Dodaj do ulubionych

Czy ten śmieszny profesor szplit

16.03.05, 16:23
to od was? Szukałem na stronach Pś i AŚw. ale nie znalazłem. Gościuwa napisal
życiorys, że głowa mała. I jest zdaje sie z Kielcowa. Zyciorys jest tu

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=61&w=12807561&wv.x=2&a=12807561
Obserwuj wątek
          • folter Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 14.04.05, 11:21
            Nikt go nie ośmiesza. Sam sie takim życiorysem ośmiesza. Jakby podał co napisał
            i za co dostał stopień naukowy, to nikt by sie nie smiał. Jak w życiorysie
            napisano, ze dorobek był w latach osiemdziesiatych duży, a nigdzie niczego z
            tego dorobku nie mozna znaleźć, to nie ma sie co dziwic, ze ludzie traktuja to
            jako przechwałki, a Szplita jako samochwałę. Poza tym do takich zachowań
            prowokuja jego obrońcy, którzy zamiast napisac coś rzeczywiście w obronie
            Szplita atakuja kazdego, kto odważy sie o nim cos napisać. Zamiast ad rem jest
            ad personam. Najlepiej byłoby jakby Szplit albo ci obrońcy napisali jaki był
            ten ogromny dorobek, o którym napisano w życiorysie i co ten Szplit własciwie
            zrobił takiego pożytecznego. Ale konkretnie, bez obrażania pytających. Każdy ma
            prawo pytac, bo Szplit jest profesorem wyższej uczelni. Najwiekszej w Kielcach
            i majacej ambicje zostać uniwersytetem. I ludzie myslą, że Szplit jest
            reprezentantem AŚ i wszyscy profesorowie AŚ sa tacy jak Szplit i potrafia mówić
            tylko takim językiem jak obrońcy Szplita na forum. A potem pisza o tym na
            forum. Najlepiej wyjasnić jak jest, pokazać, że Szplit ma rzeczywiście ten
            ogromny dorobek i dużo pozytecznych rzeczy zrobił. Zaraz sie krytykanci uciszą.
              • Gość: miko2 Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 212.175.190.* 14.04.05, 13:17
                Bo to wszystko pisze śmieszny (niedorobiony) wykładowca w Politechniki
                Świętokrzyskiej niejaki Waldemar Korczyński wraz ze swoją koleżanką Joanną
                Bartosik. Namiar na nich jest tu:
                www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200026
                I tu: www.tu.kielce.pl/organizacja/weaii/jednostki/pracownik.mhtml/id=200023
                Facet nie zrobił habilitacji, został usunięty z pracy z AŚ ale winą za ten fakt
                obarczył Szplita. Z litości zatrudniła go Politechnika ale myślę, że jak prześlę
                posty jego autorstwa nowemu rektorowi PŚk to przestanie komromitować następną
                uczelnię :)
                PS. odpowiadanie na jego posty ma taki sam sens jak dyskusja z posłem Nowakiem.
              • w.korczynski pytałem i bezpośrednio 17.04.05, 19:29
                Oskarżanie mnie o to, że pytam Pana Szplita publicznie nie pytając uprzednio
                bezpośrednio jest nieporozumieniem. Do Pana Szplita zwracałem się wielokrotnie,
                również pisemnie, i WSZYSTKIE, do dziś, moje publiczne pytania pod Jego
                adresem poprzedzone były bezpośrednim zapytaniem Go o to, co powtarzałem potem
                publicznie. Czyniłem tak, mimo, ze JAK KAŻDY podatnik mam prawo pytać o to
                publicznie bez jakiegokolwiek uprzedzania. Informacje o tym, za co profesor
                otrzymał stopień naukowy są jawne i zwykle dostępne są na stronach
                internetowych właściwych instytutów lub prywatnych stronach tych profesorów.
                Warto tez przypomnieć, że Sąd Administracyjny w Krakowie nakazał władzom
                Akademii ujawnienie dorobku naukowego pracowników WZiA AŚ, którego to nakazu
                władze AŚ nie wykonały, tłumacząc się „obszernością materiału”. Problemu tego
                nie mają znacznie od WZiA AŚ większe kadrowo wydziały, co gorsza takie, których
                pracownicy naprawdę sporo piszą. Gdyby, co wielokrotnie sugerowałem, dane te
                zostały umieszczone na stronie Wydziału Zarządzania AŚ, nie byłoby dziś sprawy.
                Utajnianie tego, kto jest kim w tym wydziale nie ma sensu. Nie żyjemy w
                średniowieczu; wcześniej czy później i tak ktoś by o to zapytał. Nie ma też
                sensu ignorowanie takich pytań, bo stawiane są one potem publicznie. Aby nie
                być kolejny raz posądzanym o pisanie czegoś o Panu Szplicie za Jego plecami
                zamieszczam niżej list, jaki do Niego kieruję.
                • w.korczynski Re: pytałem i bezpośrednio 17.04.05, 19:30
                  Pan dr hab. Andrzej Szplit, prof AŚ.
                  Dyrektor ds. Nauki Instytutu Zarządzania
                  Wydział zarządzania i Administracji
                  Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach


                  Szanowny Panie Szplit,
                  kolejny już raz pytam Pana, tym razem publicznie:
                  1. Jaki jest pański dorobek naukowy, w szczególności ten wymagany do otrzymania
                  habilitacji. Wiadomo mi, że również w byłej NRD, nawet w szkołach związanych z
                  SED, dorobek taki do otrzymania habilitacji był wymagany. Mimo intensywnych
                  poszukiwań nie znalazłem nigdzie żadnej Pańskiej pracy sprzed otrzymania
                  habilitacji. Nie mogę też zapytać o to uczelni, gdzie Pan habilitację otrzymał,
                  bo Niemcy rozwiązali ją natychmiast po zjednoczeniu.
                  2. Dlaczego w Pańskim życiorysie w sygnowanej Pańskim nazwiskiem (jako
                  redaktora naukowego) książce tytuł Pańskiej pracy habilitacyjnej został
                  zmieniony w sposób wypaczający istotę treści pracy? Przy okazji; uważna lektura
                  tego życiorysu sugeruje również inne, nieszczególnie miłe, pytania. Nie jest
                  moją intencją zaognianie konfliktu, ale lepiej by było przyznać, że popełniono
                  głupstwo, niż czekać, aż ktoś te pytania postawi.
                  3. W jaki sposób wszedł Pan w posiadanie orzeczenia Komisji Dyscyplinarnej przy
                  Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, na które powołuje się Pan w piśmie do
                  Redaktora „Kontratekstów”? Kto był w tej sprawie obwinionym i o co chodziło?
                  Czy ktokolwiek, poza Panem, usiłował stosować zakazaną Konstytucją cenzurę
                  prewencyjną? Według mojej wiedzy dokumenty takie są poufne. Czy dysponuje Pan
                  zgodą RGSW na ujawnienie tych dokumentów osobom trzecim, co Pan uczynił?
                  4. Co stało się z moimi rzeczami i dokumentami „zajętymi” bez jakiegokolwiek
                  spisania przez przejmującą pomieszczenie byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i
                  Przetwarzania Danych „komisję”? Wśród dokumentów tych, oprócz dowodów
                  naruszania prawa przez władze Wydziału i Uczelni znajdowały się również
                  napisane przeze mnie teksty dwóch książek, kilku artykułów oraz dane
                  bibliograficzne potrzebne do normalnej pracy. W podpisanym przez prokuratora
                  Świątka piśmie to właśnie Pan wskazany jest jako dysponent tych tekstów.
                  Dlaczego mimo moich żądań (mam kopie stosownych pism) wydania tych rzeczy nie
                  uczynił Pan tego; nie odpowiedział nawet na kierowane do Niego pisma. Nie
                  poruszyłbym tu tej kwestii gdyby nie publicznie stawiane mi zarzuty osobistych
                  uprzedzeń, które jakoby mam w stosunku do Pańskiej osoby. To nie są bezzasadne
                  uprzedzenia, zabrano bez jakiegokolwiek pokwitowania moją własność, a Pan był
                  tego współsprawcą.
                  5. Jak rozliczył Pan grant nr 1HO2C 117 28 ("aktywność podatkowa w zarzadzaniu
                  przedsiebiorstwem" ),, który w piśmie do Redaktora „Kontratekstów” umieścił Pan
                  jako istotną część dorobku naukowego? Dysponuję pismem, w którym Ministerstwo
                  Nauki i Informatyzacji stwierdza, iż nigdy takiego grantu nie finansowało.

                  Panie Szplit! Jest Pan funkcjonariuszem publicznym opłacanym z podatków
                  obywateli, którzy mają prawo wiedzieć za co Panu płacą, a zgodnie z
                  obowiązującym w Polsce prawem płacą Panu głównie za posiadane stopnie naukowe,
                  faktycznie zaś za to, iż ludzie sądzą, że stoi za nimi stosowny dorobek. Jak
                  nazwać utrzymywanie ich w takim przekonaniu? W tej sytuacji jakiekolwiek
                  podejrzenia, co do sposobu otrzymania tych stopni winny być natychmiast i
                  publicznie wyjaśnione. Ujawnienie, za co otrzymał Pan habilitacje jest tym
                  bardziej konieczne, że pełni Pan przecież funkcję Dyrektora ds. Naukowych i
                  ocenia dorobek innych ludzi nie posiadając prawdopodobnie znaczącego dorobku
                  własnego. Rzuca to cień podejrzeń również na ludzi przez Pana ocenianych i
                  promowanych np. doktorantów. Jaką wartość mają Pańskie oceny, czy wypowiedzi na
                  Radzie Wydziału, Senacie czy innych gremiach, których jest Pan członkiem? Pytam
                  Pana o to, jako osobę publiczną, profesora wyższej uczelni będącego dla wielu
                  osób moralnym autorytetem.
                  Panie Szplit! Pisanie takich listów nie jest moim ulubionym zajęciem.
                  Zostałem „wywołany do tablicy” publiczną sugestią, że powodowany osobistymi
                  uprzedzeniami ośmieszam Pana publicznie nie pytając Go bezpośrednio o dorobek
                  naukowy czy niewyjaśnione „zajęcie” mojej własności. Czyniłem to wielokrotnie,
                  mam kopie wielu kierowanych do Pana i Władz Uczelni pism, nie mam natomiast
                  żadnej merytorycznej odpowiedzi. Argumentowanie „ad personam” jest generalnie
                  źle odbierane; to w wykonaniu Pańskich obrońców jest fatalne zarówno ze względu
                  na prymitywną formę, jak i język, a fakt, iż „obrońcy” otwarcie przyznają się
                  do pracy w WZiA AŚ kompromituje Akademię, bo sugeruje, iż język ten jest dla
                  jej pracowników normalnym sposobem porozumiewania się, a pomówienia spoza
                  anonimowych nicków typowym sposobem załatwiania porachunków. Ja się podpisuję i
                  gotów jestem ponosić konsekwencje tego co piszę. Pański „obrońca” kompromituje
                  Pana i Jego kolegów, a władze Uczelni udają, że nie ma sprawy. To droga do
                  nikąd. Ośmieszacie Akademię bardziej niż wszystkie moje wypowiedzi. I jeszcze
                  jedno; obrażanie kogokolwiek ani groźby nie powiększą Pana przedhabilitacyjnego
                  dorobku, zachęcą natomiast do stawiania kolejnych pytań.

