spoleczenstwo obywtelskie?
ida zeby rwac ile sie tylko da - jak na viking
nic innego nie umia, bez partii sa niczym po prostu - to jest ich jedyna szansa
    • garbi85 "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamiętni... 16.08.12, 22:06
      a może pamiętnik PIS-uarowy ... jak to sie załatwia wiele spraw wg Lipca pod hasłem prawa i sprawiedliwości, ludzie troche refleksji ... gosc zajal by sie lepiej czym merytorycznym, ale no tak zapomnialem kurcze przeciez on nie ma pomyslu jak moze sluzyc spolecznosci, bo lepiej robic durne happeningi jak Palikot
      • Gość: archiwista Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.dynamic.chello.pl 16.08.12, 22:48
        Niech sobie pan poseł przypomni, jak działał PiS w materii obsadzania stanowisk. Oczekuję zwłaszcza na wspomnienia dotyczące np. ZEORK.
        • Gość: całe Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.12, 23:00
          rodziny Prusiów , Nowaków i innych pisuarów były członkami różnych rad nadzorczych.
    • Gość: inowierca Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.centertel.pl 17.08.12, 06:30
      Wart swój swego, nepotyzm to ich hasło przewodnie tak w PiS jak i PSL a w PO to standart. U nich tylko swojak się liczy mierny ale wierny dosłownie ideałą protekcjonizmu czyli nepotyzmu. Amen tam też trzeba mieć glejt!!!!!!!!!!!!!
      • Gość: pamiętliwy Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.dynamic.chello.pl 17.08.12, 11:05
        Ku PAmięci...

        Zachłanny jak PiS
        Anna Roży, Janusz Kędracki01-08-2006, ostatnia aktualizacja 01-08-2006 09:22
        Prawo i Sprawiedliwość opanowuje ZEORK w Skarżysku-Kamiennej. W tej państwowej
        spółce posady znaleźli już nie tylko aktywni działacze partii, ale także
        członkowie ich rodzin.

        Zakłady Energetyczne Okręgu Radomsko-Kieleckiego od początku były łakomym
        kąskiem dla partii rządzącej. Dlatego od przejęcia władzy dążyła do odwołania
        ze stanowiska prezesa Mieczysława Kwietnia, który kierował spółką od połowy lat
        90. i przetrwał poprzednie koalicje zarówno prawicy, jak lewicy. Początkowo
        broniły go związki zawodowe, ale PiS w końcu postawił na swoim. Kwiecień
        odszedł 30 marca.

        Na opuszczone przez niego stanowisko został wprawdzie ogłoszony konkurs, ale
        już wcześniej wiadomo było, że wygra Sylwester Bania, były wiceprezes
        Elektrowni Połaniec, w PiS pełniący obowiązki pełnomocnika powiatu
        staszowskiego. Jego pierwsze decyzje sprowadziły się do zatrudniania kolejnych
        działaczy partii. Intratne posady znalazło tam już dwóch pełnomocników
        powiatowych partii, syn wiceprezesa zarządu regionalnego, członek tego zarządu
        i dwóch asystentów posłów.


        Od miesiąca w Rejonowym Zakładzie Energetycznym w Skarżysku pracuje pełnomocnik
        powiatowy i członek zarządu regionalnego PiS Jerzy Stopa.
        - Dlaczego mam być
        niezatrudniony? Ktoś odchodzi, ja dostałem pracę - dziwi się, że pytamy o jego
        zatrudnienie w ZEORK. - Jestem samodzielnym referentem, mam wymagane
        wykształcenie, bo średnie techniczne, a mój zawód to technik elektromonter -
        dodaje.

        Koledzy pomogli też, od końca roku bezrobotnemu, Mariuszowi Gorajowi. W
        poprzedniej kadencji Sejmu był szefem biura posła Przemysława Gosiewskiego, a
        jeszcze na początku tego roku rzecznikiem prasowym świętokrzyskiego PiS.

        Pozostaje członkiem zarządu regionalnego, jest także radnym miejskim w
        Kielcach. Od tygodnia jest specjalistą ds. marketingu w ZEORK. - Dostałem
        propozycję i z niej skorzystałem - twierdzi Goraj. Uważa, że ma przygotowanie
        do nowej pracy, ponieważ ukończył Wydział Dziennikarstwa i Komunikacji
        Społecznej UJ.

