butcher.vita
28.03.14, 09:01
Nie ma nic z Wielkiej Filozofii w ostatniej aferze wysokich rangą bonzów ostrowieckiego starostwa. Te same od lat wytarte twarze, ten sam libertyński bełkot, ta sama pazerność i chciwość, ta sama arogancja, ten sam brak profesjonalizmu i ta sama demoralizacja zawodowa. Postronny obserwator może odnieść wrażenie, że są to cnoty wpisane niemalże na stałe do kodeksu postępowania wysokich urzędników samorządowych. Traktują urząd jako prywatny folwark a społeczeństwo jako stado baranów, które nie jest godne tego, aby określić właściwie normy moralne oraz granice etycznego postępowania...