Dlaczego basen przy ul. Szczecińskiej czynny je...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.08.04, 08:20
Ooooo rany ale inteligencja. A nie mozna przesunac godzin otwarcia np o
godzine czy dwie, zeby tym samym o tyle samo przesunac godziny zamkniecia.
Chyba wieciej osob jest w godzinach popoludniowych niz porannych???
    • Gość: x Re: Dlaczego basen przy ul. Szczecińskiej czynny IP: *.globit / 217.98.57.* 21.08.04, 23:27
      Gdyby basen był prywatny, byłoby jakieś wyjście, ale ponieważ jest to placówka
      miasta, czyli dyplomowanych opier.....y to nic nie da się zrobić. A co robi
      załoga MOSIR jak nie ma ładnej pogody?
    • kobylybbb Kiedy?! 21.08.04, 23:37
      Na basenie przy Szczecińskiej Pan Wojciech Dębski zrobił szefem swojego
      wychowanka. Jest ten basen dla Pana Wojciecha oczkiem w głowie. Nic dziwnego,
      że zaniedbuje inne obiekty.
      Pytanie natomiast brzmi – kiedy zostanie wyjaśniona sprawa wypadku – morderstwa
      na stadionie międzyszkolnym? :(
      • Gość: Krakus Re: Kiedy?! IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.04, 23:43
        co to za morderstwo ?
        • kobylybbb Re: Kiedy?! 22.08.04, 00:05
          Na stadionie międzyszkolnym niezabezpieczona bramka upadła na chłopca. W wyniku
          tego wypadku chłopiec zmarł.
          Winnego dotychczas brak. Pan Dyrektor stadionu i Pan Prezydent Sygut mieli po
          tym wypadku kretyńskie tłumaczenia.
          Wiem, że za poprzedniej dyrekcji, na stadionie odbywały się libacje alkoholowe.
          Nie wiem jak jest teraz, ale nie przypuszczam, aby „stosunek do pracy” się
          amienił.
          Po tym wypadku w całych Kielcach, na wielu boiskach szkolnych, nastąpiła
          akcja „zabezpieczania bramek”. Zrobiono to bardzo szybko, bo zaczęły się
          kontrole.
          • kobylybbb Dodam jeszcze 22.08.04, 00:41
            że w Kielcach zmienia się niewiele. Sportowe „autorytety” z dawnych lat
            działają. Do takich należy m.in. Pan Wojciech Dębski.
            Niewątpliwym „autorytetem” jest także Pan Alojzy Sobura.
            Oni i wielu innych są fundamentem kieleckiego sportu. Jak już kiedyś na tym
            forum napisałem, spaja ich morze wypitej wódki.
            Znają się jak łyse konie i wspierają. Bez ich wsparcia nic nie zrobisz. Mają w
            dupie wszelkie zasady. Na sporcie znają się w większości niewiele. Ukończyli
            jakieś studia zaoczno – wieczorowe. Posiadają mentalność komunistycznych
            przydupasów. Liczy się teraz i tu. Zniszczą każdy talent, bo muszą mieć
            osiągnięcia. Np. wygrać rozgrywki wojewódzkie :(
            Żeby tam zaistnieć musisz się ukorzyć przed różnymi miernotami, powiązanymi
            zresztą z wiadomymi służbami.
            • kobylybbb Re: Dodam jeszcze 22.08.04, 00:59
              W szkołach są ogromne jaja. Spadło zapotrzebowanie na różnych nauczycieli. Więc
              zaczęli się przekwalifikowywać. Np. rusycystki na nauczycieli W-F. Kończą w
              jakiejś prywatnej szkółce „studia podyplomowe”. Na zajęciach może być lub nie
              być. To nie jest istotne. Później jest „siłą kwalifikowaną”. Nieważne ilu
              wykreuje inwalidów. Przecież nikt tego nie policzy.
              Kupy śmiechu przysparza także proces uzyskiwania tytułu tzw. „nauczyciela
              dyplomowanego”. Musisz się wykazać osiągnięciami. Więc katują dzieci, aby mieć
              jakieś „osiągnięcia”. Trzeba mieć podstawę, aby coś napisać i „udokumentować”,
              najlepiej fotografią. Lekcje i zajęcia pozalekcyjne maja w dupie. Przecież
              muszą zgromadzić dokumentację. Na zajęcia przychodzi dwoje – troje dzieci, ale
              wpisuje się np. dwadzieścia trzy. Kto to sprawdzi :)))
              To są kurwa jaja jak arbuzy!!!
              • kobylybbb Z zapartym tchem 22.08.04, 01:25
                śledzę np. karierę Pana Radnego Jacka Wołowca. Pograł sobie trochę w piłkę
                ręczną. Studiował na kieleckiej WSP bodajże historię. Pracę magisterską napisał
                o chwalebnych korzeniach PZPR na kielecczyźnie. Pisał to w połowie lat
                osiemdziesiątych. Nie wiem, czy ukończył jakiś kurs związany z wychowaniem
                fizycznym. Uczył w szkole. Miał wyszkolić mistrzów w piłce ręcznej. Wyszło Mu z
                tego gówno, bo nic innego ignorantowi wyjść nie mogło. Uczył także historii.
                Niewiele nauczył, ale miał chyba tzw. „olimpijczyków”. Więc się zasłużył.
                Jako „zasłużony” został pracownikiem Kuratorium Oświaty. Teraz wizytuje i
                rozdziela wskazówki. W Radzie Miasta jest autorytetem od sportu i edukacji.
                Wypowiadane przez Niego myśli powalają na kolana :DDD :(((
                • Gość: były uczeń Re: Z zapartym tchem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.04, 12:03
                  kobyłybbb napisał:
                  (...)W szkołach są ogromne jaja. Spadło zapotrzebowanie na różnych nauczycieli.
                  Więc zaczęli się przekwalifikowywać. Np. rusycystki na nauczycieli W-F. Kończą
                  w jakiejś prywatnej szkółce „studia podyplomowe”. Na zajęciach może być lub nie
                  być. To nie jest istotne.(...)
                  Popatrz na ti z dobrej strony. Nauczycielka w-f, ucząca wcześniej jęz. ros.
                  odwala kawał dobrej roboty. Zastępuje dwóch nauczycieli... 2 in 1. Zajęcia w-f
                  zawsze można prowadzić po rosyjsku.

