Sprawa poparzonej Oli - cd.

IP: 195.136.247.* 25.08.04, 00:14
Żeby ją spotkało w życiu juz tylko szczęście. Nieszczęść wystarczy jak na
taką małą istotkę...
    • Gość: Rybka Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: 62.225.152.* 25.08.04, 09:10
      to na pewno najwieksze szczescie dla domu dziecka i pani Wesolowskiej pozbyc
      sie "problemu" i wyslac go za ocean. Odrobine rozsadny i myslacy pedagog
      zadalby sobie trud, by zastanowic sie - chocby przez moment - nad tym, czy
      wyrwanie go z jego otoczenia - jest dla niego dobre. Dziecko ma sie dla
      rodzicow nauczyc angielskiego? A moze by tak od "rodzicow" zadac, by oni znali
      jezyk dziecka chorego i pewnie bardzo nieszczesliwego. Jak sobie pani
      Wesolowska tudziez ci, ktorym tak bardzo na tym oplacalnym "eksporcie" tak
      zalezy - to wyobraza?
      Przerazajace i obrzydliwe jest, z jaka zelazna konsekwencja i bezwzglednoscia
      kierowniczka domu dziecka forsowala proceder eksportu Oli.
      Ma sie wrazenie, ze dla p. Wesolowskiej bedzie to najszczesliwszy dzien, kiedy
      Ola wyjedzie.. Ale czy to my byc szczesliwe dla dziecka?
      A co zamierza p. Wesolowska zrobic z kasa, jaka naiwni wplacili na leczenie
      Oli?
      Zal mi tego dziecka i jego rodziny, ktora dziecko ma zapomnic, wykasowac z
      pamieci - bo tak chce dom dziecka i urzednicy adopcyjni.
      • Gość: miki Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: 195.136.247.* 25.08.04, 10:41
        O jakim środowisku mówisz? O domu dziecka? No wspaniałe środowisko dla
        dziecka... Czy o matce alkoholiczce która odwiedziła ją ze 2 razy ,
        pomijając , że przez swoje pijaństwo zadała jej tyle bólu i cierpienia?
        szkoda , ze ty nie masz takiego srodowiska , ciekawe jak byłoby ci dobrze...

        Co do języka , to dziecko bedzie żyło tam i rodzice nawet jakby się nauczyli
        polskiego , to mają być jedynymi osobami z którymi bedzie rozmawiała?

        A kasa o ile wiem będzie do dyspozycji i na dalsze leczenie dziecka , i nie
        nazywaj dobrych ludzi naiwnymi.

        Przerażające i obrzydliwe jest to co napisałaś , czegoś tak głupiego i
        zawistnego jeszcze na tym forum nie czytałem , co , chciałabys może ta kasę
        dostać? Może jesteś z tej patologicznej rodziny? Bo nie sądzę , żeby ktoś
        mający choć odrobine rozumu we łbie i nie mający w napisaniu czegoś takiego
        jakiegoś interesu mógł wypluc z siebie tyle jadu. Chyba wyeksportowałaś swój
        mózg na inna planetę.