                  Otrzymują m.in.: Rektor, Prorektorzy, Senat i władze wydziałów Akademii
                  Świętokrzyskiej, MENiS, RGSW, Redakcja „Forum Akademickiego”, Komitet ds. Etyki
                  w Nauce, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.




                  • Gość: miko2 Re: pytałem i bezpośrednio IP: 200.80.219.* 18.04.05, 13:45
                    Aleś się Waldek rozpisał! Wiadomo wiosna. Znowu jakąs sprawę w sądzie przegrałeś
                    i też ci Szplit winien?
                    Może zrozumiesz wreszcie, że taka nieudolna próba wywarcie prywatnej zemsty na
                    tym facecie kompromituje tylko ciebie. Twoja zachowanie jest płaskie i niegodne
                    pracownika nauki. Sądzę, że naprawdę czas, który przeznaczyłeś na pisanie tych
                    wszystkich donosów i twoje prywatne śledztwa w sprawie działek Massalskiego i
                    dorobku Szplita pokazują jakim naprawdę jesteś człowiekem i naukowcem. Przecież
                    w tym czasie twoi koledzy napisali już habilitacje (np. Kowal.)
                    No ale czego się można spodziewać po człowieku, którego doktorat liczy 3
                    (słownie trzy strony) i najważniejszym elementem dorobku naukowego były wyjazdy
                    do Meksyku za pieniądze podatnika oraz liczne i rozbudowane (chociaż nieco
                    bełkotliwe) donosy do różnych instytucji.
                    Trzymaj się zdrowo i pisz dalej. Niektórzy już wręcz nie mogą się doczekać
                    twojej korespondencji taki jestteś zabawny!
            • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.06.05, 18:11
              Moja zziębnieta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Czy A.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam na te pytania?
              • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.05, 18:42
                Moja zziębnięta cnotliwość pyta się: Czy to ważne gdzie będzie uniwerek? Miko2 czy możesz odpowiedzieć "jk", że gdy się nie ma
                publikacji albo są publikacje gazetowe jak u JMR Massalskiego to taki uniwerek może być i w Benczkowie? Miko2 powiedz nam, czy
                A.Szplit ma więcej publikacji niż to co jest w bazach danych? Czy A.Szplit może w ogóle innych nie ma pyblikacji a tylko za PRL i
                w enerdówku udało mu się uzyskać hab.? Czy A.Szplit nie ma odwagi cywilnej aby swoim studentom ukazać swój dorobek naukowy o ile takowy istnieje? Czy A.Szplit myśli, że nie ujawniając swego dorobku zyska autorytet swoich studentow i kolegów? Cz S.Szplit sądzi, że nie ujawnianie swego dorobku naukowego pozwoli mu uzyskać tytuł prof. zw.? Czy A.Szplit może nam ujawnić dlaczego zmuszony był do odejścia z PŚ i to nie sam? Miko2 odpowiedz nam dlaczego na AE w Krakowie nie znane są wszystkie dzieła Andrzeja Szplita, których ponoc jest bardzo wiele?
                • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.05, 20:43
                  Moja cnotliwość z cieplutkiej Grecji pyta się: Czy to prawda, JMR A.Massalska z AŚ, profesor, popiera swojego kolesia A.Szplita w staraniach do Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego? Czy to prawda, że uczone knigi w języku polskim A.Szplita można znaleźć w bibliotekach enerdówka? Czy to prawda, że A.Szplit sam je tam wysłał aby stać się sławnym uczonym? Czy to prawda, że A.Szplit pracuje u swego
                  podwładnego a wwspółwłaściciela WSEiA ? Buziuńki w buziaczka dla mojego Miko2
                    • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.06.05, 17:08
                      Moja cacy cnotliwość pyta się:
                      Czy to prawda, że na Biologii AŚ, jednemu z naukowców, na jego całoroczne badania naukowe, przyznano aż 12,44 zł (dwanaście złotych 44 groszy)?
                      Czy JMR Massalski Adam, profesor i kolega Andrzeja Szplita gdy chciał założyć ogród botaniczny, ZOO i archiwum to miał w celu uzyskania uprawnień do nadawania stopnia doktora na Biologii.
                      Czy badania naukowe jego naukowcy miele prowadzić na roślinkach w ogrodzie botanicznym a na zwierzętach w ZOO? A czy w archiwum miała być prowadzona hodowla moli aby w IB AŚ mogli prowadzić badania genetyczne?
                      • kielcowiak pozoranctwo naukowe 22.06.05, 17:09

                        JÓZEF KALISZ

                        ANDRZEJ JAJSZCZYK

                        ....

                        Ciężką chorobą polskiej nauki jest pozoranctwo. Stopnie i tytuły naukowe oraz
                        stanowiska kierownicze w nauce często nie mają umocowania w dorobku naukowym
                        ich posiadaczy. Krokiem na drodze uzdrowienia tej sytuacji powinna być jawność
                        dorobku naukowego polskich uczonych. Dotyczy to zwłaszcza publikacji w
                        czasopismach naukowych z tzw. listy filadelfijskiej oraz ich cytowań. Dostęp do
                        tych i innych ważnych informacji naukowych umożliwia internetowa
                        platforma "Sieć wiedzy" (www. isiwebofknowledge. com). Ministerstwo Nauki i
                        Informatyzacji powinno zakupić zbiorową licencję na dostęp do tej platformy
                        zarówno dla siebie (bo też jej nie ma!), jak i dla wszystkich uczelni
                        publicznych w Polsce.

                        ....


                        www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050622/publicystyka/publicystyka_a_2.html
                        • Gość: zosieńka Re: pozoranctwo naukowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.05, 17:45
                          Moja zosieńkowata cnotliwość pyta się:
                          Czy to prawda, że rektor AŚ A.Massalski akceptuje fakt, że Kuleszyński Zdobysław jako funkcyjny WZiA AŚ jest współwłaścicielem i założycielem prywatnej szkoły WSEiA, pomimo, że nie powinien? Czy to prawda, że na około 150 pracowników WZiA w 2003 ukończyło około 3,6 tys absolwentów co daje średnio 24 prace dyplomowe na 1 pracownika (w tym i sprzątaczki i portierów)? Czy to prawda, że za 13 godzin „opieki” nad pracą doktor WZiA otrzymuje około 30 zł za 1 godzinę a profesor około 60 zł plus do tego dodatkowo 150 zł (doktorr) zaś profesor ok. 350zł za recenzję? Czy to oznacza, że sprzątaczka także do swojej pensji dorobiła średnio 12960 zł co miesięcznie daje 1080 zł?
                            • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 09.07.05, 19:57
                              Zakrawa to juz na paraoję, ale niech będzie. Zgodnie z życzniem piszę w tym
                              watku.

                              Re: Panie przyszly senatorze Massalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl
                              Gość: anty-korczyński 09.07.2005 14:10 + odpowiedz


                              Przepraszam za sformułowanie ale bzdury pan pisze.
                              Został pan usunięty z uczelni za to, że nie zrobił pan habilitacji. Podpisując
                              umowę o prace jako adiunkt wiedział pan doskonale ile czasu pan ma na zrobienie
                              habilitacji. Nie zrobił pan jej i dlatego "wyleciał" pan z pracy. Tak mówi
                              Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Prawidłowość pańskiego zwolnienia z pracy
                              potwierdził zresztą Sąd Pracy a wyrok zdaje się jest już prawomocny (proszę o
                              ewentualne sprostowanie jeśli się mylę).

                              WK. Juz prostuję. To tylko polowa prawdy. Sąd Okregowy w kielcach stwierdzil
                              bowiem, że zostałem zwolniony, bo nie zlozyłem w terminie wniosku o
                              przedłuzanie zatrudnienia. Takie jest uzasadnienie wyroku. Dowcip polega na
                              tym, że nie złozyłem tego kwitu, bo Szplit, który mial go podpisac był dla mnie
                              nieuchwytny. Za to natychmiast po upływie terminu, mimo, ze była to sobota,
                              znalazł czas na napisanie pisma stwierdzajacego, ze termin złozenia wniosku
                              własnie minął i w zwiazku z tym rozumie, ze ja nie jestem zainteresowany. Tenże
                              Szplit w tym wlasnie czasie zeznawał przed powołana na jego wniosek komisja
                              dyscyplinarna, która miala mnie ukarac za niezastosowanie sie do jego (Szplita)
                              zakazu wypowiadania sie o Akademii Świetokrzyskiej, m.in. na tym forum. Zakaz
                              ten został wydany zaraz po tym, jak niejaki "poważny człowiek" pomówił mnie na
                              tym forum o czyny niegodne nauczyciela akademickiego. Gdybym sie do zakazu
                              zastosowal, to nie mógłbym niczego tu na swoja obrone napisać i miałbym taka
                              opinę jak chciałby mi pewnie dorobic autor tego postu. Cała afera ze Szplitem
                              wzięla sie z jego listu do mnie z pogróżkami, ze "zainteresuje sprawa władze
                              akademii". Zainteresował mnie i zapytałem jak to z ta jego habilitacją było. Za
                              kilka dni pojawiło sie pomówienie, a potem wniosek o komisje dyscyplinarną.
                              Nawiasem mówiąc Komisja Dyscyplinarna przy Radzie Głownej uwolniła mnie od
                              bzdurnych zarzutów.

                              Ustawa o Szkolnictwie Wyższym ani
                              statut uczelni nic niestety nie mówi o punktacji KBN.

                              WK. Nie, ale jest to powszechnie stosowane. I tym sie własnie pracowników
                              uczelni ocenia. Tak robi to np. Wydział Mat-Przyr AŚ.

                              Podstawą umowy o pracę i
                              mianowania jest osiągnięcie w okreslonym czasie danego stopnia naukowego
                              (doktora bądź doktora habilitowanego). Dlaczego nie napisał pan hablitacji
                              skoro zobowiązał sie pan do tego podpisując umowę o pracę jako adiunkt? Bardzo
                              uprzejmię prosze o wyjaśnienia.

                              WK> Już wyjasniam. Wniosek złozyłem w maju 2001. Miałem uzupełnic pracę m.in.
                              o "część aplikacyjną". Zasuwałem przez rok i we wrzesniu 2002 rzecz była w
                              zasadzie gotowa. Wtedy to wlasnie zostałem delegowany do Warszawy, a kiedy
                              wróciłem zastałem pokój zamkniety i informację, ze moje rzeczy "zajęła"
                              komisja. Problem nie polegał na odtworzeniu tekstu samej pracy (to, choc "w
                              kawałkach", miałem), ale głownie na odtworzeniu odniesień do literatury, które
                              miałem tylko w Zakładzie, bo w domu Internetu nie mam, a ta praca wymaga
                              stałego doń dostępu. Nie chcę zanudzać, ale to jest bardzo trudne do
                              odtworzenia, bo ta sama poszukiwana nazwa oznacza dwa różne pojęcia. Mam pismo
                              prokuratury stwierdzajace, ze dysponentem tej części mojej własnosci jest
                              (był?) Szplit. Kiedy, po trzech latach bezowocnych starań o protokolarne
                              wydanie mi rzeczy (mam stosowne pisma) zgłosiłem sie trzeciego czerwca tego
                              roku po ich odbiór wydano mi jakies śmieci nie zawierajace zadnej z wielu
                              płytek CD, na których zarchiwizowane był dane bibliograficzne. Własciwie nie
                              wydano mi niczego, o co prosiłem. W wydającej mi te rzecz komisji był syn
                              Szplita.

