Dodaj do ulubionych

AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbulwe...

IP: *.kielce.net.pl 13.07.04, 08:38
to było wiadome,obcieli kasę za obrony,zmniejszyli stawki za godziny..to sie
profesorkom nie chce jeździć.Minęły czasy gdy "spadochroniarze" zarabiali
bardzo grube pieniądze w Staszowie.Dochodzi do tego tragiczna polityka
kadrowa na Wydziale( wymiana Kierownika Dziekanatu,i wiele innych "dziwnych"
rzeczy znanych wtajemniczonym;),serdeczna sztama Pana "Dziekana" i J.M
Rektora z P.Dyrektor;)...szkoda gadać:(A biedni studenci,będa radośnie dymać
busami:)
Obserwuj wątek
    • Gość: Jakub Kontynuujcie studia w Sandomierzu na WSHP IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 11:35
      Nie dajcie się więcej oszukiwać komunistom kieleckim. Za Wasze pieniądze nie
      otrzymujecie nawet namiastki studiów wyższych, a przekazywana wam pseudowiedza
      nie jest większa niż wiedza otrzymywana w dobrym gimnazjum!

      Sami wiecie, jak wiele zajęć na tej fałszywej filii (władze AŚ muszą
      odpowiedzieć za to karnie) nie odbywało się. Sami doskonale wiecie, że
      większość wykładowców i prowadzących zajęcia nie miała dostatecznych
      kwalifikacji - niektórzy nie nadawali się nawet na nauczycieli w liceum
      ogólnokształcącym.

      Jest już niemal pewne, że tytuły licencjata i magistra nadawane przez tzw.
      Akademię Świętokrzyską w tych wydziałach, które utworzyli komunistyczni
      profesorowie ze zlikwidowanej - i uznanej przez Sejm RP za zbrodniczą wobec
      narodu polskiego - Wyższej Szkoły Nauk Społecznych (Akademii Nauk Społecznych)
      przy zbrodniczym i antypolskim Komitecie Centralnym Polskiej Zjednoczonej
      Partii Robotniczej, BĘDĄ UNIEWAŻNIONE !!!

      Studia zaoczne w AŚ mają najniższą renomę w kraju! Tracicie pieniądze i szanse
      na otrzymanie wykształcenia.
      Smutno to powiedzieć, ale daliście się oszukać, i to nie tylko oszustom i
      wydrwigroszom z Kielc, ale też i burmistrzowi i władzom Staszowa. Zapłaciliście
      za ich dążenie do politycznej popularności, którą chcieli zyskać Waszym kosztem.

      Studia w Wyższej Szkole Humanistyczno - Przyrodniczej w Sandomierzu mają wiele
      zalet. Poza świetną kadrą z doświadczeniem uniwersyteckim (głównie UMCS, ale i
      inne RENOMOWANE uniwersytety), poza dobrą własną bazą uczelni (własne budynki,
      sale wykładowe, duża biblioteka, czytelnie, własny AKADEMIK - bursa studencka -
      także na zjazdy studentów zaocznych!), gwarancją otrzymania tutaj właściwej
      wiedzy jest konfederacja z Uniwersytetem Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W
      Sandomierzu możesz kontynuować studia magisterskie, po ukończeniu których
      otrzymujesz dyplom UMCS. Także tu studia podyplomowe - liczne kierunki.

      W rankingach szkół wyższych, od samego początku swego istnienia, Wyższa Szkoła
      Humanistyczno - Przyrodnicza w Sandomierzu zajmuje pierwsze miejsca w kategorii
      dostępności studentów do wyższej kadry naukowej; czyli studenci mają w
      Sandomierzu największe możliwości BEZPOŚREDNIEGO kontaktu dydaktycznego z
      profesorami i doktorami habilitowanymi. Oznacza to, że na jednego profesora i
      dra hab. przypada w Sandomierzu najmniejsza ilość studentów. Tu nie musisz
      miesiącami czaić się na profesora, żeby w przelocie oddać mu pracę dyplomową,
      której taki "profesor" nawet nie przejrzy, nie mówiąc już o dyskusji ze
      studentem czy proponowaniu poprawek PODCZAS pisania pracy.
      Tutaj profesor i doktor habilitowany jest dla studenta.

      Studenci zainteresowani katolicyzmem mogą w Sandomierzu równolegle studiować w
      Instytucie Teologicznym na studiach licencjackich i magisterskich!

      Na studia i po wiedzę - pędem do Sandomierza!

      ( www.wshp.home.pl )
      • Gość: Jakub W Sandomierzu jest legalnie, pewnie i naukowo IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 12:21
        W Staszowie były lewe studia z lewą kasą, pobieraną przez cwaniaków, ukrytych
        za szyldem AŚ (wiele tu - na forum - o tym pisano).

        W Sandomierzu są - od wielu lat - bardzo wysoko notowane (patrz rankingi
        wyższych uczelni) studia STACJONARNE i zaoczne w legalnie i SAMOISTNIE
        istniejącej wyższej uczelni, posiadającej właściwą WŁASNĄ bazę materialną i
        naukowo-dydaktyczną, w tym także własną kadrę naukową, mieszkającą (!) w
        Sandomierzu.

        W Sandomierzu możesz nie tylko ukończyć studia magisterskie, ale w oparciu o
        UMCS możesz odbyć studia doktoranckie UMCS. Są już pierwsi doktorzy, którzy
        stopień ten obronili przed komisją UMCS w Lublinie. Jak widzisz, rozwój
        sandomierskiej uczelni nie jest oparty na oszustwie, jak ma to miejsce ze
        studiami zaocznymi organizowanymi przez AŚ z rektorem Massalskim (ale i inne) w
        Kielcach.

        Sandomierska uczelnia (np.) organizuje konferencje naukowe (w niektórych
        dziedzinach), zyskujące jej uznanie i przychylność środowisk naukowych z innych
        wielkich i renomowanych ośrodków naukowych. Wokół uczelni i Sandomierza - jako
        przyjaciele - skupiona jest wielka grupa profesorów różnych specjalności,
        którzy nie pracują, ani nie są wykładowcami w Sandomierzu, ale stanowią jakże
        przyjazne i potrzebne zabezpieczenie uczelni. Tu nie będzie przypadku, że w
        trakcie semestru nie ma komu kontynuować pracy poprzednika z tytułem profesora.
    • Gość: MarkS Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: 80.51.251.* 13.07.04, 15:21
      Pytanie zasadnicze. Czy w sandomierskiej Alma Mater jest jakiś pracownik
      naukowy na pierwszym etacie i mieszkający na stałe w tym nadwiślańskim grodzie?
      Co do rankingów, to tyle są warte co osłąwione komisje akredytacyjne. Zauważ,
      że filii staszowskiej nie zlikwidowano ze względu na jakość kadry, programy,
      wyposażenie, czy coś w tym rodzaju. Zakwestionowano jej działanie ze względów
      papierkowych: brak prawa doktoryzowania w innym miejscu. Olej wszystkie
      rankingi, a sprawdź, czy te profesorki z Lublina czegoś uczą
      • Gość: Jakub Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 13.07.04, 19:53
        Jeśli cokolwiek chcesz zakwestionować, to najpierw przeczytaj to, co napisałem.
        Bo przypominasz tego dziada, co mówi do obrazu. Jak na obraz, to się odzywam
        zbyt wiele razy, ale ty nie czytasz, tylko mówisz jak dziad, a chcesz coś
        zakwestionować dla samego tylko zakwestionowania, czyli dla podjęcia obrony
        tego znanego tu od kilku lat i opisanego bardzo dokładnie przekrętu z filią
        staszowską.

        "Osławione komisje akredytacyjne", jak starasz się je ośmieszyć, w sposób
        bezwzględny ujawniły m.in. naukową mizerię kielecką. W Staszowie, co pisali tu
        sami studenci, zajęcia nie odbywały się przez długie okresy czasu, albo - co
        się zdarzało - prowadzili je kompletni ignoranci. Znamy uczciwe relacje
        uczciwego pracownika naukowego z Wydz. Zarz. i Adm. AŚ w Kielcach (znany tu z
        imienia i nazwiska), który swoją uczciwość, także w innych sprawach
        uczelnianych, przypłacił dużymi kłopotami ze strony władz uczelni.

        Wymowa rankingów jest bezwzględna. Możesz je lekceważyć, jeśli brak ci rozumu i
        uczciwości.

        Sprawa filii staszowskiej czeka na prokuratora, czy raczej na cały zespół
        śledczy, a to m.in. z tych względów, o których piszesz, że ich nie było. Te,
        przeprowadzone na tak wielką skalę, przestępstwa oszustwa, wyłudzenia,
        doprowadzenia do niewłaściwego rozporządzenia własnym majątkiem, a z drugiej
        strony przestępstwa wśród tzw. kadry naukowej i władz uczelni (m.in.
        poświadczanie nieprawdy, wyłudzanie nienależnych zapłat etc, etc.) muszą zostać
        ukarane. Powoli, ale systematycznie, zwijany jest polityczny parasol ochronny
        nad winnymi tych przestępstw, wywodzącymi się - jak wiadomo - z dawnej formacji
        komunistycznej. Wielu z politycznych ochroniarzy tego przekrętu już nic nie
        może i ratuje, jak umie, własną dupę. Gdzie jest Jaskiernia - kielecki profesor
        ignorancji prawnej? Już niedługo polegnie ta cała dogorywająca przestępcza
        formacja i z pewnością prokuratura kielecka lub staszowska przystąpi do
        działania. Będę o tym pamiętał, Marku S.