                  kobylybbb napisał:
                  > śledzę np. karierę Pana Radnego Jacka Wołowca. Pograł sobie trochę w piłkę
                  > ręczną. Studiował na kieleckiej WSP bodajże historię. Pracę magisterską
                  napisał
                  >
                  > o chwalebnych korzeniach PZPR na kielecczyźnie. Pisał to w połowie lat
                  > osiemdziesiątych. Nie wiem, czy ukończył jakiś kurs związany z wychowaniem
                  > fizycznym. Uczył w szkole. Miał wyszkolić mistrzów w piłce ręcznej. Wyszło Mu
                  z
                  >
                  > tego gówno, bo nic innego ignorantowi wyjść nie mogło. Uczył także historii.
                  > Niewiele nauczył, ale miał chyba tzw. „olimpijczyków”. Więc się zas
                  > łużył.
                  > Jako „zasłużony” został pracownikiem Kuratorium Oświaty. Teraz wizy
                  > tuje i
                  > rozdziela wskazówki. W Radzie Miasta jest autorytetem od sportu i edukacji.
                  > Wypowiadane przez Niego myśli powalają na kolana :DDD :(((

                  Znam osobiście Pana Jacka Wołowca, ponieważ miałem przyjemność być jego
                  uczniem. Myślę, że sumiennie wywiązywał się ze swoich obowiązków, jakie zostały
                  mu powiezone. Pan J.W. jest (był) nauczycielem historii, WOS-u, w-f.

                  • kobylybbb Re: Z zapartym tchem 22.08.04, 17:23
                    Niewątpliwie zajęcia można prowadzić po rosyjsku :)
                    „Rosyjscy ludzie” wyznają się doskonale na anatomii i fizjologii dziecka.
                    Nauczył ich tego niejaki Pawłow. Wiedzą jak przebiega proces rozwoju. Podobnie
                    wie Pan Jacek Wołowiec, bo jest rosyjskim człowiekiem.
                    Cieszę się bardzo, że Pan Jacek wywiązywał się ze swoich obowiązków sumiennie.
                    Cieszę się, że nie zrobił Ci krzywdy :)
Pełna wersja