                              Pana insynuacje na temat innych powodów pana zwolnienia są po prostu
                              zniesławianiem władz Akademii Świetokrzyskiej a szczególnie rektora
                              Massalskiego.
                              Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit hablitację zrobił i dlatego jest
                              profesorem a nie starszym wykładowcą.
                              Na tym tle wypada pan nie tylko blado ale
                              wręcz fatalnie.

                              WK> A jak to porównać? Czy tylko habilitacją? Czy tez moze tzw. dorobkiem. mój
                              jest skromny, ale WIELOKROTNIE wiekzy niz Szplita. A może śa jeszcze inne,
                              nieznane mi kryteria?

                              Jesli zamierza pan dyskutowac o prof. Szplicie to prosze to robic w wątkach
                              poświęconych jego osobie.

                              WK. Tak wlasnie robię. Zgodnie z życzeniem.

                              Nie będę w tej sprawie wdzięcznym dyskutantem
                              ponieważ moja wiedza na jego jest raczej dość ograniczona a wynika głównie z
                              pism pozostawionych do wglądu przez prof. Szplita.

                              WK. Pierwszego czerwca 2005 żadnych takich pism nie było.

                              Ale zapraszam serdecznie.
                              O tym, że nie jest pan osobą niezastąpioną świadczy los WZiA po pana odejściu z
                              pracy. Wydział bardzo dobrze wypadł w trakcie kotroli PKA i ma coraz lepsze
                              oceny w Ministerstwie Nauki i Informatyzacji.

                              WK. A mozna by gdzies zobaczyć protokół tej kontroli?

                              Nie wiem ilu było doktorów matematyki w latach 90-tych, którzy chcieli pracować
                              na WSP.

                              WK. Tak to jakos jest, że ta wiedza jest zawsze dopasowana do wypowiedzi.
                              Chodzi oczywiscie o takich, którzy mieli w dyplomie słowo "informatyka". I nie
                              chętnych do pracy, bo tego nie wie nikt, ale pracujacych w WSP. Ale może
                              wiadomo np. ze ktos sie starał. Złozył podanie i nie został przyjety. To
                              dowodzić by mogło, ze ja cos sobie załatwiałem.

                              Wiem tylko, że wiele lat cieszył się pan zaufaniem wysokich
                              funkcjonariuszy PZPR i sciśle z nimi współpracował.

                              WK. A konkretnie z którymi? Czego ta wspólpraca miała dotyczyć? To sa zwyczajne
                              brednie.

                              Na koniec powiem tak: gdyby podobne pretensje jak wolski007 (czyli pan)

                              WK. Nie ja. Nie wykluczm jednak, ze to autor tego postu chciał skierować
                              zainteresowanie na kogoś innego.

                              zgłaszał prof. Żak lub dr Płoskonka rozumiałbym to doskonale. Ale pan nie ma w
                              żadnym wypadku moralnego prawa pytać prof. Massalskiego o cokolwiek a zwłaszcza
                              o "socjalistyczne wychowanie".

                              WK. Jakby o tym "socjalistycznym wychowaniu" nie pisał to by go nie pytali
                              Parafrazując słowa Adama Michnika: nie był pan
                              kiedyś na tyle odważny, żeby musiałbyć pan teraz.

                              WK. To tez brednie. Tak rozumujac prawo wypowiedzi mieliby tylko ówczesni
                              opozycjoniści. Nie znam, tej wypowiedzi Michnika, ale znam opozycjonistów,
                              którzy nigdy by na to nie wpadli. KAŻDY ma prawo pytac kandydata na senatora o
                              jego przeszłośc.

                              Pozostaję z szacunkiem
                              anty-korczyński

                              Z nalezytym poważaniem W. Korczyński
                              • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 10.07.05, 12:38
                                Szanowny panie doktorze,
                                znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
                                złej woli.
                                Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
                                pracownika naukowego jest rektor danej uczelni. Zatrudnienie to odbywa się na
                                zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału, na której kandydat
                                ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
                                AŚ. Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
                                rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002 również
                                nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
                                habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy ponieważ
                                byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ o przedłużenie
                                umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to należało
                                skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE. To co pan pisze o tym,
                                że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe. To
                                nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
                                Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
                                potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
                                Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
                                Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
                                zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
                                nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
                                na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni przestraszone
                                pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się panu
                                przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.
                                Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
                                na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
                                dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
                                "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły podstawowej,
                                że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
                                Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie jest
                                pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
                                wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
                                3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?
                                A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
                                Szplita, że nic pan nie zrobił?
                                Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
                                wydział dowolnej uczelni w tym kraju. Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba ma
                                odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
                                artykułów i książek.
                                Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
                                wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?
                                I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie naukowe.
                                Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością przedłużenia o
                                4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
                                wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
                                spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).
                                Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję, że
                                na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
                                zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników blokuje
                                etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie Uniwersytetu.
                                Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
                                faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.
                                Z poważaniem
                                anty-korczyński
                                • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 10.07.05, 18:00
                                  Gość portalu: anty-korczyński napisał(a):

                                  > Szanowny panie doktorze,
                                  > znowu pisze pan nieprawdę. Trudno powiedzieć czy wynika to z niewiedzy czy ze
                                  > złej woli.
                                  > Po pierwsze: jedyną osobą, która ma coś do powiedzenia w sprawie zatrudnienia
                                  > pracownika naukowego jest rektor danej uczelni.

                                  WK. To po cholerę te wygłupy z opiniami kierowników zakładów, rad wydziałow czy
                                  zastępców dyrektorów ds. naukowych (Szplit był takim zastępcą). Rózni ludzie
                                  narzekaja na feudalizm w nauce polskiej, ale wielce szanowny żyje chyba jeszcze
                                  w głębokim sredniowieczu. A statut uczelni (Szpli był współautorem) co rusz to
                                  stwierdza "Rektor po zasiegnieciu opinii ..", "Dziekan po zasiegnieciu
                                  opinii .." i kółko to samo. To albo Rektor czy Dziekan robia sobie z tych
                                  biednych "radców" zarty i ganiaja ich do roboty dla hecy, albo wielce szanowny
                                  nałgał. Znów bredzicie panie...

                                  Zatrudnienie to odbywa się na
                                  > zasadzie konkursu oraz po zasięgnięciu opinii Rady Wydziału,

                                  WK. Po co, skoro "Po pierwsze: JEDYNĄ [podkr. moje] osobą, która ma coś do
                                  powiedzenia w sprawie zatrudnienia pracownika naukowego jest rektor danej
                                  uczelni. " Znów bredzicie panie...

                                  na której kandydat
                                  > ma pracować. Z tego co mi wiadomo to prof. Szplit nie był w roku 2002 rektorem
                                  > AŚ.

                                  WK. A ja nie starałam sie wówczas o pracę w AŚ, ale o przedłuzenie
                                  zatrudnienia. Znów bredzicie panie...

                                  Ponieważ pan nie zrobił na czas hablitacji to już w roku 1997 prosił pan
                                  > rektora o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta. W roku 2002
                                  również
                                  > nie wykazał się pan stopniem doktora habilitowanego. Gdyby zrobił pan
                                  > habilitację to nie musiałby pan prosić kogokolwiek o przedłużenie umowy
                                  poniewa
                                  > ż
                                  > byłoby ono automatyczne. W pana wypadku należało złożyć PROŚBĘ

                                  WK. To chyba o to własnie chodzi. Ne istnieje druk o nazwie "prosba", choc
                                  wielu chorych megalomanów pewnie bardzo to mocno przeżywa. W normalnych
                                  instytucjach pisze sie wnioski. Matołectwo współistniejace z megalomania to zły
                                  prognostyk dla intytucji zatrudniajacej autora tego postu.

                                  o przedłużenie
                                  > umowy. Z sobie jedynie wiadomych przyczyn nie zrobił pan tego. Pismo to
                                  należał
                                  > o
                                  > skierować do REKTORA i można było to zrobić w REKTORACIE.

                                  WK. Na druku wniosku było miejsce na podpis Szplita. I wnioski takie zawsze
                                  składane były za pośrednictwem przełozonych, w tym przypadku Splita. Gdyby było
                                  tak jak to wielce szanowny pisze, to swiadczyłoby to o wybitnej głupocie
                                  Rektora, który wydłuzalby niepotrzebnie droge słuzbowa. Ja dobrego zdania o
                                  Massalskimnie mam, ale o to go nie posązam. A który to dokument uczelniany
                                  mialby ustanowić taka drogę słuzbową? Znów bredzicie panie...

                                  To co pan pisze o tym
                                  > ,
                                  > że prof. Szplit był nieuchwytny jest żałosne a co najważniejsze nieprawdziwe.

                                  WK. Prawdziwe jaknajbardziej. Miał mnóstwo zajęć. Wystarczy zreszta policzyc
                                  jego funkcje.

                                  T
                                  > o
                                  > nie prof. Szplit miał pana zatrudniać ale Akademia Świętokrzyska.
                                  > Ale jeszcze raz powtarzam: gdyby zrobił pan na czas habilitację nie byłoby
                                  > potrzeby pisania jakichkowliek podań i próśb.
                                  > Nie zrobił pan habilitacji i bzdury (znowu!) pan opowiada, że to wina uczelni.
                                  > Smutne, że pracownik uczelni posuwa się do takich prostackich kłamstw, żeby
                                  > zatuszować swoją niekompetencję. Pan nie napisał ani słowa. Nie rozpoczął pan
                                  > nawet starań o uzyskanie habilitacji na żadnej uczelni w Polsce (w tym również
                                  > na Uniwesytecie Warszawskim). Liczył pan na to, że władze uczelni
                                  przestraszone
                                  > pana pismami pozwolą się oszukiwać na temat postępów w pana pracy i uda się
                                  pan
                                  > u
                                  > przetrwać do emerytury na stanowiski adiunkta.

                                  WK. Nie liczyłem. Liczyłem na to, ze zwróca mi moja własnośc. Liczyłem tez na
                                  to, ze oceniac mnie bedzie człowiek o większym niz ja dorobku naukowym, a juz
                                  na pewno nie taki (Szplit oczywiście), który naruszajac art. 54 konstytucji
                                  zakazuje mi mówic prawde o AŚ. Ale tak w ogóle, to jak to jest, że tacy wszyscy
                                  czuli na punkcie ich naukowych dokonań? Co człowiek zapyta, to od razu draka.