        Jeszcze raz: kadra kielecko-staszowska i realizacja programów studiów były tego
        rodzaju i na takim poziomie, że do Staszowa zjeżdżało się z dalekich stron
        wielu "studentów zaocznych" - zwłaszcza policjantów - którzy płacili i kupowali
        sobie studia. Mogłeś w swoim czasie przeczytać obszerne informacje o tym
        procederze na tutejszym forum. Nieprzypadkowo pan rektor Massalski podpisał z
        komendantem (chyba wojewódzkim?) policji porozumienie na kształcenie
        pracowników policji w zakresie (chyba) zarządzania i marketingu właśnie w
        Staszowie.

        Sandomierz byłby szansą dla tych setek oszukanych młodych ludzi. Tym bardziej,
        że w coraz większym stopniu będą pojawiać się w WSHP w Sandomierzu BEZPŁATNE
        studia. Tu jest normalność, tu jest normalne środowisko wyższej uczelni.

        Nie staraj się oszukiwać już raz oszukanej młodzieży. Należy wyrwać ją z łap
        pokomunistycznych złodziei, którzy sami nie posiadając należytego
        wykształcenia, oszukują młodzież komunistycznymi tytułami nadanymi przez PZPR.
        Przecież żaden z licznych kieleckich profesorów z Akademii Nauk Społecznych
        przy KC PZPR, nie posiada nawet minimum wiedzy, potrzebnej na wyższej uczelni.
        Ci profesorowie rekrutowani byli z komunistycznej hołoty, wiernych PZPR debili.
        W Niemczech, po upadku komunizmu i włączeniu NRD do Niemiec, takie tytuły
        naukowe nadawane przez partię komunistyczną, jakie posiadają "profesorowie"
        kieleccy, zostały unieważnione. To samo będzie - choć z opóźnieniem - w Polsce.
        Pewne jest, że stopnie licencjata i magistra, nadawane przez ten
        pokomunistyczny wydział Akademii Świętokrzyskiej, także zostaną unieważnione.
        Nie marnujcie dzieciakom życia.
    • Gość: galleo KASA, KASA, KASA :(( IP: *.mac.pl 13.07.04, 15:27
      Damy radę i bez tej pseudouczelni! Czas skończyć z tandetą.
      Kupa mdłych profesorków dorabiała sobie kalecząc umysły młodych Staszowian (i
      nie tylko).
      Trzymam kciuki za wszystkich ziomków ze Staszowa!
      Zorganizujcie manifestację przed siedzibą jaśnie wielmożnego dziekana...
      ul Świętokrzyska 21.
      On dobrze wie, że za niewywiązanie się z umów trzeba PŁACIĆ!!!

      Panie Burmistrzu (RG), czas najwyższy poszerzyć horyzonty!
        • Gość: Jakub Wizytuj ortografa IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 07:55
          Ty trójkrzyżykowy półgłówku, trzeba było ci iść - przed wysłaniem swoich
          głupich wypocin - do ortografa, żeby ci sprawdził ortografię. Może wtedy
          miałbyś zielone pojęcie o czymś, o czym nie masz. Ty interpunkcie koślawy!
          Niech ci ten ortograf da pałą w łeb, to od razu będziesz miał więcej światła
          między wyrazami a przecinkami, a język, wyleciawszy z twojej gęby, będzie
          udawał ogonki w "ę" i "ą", bo Polacy nie gęsi, a przecie gęgają.


          No, od razu mi lepiej. Gdzie się takie gówniarze lęgną? Nie ma taki nic
          treściwego do powiedzenia, a będzie podsrywywał.

          Pozdrowienia z Sandomierza :)
            • Gość: Jakub Re: Wizytuj ortografa IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 10:04
              Tylko tyle nauczyła szkółka Massalskiego? Czy już wszystkich normalnie
              wykształconych i myślących, umiejących złożyć kilka treściwych zdań, usunięto z
              tej uczelni?
              No to mamy kolejny znakomity argument, żeby studiować w Sandomierzu.

              A propos: tutaj, w WSHP w Sandomierzu, na każdym kierunku uczą m.in.
              posługiwania się komputerem. Przydaje się.
                • ex_student1 Re: Wizytuj ortografa 14.07.04, 13:50
                  Gość portalu: assassin napisał(a):

                  > Miast rzeczowej rozmowy na tematy uczelniane, widzę tu mdły bełkot...a kolega
                  > Jakub zdaje się jest na etacie PR-owca w Sandomierzu:(
                  >
                  > Jaka macie opinię na temat kadry naukowej i administracji WZiA????

                  O jednym z najlepszych profesorów WZiA pisali na tym forum w wątku "Skromność
                  profesorska"

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543&a=12807543.
                  Ale tam są też inni.
                • Gość: Jakub Re: Wizytuj ortografa IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 16:19
                  Gość portalu: assassin napisał(a):
                  > Miast rzeczowej rozmowy na tematy uczelniane, widzę tu mdły bełkot...a kolega
                  > Jakub zdaje się jest na etacie PR-owca w Sandomierzu:(
                  > Jaka macie opinię na temat kadry naukowej i administracji WZiA????

                  1. Masz okazję wykazać się NIE mdłym bełkotem. Dlaczego z tego nie korzystasz,
                  tylko starasz się pomówić innych? To jest właśnie specjalność i
                  kwalifikacje "kadry naukawej i administracji WZiA". Tylko tyle potrafią.

                  2. Co to jest "PR-owca"?
                  Termin jest mi nieznany, obawiam się, że to kolejny wymysł "pokomunistycznych
                  językoznawców z WZiP".

                  3. Opinia na temat "kadry naukowej i administracji WZiA" (powinno być: "kadry
                  naukawej") jest tu na forum od dawna doskonale znana. Napisano tu na ten temat
                  KILKASET postów. Nie wiedziałeś czy udajesz?
                  Wśród kadry są oczywiście także ludzie uczciwi i starający się jak najlepiej
                  pracować. Niektórych spotkasz na tym forum. Niestety, są oni rugowani z uczelni
                  przez władze wydziałowe i Massalskiego.
              • Gość: fredek Re: Wizytuj ortografa IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 12:51
                Swoim chamstwem i napastliwością tylko przynosisz wstyd tej WSHP w Sandomierzu.
                Nie wiem czy to jest uleczalne, ale przynajmniej zacznij sie leczyć.
                Trzeba mieć nie po kolei w głowie, aby porównywać AŚ z jakąś szkółką w
                Sandomierzu, gdzie prawdopodobnie 100% kadry, to "naukowcy turyści", niedługo
                zabierzesz się za UJ.
                Może napiszesz coś na temat plagiatów w tej twojej szkółce, z tego co się
                orientuję system "plagiat" UMCS-u wykrył ich nie mało, natomiast ta "wybitna"
                kadra jakoś tego nie dostrzegła (prace zostały przyjęte przez promotorów).
                Oczywiście "jedna jaskóa wiosny nie czyni" i daleki jestem od oceny całej tej
                twojej szkółki, ale to co ty wyczyniasz, to czysta psychoza.
                • Gość: Jakub Re: Wizytuj ortografa IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 17:59
                  A więc przyjrzyjmy się twojemu chamstwu:
                  (pomijam moje, nie wiadomo czy uleczalne, choroby)

                  1. Porównanie kadry filialnych oszustów z WZiA AŚ, kierowanych przez
                  Massalskiego i jego poprzednika, z kadrą naukową WSHP w Sandomierzu jest jak
                  najbardziej na korzyść kadry WSHP w Sandomierzu. W swoich, powyżej
                  zamieszczonych, tekstach podałem tego OBIEKTYWNE oceny, publikowane cyklicznie
                  od lat przez OBIEKTYWNE instytucje, zajmujące się tego rodzaju ocenami.
                  Chamstwem jest nie przeczytanie cudzego tekstu i stawianie fałszywych zarzutów
                  autorowi (czyli mnie) na podstawie swoich całkowicie - a być może i celowo -
                  fałszywych wyobrażeń rzeczywistości.

                  2. Piszesz z nieprawdopodobną wręcz chamską bezczelnością: [szkółka w
                  Sandomierzu],"gdzie prawdopodobnie 100% kadry, to 'naukowcy turyści'."
                  Świadomie pomawiasz, że 100% kadry sandomierskiej (...), bo przecież o tym nie
                  wiesz, gdyż stosujesz formułę: "najprawdopodobniej". A więc, jest to świadome
                  pomówienie.
                  Może najpierw udowodnij swoją tezę, a później kogoś przezywaj i oczerniaj.
                  Twoje postępowanie jest właśnie chamstwem.

                  3. Oto kolejny przykład twojej chamskiej supozycji, świadczącej o niczym innym,
                  jak o twoim chamstwie: "niedługo zabierzesz się za UJ".
                  O co ty mnie, chamie, posądzasz? A co ma wspólnego UJ z oszustwem dokonanym w
                  Staszowie przez Akademię Świętokrzyską?
                  Tak pomawiają tylko klasyczni chamowie. :)

                  4. Oszczędzić cię czy dalej kontynuować wykazywanie twojego bezkresnego
                  chamstwa? Zanalizowałem dopiero dwie i pół linijki twojego tekstu, a pozostało
                  jeszcze pięć linijek, w których aż roi się od twojego chamstwa.


