wyborcawas
05.03.13, 11:20
PAN BYŁY PREZYDENT MA PRAWO MIEĆ SWOJE ZDANIE i WCALE NIE MUSI SIĘ to INNYM PODOBAĆ.
Ten konsultant też ma do tego prawo i po komentarzach widać jak wielu to się nie podoba.
Ale gdy on usiłuje innym narzucić swoje poglądy jako te jedyne dopuszczalne, to już na to nie ma zgody.
Polecam tutaj sztukę NOSOROŻEC, E. Ionesco, bo może się okazać jak w niej, że pozostanie tylko jeden nie zbałamucony, który odważy się powiedzieć, że nie jest nosorożcem tylko człowiekiem.
Niby dlaczego Polak miałby się koniecznie upodobnić do innych w Europie, tylko dlatego, że temu konsultantowi to się podoba.
Przy okazji ujawnia on prawdziwe, dobrze zakamuflowane zamiary zwolenników związków partnerskich.
Tym nie mniej takie związki powinny powstać. Niech sobie wymyślą jakąś nazwę dla nich, na przykład gejożeństwo, lesbiżeństwo, homożeństwo, czy jak tam sobie chcą się nazywać, a możliwości tu są ogromne, nawet wulgarne, ale od nazwy małżeństwa im wara.
Od adopcji dzieci też. Niech nie tłumaczą się, że tego nie ma w ich oficjalnych obecnych projektach.
To jest metoda małych kroczków w urabianiu otoczenia i oswajania go z ich innością, czy jak chcą to wmówić, inną normalnością.
Łatwo sobie wyobrazić, co takie adoptowane przez nich dziecko będzie przeżywało w szkole i w wielu innych miejscach. Czy o tym pomyśleli, czy tylko chodzi im o swoje homo-ambicje.
Ciekawe jak dziecku wytłumaczą, dlaczego nie ma jednego rodzica, a tego drugiego ma w nadmiarze. Będzie znowu jakiś bocianek tyle, że o innej orientacji.
Słowo małżeństwo zostało zarezerwowane od wieków, a może nawet od tysiącleci dla związków hetero. W końcu pochwa i odbyt to nie to samo. Każdy o tym dobrze wie. Oni też.
Dlaczego większość ma się przystosowywać do mniejszości. Pan Wałęsa ma rację.
Jednak wyznaczać im miejsca siedzenia nie powinien, gdyż nie ma możliwości tego zrealizować, a daje tylko pretekst do tego, aby mogli twierdzić jacy to oni są prześladowani.
Dlaczego ta większość w treści aktu małżeństwa ma tolerować słowa Małżonek Pierwszy oraz Małżonek Drugi, a w ewentualnym akcie urodzenia Rodzic Pierwszy i Rodzic Drugi, jak już jest gdzieś w tej cytowanej Europie. Dlaczego ewentualne dokumenty nie mogą być różne w treści.
Można dla tych inności zrobić odrębną ustawę, która ich ureguluje, w specyficzny dla nich sposób.
Śmiem przypuścić, że w sejmie w takim kształcie to przejdzie, ale na pewno nie obejdzie się bez burzliwych zażartych dyskusji.
Brałem udział w wielu naradach specjalistów w jakiejś dziedzinie i zawsze znalazł się ktoś, kto sprowadzał taką naradę na manowce, bo nie podobała mu się na przykład nazwa, lub kolejność w niej wyrazów.
W sejmie jest przecież ogromna różnorodność zawodów i specjalności, więc wcale się nie dziwię, że każdy chwytliwy temat, jak na przykład kolor pazurów orła, odcień tła pod nim, aborcja, związki partnerskie, czy jakiś inny podobny temat, zostanie szybko podchwycony i nie wypuszczony zbyt szybko.
Na pewno to dodaje pewnych nowych barw, chyba raczej nudnemu pobytowi na sali sejmowej, co zresztą widać po frekwencji.
Może sejm powinien mieć trochę poczucia humoru i u góry na ścianie przedniej umieścić napis Cyrk Kwadratowy.
Już widzę jaki wrzask by powstał w czasie dyskusji na ten temat. Może nawet jakieś rękoczyny, jakie czasem widzimy w innych parlamentach. Uśmiechnijcie się.