                                  > Znamienne jest, że pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał
                                  się "nabrać"
                                  > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił pana na stanowisku
                                  > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych. Pana tłumaczenie o
                                  > "płytkach CD" jako żywo przypomina mi tłumaczenie dziecka ze szkoły
                                  podstawowej
                                  > ,
                                  > że pies zjadł mu zeszyt i dlatego nie ma pracy domowej.
                                  > Minęły zresztą już prawie 3 lata od tych wydarzeń i powstaje pytanie: gdzie
                                  jes
                                  > t
                                  > pana praca? Kiedy można spodziewać się kolokwium habilitacyjnego? Na jakim
                                  > wydziale i na jakiej uczelni? Kto będzie recenzował?
                                  > 3 lata to chyba czas wystarczający na odtworzenie bibliografii?

                                  WK. Widać, ze nie maiał wielce szanowny wiele wspólnego z poszukiwaniami
                                  bibliograficznymi, szczególnie w przypadku zdublowanych nazw (nie mylić z
                                  dublowanie godzin dydaktycznych).

                                  > A może tak się pan zaangażował w czytanie starych prac prof. Massalskiego czy
                                  > Szplita, że nic pan nie zrobił?

                                  WK. Nie, bo prace Szplita nie sa dostępne, a Massalskiego nie chce mi sie dzis
                                  czytać. Skoro jednak o tym mowa. W pracy habilitacyjnej winno byc cos nowego,
                                  wkład w naukę. Co tam włozył Szplit?

                                  > Wydział Matematyczno-Przyrodniczy ocenia swoich pracowników jak każdy inny
                                  > wydział dowolnej uczelni w tym kraju.

                                  WK. Widac nie, skoro w WZiA nawt punktacji nie podali, a publikacje sa tajne.,
                                  zeby ktos nawet na podst. innych źródeł ocenic ich nie mógł.

                                  Po pierwsze sprawdza się czy dana osoba m
                                  > a
                                  > odpowiedni tytuł naukowy a dopiero potem ocenia się jej dorobek w postaci
                                  > artykułów i książek.

                                  WK. Innymi słowy. Matoł habilitowany (to broń Boże nie jest o zadnej konkretnej
                                  osobie!) oceniony bedzie wyzej niz majacy dorobek magister czy doktor. I po to
                                  sie własnie ten dorobek utajnia. Aby takiego matołka z normalnym pracownikiem
                                  nie mozna było porównać.

                                  > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to ilość artykułów? Naprawdę
                                  > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

                                  WK. Broń Panie Boże! Dobrych kryteriów nie ma. Na pewno nie jest takim
                                  kryterium stopień naukowy, a juz w zadnym przypadku taki, za którym niewiele
                                  stoi. A czy wielce szanowny wie, ze w USA 98% wynalazków i pomysłow
                                  organizacyjnych powstaje w małych firmach, gdzie pracownicy mają nierzadki
                                  tylko podstawowe wykształcene? Ale może u nas jest inaczej, bo to przeciez
                                  potęga habilitacyjna my som i nie wiadomo dlaczego Nobla nam dawać nie chcą,
                                  jak my nauke całą na plecach naszych ddźwigamy. A w ekonomii, to jakoś w ogóle
                                  o Kielcach nie słychać. To nie ja wymyśliłem tę klasyfikację lecz decydenci
                                  polskiej nauki. I to oni wymyslili punktacje, która tak marnie ocenia Szplita.

                                  > I jeszcze raz na koniec: każdy pracownik na uczelni MUSI robić stopnie
                                  naukowe.
                                  > Asystent aby stać się doktorem ma 8 lat, adiunkt 11 z możliwością
                                  przedłużenia
                                  > o
                                  > 4 lata (za zgodą rektora i po wykazaniu ważnych przyczyn opóźnienia). Jest to
                                  > wyłączny sposób na zatrudnienie się na uczelni w Polsce. Osoby, które nie
                                  > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                  > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

                                  WK. I to pewnie dlatego nauka polska tak dobrze stoi. A polscy naukowcy
                                  najefektywniej pracuja zagranicą. W krajach anglosaskich, gdzie jest troche
                                  lepiej, liczy sie doktorat i publikacje. Nawet Niemcy od tego odchodza. A czy
                                  wielce szanowny wie przynajmniej jakie były poczatki habilitacji, co to słowo
                                  oznacza i o co w tym wszystkim chodziło?

                                  > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                  > praca skończyłaby się w tym ro
                                  • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 10.07.05, 18:03
                                    Coś za długie te teksty. Ale daje sie naprawić.

                                    > Warto również napisać, że nawet gdyby pan ubiegał się o przedłużenie to pana
                                    > praca skończyłaby się w tym roku. JM Rektor-elekt prof. Renz podjęła decyzję,
                                    ż
                                    > e
                                    > na uczelni nie mogą pracować adiunkci w wieku więcej niż 60 lat. Jest to
                                    > zrozumiałe ponieważ zatrudnienie takich nieperspektywicznych pracowników
                                    blokuj
                                    > e
                                    > etaty i zabiera godziny, czyli oddala od celu jakim jest powołanie
                                    Uniwersytetu
                                    > .

                                    WK. Powołuja go od sześciu lat. To pewnie dzięli takim orłom naszej nauki jak
                                    ci z WZiA. Przeciez tych profesorów zwyczajnych i niezwyczajnych (a propos, a
                                    Szplit zwyczajny?) starczyłoby na trzy uniwerki. Dziwnym trafem Rada Głowna
                                    wspomniała, ze doktoryzowania na jakims kierunku nie bedzie, bo pracownicy nie
                                    maja dobtych publikacji, w szczególnosci na liście filadelfijskiej.A Szplit ma
                                    tam coś?. To jak to jest z ta ocena? Licza sie te publikacje czy nie?

                                    > Jak więc widać i tak nie miałby pan czego szukać na uczelni. Chyba, że
                                    > faktycznie prowadziłby pan punkt ksero.

                                    WK. Chętnie skserowalbym tam np. prace Szplita, aby je upowszechniać.

                                    > Z poważaniem
                                    > anty-korczyński
                                    Z nalezytym powazaniem. W. Korczyński
                                    • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 12:34
                                      Szanowny panie doktorze,
                                      nie tylko nie odpowiada pan na moje pytania dotyczące pana habilitacji ale nie
                                      ustaje pan w snuciu swoich insynuacji na temat prof. Szplita i Akademii
                                      Świętokrzyskiej. Pana wywody są żenujące a ataki ad personam a nie dotyczące
                                      meritum sprawy pokazują pana prawdziwe oblicze.
                                      Proszę, o krótkie odpowiedzi:
                                      1. Czy ma pan habilitację?
                                      2. Dlaczego Politechnika Świętokrzyska zatrudniła pana na stanowisku atarszego
                                      wykładowcy a nie adiunkta?
                                      3. Dlaczego przez 3 lata (2002-2005) nie napisał pan swojej pracy habilitacyjnej
                                      od nowa, skoro nie mógł odtworzyć poprzedniej? Czy nie dowodzi to tego, że
                                      żadnej pracy nigdy nie było i nigdy już żadna nie powstanie? Jeśli się mylę to
                                      proszę zacytować opinię jakiegoś profesora matematyki na temat zaawansowania
                                      pana habilitacji.
                                      6. Czy w roku 1997 napisał pan PROŚBĘ czy WNIOSEK?
                                      7. Czy rozumie pan, że ocena pracownika nauki nie jest oceną relatywną (w
                                      porównaiu do ...) ale oceną bezwględną?
                                      8. Co pan odpowie na fakt, ze w roku 2002 nie spełniał pan wymogów ustawowych
                                      przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta? (na przykład nie był w stanie
                                      przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która ma prawo habilitować w
                                      dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).
                                      7. Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit? Czy to we
                                      współpracy z nim pisał pan habilitację?
                                      Z poważaniem
                                      anty-korczyński
                                      • Gość: zosieńka Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 14:16
                                        Moja zdziwiona cnotliwość pyta się: Czy to prawda, PT "anty-korczyński" że to wstyd pracować na tej AŚ, jeżeli trzeba przedstawiać opinie z innych uczelni, aby uzyskać habilitację? To po co taka AŚ istnieje? Czy to prawda, że AŚ jest przechowalnią profesorow, których już nikt niechciał widzieć na innych prawdziwych uczelniach a tylko w AŚ w Kelcach? Czy to prawda, że PT "antykrorczyński" to też nie ma jakichkolwiek szans, aby pracować na UW czy UJ?
                                        Czy to prawda, że zgodnie z ustawą o szkolnictwie wyższym, adiunkta zwalnia rektor i to bez zasięgania opinii jakiegoś senatu> Czy to prawda, że w statucie AŚ jest zapis, że senat przedłuża zatrudnienie adiunktowi pomimo, że w ustawie nie ma o takim czys ani dudu?
                                        • Gość: :-< Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:22

                                          KRONIKA
                                          Akademii Świetokrzyskiej AD. 2005

                                          Panie przyszły senatorze Massalski
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25049392
                                          Panie Adamie Massalski!
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=11933903
                                          Adjeu Uniwersytet
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25951521
                                          Oddala się powstanie Uniwersytetu Jana Kochanow...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24551451
                                          Profesor Henryk Samsonowicz doktorem honoris ca...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25656734
                                          Czy Akademia Świętokrzyska dobije targu z miastem
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25173730
                                          Co sądzicie o Akademi Śiętokrzyskiej???
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25075877
                                          Wydział Zarzadzania - jeszczio raz
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089
                                          Czy ten śmieszny profesor szplit
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=21740498
                                          Filie Akafemii Swietokrzyskiej
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=2739674
                                          Rektor prywatnej uczelni mieszka na wydziale Ak...
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=25222274
                                          Wybory nowego rektora Akademii Świętokrzyskiej
                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=23920404




                                      • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 18:47
                                        Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
                                        przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu AŚ,
                                        Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
                                        specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat szansy,
                                        że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
                                        dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
                                        Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej dwukrotnego
                                        przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
                                        faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat nawet
                                        jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
                                        Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować powinna
                                        zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
                                        wypadku nie jest to wniosek ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
                                        formalnością.
                                        Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński kierował
                                        do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
                                        przedłużenie zatrudnienia. Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy, który w
                                        toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił powództwo
                                        dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:14
                                            Jeśli chodzi o dotychczasową Ustawę to jest to art. 88 punkt 2 Cytuję:
                                            Art. 88.
                                            1. Na stanowisko adiunkta mianuje się na czas nieokreślony.
                                            2. Okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby nie mającej stopnia naukowego
                                            doktora habilitowanego nie powinien przekraczać dziewięciu lat, chyba że statut
                                            uczelni określi dłuższy okres.
                                            Z tego wynika, że jesli pan dr Korczyński był doktorem habilitowanym to nie
                                            musiałby pisać żadnych próśb i mógłby kontunuować pracę.
                                            I jeszcze jedna ciekawostka:
                                            Pan dr Korczyński został niedawno zatrudniony na stanowwisku starszego
                                            wykładowcy na Politechnice Świętokrzyskiej. Oto co mówi na ten temat ustawa:
                                            Art. 85.
                                            1. Stosunek pracy z nauczycielem akademickim nawiązuje się na podstawie
                                            mianowania, chyba że przepisy ustawy stanowią inaczej.
                                            2. Mianowanie po raz pierwszy na dane stanowisko w uczelni pracownika
                                            naukowo-dydaktycznego i naukowego oraz starszego wykładowcy i wykładowcy
                                            następuje po zakwalifikowaniu w drodze konkursu otwartego.
                                            3. Kryteria kwalifikacyjne oraz tryb przeprowadzenia konkursu określa statut
                                            uczelni.
                                            Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
                                            nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
                                            • Gość: ... Do prawnika IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:31
                                              Może Pan to wie - czy pan Korczyński został *mianowany* na stanowisko starszego
                                              wykładowcy, czy też jedynie nawiązano z nim umowę o pracę? (W tym drugim
                                              przypadku nie potrzeba żadnego konkursu).
                                              Pozdrawiam.