                  Jak na powyższych przykładach widać - drogie dzieci ze szkółki WSHP w
                  Sandomierzu - łatwiej jest kogoś pomówić, rzucając w chamski sposób fałszywe
                  stwierdzenia, i zajmuje to o wiele mniej czasu, niż mozolnie odpierać chamskie
                  pomówienia i ataki, poprzez uczciwe i czasochłonne rozsupływanie sensu i
                  wyjaśnianie tych chamskich kłamstw. I to sobie zanotujcie w kajecikach. W
                  dziale o moralności w nauce.
            • bylu.bylu Re: Wizytuj ortografa 14.07.04, 12:38
              Gość portalu: Janek z AŚ napisał(a):

              > Przyczytałem wszystkie wypociny niejakiego "Jakuba" i stwierdzam że koniecznie
              > musi on zmienić środowisko. Aktualne (sandomierskie) zdecydowanie mu nie
              służy.
              > Za dużo jadu zabija i złość piękności szkodzi.
              >
              > Pozdrowienia z AŚ w Kielcach (choć nie WZiA).

              Dlaczego tak sie odżegnujesz od tego WZiA. To chyba ten Wydział Zarzadzania co
              ma filie w Staszowie.
    • Gość: MarkS Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: 80.51.251.* 14.07.04, 14:46
      Podsumujmy tę dyskusję. Wyższa Szkoła Humanistyczna w Sandomierzu jest szkołą
      wyższą, ale tylko z tego powodu, że mieści się na górce. Koryfeusze nauki z
      Lublina źle uczą i w Lublinie i w Sandomierzu, bo większość czasu zamiast w
      laboratoriach, bibliotekach spędzają w pociągach. A to wszystko dotyczy każdej
      filii uczelni prowincjonalnej. Tak jak każda sekretarka jest prawą ręką i lewą
      d... szefa za państwowe pieniądze, tak zamiejscowe filie są lewą kasą za
      społeczne pieniądze. Jeżeli burmistrz jeszcze tego nie wiedział, to teraz wie
      • Gość: Jakub Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 17:07
        Za wcześnie na podsumowania, zwłaszcza przez jedną osobę (ciebie) w imieniu
        wszystkich ("podsumujmy"). Typowe zagranie rodem z PZPR, stosowane, gdy
        zamierzone oszustwo nie powiedzie się.
        Nie oszukuj staszowian. O praktykach stosowanych w filii i o samym WZiA
        Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach i mentalności jej władz, napisano już
        wiele. Właściwie wystarczyłoby cytować tylko stare posty. A najlepiej samemu
        przeczytać te stare wątki z forum.

        Gdybyś potrafił podać liczne przykłady zła, dziejącego sie w WSHP, o które to
        zło z wielką bezczelnością pomawiasz tę uczelnię. Ale nie potrafisz.

        Naucz się, złośliwy oszuście i pokomunistyczny pisklaku, chociaż jednego: pisać
        wyraziście i z sensem. O jakiego burmistrza ci chodzi? Czy to ten jakiś
        burmistrz jest osobą pokrzywdzoną oszustwem, zorganizowanym przez Akademię
        Świętokrzyską w Kielcach, czy kilkaset osób ze Staszowa?

        Jeśli już usiłujesz coś podsumowywać, to wyraźnie, a nie z chamską
        bezczelnością sugerując, że całe zło spada na WSHP w Sandomierzu, która
        przecież nie ma nic wspólnego z oszustwem, zorganizowanym przez AŚ w Kielcach,
        a stała się dla ciebie i innych oszustów zagrożeniem, bo wskazałem ją JAKO
        RATUNEK DLA KILKUSET OSZUKIWANYCH STASZOWIAN.

        Wysokich notowań w rankingach nie posiada przecież Wydział Zarządzania i
        Administracji AŚ w Kielcach, choć władze i kadra naukawa tej uczelni bardzo by
        tego chcieli. Dlaczego?
        Z takim pokomunistycznym poparciem SLD, powinni przecież sobie bez kłopotu
        załatwić nawet pierwsze miejsca w rankingach. Sytuacja kadrowa i naukowa
        ("naukawa") tej uczelni jest tak zła, że nawet najmocniejsze poparcie
        polityczne nie zdołało zapewnić przyzwoitego miejsca w rankingach. Tak mocnego
        poparcia nie miała żadna uczelnia w Polsce. Przykład: Jaskienia, poseł
        SLD, "profesor" z nadania Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach (hahaha),
        uwikłany wg największych gazet w Polsce w olbrzymie przestępstwa, "znawca
        prawa" w randze ministra sprawiedliwości (wiadomo o co chodzi), zbrodniarz
        PZPR-owski, zdrajca narodu polskiego, wysługujący się sowietom przeciwko
        narodowi polskiemu. To jest profesor Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach ...
    • tytus7774 Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul 14.07.04, 17:46
      Obawiam się że MarkS jest w błędzie pisząc:
      "Zakwestionowano jej działanie ze względów papierkowych: brak prawa
      doktoryzowania w innym miejscu. "
      To bodaj tylko jeden i to akurat mniej istotny argument.
      W błędzie jest również Jakub pisząc iż dyplomy zostaną unieważnione. One po
      prostu niebyły ważne w momencie ich wydania.

      Najciekawszą kwestą w tym wszystkim jest co to za twór ta Szkoła w Staszowie. W
      Statucie Akademii nigdy nie widniała (choć są wymieniane nawet katedry czy
      zakłady). W dziale nauczania kandydaci pytający o Staszów wymijająco odsyłani
      byli na Wydział Zarządzania (żadne informacje w ww dziale nie były podawane).
      Rektor jeszcze niedawno publicznie twierdził że o filli nic nie wie, mimo że 2
      lata wcześniej w czasopiśmie redagowanym na WSP Kielce pisano o uroczystym
      otwarciu roku akademickiego w towarzystwie Rektora. Szkołę prowadzi spółka,
      której głównym udziałowcem jest Urząd Miasta Staszów, ale podobno nawet i
      pracownicy Wydziału co dla części jest niedozwolone. Studenci wpłacali
      pieniądze właśnie na konto miasta. W lipcu 2002 roku Słowo Ludu pisało że filie
      są nadal nielegalne i że Szkoła nie wpłaciła Akademii do tej pory żadnych
      pieniędzy. Jak jest do dzisiaj? Podobno nic się nie zmieniło. Trochę cwaniej
      postąpili w Pińczowie gdzie zginęły dokumenty finansowe. Co ma Akademia do
      Szkółki? Nauczycielom pieniądze wypłacało miasto. Niektórzy nauczyciele byli
      zatrudniani na etat, co jest podejrzane, bo w żadej instytucji nie można być
      zatrudnionym na 2 etatach. Płacono za dojazdy do ośrodków. Stawki były
      faktycznie dużo wyższe, o czym możn było przeczytać nawet w sobotnim (?) Echu
      Dnia z ust prof. Poborskiego.
      Dlaczego jedank dyplom Akademii zapewne z podpisem Rektora, którego córka
      również prowadziła tam zajęcia?
      Co pozostaje studentom (?) ze Staszowa czy Pińczowa? Spytajcie się w Sądzie czy
      dyplomy są ważne. Jeśli okaże się że tak, tzn. że każda szkoła w Polsce może
      wydawać sobie dyplomy w każdej ilości w sposób nielegalny i niekontrolowany.
      Jeśli nie - sądżcie się o zwrot kosztów opłat, straty czasu, straty moralne,
      etc. Zerwali umowę, iż nauka będzie odbywać się w Staszowie - jeszcze jeden
      punkt przewagi dla was. Wykorzystajcie swoją wiedzę prawniczą którą wam wpajali
      na zajęciach.
      powodzenia
      • Gość: Jakub Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 18:24
        Jak miło przeczytać rzeczowy głos, rozjaśniający znacznie - mnie i zapewne
        innym forumowiczom - sytuację prawną, jaka zaistniała w tej nieszczęsnej filii.
        Moje opinie, poza współczuciem dla oszukanych staszowian, obciążone są w pewnym
        stopniu także oceną polityczną formacji wciąż tych samych złodziei i oszustów,
        których Polska nie może pozbyć się od 60 lat.
        Pozdrawiam
        • Gość: Ania Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.07.04, 20:24
          Jakubie, nikt nie kwestionuje Twoich zastrzezen dotyczacych AS, ale pomysl, ze
          wszystkie wyzsze szkoly prywatne w Polsce wykorzystuja jedno: wielkie
          pragnienie niezbyt lotnych osob do posiadania dyplomu:). I to jest tajemnica
          popularnosci tych szkol. Nikt mi nie wmowi, ze majac do wyboru "pobieranie
          nauk" w prywatnej szkole tzw. wyzszej lub studiowanie na renomowanym
          uniwersytecie, ktos racjonalnie myslacy wybierze to pierwsze.
        • Gość: fredek Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 20:46
          Dalej twierdzę, że przynosisz wstyd tej twojej szkółce. Nie znam sytuacji w
          Samndomierzu, ale znając sytuację w innych podobnych "uczelniach" przypuszczam,
          że pod względem kadry u was jest podobnie !!!
          Zamiast obrażać ludzi napisz, że w Sandomierzy 100% samodzielnych jest na
          pierwszym etacie, a przynajmniej podaj jakieś nazwiska !!!
          Dlaczego nic nie napisałeś o tych plagiatach ? Może to kłamstwo ?

          A tak w ogóle, ty i inni na tym formu "rozmydlacie" temat - z dyskusja o filii
          w Staszowie przerodziła się w reklamę (wątpliwą z twojej strony) WSH-P w
          Sandomierzu (chyba tak poprawnie wygląda skrót tej szkoły a nie jak piszesz
          WSHP, możliwe że myślimy o dwóch różnych szkołach, ale jak go zwał, tak go
          zwał).

