u45
27.02.13, 19:17
Dzisiaj jechałem Żelazną i Czarnowską. Od Żytniej do al. IX Wieków Kielc zajęło mi to prawie pół godziny, a nie były to godziny szczytu! To jest jakaś paranoja - po drodze nie widziałem ani jednego pracownika na budowie.
Mniej więcej od tygodnia jest piękna pogoda z temperaturami grubo powyżej zera, dzisiaj było chyba z 10 stopni. Budowa węzła Żytnia jest już mocno opóźniona i mimo to nic się tam nie dzieje. Absolutnie nic.
Kierowcy codziennie tkwią w gigantycznym korku, tracą pieniądze i czas, a przez okna widzą tylko księżycowy krajobraz dziury w jezdni którą jadą (o ile można nazwa jazdą poruszanie się ze średnią prędkością 5 km/h).
Dlaczego instytucje odpowiedzialne za inwestycje drogowe tolerują taki stan rzeczy? Skoro jest wielomiesięczne opóźnienie, to wykonawca powinien wykorzystywać każdą okazję, każdy ładny dzień, żeby to opóźnienie zmniejszyć.
Na Żelaznej jest gotowa druga jezdnia, ale nie można po niej jeździć. To jest scena jak z filmu Barei...