                                              Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                              > Czy zatrudnienie pana dr Korczyńskiego odbyło się na drodze konkursu? A jeśli
                                              > nie to czy nie złamano w ten sposób ustawy?
                                              • Gość: zosieńka Re: A jak zatrudniano szplita, jego syna i wspólp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 16:14
                                                Moja cacy cnotliwość pyta się: Czy to prawda, że konkursy na zatrudnianie swoich znajomych są tak ustawiane na AŚ, że zawsze wygrywa ta osoba, którą chce się zatrudnić?
                                                Czy to prawda, że na AŚ nie ma zatrudnionych doktorów habilitowanych, bowiem ci co są zatrudnieni do albo doktorzy albo profesorowie?
                                                Czy to prawda, że z chwilą zatwierdzenia habilitacji, to taka osoba zostaje od razu profesorem na AŚ i dlatego nie ma etatów z doktorami habilitowanymi, tak jak to jest na innych, sławniejszych uczelniach?
                                                • w.korczynski wyjasnijmy o co chodzi 17.07.05, 18:24
                                                  Nie przepadam za tą „dyskusją”, więc spróbuję odnieść się do wszystkich moich,
                                                  szanownych, oczywiście niewątpliwie adwersarzy łącznie.
                                                  1. Prawnik kłamie pisząc, że w Akademii nie było wniosków o przedłużenie
                                                  zatrudnienia. Wnioski takie nazywały się wprawdzie „Arkusz oceny osiągnięć
                                                  doktora dokonywanej w związku z upływem statutowego zatrudnienia na stanowisku
                                                  adiunkta”. Żadnych innych dokumentów nie trzeba jednak przedkładać, co wynika
                                                  jasno z pisma skierowanego do mnie przez prorektora Szostaka (OCR skanów
                                                  dokumentów niżej). Niemal identyczne w treści pismo otrzymałem od Rektora
                                                  Cieślińskiego.
                                                  2. Prawnik kłamał również pisząc, że Szplit nie miał nic wspólnego z moim
                                                  zwolnieniem i nie musiał podpisywać wspomnianego wyżej wniosku. Wynika to
                                                  zarówno z pisma prorektora Szostaka jak i pisma Szplita z 1 lutego 2001 roku.
                                                  Szplit bardzo starannie unikał spotkania ze mną przed 31 stycznia 2003,
                                                  sekretarka nie chciała (i słusznie) pokwitować niekompletnego, bo bez opinii
                                                  Szplita wniosku (arkusza oceny – jak chce prawnik) i poinformowała mnie
                                                  (niesłusznie), że w poniedziałek, 3 lutego, Szplit będzie w godzinach swoich
                                                  konsultacji osiągalny, wniosek podpisze i nic się nie stanie. Precedensy takie
                                                  (znacznie niekiedy późniejszego oddawania takich wniosków) były, a ja byłem
                                                  jedynym chyba przypadkiem potraktowanym w tak „formalny” sposób. Patrzący
                                                  trzeźwo na sprawę „trzykropek” nie miał racji pisząc, że zostałem zwolniony z
                                                  własnej winy.
                                                  Tyle w sprawie mojego zwolnienia.
                                                  3. Co do habilitacji Szplita to: nazwiska polskiego recenzenta nie podaję,
                                                  bo:
                                                  a) człowiek zmarł w 1989 roku (dokładnie w tym roku, kiedy Szplit, 3
                                                  listopada został doktorem habilitowanym)
                                                  b) z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że prowadził zajęcia z
                                                  mechaniki gruntów, która od ekonomii jest raczej odległa. Nie mam pojęcia czym
                                                  się naukowo zajmował i nie chcę się tym interesować.
                                                  W sumie nie jestem pewien czy podając to nazwisko Szplit nie zażartował sobie
                                                  ze mnie.
                                                  4. Co do kwestionowania prawdziwości mojej wypowiedzi o próbach zamknięcia
                                                  mi przez Szplita ust, abym nie wypowiadał się na temat dorobku naukowego
                                                  pracowników Wydziału Zarządzania. Załączam niżej skany – OCR pism Szplita
                                                  zakazującego mi wypowiadania się o Akademii Świętokrzyskiej oraz wniosku o
                                                  Komisję Dyscyplinarną. Dołączam też moje pismo, którego „arogancka forma”
                                                  Szplitowi się nie spodobała. Warto tu zwrócić uwagę na fakt, że 20 października
                                                  2002 (była to niedziela) w wątku „Kowal dziekanem WSEiA” zostałem pomówiony o
                                                  pisanie prac magisterskich studentom. Miałem więc chyba prawo przypuszczać, że
                                                  otrzymane następnego dnia pismo o zakazie wypowiadania się o Akademii miało nie
                                                  było przypadkowe. W moim odczuciu chodziło o to by zdezawuować moje wypowiedzi,
                                                  a równocześnie zabronić mi prostowania oszczerstw. Można by wtedy powiedzieć,
                                                  że facet się za coś „mści” a jak go przycisnąć to milczy, bo pewnie ma coś na
                                                  sumieniu.
                                                  5. Aby nie było wątpliwości, że to nie ja aferę ze Szplitem zacząłem
                                                  załączam niżej jego pismo z 13 września 2002 wraz z załącznikiem pismem pani
                                                  Buchert. Do chwili otrzymania tego pisma byłem przekonany, że Szplit uzyskał
                                                  habilitację w Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.
                                                  Te dyskusje bywają wprawdzie zabawne, a podczas wakacji mamy na nie więcej
                                                  czasu, ale obawiam się, że mogą być niekiedy fałszywie rozumiane. Ja kolejny
                                                  raz podkreślam, że nie chodzi mi o żadne sprawy osobiste (mimo, że chyba
                                                  miałbym prawo czuć się pokrzywdzony), ale o nieprawidłowości w funkcjonowaniu
                                                  Wydziału Zarządzania, w szczególności przydzielanie ludziom obłędnej ilości
                                                  godzin dydaktycznych (np. 10 etatów jednej osobie) i utajnianie informacji o
                                                  sposobach uzyskiwania stopni i tytułów naukowych. Zwracałem na to uwagę
                                                  wielokrotnie i zamiast wymuszać na mnie pisanie listów o stwierdzonych
                                                  nieprawidłowościach można było te nieprawidłowości usunąć. Gdyby Massalski w
                                                  2001 roku zareagował właściwie i wyjaśnił sprawę „wrabiania” mnie w
                                                  przydzielenie dr-owi K. prawie 2 tysięcy godzin dydaktycznych nie grzebałbym w
                                                  rozkładach zajęć i nie byłoby mojego listu do Słowa Ludu. Gdyby Szplit nie
                                                  groził mi we wrześniu 2002 nie pytałbym o jego habilitację i nie byłoby
                                                  prawdopodobnie tej dyskusji. Ja nie miałem nigdy zamiaru szkodzenia
                                                  komukolwiek, ale też nie mam ochoty być kozłem ofiarnym, ani obiektem pogróżek.
                                                  To nie ja wyznaczam ton dyskusji na tym forum ani towarzyszące jej emocje.
                                                  Starałem się nigdy nikogo nie obrażać i sam nie chciałbym być obrażany. Jeśli
                                                  nie zawsze mi się to do końca udawało, to przepraszam i wyrażam z tego powodu
                                                  moje ubolewanie. Nie oznacza to, oczywiście, bym cokolwiek odwoływał, bo nie
                                                  pisałem nieprawdy i potrafię dowieść prawdziwości każdej wypowiedzi. Nie
                                                  pomawiałem również nikogo o czyny niepopełnione, ani też o zaniechania, których
                                                  nie potrafiłbym udowodnić, a przynajmniej uprawdopodobnić. Oczekuje tego samego
                                                  w stosunku do mnie. Mam nadzieję, że wyjaśniłem wszystkie niejasności.