          Znam sytuację w wielu uczelniach tak państwowych jak i niepublicznych. Te
          niepubliczne często nazywamy "WSWG" czyt. "wyższa szkoła wyrwij grosz". Nie
          ukrywam, że i jsa bardzo dobrze z tego żyję, chociaż nigdy nie uprawiałem i nie
          uprawiam "badziewia" na swoich zajęciach (niestety zjawisko to jest powszechne
          głównie ze strony tych "profesorów wizytujących", nie koniecznie mam tutaj na
          myśli Sandomierz, jeśli jest inaczej to chwała WSH-P), natomiast od lat
          obserwuję niepokojące zjawisko ze strony studiujących (głównie zaocznie),
          tzn. "zero potrzeb poznawczych", ich interesuje wyłacznie "kwit". Często mówię,
          do studentów, że nie jestem masochistą, ale ich "zbójeckim prawem" jest dawanie
          mi maksymalnie w kość, "to ja dla nich jestem, a nie oni dla mnie" - niestety z
          wyjątkiem dawniejszej SGPiS czyli obecnej WSH w Warszawie (nie mylić z podobnym
          tworem w Kielcach i obecnie w Tarnobrzegu [na niepewnych papierach, z tego co
          wiem z prasy]) - nigdzie nie spotkałem się z sytuacją, że student stawia jakieś
          wymagania wykładowcy.

          Myślę, że tworzenie szkół wyższych (lub filii) w miastach typu Staszów,
          Sandomierz, Tarnobrzeg itp. ma sens społeczny - uczestnicząc w tzw. rozmowach
          kwalifikacyjnych często stwierdzam, że jest to młodzież z bardzo dobrymi
          świadectwami, młodzież która miałaby szansę na każdej uczelni w Polsce -
          wybierają Sandomierz, Tarnobrzeg, Staszów, Stalową Wolę itp. głównie z
          biedy !!! Studia na miejscu po prostu mniej kosztują !!! Ważne jest, aby tej
          młodzieży zapewnić edukację na najwyższym poziomie !!!
          Mówią, że ryba śmierdzi od głowy, chyba najwyższy czas zabrać się za
          tę "głowę". Będzie to raczej niemożliwe bez zmianu ustawy o szkolnictwie
          wyższym i stopniach naukowych (jakoś na tym forum dyskusja nt. projektów zmian
          w ustawie nie cieszy się większym zainteresowaniem, twojego głosu też tam nie
          dostrzegłem).
          Dopuki w szkolnictwie wyższym będziemy mieć "zwiazek radziecki i lenina
          wiecznie żywego", dotąd będzie tak jak jest.
          • ex_student1 Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul 14.07.04, 21:00
            Gość portalu: fredek napisał(a):

            " Zamiast obrażać ludzi napisz, że w Sandomierzy 100% samodzielnych jest na
            pierwszym etacie, a przynajmniej podaj jakieś nazwiska !!!"

            A w jakiej państwowej uczelni 100% samodzielnych jest na pierwszym etacie? To
            mrzonki. Obecna wszedzie masówka czyni to niemozliwym.

            " Myślę, że tworzenie szkół wyższych (lub filii) w miastach typu Staszów,
            Sandomierz, Tarnobrzeg itp. ma sens społeczny - uczestnicząc w tzw. rozmowach
            kwalifikacyjnych często stwierdzam, że jest to młodzież z bardzo dobrymi
            świadectwami, młodzież która miałaby szansę na każdej uczelni w Polsce -
            wybierają Sandomierz, Tarnobrzeg, Staszów, Stalową Wolę itp. głównie z
            biedy !!! Studia na miejscu po prostu mniej kosztują !!! Ważne jest, aby tej
            młodzieży zapewnić edukację na najwyższym poziomie !!!"

            To też mrzonki. Policz ogólna ilość aktywnych naukowo pracowników uczelni,
            podziel to przez ilość uczelni i zobacz co Ci wyjdzie. Mozna mówic o
            przyzwoitym minimum, ale nie o najwyższym poziomie.

            "Mówią, że ryba śmierdzi od głowy, chyba najwyższy czas zabrać się za
            tę "głowę". Będzie to raczej niemożliwe bez zmianu ustawy o szkolnictwie
            wyższym i stopniach naukowych (jakoś na tym forum dyskusja nt. projektów zmian
            w ustawie nie cieszy się większym zainteresowaniem, twojego głosu też tam nie
            dostrzegłem). "

            To porównaj z innymi forami. Ten watek o nowej ustawie jest na wszystkich
            forach GW w Polsce. W Kielcach ma wiecej postów niz w innych miastach.

            "Dopuki w szkolnictwie wyższym będziemy mieć "zwiazek radziecki i lenina
            wiecznie żywego", dotąd będzie tak jak jest."

            To jest święta prawda.
          • Gość: Jakub fredek to wytwór systemu awansu społecznego IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 15:47
            Przed laty, za czasów głęboko komunistycznych, przymiotnik "rzeszowski"
            dwukrotnie trafił do polskich przysłów.
            Powszechnie mówiło się: "przysłowiowe 'Nowiny Rzeszowskie'", o tekstach lub
            prasie, prezentujących klasę właśnie taką bardziej przysłowiową, jak ten
            komunistyczny rzeszowski dziennik.
            Ironizowało się też: "uniwersytet rzeszowski", choć w Rzeszowie nie było
            jeszcze wówczas uniwersytetu. Ale po latach słowo stało się ciałem. Przysłowie
            zamieniło się w rzeczywistość.

            Bowiem, tylko przysłowiowa uczelnia może zatrudniać osoby o tak - nazwijmy to -
            niechlujnej inteligencji, jak inteligencja fredka.

            Tylko debil, za jakiego uważam rzeszowskiego naukowco-wykładowcę fredka, może
            ponownie wyrywać się z kategorycznym twierdzeniem, że on "nie zna sytuacji w
            Sandomierzu" i bezczelnie - jak to debil - pomawiać, że w Sandomierzu "pod
            względem kadry" jest bardzo źle. I jeszcze do tego, ten łobuz, który występ na
            forum zaczął od wyzwisk i obrażania mnie, wymaga ode mnie, żebym występował
            wobec niego usłużnie i z uniżoną grzecznością. Czy wobec chama, w dodatku z
            ograniczoną inteligencją, należy być grzecznym i ustępować mu?

            O tych rzeczach, które ponownie podnosi przysłowiowy członek rzeszowskiej kadry
            naukowej(?), fredek, już pisałem i to co najmniej dwukrotnie.
            Podnosiłem walor, zauważony przez prowadzących rankingi wyższych uczelni, że w
            uczelni sandomierskiej występuje "duże nasycenie" kadrą naukową, legitymującą
            się posiadaniem stopnia naukowego profesora i doktora habilitowanego. Z analizy
            danych z opublikowanych rankingów, wynika, a przynajmniej wygląda na to, że
            zapewne kadra naukowa w Sandomierzu jest na dużo wyższym poziomie niż na
            uczelni fredka (z fredkiem na czele - jak przypuszczam :D). Wynika z tych
            rankingów także, że jest, w stosunku do liczby studentów, liczniejsza niż na
            uczelni fredka. Jeśli - oczywiście - fredek nie fantazjuje, że jest członkiem
            kadry naukowej Rzeszowa. :) Albowiem, nie spotkałem jeszcze, tzw. naukowca,
            tak nieporadnie i nielogicznie piszącego, jak fredek. Prawdę powiedziawszy,
            kadra nauczycielska szkół średnich w Sandomierzu i w Staszowie (ze słynnym
            Niemagistrem na czele) w 100% posługuje się lepiej słowem pisanym, niż czyni to
            fredek. (Słynny Niemagister mógłby wiele nauczyć tego fredka). Sądzę także, że
            i kadra szkół podstawowych stanowi niedościgły wzór dla fredka.

            Jak sądzę, nie istnieje w Polsce - dostępna powszechnie - uczelnia, która by
            zatrudniała 100% samodzielnych pracowników naukowych na pierwszym etacie. W
            każdym razie, nie ma tego nawet w przywoływanym tu UJ, o czym można było się
            przekonać przy okazji głośnej sprawy dwuetatowców UJ. O tym, że w Sandomierzu
            część kadry mieszka na stałe w tym mieście, już pisałem. WSHP nigdy nie miała
            żadnych niedociągnięć prawnych, ani kadrowych, natomiast "szkółki", za którymi
            ten cały fredek tu gardłuje, słyną z ciągłych kłopotów prawnych i kadrowych.
            Najlepszy dowód, że taki nierozumny fredek jest zatrudniony w jednej ze szkółek
            rzeszowskich (uniwersytet? :D:D), jako członek kadry naukowej. Mógbyś, ty
            przysłowiowy członku rzeszowskiej kadry naukowej, chociaż nie robić błędów
            ortograficznych. :)

            Podawałem także adres internetowy wshp.home.pl i można było, przed pisaniem
            chamskich głupot, zapoznać się z tą uczelnią czy też skontaktować się w celu
            takiego zapoznania się.

