moherrr
18.04.13, 07:10
Podziękowania należałyby się, gdyby prezydent wykonał jakieś rzeczywiste działanie (np. dał "Wolnej Strefie" porządny lokal), a teraz nie wiem, na czym polega sukces, bo sytuacja jest dokładnie taka sama, jak w punkcie wyjścia.
Czekam, aż jutro Sygut ogłosi jakąś likwidację, np. szkoły, gazety o tym natychmiast napiszą, więc wkroczy prezydent na białym koniu (BTW, kto zdecydował o likwidacji klubu, nie wiceprezydent, który współpracuje z prezydentem?), "uratuje" szkołę, dziennikarze odtrąbią sukces, a sytuacja w ogóle się nie zmieni. Rzeczywistość nadal skrzeczy.
Z czego tu się cieszyć i za co dziękować?