                                                  • w.korczynski arkusz ocen 17.07.05, 18:25
                                                    ARKUSZ OCENY OSIĄGNIĘĆ
                                                    DOKTORA DOKONYWANEJ W ZWIĄZKU Z UPŁYWEM STATUTOWEGO
                                                    OKRESU ZATRUDNIENIA NA STANOWISKU ADIUNKTA
                                                    ( ŁĄCZNIE Z TRZYLETNIM OKRESEM PRZEDŁUŻENIA ZATRUDNIENIA )
                                                    Imię i
                                                    nazwisko: ......................................................................
                                                    ........
                                                    Wydział: .......................................................................
                                                    ...................
                                                    Instytut/Katedra: ..............................................................
                                                    ...............
                                                    Rok zatrudnienia w WSP/Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach:
                                                    Rok uzyskania stopnia doktora, dyscyplina naukowa: ...................
                                                    Czy zamierza Pan/Pani ubiegać się o uzyskanie stopnia doktora habilitowanego:
                                                    tak [] nie []
                                                    Jeżeli „tak" - proszę przedstawić stan zaawansowania rozprawy habilitacyjnej,
                                                    jak niżej:
                                                    [] otwarty przewód habilitacyjny
                                                    [] opublikowana rozprawa habilitacyjna
                                                    [] rozprawa habilitacyjna w przygotowaniu
                                                    [] zakończono gromadzenie materiałów do rozprawy habilitacyjnej
                                                    (zakończona część doświadczalna)
                                                    [] jako rozprawę habilitacyjna zamierzam przedstawić cykl publikacji
                                                    Szczegółowe omówienie odpowiedniego etapu zaawansowania rozprawy
                                                    habilitacyjnej:
                                                    Przewidywane miejsce przeprowadzenia przewodu habilitacyjnego:
                                                    Przewidywany termin kolokwium
                                                    habilitacyjnego: .........................................
                                                    Korzystałem/łam z następujących form pomocy: stypendium, urlop i inne :
                                                    Zamierzam zwrócić się o pomoc do władz Uczelni w następujących sprawach :
                                                    stypendium, urlop,
                                                    wsparcie finansowe związane z publikacją rozprawy
                                                    itp.: ...............................................................
                                                    Wykaz wszystkich publikacji w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia według
                                                    schematu
                                                    (załącznik):
                                                    1) monografie, studia, rozprawy,
                                                    2) artykuły naukowe,
                                                    3) doniesienia na konferencjach, sympozjach,
                                                    4) prace popularne - naukowe,
                                                    5) prace dydaktyczne: podręczniki, skrypty, przewodniki, informatory itp.,
                                                    6) prace redakcyjne,
                                                    7) inne opracowania
                                                    ( podkreślić publikacje będące podstawą rozprawy habilitacyjnej).
                                                    3. Działalność dydaktyczna w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia - podać
                                                    najważniejsze
                                                    osiągnięcia: funkcje i stanowiska dydaktyczne, udział w komisjach, formy
                                                    współpracy
                                                    ze szkołami, instytucjami oświatowymi i wychowawczymi itp. (załącznik).
                                                    4. Czy zamierza Pan/Pani rozwiązać stosunek pracy po uzyskaniu uprawnień do
                                                    wcześniejszej
                                                    emerytury - „tak" lub „nie".
                                                    * mianowany nauczyciel akademicki urodzony przed 01.01.1949 r.: mężczyzna -
                                                    60 lat życia oraz 30 lat pracy, w tym
                                                    20 lat w szkolnictwie lub instytucjach naukowych; kobieta - 55 lat życia oraz
                                                    25 lat pracy, w tym 20 lat
                                                    w szkolnictwie lub instytucjach naukowych lub 30 lat pracy).
                                                    • kobieta urodzona przed 1.01.1949 r. - 55 lat życia oraz 30 lat pracy
                                                    Jeżeli „tak", proszę złożyć stosowne oświadczenie:
                                                    Oświadczam, że po
                                                    osiągnięciu .................................................. zamierzam
                                                    wystąpić
                                                    z wnioskiem o rozwiązanie stosunku pracy, tj. z
                                                    dniem ....................................................................
                                                    Data: ............................................
                                                    Podpis: ....................................................
                                                    5. Opinie.
                                                    I - Podstawę wszystkich opinii winien stanowić: stan zaawansowania rozprawy
                                                    habilitacyjnej,
                                                    dorobek naukowy i dydaktyczny.
                                                    II - Każda opinia powinna kończyć się konkluzją:
                                                    a - wnioskuję o przedłużenie zatrudnienia na stanowisku adiunkta lub
                                                    b - proponuję dalsze zatrudnienie na stanowisku starszego wykładowcy lub
                                                    c - odstąpić od dalszego zatrudnienia lub
                                                    d - umożliwić dalsze zatrudnienie ze względu na wiek przedemerytalny (3 lata
                                                    przed emeryturą)
                                                    5.1. Opinia bezpośredniego przełożonego:
                                                    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
                                                    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
                                                    5.2. Opinia kierownika jednostki (dyrektor
                                                    instytutu): ..............................................................
                                                    (tytuł/stopień, imię i nazwisko, funkcja)
                                                    Data: ..................................... Podpis opiniującego:
                                                    5.3. Konkluzja rady wydziału:
                                                    Data: ..................................... Podpis
                                                    dziekana: ................
                                                    5.4. Opinia Komisji Senackiej:
                                                    Wnioski i propozycje Komisji Senackiej:
                                                    Data: ..................................... Przewodniczący
                                                    Komisji: ....
                                                    Podpis:
                                                    Członkowie Komisji:
                                                    Imię i nazwisko: Podpis:

                                                  • w.korczynski pismo szostaka 17.07.05, 18:25
                                                    AKADEMIA ŚWIĘTOKRZYSKA
                                                    im. Jana Kochanowskiego
                                                    25-369 Kielce, ul. Żeromskiego 5
                                                    tel. (0-41) 344-20-11
                                                    -3-
                                                    Kielce, dnia 14 listopada 2002 r.

                                                    Znak:RIK.l 113-129/2002
                                                    Pan
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    adiunkt
                                                    Instytut Zarządzania
                                                    /
                                                    W nawiązaniu do postanowień § 67 Statutu Akademii Świętokrzyskiej
                                                    im. Jana Kochanowskiego w Kielcach uprzejmie informuję, że z dniem 30 listopada
                                                    2002 r.
                                                    upłynie trzyletni okres przedłużenia Pana zatrudnienia na stanowisku adiunkta
                                                    powyżej 14 lat.
                                                    Jednocześnie informuję, że stosunek pracy na tym stanowisku może być przedłużony
                                                    na kolejne trzy lata na wniosek rady wydziału, po uzyskaniu pozytywnej oceny
                                                    dorobku
                                                    naukowego i dydaktycznego, dokonanej przez powołaną w tym celu komisję senacką
                                                    oraz wyrażeniu zgody przez Senat Uczelni.
                                                    W związku z powyższym, w przypadku ubiegania się o przedłużenie zatrudnienia,
                                                    o którym mowa wyżej, uprzejmie proszę o złożenie u dyrektora instytutu
                                                    wypełnionego
                                                    arkusza oceny wraz z opinią bezpośredniego przełożonego w
                                                    terminie
                                                    do dnia 31 stycznia 2003 roku. W arkuszu oceny należy podać informację o dorobku
                                                    naukowym i dydaktycznym uzyskanym w okresie ostatnich trzech lat zatrudnienia.
                                                    W załączeniu przedkładam wzór arkusza oceny osiągnięć doktora dokonywanej
                                                    w związku z upływem statutowego okresu zatrudnienia na stanowisku adiunkta
                                                    (łącznie
                                                    z trzyletnim okresem przedłużenia zatrudnienia) oraz harmonogram prac, które
                                                    będą
                                                    przeprowadzane w Uczelni w przedmiotowej sprawie.
                                                    PROREKTOR
                                                    prof. dr hab. Władysław Szostak
                                                    Do wiadomości:
                                                    Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Dyrektor Instytutu Zarządzania
                                                  • w.korczynski pismo szplita 1 17.07.05, 18:27

                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczarskiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    tel. (0048)-(41)-366 34 23
                                                    fax.(41) 366-39-29
                                                    1.02.2003r.
                                                    Dziekan
                                                    Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Prof. dr hab. Antoni Malinowski
                                                    Uprzejmie informuję, że pracownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji dr
                                                    Waldemar Korczyński nie skorzystał z możliwości ubiegania się o przedłużenie
                                                    zatrudnienia
                                                    na stanowisku adiunkta. Możliwość ubiegania się upłynęła z dniem 31 stycznia
                                                    br. Dr W.
                                                    Korczyński gdyby chciał ubiegać się o zgodę na przedłużenie zatrudnienia na
                                                    stanowisku
                                                    adiunkta miał, zgodnie z poleceniem Rektora AŚ w terminie od 1.12.02r. do
                                                    31.01.br uzyskać
                                                    pozytywną opinię od bezpośredniego przełożonego czyli ode mnie. Dr W.
                                                    Korczyński nie
                                                    zgłosił się do mnie w tej sprawie. W licznych pismach kierowanych do wielu
                                                    instytucji
                                                    informował, że nie uznaje decyzji Pana Dziekana i nie traktuje mnie jako swego
                                                    przełożonego. W związku z tym nie widzę żadnych możliwości dalszej pracy dr. W.
                                                    Korczyńskiego w kierowanym przeze mnie Zakładzie. Uprzejmie proszę Pana
                                                    Dziekana o
                                                    ewentualne przeniesienie dr. W. Korczyńskiego w inne struktury Wydziału.
                                                    Z poważaniem
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarzadzania Rozwojem Organizacji


                                                    Prof. AŚ. dr hab. Andrzej Szplit
                                                  • w.korczynski cenzura prewencyjna 17.07.05, 18:29

                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczarskiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    lei. (0048)-(4t)-3663423
                                                    lax. (41) 366-39-29
                                                    Kielce,21.10.2002r.
                                                    Do Pana
                                                    Dr. Waldemara Korczyńskiego
                                                    Informuję, że nie wykonał Pan polecenia służbowego i nie zgłosił się Pan do
                                                    pracy w
                                                    Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Nie podjął Pan również zajęć
                                                    dydaktycznych.
                                                    Proszę o odwrotne wyjaśnienia Pana nieobecności w pracy. Jednocześnie prowadzi
                                                    Pan
                                                    dziwaczną korespondencję z Prorektorem naszej Uczelni. W tej korespondencji
                                                    powołuje się
                                                    Pan na nieprawdę. Jednocześnie jest Pan w stałym kontakcie z mediami oraz pisze
                                                    Pan do
                                                    różnych instytucji ośmieszając Akademię. Uważam, że swoim postępowaniem działa
                                                    Pan na
                                                    szkodę naszej Uczelni i kategorycznie zabraniam wysyłania jakiejkolwiek
                                                    korespondencji
                                                    dotyczącej naszej Uczelni bez uprzedniej mojej zgody. Niewykonanie mojego
                                                    polecenia
                                                    spowoduje skierowanie sprawy do Rektora i Komisji Dyscyplinarnej.
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarządzania rozwojem Organizacji
                                                    Prof. dr bab. Andrzej Szplit
                                                    Do wiadomości:
                                                    l. Dziekan WZiA Prof. dr bab. Antoni Malinowski
                                                    2. Dyrektor Instytutu Zarządzania Prof. dr bab. Zbigniew Olesiński
                                                  • w.korczynski moja arogancja 17.07.05, 18:30
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
                                                    Wydziału Zarządzania Akademii Świetokrzyskiej





                                                    Kierownik Zakładu Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości
                                                    prof. dr hab. Andrzej Szplit