        • Gość: Rybka Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: 62.225.152.* 25.08.04, 11:57
          a moze ty bys sie zastanowil jakie mozliwosci obrony ma 4 letnie dziecko
          wyslane na sile do USA, do obcych ludzi? Gwarancje na szczescie? Znasz taka?
          Jestem przeciwko uszczesliwianiu na sile, przeciwko naiwnemu
          obrazowi "szczescia i bogactwa" w USA i przeciwko decyzjom urzedow/sadow, ktore
          doprowadzaja do zerwania wszelkich wiezow rodzinnych dziecka. Bo
          tej "patologicznej" rodzinie NIKT nie pomogl i NIKT jej pomocy nie
          zaproponowal. I tak rodzin, i takich dzieci jest w Polsce bardzo wiele.
          W zadnym momencie nie probowano znalezc innego rozwiazania jak tylko "eksport",
          wiec chyba byly do tego potrzebne inne przeslanki, anizeli "szczescie Oli".
          A co do kasy, to naprawde nie wiem, czy bedzie przekazana na leczenie dziecka.
          czy tez na inne cele.
          W koncu obowiazkiem rodzicow jest zadbanie o leczenie dziecka, no chyba ze jest
          sie rodzina "patologiczna".
          • Gość: Zzagranicy-nie USA Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: *.tpgi.com.au / *.tpgi.com.au 25.08.04, 15:53
            O rybko, rybko. Rzeczywiscie cos ci sie pomieszalo. Za malo czytasz i za malo
            interesujesz sie calym swiatem w sensie globalnym. Otoz powiem ci (i tobie
            podobnym), ze za granica jest bardzo trudno zaadoptowac dziecko. Dlatego tez
            bezdzietne, pelne niespelnionych uczuc rodzicielskich malzenstwa udaja sie do
            innych krajow, gdzie istnieja jakiekolwiek mozliwosci adopcji. Preferowane sa
            opuszczone dzieci rasy bialej. Dlatego dzieci z Europy maja duze szanse znalezc
            nowe rodziny. Ale ze wzgledu na coraz bardziej rygorystyczne prawo dotyczace
            pozbawiania prawdziwych rodzicow praw rodzicielskich, mozliwosci takie sa coraz
            mniejsze i dlatego tez bezdzietne malzenstwa decyduja sie na adopcje dzieci z
            Afryki i Azji oraz uposledzone lub chore dzieci z Europy. U nas byl program w
            TV o uposledzonych, chorych psychicznie, wymagajacych nieustannej opieki
            dzieciach z roznych domow dziecka w Rumunii. Po programie byla lawina telefonow
            od bezdzietnych malzenstw, ktore prosily o adresy tych domow dziecka.
            Malzenstwa te pojechaly do Rumunii, byly tak pewien okres czasu, zeby te dzieci
            poznac. Co za ogrom milosci, jaki te osoby maja. Te dzieci przeciez potrzebuja
            nieustannej opieki!!! Ale ostanio pokazywali, ze stan ich powoli sie poprawia,
            gdyz sa otoczone ogromem ciepla domu rodzinnego przybranych rodzicow. Ci ludzie
            potrafia kochac w niesamowity sposob, cieszac sie z najdrobniejszej poprawy ich
            pociechy. Jestem w 100% pewna, ze te dzieci NIGDY by nie doznaly tej milosci i
            w takiej ilosci, gdyby pozostaly w Rumunii.
            A wiec przed Ola stanela szansa posiadania normalnej rodziny, rodzicow, ktorzy
            pokochaja ja taka, jaka jest i na pewno nie oszczedza w srodkach na wszelkiego
            rodzaju operacje i zabiegi, zeby zmniejszyc slady wypadku. Wiem o tym, bo u nas
            byl wypadek: auto wpadlo do przedszkola i sie zapalilo. Jedna z dziewczynek
            doznala nieprawdopodobnych oparzen. Cud, ze przezyla. Ale pieniadze i technika
            sprawily, ze po kilkudziesieciu operacjach, przeszczepach, doszyciu ucha itd.
            mogli wydrukowac jej zdjecie w prasie i zaczyna wygladac jak normalne dziecko.
            Ale lekarze powiedzieli, ze to jeszcze nie koniec i ze jej wroca dawny wyglad.
            A co z tego, ze Ola musi sie nauczyc angielskiego jezyka? Nauczy sie go
            znacznie szybciej, niz myslimy. A w przyszlosci w USA beda jej placic za
            angielski, a nie za polski. Jako ludzie, powinnismy sie cieszyc, ze ma ona
            wielka szanse, ze ktos chce jej ofiarowac serce, milosc, ze po prostu KTOS JA
            CHCE!!! A czy to takie wazne, gdzie bedzie mieszkac, jesli zmiana bedzie dla
            jej dobra??
          • Gość: miki Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: 195.136.247.* 26.08.04, 01:46
            Słuchaj Ryba. Gdzie by nie poszła zawsze na poczxątku beda to obcy ludzie. Ale
            ciepło i miłość dla dziecka powodują , że oni stają się tymi najukochańszymi.
            Uwazasz , że lepiej , żeby siedziała w domu dziecka przez następne kilkanaście
            lat? Tam bedzie szczęśliwa?
            I jeszcze jedno. Napisałaś:
            > Bo tej "patologicznej" rodzinie NIKT nie pomogl i NIKT jej pomocy nie
            > zaproponowal.
            O jakiej pomocy mówisz? Odwyk? Opiekunka do dziecka? Słuchaj , to , ze ta
            mamusia odwiedziła dziecko raz przez pół roku to nie ma nic do tego czy im się
            pomaga czy nie. Jakby kochała dziecko to by je odwiedzała , skoro go nie
            odwiedza to znaczy , że woli pić. Szkoda , że ty nie miałas takiej kochającej
            mamusi to nie pisałabyś głupot.
    • Gość: MarkS Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: 80.51.251.* 25.08.04, 11:57
      Rybko, chyba zażywałaś kąpieli w brudnej kałuży i coś ci sie pomieszało.
      Obrażasz p. Wesołowską i wszystkich tych, którzy coś robili dla tego dziecka.
      Dla twojego dobrego samopoczucia powinno gnić w domach dziecka lub zmagać się z
      alkoholikami?
      • Gość: kielczanka w USA Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: *.bldg444.fsu.edu 25.08.04, 20:29
        Oczywiscie nigdy nie ma gwarancji ale mam wrazenie, ze ludzie ktorzy zadali
        sobie tyle trudu beda kochajacymi rodzicami - to czego kazde dziecko najbardziej
        potrzebuje. Jesli jeszcze maja dobre ubezpieczenie zdrowotne beda mogli
        zapewnic Oli wiele operacji na ktore najbardziej kochajacych opiekunow w Polsce
        nie bylo by stac.

        Rozmawialam z pania ktora zaadoptowala dwoje dzieci ze wschodniej Europy. Znala
        kilka slow w ich jezyku i byla zachwycona jak szybko i dobrze dzieci sie
        zaadoptowaly do nowego srodowiska. Zyczmy tego samego malej Olence.
    • Gość: pedagog Re: Sprawa poparzonej Oli - cd. IP: *.k83.ath.cx / *.internetdsl.tpnet.pl 25.08.04, 20:33
      ludzie dlaszego tak ostro oceniacie wybór rodziców adopcyjnych-ja myślę ,że to
      jest trudne dla wszystkich.Pracownicy domu dziecka przeżywają każdy ból
      Oli,każde jej cierpienie( pewnie tak jak własnego dziecka ).Natomiast jej
      własna matka i ojciec malo interesują się dzieckiem.Ja pracowałam w przedszkolu
      i potrafię rozpoznac troskliwych rodziców(i biedniejszych i bogatszych),śledzę
      losy Oli od początku i nie jeden raz miałam oczy pełne łez.Jeżeli Ola zostałaby
      w Polsce żyłaby ROZDARTA uczuciowo między swoimi rodzicami a domem dziecka a
      innymi lubiącymi i współczujacymi Oli ludźmi.Dużo można pisać-ale jeżeli mamy
      szczere serce pozwólmy zrozumieć ludzi ,którzy zadecydują o losie dziecka.Każda
      decyzja (TO JEST BARDZO TRUDNA DECYZJA) ma plusy i minusy i oby tych
      pierwszych było najwięcej dla Oli.
Pełna wersja