            Nie słyszałem nic o plagiatach w Sandomierzu. Była, nie tak dawno, informacja
            agencyjna, że na UMCS opracowano system sprawdzania prac dyplomowych pod
            względem ich identyczności z tzw. gotowcami z sieci. To jest dobra wiadomość,
            świadcząca o wielkiej odpowiedzialności władz uczelni. Czy już to zostało
            zastosowane w praktyce, o tym agencje jeszcze nie podawały. Z pierwszej noty
            agencyjnej jasno wynikało, że system nie jest jeszcze gotowy, bo nawet
            stwierdzenie wysokiego procentu identyczności dwóch tekstów, jeszcze o niczym
            nie rozstrzyga. Potrzebna jest nadal "ręczna" praca człowieka, który musi
            stwierdzić, w jaki sposób zostały wykorzystane identyczne(!) fragmenty tekstu,
            czy w dozwolony prawem i obyczajem naukowo-uczelnianym (bo to chodzi raczej o
            prace niższego stopnia), czy też w sposób niezgodny z prawem.
            Problem kopiowania prac dyplomowych istnieje w całej Polsce i dotyczy on
            bardziej Rzeszowa (czyli fredka :D) niż Sandomierza. Przecież fredek napisał
            poprzednio, że nie wie, czy w Sandomierzu były przypadki jakichś plagiatów i od
            razu, zgodnie ze swoją debilną logiką, oskarżył WSHP o tolerowanie plagiatów.
            Obłęd, jak ten fredek jest głupi.

            Fredek tak daleko zagalopował się w swych kłamstwach, że z rozpędu
            napisał: "Myślę, ...". Nie kłam, fredek, że myślisz ...
            • Gość: Marta Re: fredek to wytwór systemu awansu społecznego IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.07.04, 11:08
              > "Tylko debil"
              > "i bezczelnie - jak to debil - pomawiać"
              > "do tego, ten łobuz"
              > "taki nierozumny fredek"
              > "zgodnie ze swoją debilną logiką"
              > "Obłęd, jak ten fredek jest głupi."

              Niech będzie. Zniżę się poziomem intelektualnym do Jakuba i odpowiem mu jego
              językiem.

              Jesteś totalnym chamem, zjebem, debilem, półgłówkiem zaślepionym nienawiścią do
              innych ludzi. Szkoda mi Ciebie ignorancie. Twoje wywody są całkowicie pozbawione
              sensu i nawet tego nie potrafisz zauważyć. Świadczyć to tylko może o
              ograniczeniu umysłowym podobnym do schizofrenii połączonej z paranoją.
              • Gość: Jakub Re: fredek to wytwór systemu awansu społecznego IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 11:33
                Ani cię tu znam, ani cię tu pytam.

                Prosta babino, przeczytałaś, czy może raczej przeczytano ci, jak to widać, moją
                ponowną odpowiedź na ponowne obrzucenie mnie wyzwiskami przez tego jakiegoś
                chama z Rzeszowa, fredka, którego litościwy Bóg pozbawił umiejętności
                posługiwania się logiką, ażeby w swej nieświadomości, rzeczony fredek, nie
                męczył się na tym świecie (teraz myślę, że fredek jest aż tak głupi, że może
                być nawet rektorem Uniwersytetu Rzeszowskiego).
                Nie przeczytałaś, prosta babino, moich wcześniejszych wypowiedzi, ani nie
                przeczytałaś, prosta babino, eleganckiego listu tego chama z Rzeszowa, fredka,
                którym włączył się do rozmowy, obrzucając mnie, tak jak ty, prosta babino,
                chamskimi wyzwiskami. Nawet "Dzień Dobry" mi nie powiedzieliście. Nawet mi się
                nie przedstawiliście. Nawet nie zaprezentowaliście swoich poglądów na tzw.
                sedno dyskutowanej sprawy.
                To świadczy o waszej - twojej, prosta babino, i fredka - inteligencji i o z
                góry zamierzonej chęci uderzenia mnie oraz o waszej prymitywnej umysłowości,
                niezdolnej do prowadzenia normalnej rozmowy na określony temat. Czy to jest
                typowe dla przysłowiowej kadry naukowej z Rzeszowa?
                Was nie boli, gdy obrzucacie mnie wyzwiskami, jak zwykły to robić chamskie
                popłuczyny pokomunistyczne, ale od razu odczuwacie i oburzacie się, gdy wam,
                prymitywom, uświadomić, że to boli.

                Ażebyś mogła, prosta babino, "zniżyć się" - jak piszesz - "poziomem
                intelektualnym do Jakuba", to najpierw musiałabyś wyjść na najwyższą drabinę,
                jaką macie w tej waszej wybitnej uczelni, w której fredek jest przysłowiowym
                członkiem kadry naukowej. (Powinienem był napisać "naukawej", ale zapewne nie
                zrozumiałabyś tego, prosta babino.)

                A teraz spójrz i zauważ, prosta, chamska babino, w jaki sposób włączyłaś się do
                rozmowy toczonej na forum. Ani cię tu znam, ani cię tu pytam.

        • Gość: fredek Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul IP: *.air.rzeszow.pl / *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 14.07.04, 20:57
          Dalej twierdzę, że przynosisz wstyd tej twojej szkółce. Nie znam sytuacji w
          Samndomierzu, ale znając sytuację w innych podobnych "uczelniach" przypuszczam,
          że pod względem kadry u was jest podobnie !!!
          Zamiast obrażać ludzi napisz, że w Sandomierzy 100% samodzielnych jest na
          pierwszym etacie, a przynajmniej podaj jakieś nazwiska !!!
          Dlaczego nic nie napisałeś o tych plagiatach ? Może to kłamstwo ?

          A tak w ogóle, ty i inni na tym formu "rozmydlacie" temat - z dyskusja o filii
          w Staszowie przerodziła się w reklamę (wątpliwą z twojej strony) WSH-P w
          Sandomierzu (chyba tak poprawnie wygląda skrót tej szkoły a nie jak piszesz
          WSHP, możliwe że myślimy o dwóch różnych szkołach, ale jak go zwał, tak go
          zwał).

          Znam sytuację w wielu uczelniach tak państwowych jak i niepublicznych. Te
          niepubliczne często nazywamy "WSWG" czyt. "wyższa szkoła wyrwij grosz". Nie
          ukrywam, że i jsa bardzo dobrze z tego żyję, chociaż nigdy nie uprawiałem i nie
          uprawiam "badziewia" na swoich zajęciach (niestety zjawisko to jest powszechne
          głównie ze strony tych "profesorów wizytujących", nie koniecznie mam tutaj na
          myśli Sandomierz, jeśli jest inaczej to chwała WSH-P), natomiast od lat
          obserwuję niepokojące zjawisko ze strony studiujących (głównie zaocznie),
          tzn. "zero potrzeb poznawczych", ich interesuje wyłacznie "kwit". Często mówię,
          do studentów, że nie jestem masochistą, ale ich "zbójeckim prawem" jest dawanie
          mi maksymalnie w kość, "to ja dla nich jestem, a nie oni dla mnie" - niestety z
          wyjątkiem dawniejszej SGPiS czyli obecnej WSH w Warszawie (nie mylić z podobnym
          tworem w Kielcach i obecnie w Tarnobrzegu [na niepewnych papierach, z tego co
          wiem z prasy]) - nigdzie nie spotkałem się z sytuacją, że student stawia jakieś
          wymagania wykładowcy.

          Myślę, że tworzenie szkół wyższych (lub filii) w miastach typu Staszów,
          Sandomierz, Tarnobrzeg itp. ma sens społeczny - uczestnicząc w tzw. rozmowach
          kwalifikacyjnych często stwierdzam, że jest to młodzież z bardzo dobrymi
          świadectwami, młodzież która miałaby szansę na każdej uczelni w Polsce -
          wybierają Sandomierz, Tarnobrzeg, Staszów, Stalową Wolę itp. głównie z
          biedy !!! Studia na miejscu po prostu mniej kosztują !!! Ważne jest, aby tej
          młodzieży zapewnić edukację na najwyższym poziomie !!!
          Mówią, że ryba śmierdzi od głowy, chyba najwyższy czas zabrać się za
          tę "głowę". Będzie to raczej niemożliwe bez zmianu ustawy o szkolnictwie
          wyższym i stopniach naukowych (jakoś na tym forum dyskusja nt. projektów zmian
          w ustawie nie cieszy się większym zainteresowaniem, twojego głosu też tam nie
          dostrzegłem).
          Dopóki w szkolnictwie wyższym będziemy mieć "zwiazek radziecki i lenina
          wiecznie żywego", dotąd będzie tak jak jest.
              • ex_student1 Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul 15.07.04, 14:26
                Z innego watku na tym forum, ale chyba na temat.


                > Gość portalu: I sekretarz napisał(a):
                >
                > > Ci fachowcy są w stanie dowieść wszystkiego, czego władza sobie zażyczy.
                >
                > WSNS przemianowano na Akademie Nauk Społecznych przy KC PZPR. Elyta tej
                uczelni
                >
                > wykłada na Wydziale Zarzadzania i Administracji Akademii Świetokrzyskiej. W
                > Staszowie też.

                W ubiegłym roku, z okazji rocznicy śmierci Staklina napisali o ANS. TEkst
                załaczam nizej.


                Harald
                W pięćdziesiątą smutną rocznicę śmierci Józefa Stalina,
                ku jego czci i pocieszeniu jego dzieci

                Początki zjawiska zwanego komunizmem są jakby nie patrzeć w jakimś sensie
                naukowe. Marksowi zarzucić można wiele, na pewno jednak nie nieuctwo. Jego
                kumpel Engels wygłupił się wprawdzie trochę z dialektyką przyrody, ale nie
                można odmówić mu przynajmniej szacunku dla nauki. W dziewiętnastowiecznych
                Niemczech funkcjonowało wprawdzie powiedzenie "Vierundzwanzig Professoren -
                Vaterland du bist verloren", ale szacunek dla nauki był bardzo powszechny.
                Trochę podobnie było zresztą w carskiej Rosji.