                                                    Kielce 22 października 2002
                                                    Szanowny Panie Profesorze,
                                                    w odpowiedzi na Pańskie pismo z dnia 21 października br. informuję, że:
                                                    1. nie jest prawdą, ze nie wykonałem polecenia służbowego i nie zgłosiłem
                                                    się do pracy w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Przedsiębiorczości. Polecenia
                                                    takiego nigdy explicite nie otrzymałem. Po otrzymaniu 30 września zaskakującej
                                                    mnie informacji o przeniesieniu do Pańskiego zakładu usiłowałem wielokrotnie
                                                    skontaktować się z Pa-nem. Pytałem telefonicznie sekretarkę kiedy Pan będzie
                                                    obecny, ale nie uzyskałem odpowiedzi określającej czas Pana pobytu. Usiłowałem
                                                    skontaktować się z Panem w godzinach Pańskich konsultacji w poniedziałek 7
                                                    października, ale nie udało mi się wtedy Pana spotkać. W następny poniedziałek
                                                    miałem zajęcia dydaktyczne, a w ostat-ni, w terminie tym było zebranie Zakładu,
                                                    na którym byłem. Przy okazji uprzejmie proszę o pomoc w dostępie do
                                                    znajdujących się w pokoju byłego Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania
                                                    Danych potrzebnych mi do pracy materiałów (m.in. kon-spektów wykładów, notatek
                                                    itp.). Prosiłem o przekazanie mi protokołem zdawczo - odbiorczym wszystkiego,
                                                    co w tym pokoju było. Zamiast tego otrzymałem (bez jakie-gokolwiek pokwitowania
                                                    przez osoby pobierające te rzeczy) nieuporządkowany zbiór różnych książek i
                                                    innych wydawnictw oraz dokumentów (również makulatury), któ-rych uporządkowanie
                                                    zajmie mi nie mniej niż miesiąc pracy. Proszę Pana Kierownika o interwencję w
                                                    tej sprawie, bo brak tych materiałów znacznie utrudnia mi pracę. Równocześnie
                                                    podkreślam, ze nie mogę przejąć ich w inny sposób, bo nie ma żadnej gwarancji,
                                                    iż w powstałym bałaganie nic nie zginęło. Mam np. informację, iż niektóre
                                                    protokoły egzaminacyjne pobrała (też bez pokwitowania) Pani mgr. Pawełkiewicz.
                                                    2. prawdą jest, iż nie przeprowadziłem wszystkich przewidzianych planem
                                                    zajęć dydak-tycznych. bo do 20 października nie otrzymałem żadnej oficjalnej
                                                    informacji o przy-dzieleniu mi jakichkolwiek zajęć, w szczególności mojej
                                                    karty obciążeń. Rozumiejąc trudności organizacyjne Instytutu Zarządzania
                                                    prosiłem o potwierdzoną kopię rozkła-du zajęć, bym miał jakąkolwiek podstawę
                                                    prawną do podjęcia tych zajęć. Pani mgr M. Surowiec odmówiła mi wydania tej
                                                    kopii. Formalnie nie miałem więc prawa prowa-dzić jakichkolwiek zajęć ze
                                                    studentami. Mimo to w pierwszym możliwym terminie podjąłem zajęcia z IV rokiem
                                                    studiów dziennych kierunku „zarządzanie”. Nie prowa-dziłem zajęć z I rokiem
                                                    tego kierunku, bo o pierwszych dowiedziałem się tydzień po ich terminie, a w
                                                    czasie drugich miałem ważne sprawy rodzinne (sprawowanie opieki nad chorym
                                                    członkiem rodziny). Ponadto, jak Pan wie nikt nie konsultował ze mną terminu
                                                    tych zajęć, co normalną praktyką nie jest. Postaram się jednak (mimo, iż w
                                                    świetle prawa nie mam chyba takiego obowiązku) odrobić nieprzepracowane nie z
                                                    mojej winy zajęcia.
                                                    3. nie wiem niestety co jest dziwacznego w mojej korespondencji z
                                                    Prorektorem naszej Uczelni. Nie wiem tez o jakim powoływaniu się na nieprawdę
                                                    Pan pisze. Nie mogę więc ustosunkować się do tej informacji (zarzutu?).
                                                    4. pozostawanie w stałym czy sporadycznym kontakcie z mediami nie jest w
                                                    Polsce ka-ralne; gdyby tak było to np. Pan i inni członkowie Kolegium
                                                    Dziekańskiego mogliby być pociągnięci do odpowiedzialności za udzielony
                                                    dziennikarce 25 kwietnia wywiad. (nb. skąd ma Pan informacje o moim „stałym”
                                                    kontakcie z mediami? To po prostu bzdura.)
                                                    5. pisanie do „różnych instytucji” też jest w Polsce dozwolone. Jeśli
                                                    uważa Pan, że w ja-kimkolwiek moim piśmie napisałem nieprawdę, proszę określić
                                                    gdzie; natychmiast sprostuję i przeproszę. Argument(?) o ośmieszaniu Akademii
                                                    jest dla mnie niezro-zumiały. Proszę o sprecyzowanie o co chodzi. Nie
                                                    przypominam sobie bym kiedykol-wiek celowo ośmieszał Akademię. Faktem jest, ze
                                                    zestawienie niektórych moich wy-powiedzi z informacjami o Akademii i
                                                    wypowiedziami Jej i naszego Wydziału władz (np. informacji podanych przez
                                                    Kolegium Dziekańskie w czasie wspomnianego wyżej wywiadu z informacjami
                                                    podanymi przez „Gazetę Wyborczą” z 15 lipca br.) może Akademię, a głownie nasz
                                                    Wydział ośmieszać, trudno jednak bym akurat ja czuł się za to odpowiedzialny.
                                                    6. nie rozumiem Pańskiego żądania pytania o Pańską zgodę na korespondencję
                                                    dotyczą-cą Akademii. Właściwie wszystkie moje pisma Jej w jakimś stopniu
                                                    dotyczą. Mam do napisania wiele pism w sprawie np. udziału w seminariach,
                                                    konferencjach naukowych, publikacjach, wspólnych pracach itp. z którymi nie
                                                    zawsze mogę czekać na Pańską akceptację. Proszę sprecyzować, o jaką idzie
                                                    korespondencję. Proszę też o podanie podstawy prawnej tak niecodziennego, by
                                                    nie powiedzieć dziwacznego, zakazu..
                                                    Pragnę podkreślić, ze nie mam żadnej złej woli, jestem nastawiony na
                                                    konstruktywną współ-pracę i nie zamierzam niczego utrudniać. Chciałbym
                                                    spokojnie pracować, cieszyć się Pań-skim i moich nowych kolegów zaufaniem i być
                                                    daleko od jakichkolwiek konfliktów. Bardzo proszę o Pańską pomoc w osiągnięciu
                                                    tego celu. Z nadzieją na jej uzyskanie

                                                    Łączę wyrazy szacunku



                                                    Waldemar Korczyński


                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Rektor Akademii Świętokrzyskiej prof. dr hab. Adam Massalski. (załączam
                                                    pismo prof. dr-a hab. Andrzeja Szplita z dnia 21 października 2002)
                                                    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji prof. dr hab. Antoni
                                                    Malinowski


                                                  • w.korczynski wniosek o komisję 17.07.05, 18:30


                                                    Kielce, 24.10.2002r.
                                                    WYDZIAŁ ZARZĄDZANIA l ADMINISTRACJI
                                                    Mielczonkiego 45
                                                    25-709 Kielce
                                                    tel. (0048)-(41)-3663423
                                                    (ox. (41) 366-39-29
                                                    znak WA/AZ/I/45/2002 (dopisane ręcznie, skaner nie bierze)
                                                    Do Komisji Dyscyplinarnej
                                                    w Akademii Świętokrzyskiej
                                                    w Kielcach
                                                    przez Dziekana Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Prof. dr hab. Antoniego Malinowskiego
                                                    Wnoszę o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko dr. Waldemarowi
                                                    Korczyńskiemu adiunktowi w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji. Dr W.
                                                    Korczyński nie wykonał mojego polecenia służbowego, polegającego na zakazie
                                                    udzielania
                                                    informacji służbowych bez mojej wcześniejszej zgody. W odpowiedzi na moje pismo
                                                    o w/w
                                                    zakazie, dr W. Korczyński w wysoce aroganckiej formie odmówił wykonania tego
                                                    polecenia
                                                    służbowego. W swoim piśmie nie wyjaśnił też powodów swojej nieobecności w pracy
                                                    od
                                                    l.10.2002r.
                                                    Wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wnoszę na podstawie art. 127 ust. o
                                                    szkolnictwie
                                                    wyższym z 10.09.1990r. oraz Rozporządzenia Rady Ministrów z 23.10.1991 r. w
                                                    sprawie
                                                    postępowania dyscyplinarnego wobec nauczycieli akademickich.
                                                    Wszczęcie postępowania uzasadniam również stanowiskiem Komisji Dyscyplinarnej
                                                    przy
                                                    Radzie Głównej Szkolnictwa Wyższego, w którym orzeka się kary dyscyplinarne za
                                                    niewykonanie polecenia służbowego.
                                                    Z poważaniem
                                                    Kierownik
                                                    Zakładu Zarządzania Rozwojem Organizacji __
                                                    w Instytucie Zarządzania .
                                                    Prof. dr hab. Andrzej Szplit
                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Dr Waldemar Korczyński adiunkt w Zakładzie Zarządzania Rozwojem Organizacji
                                                    2. Prof. dr hab.Zbigniew Olesiński dyrektor Instytutu Zarządzania
                                                  • w.korczynski inicjacja tej dyskusji 17.07.05, 18:31
                                                    Prof. AS. dr bab. Andrzej Szplit
                                                    Instytut Zarządzania
                                                    Kielce, 13.09.2002r.
                                                    Dr Waldemar Korczyński
                                                    Wydział Zarządzania i Administracji
                                                    Od wielu miesięcy prowadzi Pan zainicjowaną, przez Pana akcję szkalowania i
                                                    ośmieszania
                                                    mojej Uczelni - Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach. . Bierze Pan między innymi
                                                    aktywny
                                                    udział w forum intemetowym, gdzie wyróżnia się Pan w pożałowania godnej rubryce
                                                    zatytułowanej Akademia przechowalnia psendonaukowców ( www.gazeta.pl). W
                                                    rubryce tej
                                                    ośmieszani są między innymi Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski,
                                                    pozostałe
                                                    kierownictwo Akademii, dziekani i pracownicy Akademii, szczególnie Wydziału
                                                    Zarządzania
                                                    i Administracji. W rubryce tej ostrzega się studentów i kandydatów na studentów
                                                    przed
                                                    fatalnym poziomem naukowo-dydaktycznym Akademii Świętokrzyskiej. Między innymi
                                                    przekazał Pan informację na mój temat pisząc, ... Szplit habilitował się w
                                                    enerdówku w
                                                    jakiejś partyjnej szkole. Nic nie wiem o jego dorobku... Na tę informację
                                                    rozpoczęła się
                                                    dyskusja o jeszcze jednym pseudonaukowcu w Akademii Świętokrzyskiej. Informuję
                                                    Pana, że
                                                    ukończyłem Wyższą Szkołę Ekonomiczną we-Wrocławiu (promotor pracy magisterskiej
                                                    słynny prof. Ber Haus), doktorat obroniłem w katedrze Finansów Akademii
                                                    Ekonomicznej we
                                                    Wrocławiu (promotor Rektor prof. Józef Kaleta), habilitowałem się w Hochschule
                                                    fuer
                                                    Oeconomie w Berlinie w zakresie efektywności inwestycji Habilitację moją
                                                    zatwierdziło
                                                    Ministerstwo Nauki, Badań Naukowych i Kultury landu Berlin z mocą na teren całej
                                                    Republiki Federalnej Niemiec - pismo Senatsverwaltung fuer Wissenschaft,
                                                    Forschung und
                                                    Kultur in Berlin, z dnia 5 września bieżącego roku. Kopię pisma z Ministerstwa
                                                    Nauki, Badań
                                                    Naukowych i Kultury landu Berlin w tej sprawie dołączam do mojego pisma.
                                                    Sprawą tą chciałbym zainteresować władze Akademii
                                                    Andrzej Szplit

                                                    Do wiadomości:
                                                    1. Rektor Akademii prof. dr bab. Adam Massalski
                                                    2. Dziekan Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    prof. dr hab. Antoni Malinowski
                                                  • Gość: Wuj Z Rzeszowa Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.05, 18:09
                                                    Czytam to i czytam i nie wiem czy śmiać się czy płakać. Gdzie nie zajrzę na wymienione posty przez onego Kroniki, to napotykam sie na jakiegos Korczyńskiego. Doktora Waldemara Korczyńskiego. Pisze on na tych forach o jakichś przekrętach na tej kieleckiej AŚ. Pyskuje na kolegów, w tym na znakomitego uczonego Andrzeja Szplita z Wydziału Zarządzania i Administracji i na samego Rektora Pana Massalskiego, którego skąd indziej bardzo poważam. Sposób prania brudów AŚ publicznie na forum jest dla mnie nie do przyjęcia. Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyński, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa (przekręty w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do swego szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno sprawą by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę. A tak sprawę AŚ zna już cała Polska.
                                                    Pozdrowienia z Uniwerku w Rzeszowie.
                                                  • w.korczynski Re: inicjacja tej dyskusji 19.07.05, 19:12
                                                    Gość portalu: Wuj Z Rzeszowa napisał(a):
                                                    Czy Szanowny Pan Waldemar Korczyńsk
                                                    > i, gdy stwierdził, iż jego koledzy dopuszczaja się do łamania prawa
                                                    (przekręty
                                                    > w nomenklaturze Pana Korczyńskiego), to nie mógł wystąpić bezpośrednio do
                                                    swego
                                                    > szefa A.Szplita, i jak sądzę, Pan Szplit razem z Panem Rektorem napewno
                                                    sprawą
                                                    > by się zainteresowali a winnych napewno pognaliby na zieloną trawkę.

