r_z
10.08.04, 10:45
Miło przeczytać, że:
" Zaledwie w w 100 dni od przystąpienia do Unii Europejskiej Polska stała się
czwartym największym beneficjentem netto budżetu Brukseli. Za każde euro
przekazane po 1 maja Wspólnocie otrzymaliśmy dwa i pół euro pomocy
Tylko Hiszpania, Grecja i Portugalia korzystają z jeszcze większego wsparcia -
pisze w "Rzeczpospolitej" Jędrzej Bielecki.
"Od początku integracji żaden kraj tak szybko i w tak wielkiej skali nie
skorzystał finansowo na członkostwie" - mówi Daniel Gros, ekspert
prestiżowego brukselskiego Centrum Europejskich Studiów Politycznych CEPS.
Od 1 maja Bruksela przelała na konta NBP 1238 mln euro. W tym czasie nasz
kraj przekazał 481 milionów euro składek. "Na czysto" pozostało zatem 757
milionów euro. "Do końca roku różnica między subwencjami a składką
zdecydowanie się zwiększy" - zapewnia Silvano Presa, szef wydziału analiz
budżetowych Komisji Europejskiej.
Polska ma w ciągu 8 pierwszych miesięcy członkostwa otrzymać 1,8 mld euro
więcej z Brukseli, niż jej przekaże. W przyszłym roku saldo netto urośnie
przynajmniej do 2,9 mld euro. Wówczas tylko Hiszpania i Grecja będą
otrzymywały więcej od Unii.
Krajom południa Europy zajęło jednak lata, aby dojść do takiego
wyniku. "Hiszpania musiała czekać cztery lata, zanim przestała dopłacać do
unijnej kasy" - wspomina Daniel Gros. "Struktura budżetu Unii była inna.
Bardzo mało przeznaczano na pomoc strukturalną. A wsparcie dla rolnictwa
sprowadzało się do dopłat do wysokich cen żywności, głównie tej pochodzącej z
północy kontynentu".
Innym powodem polskiego sukcesu są programy przedakcesyjne, z których kraje
południa Europy nie korzystały. "Dzięki nim Polska otrzymuje od początku
członkostwa poważne transfery pieniędzy, zanim w pełni "rozkręcą się"
fundusze strukturalne i pomoc dla rolnictwa" - podkreśla Krzysztof Sajdak,
zastępca dyrektora Departamentu Unii Europejskiej w Ministerstwie Finansów.
Wielkość subwencji Unii była głównym tematem szczytu UE w Kopenhadze
(grudzień 2002 r.). Rząd obawiał się, że budżet państwa straci płynność z
powodu wysokich składek pobieranych przez Brukselę. Rzeczywistość okazała się
lepsza, niż oczekiwali nasi negocjatorzy.
Polska w tym roku zapłaci o ponad 300 mln euro mniejszą składkę, niż
uzgodniła w Kopenhadze. To skutek niskiego kursu złotego do euro w grudniu
2003 roku, kiedy ustalano wartość polskiego dochodu narodowego i należności
VAT we wspólnej walucie. Wysokość składki w 90 procentach zależy właśnie od
tych wielkości. Polska co miesiąc przekazuje Brukseli około 160 mln euro. To
niewiele więcej, niż mająca cztery razy mniej ludności Austria i aż o 1/3
mniej niż Belgia - podkreśla publicysta "Rz" Jędrzej Bielecki. "