nienietak6
29.11.12, 15:27
Dziś o 14.00 na skrzyżowaniu Warszawskiej i Tysiąclecia, od strony Politechniki, byłem świadkiem, jak bandyta, starszy człowiek w czarnej kurtce i czarnej czapce w seledynowym samochodzie osobowym, TK 7 (tylko tyle zapamiętałem, niestety), wjechał na pasy pędem i o mało nie uderzył w idącą przejściem na swoim zielonym świetle kobietę. Ta odskoczyła, brakowało centymetrów. Krzyknęła na bandytę, a ten jeszcze się przez szybę zaczął odgrażać i odjechał pędem. Szkoda, że akurat byłem w autobusie po drugiej stronie i nie mogłem dopaść szumowiny lub choć zrobić zdjęcie. Niestety. Ale po raz pierwszy jestem za to świadkiem, jaki bandytyzm zaczął panować na polskich drogach. W biały dzień w środku miasta gnojek ośmiela się wjeżdżać w ludzi na przejściu i jeszcze się stawia. Ręce opadają na takie chamstwo.