        Dariusz Kowalski, do niedawna pracownik biura i nadal asystent poseł PiS Marii
        Zuby
        , poprzednio zajmujący się m.in. handlem obwoźnym, nie chciał się
        pochwalić, na jakim stanowisku pracuje w ZEORK. To niejedyny asystent, który
        nieoczekiwanie trafił do państwowej spółki. Posadę dostał tam także Radosław
        Śledziowski, asystent społeczny posła Krzysztofa Lipca
        , oraz Rafał Barański,
        syn wiceprzewodniczącego zarządu regionalnego PiS Janusza Barańskiego.
        -
        Zadecydowały moje kwalifikacje, jestem z wykształcenia prawnikiem - stwierdził
        Barański junior. Co konkretnie robi, nie powiedział. Nie chciał się również
        odnieść do tego, czy w załatwieniu pracy pomógł mu ojciec.

        Wiceprzewodniczący Barański nawet nie chciał przyznać się, że to jego syn. -
        Uchylam się od odpowiedzi - powtarzał. I odsyłał do "odpowiedzialnego za
        politykę kadrową prezesa Bani". Ten jednak był wczoraj bardzo zajęty. Nie udało
        nam się z nim skontaktować przez sekretariat ZEORK, nie odbierał też telefonu
        komórkowego.

        Poseł Maria Zuba zapewnia, że nie pomagała swojemu asystentowi w znalezieniu
        posady. - Wiem, że otrzymał pracę w ZEORK, ale nie wiem, jakie stanowisko tam
        zajmuje - twierdzi.

        Odwagi do skomentowania faktu zatrudniania osób związanych z PiS w spółce
        skarbu państwa nie ma też wojewoda świętokrzyski Grzegorz Banaś. - To nie
        należy do moich kompetencji. Nadzór nad spółką pełni minister skarbu państwa,
        jest też rada nadzorcza - tłumaczy.

        Poseł Przemysław Gosiewski, prezes świętokrzyskiego PiS, od niedawna szef
        komitetu stałego Rady Ministrów w randze ministra, nagle niewiele ma do
        powiedzenia. - Trudno mi komentować tę sytuację, bo jej dobrze nie znam. Jeśli
        osoby te spełniają wymagane kwalifikacje, to nie widzę przeszkód, żeby
        członkowie partii pełnili takie stanowiska - twierdzi. - Gdyby jednak doszło do
        sytuacji, że któraś z tych osób otrzymała pracę w podejrzany sposób, że górę
        wzięły jakieś przesłanki niemerytoryczne, trzeba to wyjaśnić - mówi Gosiewski."

        wiadomosci.gazeta.pl/kraj/1,34309,3519486.html

        Nadaje się do pamiętnika posła Lipca????:P
      • Gość: cixem Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.12, 11:12
        Nie wiem, czemu ludzie się dziwią temu wszystkiemu.
        Nie znam choćby jednego człowieka, który mając do wyboru obsadę jakiegokolwiek stanowiska osobą zupełnie obcą lub znajomym, wybierze pierwszą opcję. Bez znaczenia, czy to firma państwowa czy prywatna.
        A że w wszelkiej maści urzędach pracują całe klany rodzinne? To bardzo proste, tam najłatwiej upchnąć głąba. Siądzie za biurkiem, popatrzy się na ekran monitora czy w jakiś kajet te kilka godzin, zrobi ze trzy kawy, wyskoczy do sklepu po pączka i dniówka schodzi. W normalnej firmie po tygodniu byłby do zwolnienia, w urzędzie się ukryje.Tym bardziej, że urzędnik nie odpowiada za swoje decyzje, nawet najbardziej absurdalne.
        Każda władza zaczynała swoje rządy od "wietrzenia" gabinetów. Bez znaczenia, kto to był, lewo, prawo, centrum czy zagon.
        • nabzdyczon Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt 19.08.12, 00:10
          "Upchnąć głąba"
          Niezła akcja:D.
        • Gość: o.s.s.e Re: "Pamiętnik zwiędłej koniczynki". PiS w pamięt IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 19.08.12, 01:21
          Takie "głąBy" to najczęściej wspaniali wybitni fachowcy.

          Najdziwniejsze jest, że tak było od zawsze, tak jest i tak będzie. Tylko teraz gazety piszą o tym jakby częściej. Czemu?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja