wyborcawas
25.05.14, 22:47
Nikt normalny nie może zrozumieć spokoju, z jakim Tusk z ferajną komoruską topili Resztówkę Polski w odmętach finansowej Apokalipsy. Ferajna wkrótce zwali winę na Führera Tuska, jak niegdyś hitlerowcy na Hitlera. Ale na kogo zwali Tusk? Na PiS, które „rzucało mu kłody pod nogi”? Wolne żarty. PiS to część składowa ferajny.
Długi, to lawina. „Za Gierka” mieliśmy dług około 40 mld dolarów, a teraz bilion złotych, z tym, że za Gierkowe pożyczki wybudowano dziesiątki fabryk. Od czasu „transformacji” PRL nie zbudowano ani jednej fabryki polskiej, natomiast zlikwidowano kilka tysięcy tych z cza¬sów Gierka, w tym kilkaset prawdziwych „pereł w koronie” polskiego przemysłu.
„Dług Gierka” spłacaliśmy przez 32 lata, dług agentury po-okrągłostołowej będą spłacać nasze pra-prawnuki i nie spłacą, bo spłacają i będą spłacać tylko odsetki od długu – po około 40 miliardów dolarów rocznie, jak w 2013 r.
Dług narodowy w przeliczeniu na złotówki wynosi już ponad bilion zł i rośnie w tempie siedmiu milionów złotych na minutę, przy czym cały majątek narodowy został wyprzedany obcym za około 200 mld złotych. Gdyby te 200 miliardów nie wpłynęło do narodowej kasy, to dług by już wynosił jeden bilion dwieście miliardów złotych.
To nie wszystko. Łączny dług budżetu, samorządów i resortów rządowych sięga już trzech bilionów złotych, wygenerowanych przez żydowskiego kuglarza z Klubu Bilderberg J.V. „Rostowskiego”. Ściślej, za jego rządów w finansach RP zadłużenie budżetu wzrosło o około 450 mld zł.
Katastrofa finansowa jest nieuchronna, jesteśmy bowiem państwem okupowanym wewnętrznie i zewnętrznie. Nie mamy pola manewru. Deficyt budżetowy niemal każdego państwa jest możliwy dopiero po ode¬braniu państwu suwerenności finansowej, decydującej o wszystkich innych suwerennościach, takich jak gospodarcza i polityczna. Odbierają nam suwerenność finansową międzynarodowe gangi, żądając spłaty od¬setek i odsetek od odsetek, następnie ogłoszą finansową „upadłość” państwa mocą doktryny „deficytu budżetowego”.
Jak obliczył znany główny ekonomista SKOK Janusz Szewczak, będziemy spłacać ten dług przez 300 lat, a spłacimy pod warunkiem, że do tego czasu nie nastąpi trzecia żydowska wojna światowa. Dług jest więc, bez interwencji Bożej Opatrzności – nie do spłacenia. Przepaść zadłużenia otworzyła pod nogami narodu zapadnię w postaci wyprzedaży najbardziej dochodowych segmentów majątku narodowego w ramach bandyckiego szyderstwa ze słowa „prywatyzacja”. Okupanci Tuskoprusko-Komoruscy otrzymali za to około 200 mld zł, z czego 50 mld w ostatnich trzech latach. Oznacza to, że spieszą się piekielnie, wręcz opętańczo, aby okupowany naród zostawić w dziurawych skarpetkach lub bez. To finisz dwu- gangu PO – PSL.
Wyprzedając co popadnie, tonęliśmy w coraz większych długach. Janusz Szewczak stwierdzał, że nasz realny dług publiczny jest znacznie większy. Prywatne zadłużenia Polaków to także dług, a jest to kwota 770-835 mld zł. Tylko w bankach dług gospodarstw domowych wynosi prawie 540 mld zł.
Do tego dochodzi zadłużenie samorządów. Raptownie się powiększyło na fali przygotowań do „Euro 2012″ (potrzebnego nam jak pryszcz na d…). Na progu 2013 roku dług ten osiągnął 80 mld zł, a razem z tzw. długami ukrytymi, np. w miejskich spółkach sięga 100 mld zł.
Kiedy Unia wdarła się do Polski w 2004 roku, nasz dług publiczny osiągnął 403 mld zł. Trzy lata później, kiedy rozpoczynaliśmy korzysta¬nie ze wspólnotowego budżetu, było już 527 mld zł; w 2008 roku – 598 mld; a na początku 2013 r. ponad 900 mld zł, ale J. Szewczak nazwał kwotą podkoloryzowaną. W tymże 2008 roku rządzącą sitwa PO – PSL „sprzedała” (za 10 proc. realnej wartości) majątek, za który otrzymała 55 mld zł.