                Cokolwiek by nie mówić o jego moralnych kwalifikacjach, był również Lenin
                filozofem, a co najmniej dobrym dziennikarzem. To od niego pochodzi znane
                powiedzenie "uczitsja, uczitsja i jeścio raz uczitsja". Po rewolucji powstał
                jednak pewien problem. Wprawdzie wielu ludzi zajmujących się nauką przełknęło
                zmianę ustroju, zniknęła jednak konieczna dla istnienia normalnej nauki baza w
                postaci "klasy społecznej", która naukę ową na wiele sposobów hołubiła
                wspierając ją na przykład finansowo. W pierwszym państwie robotników i chłopów
                rolę tę szybko przejęło wprawdzie państwo, ale ceną było wyodrębnienie z
                normalnej nauki tzw. "nauki radzieckiej". Odbyło się to bardzo prosto; to, co
                było niewygodne dla Kraju Rad określone zostało mianem nauki burżuazyjnej i
                każdy budujący jedynie słuszny ustrój obywatel wiedział od razu, że jest to
                nauka niesłuszna i nieprawdziwa, a ci, którzy ją uprawiają są najczęściej
                wrogami ludu.

                Ten genialny wynalazek nie był dla wszystkich nauk równie pożyteczny.
                Największe korzyści z tej nowej klasyfikacji odniosły nauki społeczne; nauki
                przyrodnicze i techniczne wynalazcy potraktowali trochę po macoszemu. Nota
                bene, nie wiadomo dlaczego, wielu, jak się później okazało znakomitych,
                radzieckich (rosyjskich?) naukowców zamiast tworzyć nową radziecką np.
                matematykę jechało do Getyngi czy Heidelbergu, aby fraternizować się z
                rozmaitymi burżujami lub przenosić ich pomysły na grunt jedynie słusznej nauki
                radzieckiej zaśmiecając ją w ten sposób. Byli nawet i tacy, co kalając własne
                gniazdo pozostawali na zgniłym burżuazyjnym zachodzie; co więcej wyrażali się
                negatywnie o ubranej teraz na czerwono matce Rasjii. Należy z całą mocą
                podkreślić, że w naukach społecznych przypadki takie były wyjątkowo rzadkie.
                Złośliwi twierdzą wprawdzie, że główną przyczyną był fakt, że były one nader
                skutecznie tępione przez powoływane do stymulowania rozwoju nauki instytucje w
                rodzaju komitetów rozmaitego szczebla oraz CZEKA, które nieedukowanych,
                nieprawomyślnych naukowców po prostu eliminowały, ale my oczywiście im wiary
                nie dajemy. Jest to klasyczny przykład zgniłej burżuazyjnej propagandy i każdy
                uczciwy CZEKista brzydzi się takimi poglądami.

                Narodziny nowego ustroju sprawiedliwości społecznej wygenerowały natychmiast
                zapotrzebowanie na nowe, nieznane bandyckim burżujom, nauki. Władza radziecka
                musiała przecież jakoś uzasadnić przyczyny, dla których dobrze jest zabrać
                kułakowi świnię, zatłuc nieprawomyślnego robotnika, albo wysłać jakiegoś
                przygłupa, inteligenta na Sybir. Powstające jak grzyby po deszczu nowe
                instytucje partyjno-rządowe również potrzebowały nie tylko światłych i wiernych
                (ze wskazaniem na wiernych) funkcjonariuszy, ale wytwarzały również
                zapotrzebowanie na różne teorie ich funkcjonowania. Powstawały więc np. teoria
                propagandy (jest oczywiste, że tylko burżuazyjny matoł mógłby to rozumieć
                pejoratywnie), teoria partii, rozmaite teorie (nie)istnienia Boga, czy wreszcie
                wszechogarniający wszystko naukowy komunizm. Wytworzyło to oczywiście ogromne
                zapotrzebowanie na kadrę naukową zupełnie nowego typu. Nowi badacze mieli
                zgodnie ze słowami Marksa nie tyle opisywać świat, co właśnie go zmieniać. I
                zmieniali. Na studia przyjmowano wedle kryterium pochodzenia. Było to wprawdzie
                trochę podobne do tego, co pewien kulawy aryjczyk skwitował powiedzeniem "Und
                wer der Jude ist entscheide Ich", funkcjonowało jednak w praktyce całkiem
                nieźle.

                System miał jednak pewien drobny mankament. Otóż okazywało się niekiedy, że
                cenni i zasłużeni aktywiści byli inteligentni na trochę inny sposób niż ich
                mniej ideologicznie uświadomieni koledzy. Pojawił się więc podstawowy problem
                co z takim na przykład inteligentnym inaczej sekretarzem zrobić. O tym, aby
                przywrócić go jego naturalnemu środowisku, na przykład małej syberyjskiej
                wiosce czy lumpenproletariackiej dzielnicy Petersburga, przepraszam Leningradu,
                myśleć mogli tylko samobójcy. A tych w żadnym narodzie nie ma zbyt wielu.
                Stworzono więc dla tych specjalnych ludzi równie specjalne uczelnie.
                Te "uniwersytety inaczej" spełniać musiały wiele warunków, o których przeciętny
                radziecki, nie mówiąc już o burżuazyjnym, "nie społeczny" naukowiec nie miał
                bladego pojęcia. Kształconym w tych uczelniach kadrom należało przecież
                zapewnić stosowne do ich potrzeb warunki i wymagać od każdego wedle jego
                możliwości. Nie można więc było dopuścić, aby student takiej uczelni przeżywał
                stresy typowe dla studenta np. Uniwersytetu Moskiewskiego czy nie przymierzając
                jakiejś Getyngi. Należało zatem pytać go z właściwym wyczuciem i rozumieć, że
                może on odpowiadać nieco inaczej niż nie uświadomiony ideologicznie student
                zwykłej uczelni. Należało też utajnić obrony prac magisterskich, doktorskich i
                habilitacyjnych (przepraszam kandydackich i doktorskich), aby nie
                narażać "uczonego inaczej" na głupie pytania pospólstwa i uchronić kraj przed
                szpiegiem, który mógłby na przykład zapytać o to, czy Lenin przebywając w
                wiosce Dupowoje zrobił tam jedną kupkę, czy też może więcej.


                • ex_student1 Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul 15.07.04, 14:27


                  tekst Haralda cd.


                  Problemów z tymi uniwersytetami było mnóstwo, zapotrzebowanie społeczne na
                  naucznych komunistów rosło wraz z rozwojem Kraju Sprawiedliwości Społecznej i
                  wszystko rozwijało się szczęśliwie aż do wyzwolenia przez Związek Radziecki
                  krajów Europy środkowo-wschodniej i części krajów niemieckojęzycznych. Za
                  idącymi na Berlin wojskami radzieckimi i w cieniu ich bagnetów, wchodziło w te
                  kraje nowe. Zapatrzeni w czerwoną gwiazdę wolności (jak kto nie chciał patrzeć
                  to jechał na Sybir, albo brał w mordę i od razu patrzył) robotnicy i chłopi
                  Europy środkowo-wschodniej zakrzyknęli jednym głosem "chcemy szkół, które
                  wykształcą nam kadrę na kształt i podobieństwo radzieckich towarzyszy". I stało
                  się. Wielki językoznawca skierował do tych krajów rzesze "inteligentnych
                  inaczej" absolwentów partyjnych, milicyjnych i wojskowych uczelni Kraju Rad.
                  Szczególną opieką otoczył Polskę i wyzwoloną część Niemiec. Wiadomo, ojczyzna
                  Marksa i Engelsa nie mogła być pozbawiona odległych wprawdzie w czasie,
                  przestrzeni i intelekcie owoców przewidzianej przez tych panów rewolucji. Co do
                  Polski, to złośliwcy przebąkują o niejakim Przewalskim, ale my to między bajki
                  kładziemy. Wierzymy, że wielki Józef chciał po prostu oddać hołd krajowi, który
                  wydał tak znamienitych internacjonałów jak na przykład Feluś Dzierżyński.

                  Tak czy siak, w Polsce również powstały "uniwersytety inaczej" i "inteligentni
                  inaczej" studenci mieli już gdzie studiować. Uczelnie te przeżywały jednak
                  pewne problemy. Przez długi czas funkcjonowały na zasadzie rozmaitych kursów,
                  często przy komitetach powiatowych czy wojewódzkich. Okazało się jednak
                  wkrótce, że zapotrzebowanie społeczne na ten typ kształcenia znacznie przerasta
                  możliwości. Powstały więc tzw. Wieczorowe Uniwersytety Marksizmu-Leninizmu w
                  skrócie WUML, do których zarówno młodzież jak i bardzo już nawet dorośli
                  obywatele Polski Ludowej walili drzwiami i oknami. Aby ten pęd do tej wiedzy
                  zahamować, wprowadzono szybko specjalne urlopy dla studiujących. W zależności
                  od kierunków studiów było to od dwóch tygodni do miesiąca wolnego na
                  przygotowanie się do trudnych egzaminów (egzaminator mógł np. spytać jakie
                  miasto jest stolicą Polski).

                  Okazało się jednak, że nawet takie utrudnienia pokonuje ogromna rzesza
                  przodowników pracy, pracowników rozmaitych instytucji, czy służb publicznych.
                  Rychło powstał więc pomysł, by dla elity stworzyć pełnoprawne uczelnie, które
                  kształciłyby na poziomie godnym przedstawicieli przewodniej siły narodu.
                  Powołano więc do życia Wyższą Szkołę Nauk Społecznych przy KC PZPR, która
                  kształciła kadry nie tylko dla Przewodniczki, lecz również dla wielu dziedzin
                  gospodarki i służb publicznych, np. wojska i milicji. Oparta na wzorach
                  radzieckich, rozwijała się równie jak one dynamicznie. W latach
                  siedemdziesiątych, ambitny towarzysz Edward na żądanie klasy robotniczej
                  powołał do życia Śląski oddział nowej Alma Mater, a nieco później przemianowano
                  warszawską WSNS na Akademię Nauk Społecznych.

                  Była to uczelnia "całą gębą". Kształciła na wszystkich poziomach i nadawała
                  wszystkie możliwe stopnie naukowe. Miała również magiczną moc przyciągania.
                  Przyciągała mianowicie naukowców z wielu różnych ośrodków, gdzie np. do
                  otrzymania habilitacji wymagali tzw. dorobku, a obron prac doktorskich czy
                  magisterskich nie chcieli utajniać nawet bardzo zasłużonym aktywistom. To
                  właśnie takie szykany rzucane pod nogi dynamicznym polonistom, pedagogom, a
                  głównie historykom i politologom zniechęciły ich do pracy w mających niekiedy
                  prawicowo burżuazyjne odchylenia uniwersytetach (rozmaite krzywe koła, KORy,
                  itp.) i skierowały na jedynie słuszną drogę kariery naukowej w ANS-ie.

                  W ten oto sposób ANS rósł w siłę, a jego kadra żyła dostatniej. Na początku lat
                  dziewięćdziesiątych, zawistni o międzynarodową sławę ANS-u, nie rozumiejący
                  prawdziwej nauki ludzie, uwzięli się i ANS rozwiązali. Były nawet bezczelne
                  propozycje, aby zweryfikować wartość naukową uzyskanych w tej przodującej
                  uczelni stopni naukowych. Na szczęście czujni posłowie pierwszego sejmu III RP
                  zniszczyli te głupie pomysły w zarodku.

                  Po ANS-ie pozostało jednak wielu światłych ludzi. Jej absolwentów spotkać dziś
                  można na różnych poziomach i stanowiskach administracji i gospodarki. Wielu
                  jest w całkowicie polskim sektorze bankowym, wielu też okazało się być
                  Wallenrodami i piastuje obecnie znaczące stanowiska w organizacjach społecznych
                  czy politycznych. Po likwidacji ANS powstał jednak problem ludzi, których
                  osierociła; zasłużonych niekiedy profesorów, docentów, a nawet, z
                  przeproszeniem, doktorów. Okazało się jednak szybko, że tę wysoko kwalifikowaną
                  kadrę zagospodarować można w trochę wprawdzie gorszych niż ANS, ale zupełnie
                  wówczas dobrze funkcjonujących uczelniach państwowych. Wszak uznano, iż
                  habilitacja czy doktorat mają tę samą wartość niezależnie od tego gdzie zostały
                  uzyskane. Ponieważ do otworzenia kierunku, na przykład tak modnego wówczas
                  zarządzania i marketingu czy politologii, potrzeba tylko stosownej liczby
                  profesorów, więc biedujące na ogół, w przeciwieństwie do ANS-u, uczelnie
                  publiczne zaczęły masowo zatrudniać pracowników byłej ANS. Okazało się też
                  natychmiast, że reprezentowane przez nich kierunki, to te właśnie najbardziej
                  potrzebne w zarządzaniu, a uczeni z ANS-u mają wiedzę tak szeroką i są tak
                  elastyczni, że prowadzić mogą każdy właściwie przedmiot. Jakby chcieli, to
                  mogliby pewnie uczyć i fizyki, ale nie było na to społecznego zapotrzebowania.


                  • ex_student1 Re: AŚ zamyka filię w Staszowie, studenci są zbul 15.07.04, 14:28


                    tekst Haralda cd. , cd.


                    Profesorowie ANS-u mieli jeszcze dodatkowo kilka zasadniczych zalet, które
                    czyniły ich znacznie bardziej przydatnymi w pracy dydaktycznej i naukowej niż
                    pracownicy starych nie rozumiejących ducha czasu uczelni.
                    1. Rozumieli, że studenci bywają różni, a dyplom chce mieć każdy. Nie zadawali
                    głupich pytań, ale podnosili stopień scholaryzacji.
                    2. Rozumieli, że najważniejszą powinnością naukowca, a szczególnie profesora
                    wyższej uczelni jest stwarzać dobre wrażenie. Byli w tym mistrzami. Dobrze
                    ubrani, spokojnie statecznie się zachowujący i mówiący bardzo naukowym
                    językiem. W latach osiemdziesiątych polityka drukowała tabelę umożliwiającą
                    długie przemówienie (również wykład) bez niepotrzebnego przecież przygotowania.
                    Nie sądzę by była to jedyna taka tabela.
                    3. Wiedzieli też, że jeśli dobierze się stosownych ludzi, to można publikować,
                    co się chce. Może nie wszędzie tam, gdzie by się chciało, ale w razie potrzeby
                    można zorganizować dwie lub trzy konferencje i ci, co mieli mieć publikacje,
                    już je mają.
                    4. Problemy ze sprzedażą swoich książek też można prosto rozwiązać. Można np.
                    polecać je na wykładzie.
                    5. Rozumieli, że podstawowym zadaniem profesora jest nauczanie. Potrafili więc
                    pracować na kilku etatach lub prowadzić np. 200 prac magisterskich rocznie.

                    Stara, zdemoralizowana czasami kontaktami z Zachodem, kadra uniwersytecka nie
                    rozumiała ducha czasu. Niektórzy, szczególnie przedstawiciele nauk
                    przyrodniczych i technicznych byli tak leniwi, że nawet głupich 50 prac
                    poprowadzić nie chcieli (wielu z nich się ostatnio podciągnęło, daleko im
                    jednak do mistrzów).

                    Tak więc sieroty po ANS-ie udało się szczęśliwie usynowić przez polskie
                    uczelnie. Czy to źle czy dobrze? Nie wiem. Obawiam się, że najlepsi nawet
                    reprezentanci ANS w niesprzyjającym środowisku mogą zatracić swoje zdolności i
                    po kilku latach pracy chodzić np. w swetrze czy dyskutować ze studentami,
                    zamiast PROWADZIĆ wykłady czy seminaria. Jest to groźba niestety zupełnie
                    realna. Co gorsza, obawiam się, że w niektórych środowiskach mogła już zostać
                    zrealizowana.

                    Najlepszym środowiskiem dla byłych pracowników ANS jest takie, gdzie docenia
                    się ich sieroctwo i stwarza warunki podobne do tych, które zapewniała im ich
                    matka żywicielka i dobrodziejka PZPR. Normalnie warunki takie stworzyć jest
                    trudno, nie wszystkie jeszcze uczelnie doceniają posiadany skarb. Istnieją na
                    szczęście również i takie, w których sieroty po ANS mają realny wpływ na
                    władzę. Czasami całej uczelni, czasami wydziałów, a niekiedy instytutu lub
                    tylko zakładów. Jeśli uzbiera się ich w jednym miejscu dostatecznie dużo, to
                    mogą wybierać władze, stanowić (lokalne) prawo (np. statut uczelni), czy choćby
                    obyczaje (na przykład jawność ocen, dorobku naukowego, itp.). Mogą też
                    kultywować ducha i folklor rodzimej ANS.

                    Takie właśnie rozumne podejście do problemu sierot z ANS pozwala oczekiwać, że
                    ze strąconego wichrami historii w błoto nasionka odrodzi się ANS-bis, która
                    wykształci rzesze nowych aktywistów gotowych wcielać w życie genialne idee Ojca
                    Narodów. Świat będzie znowu szczęśliwy, bez wojen, nie będzie bezrobocia,
                    proletariusze wszystkich krajów się połączą i może tylko gdzieś w archipelagu
                    Gułag jakiś wredny buntowścik zawyje nocą, że chciałby np. przeczytać Orwella
                    czy Sołżenicyna. Dbajmy o to nasionko, nie dajmy mu zginąć. Niech to będzie
                    nasz skromny wkład w uczczenie pamięci wielkiego przyjaciela Polski i całego
                    świata - Józefa Wisarionowicza Stalina.


                • Gość: Jakub Tytus szukał, a znalazł wiersz IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 19:02
                  Cytuję za Tytusem wiersz, wprowadzający w problem przemysłu uczelnictwo.