A mimo to dług ciągle i galopująco rósł i rośnie. Gdzie się podziały te wszystkie dochody ze sprzedaży naszych „rodowych sreber”? I co sprawiło, jakie wydatki, jakie marnotrawstwo, jakie złodziejstwo o znamionach sabotażu, że dług jest tak horrendalny?
Rządowa statystyka zadłużenia to zuchwałe kłamstwa i manipulowanie liczbami składowymi i całością. Żyd „Rostowski” stosował księgową ekwilibrystykę polegającą na dowolnym zaliczaniu lub nieuwzględnianiu części składowych do długu publicznego.
Największe oszustwo to 50 mld zł długu Krajowego Funduszu Drogowego; wydatki (i korupcje) związane z budową autostrad, wydatki (deficyty) miast, samorządów, spółek komunalnych (100 mld zł); dług z tytułu przekazywania składek do Otwartych Funduszy Emerytalnych – około 18 mld zł. Nawet NBP jest zadłużony na sześć miliardów zł. Dług każdego mieszkańca Polski w latach 1995-2013 wzrósł według oficjalnych danych urzędowych do 26.000 zł „na głowę” noworodka i starca.
Dla ratowania budżetu na 2014 rok, gang PO-PSL uchwalił (a Komo¬rowski podpisał) grabież 150 miliardów zł z Otwartych Funduszy Emerytalnych i wrzucenie tych funduszy do worka bez dna – do ZUS.
Prof. Janusz Jabłoński z dep. statystyki NBP, na którego powołuje się Janusz Szewczak stwierdził, że wraz z długami ukrytymi, głównie w sferze opieki medycznej i ubezpieczeń, łączny dług RP (Resztówki Polski) wynosi trzy biliony złotych, co oznacza, że na głowę statystycznego obywatela tego zrównanego z ziemią państwa, przypada po 180.000 złotych. Konstytucyjne progi – 55 i 60 proc. PKB zostały trzykrotnie przekroczone, a sztuczki kreatywnej księgowości asa Bilderbergu to tylko oszukańcze zaklęcia wzbogacone o nowe sposoby zakłamywania długu zastosowane przez ministra „Rostowskiego” w styczniu 2013 roku.
Bomby z opóźnionym zapłonem to ZUS, OFE, NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia), Krajowy Fundusz Drogowy. Muszą wkrótce eksplodować w naszych kieszeniach, portfelach, emeryturach. Międzynarodowa żydowska lichwa udaje, że nie zna prawdziwego polskiego długu, bo nie chce otrąbić bankructwa tego zrównanego z ziemią państwa, z co najmniej trzech powodów:
- wyduszenia z Polski 65 mld zł tytułem „odszkodowania” za mienie rzekomo pozostawione przez Żydów przedwojennych;
- budowania Judeopolonii na obszarze Polski.
Pośrednio potwierdził to „znany ekonomista” Paul Krugman w „New York Times”, wykładowca w Princetown University i London School of Economiecs.
Krugman publikuje w „N.Y.T.” wykresy z zestawieniem PKB Polski i strefy euro z ostatnich czterech lat i kursu euro w stosunku do złotego. Na ich podstawie stwierdza, że Polska jeszcze nie przeżywa „ekonomicznego horroru”, tylko dlatego, że nie jest w strefie euro!
W tej sytuacji Krugman jest zaskoczony „naszym” dążeniem do euro:
Pomyślcie o Hiszpanii, Irlandii, obecnie Cyprze. Ile jeszcze dowodów trzeba, żeby stwierdzić, że euro jest pułapką? (…) Jeśli nawet wierzycie legendzie Łotwy, chociaż nie powinniście, to musicie i tak przyznać, że członkostwo w euro jest w najlepszym przypadku hazardem, w którym przegrana jest straszna.
Ośmielony tą obroną przyszłej Judeopolonii, komentator „Washing¬ton Post” Dylan Matthews napisał, że „euro to porażka na dużą skalę”:
Oczywiście, jeśli Polska dołączy do strefy euro, nie będzie mogła strategicznie zdewaluować swojej waluty w latach kryzysu i spowodować, że gospodarka będzie wciąż rosła.
Z perspektywy Nowego Jorku i Waszyngtonu nasza gospodarka wciąż „rośnie”, ale szkoda, że obaj geniusze nie wyjaśnili, dlaczego mamy bilion złotych tylko budżetowego długu, choć „sprzedaliśmy” najcenniejsze „srebra rodowe”. A co będzie, jeżeli sitwa Tuskoprusko-Komoruska okaże nieposłuszeństwo i wpuści do RP euro?
Wtedy katastrofalną dewaluację mamy pewną jak w banku Sorosa.
Najgroźniejsza w skutkach będzie skala zadłużania w walutach obcych w całej strukturze długu. Po prostu, coraz więcej naszego długu jest w rękac