                  Druh Massalski nie myśli o Filiach w Staszowie, Pinczowie,
                  ważniejsze On ci sprawy ma teraz na głowie.
                  W Akademiji pilnować dziś musi dosłownie wszystkiego,
                  doktoratów, (nuż trafi się lipny, szanowny kolego)
                  dyplomów (te magistry ostatnio fałszywe!)
                  toż, nawet już i kibli. Te jedne prawdziwe.
                  Zachować by je trzeba. Najlepiej zamykać.
                  By smród z Akademiji już nie mógł umykać.
                  No bo jeszcze ten wstrętny niezależny poseł
                  co włazić chciałby wszędzie swym ciekawskim nosem
                  coś zwęszyć tutaj mógłby. I zamiast dla siebie
                  (i dla nas, rzecz to jasna) zachować co zwęszył
                  (a i w łapę coś miałby), on dureń, nas dręczyć
                  zamierza; tu pismo, tam wywiad, co jeszcze wymyśli?!
                  A żaden z tych pomysłów nie po naszej myśli!
                  Prokuratorem jakimś ostatnio nam grozi.
                  I dokumenty różne do urzędów wozi.
                  A mógłby, tak jak wszyscy. Spokojnie, na luzie,
                  szmal zgarniać. Po co licho budzić?
                  Toż narodek nasz głupi. Za lipę zapłaci.
                  Za dyplom co nie warty pary starych gaci,
                  sfajdanych naszych profesorów truciem.
                  Kiedy rzecz całą pojmie, my zdążym już uciec
                  ze szmalcem. Pocałuj nas w dupę
                  matole, co kupiłeś naszych bredni kupę.
                  Trza ci było dokładnie pomyśleć przed laty,
                  a nie ciągnąć pieniążki od mamy czy taty
                  na studia. Te Filie to są dla nas. Dla ciebie wystarczy
                  żeś nam forsę miał zaszczyt tak pięknie dostarczyć.
                  Nieważne jest tu za co. Najważniejsze komu.
                  A my wszak pochodzimy z najlepszego domu.
                  Stopnie, tytuły, sławę z ANS-u mamy
                  Takich jak ty palantów, to my olewamy
                  Zamkną Staszów czy Pinczów? Nam to obojętne.
                  Znamy różne uczelnie, co nas przyjąć chętne.
                  Kumpli wszędzie my mamy. Choć te „nauki” nasze
                  czort wie komu potrzebne. My lubimy kasę.
                  Decydenci też lubią. Tu pointa cała.
                  Szkoda, że się tak wcześnie pokazać musiała.
                • Gość: Jakub Kolejny wiersz. Emilii :) IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 17.07.04, 20:15
                  Autor: emilia51
                  Data: 10.12.2003 16:32
                  Na melodię „Prząśniczek”. Moniuszkę przepraszam za wykorzystanie melodii.

                  W naszej Akademii dwie cudne dzieweczki
                  dwie pisały prace, lecz z jednej książeczki.
                  Kręć się Akademio, uniwerku nasz
                  ile takich pracek w swych archiwach masz?

                  Panienki pisały, ktoś posprawdzał wszystko
                  do prokuratora jest dziś bardzo blisko
                  Kręć się Akademio, pracodawco nasz
                  może nam podpowiesz, jak zachować twarz?

                  Akademii blasku afera przydała
                  jakby takich afer uczelnia nie miała.
                  Kręć się Akademio, wij w unikach, wij
                  bo znaleźć się może na afery kij.

                  c.d.n.

                  [mimo, że Emilia51 zapowiedziała cdn, nic więcej nie znalazłem :) ]
    • Gość: msz - redaktor GW Pytanie o plagiaty IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 26.07.04, 10:36
      Pytanie o plagiaty
      msz 25-07-2004 , ostatnia aktualizacja 25-07-2004 19:52

      Coraz więcej uczelni wyższych korzysta z usług internetowego serwisu
      Plagiat.pl - wśród nich UMCS, Akademia Medyczna w Gdańsku, Uniwersytet Opolski
      i Białostocki. Płatny program wyłapuje przypadki plagiatu porównując prace
      magisterskie z bazą ponad 3 miliardów dokumentów. Czy z takiego serwisu
      zamierza także skorzystać Akademia Świętokrzyska?
      • Gość: Prof. Janusz Król Re: Pytanie o plagiaty IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 26.07.04, 10:40
        Prof. Janusz Król, prorektor Akademii Świętokrzyskiej:

        Nie spieszymy się z wykorzystaniem serwisu Plagiat.pl, ponieważ najbliższe
        obrony prac magisterskich będą na naszej uczelni dopiero za 6-8 miesięcy. A od
        przyszłego roku studenci będą zobowiązani do oddawania prac na papierze i w
        wersji elektronicznej. Być może dopiero wtedy wykorzystamy program
        antyplagiatowy.

        Ale moim zdaniem sprawdzanie pracy fragment po fragmencie jest najlepszym
        systemem antyplagiatowym podczas bezpośrednich kontaktów promotora ze
        studentem. Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy,
        który nie należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.
        Nie ma więc możliwości, aby promotor nie "wyłapał" fragmentu pracy, który nie
        należy do magistranta.

              • Gość: Koziołek M, Re: Pytanie o plagiaty IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.05, 21:41
                Szanowni Państwo
                Niebawem w Pacanowie otwieram nowy Uniwersytet mojego imienia.
                Studia bez egzaminów wstępnych dla wszystkich chętnych.
                Zapraszam was wszystkich, a za takie gorące dyskusje jak wyżej każdy otrzyma
                należny tytuł naukowy i dyplom uznawany nie tylko w Unii ale na całym świecie
                pod warunkiem , że sobie do dyplomu zrobi zdjęcie takie aby był najbardziej
                podobny do mnie.
                • Gość: posel nowak Jest wiekszy problem... sfalszowano uchwałę rady.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 00:19
                  burmistrz Albera kilka lat temu uzyl sfaszowanej uchwały Rady Miejskiej w
                  Staszowie, aby powołac file AŚ, nastepnie wyludzoni kilka razy poswiadczenie
                  nieprawdy- od US od Regonu itd. Na tej podstawie podpisano umowe na filie z AŚ.

                  Prokuratura w Opatowie ukreciła sprawe leb, ale co ma wisiec nie utonie, sprawa
                  jest badana przez PA w Krakowie i jest wiecej niz pewnie, ze ktos beknie za ten
                  numer, w tym w prokuraturze
                  • sowizdzal6 To jest nie do ruszenia. 05.03.05, 12:46
                    Tak naprawde, to chodzi o kilka albo kilkanaście tysięcy dyplomów, które
                    trzebaby uniewaznić. A niektóre z tych dyplomów należą do bardzo ważnych osób.
                    Trzebaby tez wyciagnąc konsekwencje w stosunku do winnych w AŚ. Do podpisania
                    umowy potrzebne sa dwie strony. Tego nikt nie ruszy, skala jest za duża. Jeśli
                    ma Pan możliwość, to warto przejrzec dikumentacje dotyczaca powstania tej
                    filii, perypetii z jej uznawaniem i likwidacją. Mozna obejrzeć protokoły i
                    zalecenia pokontrolne NIK. To chyba nie sa tajne dokumnty, wiec niektóre mógłby
                    Pan na tym forum opublikować.
                    • Gość: poseł nowak To jest... do ruszenia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 12:56
                      Naprawde mi szkoda tych oszukanych ludzi, nie wiem zreszta czy scigneicie
                      zalozycieli tej szkoly za faszowanie dokumentow ma znaczenie dla waznosci
                      dyplomow. Wg mnie nie ma to prostego przelozenia. To jest sprawa programwowa za
                      ktora odpowiadala wprost AŚ i rektor.

                      Tu chodzi o organizacje filli w Staszowie, i za faszlowanie dokumentów,
                      poswiadczanie nieprawdy, uzywanie takuch dokumentów, wyludzanie subwencji
                      od samorzadów itd. odpowiedzailni odpowiedza napewno!!!

                      Oberwie sie tez chyba prokuraturze z Opatowa. Sprawa jest w toku.

                      Zapewniam, ze jak PA w Krakowie sobie nie poradzi z tym problemem to poradzi
                      sobie trybuna sejmowa

                      jestesmy panstwem prawa czy tez nie?
                      • sowizdzal6 Re: To jest... do ruszenia. 05.03.05, 13:05
                        Gość: poseł nowak 05.03.2005 12:56 + odpowiedz

                        "Naprawde mi szkoda tych oszukanych ludzi, nie wiem zreszta czy scigneicie
                        zalozycieli tej szkoly za faszowanie dokumentow ma znaczenie dla waznosci
                        dyplomow. Wg mnie nie ma to prostego przelozenia."

                        Chyba jednak ma. Istnieje jednak mozliwośc zwrotu poszkodowanym pieniędzy.

                        To jest sprawa programwowa za
                        ktora odpowiadala wprost AŚ i rektor.

                        Ma Pan rację, ale tu pojawi sie mnóstwo trudności.

                        "Tu chodzi o organizacje filli w Staszowie, i za faszlowanie dokumentów,
                        poswiadczanie nieprawdy, uzywanie takuch dokumentów, wyludzanie subwencji
                        od samorzadów itd. odpowiedzailni odpowiedza napewno!!!"

                        Jest Pan optymistą. Ja nie znam w Polsce takiego przypadku.

                        "Oberwie sie tez chyba prokuraturze z Opatowa. Sprawa jest w toku.

                        Zapewniam, ze jak PA w Krakowie sobie nie poradzi z tym problemem to poradzi
                        sobie trybuna sejmowa"

                        Jesli w ogóle mozna na cos liczyc, to tylko na ruszenie tego z trybuny sejmowej.

                        "jestesmy panstwem prawa czy tez nie?"

                        Czy Pan pyta poważnie? Pozdrawiam.
                      • snikers4 Re: To jest... do ruszenia. 05.03.05, 17:01
                        Tam chyba były gigantyczne przekręty. Do tej pory są problemy finansowe i nie
                        bardzo wiadomo kto za co brał pieniądze. Najprawdopodoniej te dyplomy bezie
                        mozna traktować jak dyplomy amerykańskich uniwerystetów, które mozna uzyskać
                        w kilka dni za słona kwotę. Akademia do tej pory nie może sobie poradzic ze
                        swoją schizofrenią. A co z Pińczowem?

Popularne wątki