                                                    Tak własnie robiłem. Mam kilkanascie takich jak nizej pism.
                                                    dr Waldemar Korczyński
                                                    kierownik Zakładu Zastosowań Matematyki i Przetwarzania Danych.
                                                    Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Akademii Świętokrzyskiej w Kielcach
                                                    prof nadzw. dr hab. Andrzej Szplit
                                                    Członek Rady Wydziału Zarządzania i Administracji
                                                    Akademii Świętokrzyskiej
                                                    Kielce, 8 czerwca 2001
                                                    Szanowny Panie Profesorze,
                                                    chciałbym zapoznać Pana z niepokojącymi mnie sprawami dotyczącymi naszego
                                                    Wydziału. W
                                                    kwietniu bieżącego roku uzyskałem przypadkiem informację, iż jednemu z
                                                    pracowników
                                                    kierowanego przeze mnie Zakładu, Panu doktorowi K, zlecono do realizacji
                                                    (bez mojej wiedzy) nieprawdopodobnie dużą, w moim odczuciu nierealizowalną
                                                    ilość co najmniej
                                                    [tu przypis: Usiłowałem dowiedzieć się od doktora K jakie jest jego
                                                    rzeczywiste obciążenie dydaktyczne, jednak mimo
                                                    wielu obietnic informacji takiej nie uzyskałem.]
                                                    1900 godzin dydaktycznych oraz blisko 40 prac licencjackich i magisterskich
                                                    (łącznie). Ponieważ
                                                    miałem istotne zastrzeżenia do wiarygodności podawanych przez doktora K
                                                    informacji o jego
                                                    wynikach naukowych (dlatego m.in. nie wpisałem do jego arkusza ocen mojej
                                                    opinii, o czym
                                                    poinformowałem d-ra Kuleszyńskiego) więc zainteresowałem się również
                                                    niektórymi, związanymi
                                                    ze sprawą oceny pracowników oraz przydziału i realizacji zajęć dydaktycznych,
                                                    faktami. Daleko mi
                                                    jeszcze do pełnego wyjaśnienia wielu kwestii, ale to co wiem, mocno mnie
                                                    przeraziło. Oto niektóre
                                                    z zauważonych nieprawidłowości:
                                                    l. Wydział zarządzany jest metodą „ręcznego sterowania". Odczułem to na własnej
                                                    osobie, gdy
                                                    np. Dziekan Wydziału, doktor Kuleszyński podejmował przypisane mi decyzje, za
                                                    które
                                                    odpowiadam, bez mojej wiedzy i wbrew mojej woli. Stwarza to sytuacje
                                                    kompromitujące
                                                    Wydział i generujące nikomu niepotrzebne konflikty (por. moje pisma w sprawie
                                                    oceny dr-a
                                                    K). Innym mankamentem tego sposobu kierowania Wydziałem jest kreowanie ad hoc,
                                                    bez
                                                    rozeznania potrzeb i możliwości przedmiotów nauczania. Znam wiele takich
                                                    przypadków, w
                                                    tym miejscu opiszę jednak tylko dwa.
                                                    1) Tzw. „laboratorium multimedialne". Wprowadzenie tego przedmiotu w naszej
                                                    konkretnej
                                                    sytuacji zakrawa na skandal. Nie dysponujemy, ani odpowiednim sprzętem, ani
                                                    oprogramowaniem. W Ośrodku Kształcenia w Staszowie zajęcia prowadzone są w
                                                    sali, w
                                                    której nie ma żadnego komputera, a jedynym wyposażeniem są ławki i krzesła.
                                                    Kompromituje nas to w oczach studentów, którzy za naukę owych „multimediów"
                                                    płacą i
                                                    naraża na poważne kłopoty w przypadku jakiejkolwiek kontroli. Do przedmiotu
                                                    tego nie
                                                    ma powszechnie akceptowanego programu nauczania, a jego usytuowanie w siatce
                                                    zajęć
                                                    ma się nijak do innych przedmiotów związanych z komputerami. Na żądanie mogę
                                                    zreferować co na zajęciach tych zostało zrealizowane. Nie jestem przeciwnikiem
                                                    multimediów, jestem jednak realistą i wiem na co nas obecnie stać. Stworzenie w
                                                    miarę
                                                    przyzwoitej pracowni multimedialnej na 10-12 osób to koszt rzędu 100-150 tys.
                                                    PLN (wg
                                                    cen na dzień dzisiejszy). Aby możliwe były normalne zajęcia pracowni takich
                                                    winniśmy
                                                    mieć co najmniej 3-4. Sugeruję skreślenie tego przedmiotu lub znaczne
                                                    ograniczenie
                                                    przewidzianej nań ilości godzin. Uzyskane w ten sposób godziny można
                                                    przeznaczyć na
                                                    nauczanie pakietu „Orfice" (nb. na przedmiocie „laboratorium multimedialne"
                                                    naucza się
                                                    teraz właśnie tego pakietu)
                                                    2) „Statystyka" na czwartym roku kierunku „zarządzanie". Usytuowanie tego
                                                    przedmiotu w
                                                    tym akurat miejscu jest pozbawione sensu. Jest on realizowany równolegle lub po
                                                    przedmiotach wykorzystujących przekazywaną na nim wiedzę. Być może miałoby to
                                                    sens
                                                    przed przedmiotami „ekonometria" oraz „prognozowanie i symulacja", ale na pewno
                                                    nie
                                                    2. Obowiązująca w naszym Wydziale siatka przedmiotów nauczania jest
                                                    niestabilna. Na kpinę za-
                                                    krawa fakt, iż student, który z powodu choroby miał roczną przerwę w studiach
                                                    musi uzupełniać
                                                    w ramach różnic programowych 6 przedmiotów (znam taki przypadek). Innym
                                                    poważnym sy-
                                                    gnalizowanym przeze mnie wielokrotnie błędem obowiązującej siatki zajęć jest
                                                    dwuletnia prze-
                                                    rwa w nauczaniu posługiwania się komputerem (można to łatwo zmienić, por. punkt
                                                    1.1 wyżej).
                                                    3. W zarządzaniu Wydziałem wiele decyzji podejmowanych jest niezgodnie z
                                                    obowiązującym
                                                    statutem Uczelni. Myślę tu m.in. o niezgodnym ze statutem powołaniu Wydziałowej
                                                    Komisji
                                                    ds. Oceny Pracowników Wy dziani oraz „uregulowaniach" dotyczących sposobu
                                                    zlecania
                                                    pracownikom zajęć dydaktycznych.
                                                    4. Na Wydziale nie istnieje żaden system motywacyjny. Osiągane przez
                                                    pracowników rezultaty
                                                    nie znajdują przełożenia, ani na ich wynagrodzenie, ani oceny. Mam wrażenie, iż
                                                    głównym
                                                    kryterium oceny pracownika jest stopień akceptacji przez niego stylu
                                                    zarządzania Wydziałem, a
                                                    organizowane przez Dziekana festyny czy „integracje" służą utrwalaniu tego
                                                    stanu rzeczy.
                                                    Wydaje mi się, że pomylono tu zarządzanie z uprawianiem gminnej czy powiatowej
                                                    polityki
                                                    poprzez rozmaite populistyczne metody „zdobywania poparcia (popularności?)".
                                                    Większość tych problemów sygnalizowałem Dziekanowi Kuleszyńskiemu od co najmniej
                                                    dwu lat, bez widocznych efektów. Jedynym, bardzo mnie niepokojącym, rezultatem
                                                    zwrócenia
                                                    uwagi Dziekana na nieprawidłowości w zakresie przydziału zajęć dydaktycznych
                                                    była jego
                                                    niezrozumiała dla mnie reakcja na moje pismo, w którym wyrażałem moje obawy o
                                                    możliwość
                                                    realizacji przez doktora K tak dużej ilości godzin. Zamiast rzeczowego
                                                    ustosunkowania się do
                                                    problemu Dziekan Kuleszyński wytoczył mi zupełnie niezwiązane ze sprawą zarzuty
                                                    i zażądał
                                                    dostarczenia w krótkim terminie nie mających nic wspólnego ze sprawą
                                                    dokumentów. Potrzebne do
                                                    sporządzenia tych dokumentów dane ma on sam (np. wykaz delegacji), a dane do
                                                    innych (wykaz
                                                    obciążeń dr-a K) łatwiej jest zdobyć jemu niż mnie. Od chwili poinformowania dr-
                                                    a
                                                    Kuleszyńskiego o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu Wydziału napotykam wiele,
                                                    spowodowanych przez niego problemów w pracy. Odbieram to jako szykany i próbę
                                                    wymuszenia
                                                    na mnie zaniechania wyjaśniania istniejących w Wydziale nieprawidłowości i ich
                                                    prezentowania w
                                                    statutowo do tego powołanych organach Uczelni. Jest to próba nierozsądna, jeśli
                                                    stracę tę
                                                    możliwość, zostanę zmuszony uczynić to w innym miejscu, bo nie chcę być
                                                    posądzany o
                                                    współudział w wytworzeniu istniejącego stanu rzeczy. Motywem moich działań jest
                                                    dobro
                                                    Wydziału. Bardzo bym chciał, by funkcjonował on poprawnie i cieszył się
                                                    zasłużenie dobrą opinią.
                                                    Boli mnie fakt, iż nie znajduje to zrozumienia u Dziekana Kuleszyńskiego.
                                                    Tu jest jeszcze jeden ostry akapit, który pominąłem, bo nie chcę niepotrzebnie
                                                    psućc nikomu opinii. [przypis dzisiejszy]

                                                    Z wyrazami szacunku
                                                    Waldemar Korczyński
                                                    Załączniki:
                                                    l; pismo Dziekana Kuleszyńskiego z dnia 4.06.2001
                                                    2. moje pisma do Dziekana WZiA dr-a Zdobysława Kuleszyńskiego z dnia 31 maja, 5
                                                    i 8 czerwca. 2001

                                                    Pozdr.
                                                  • Gość: Kronikarz AŚ Re: inicjacja tej dyskusji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.05, 17:26
                                                    No to mamy klops a nie wuniwersytet, który nam zgotował przyszły senator Massalski i cała reszta kolegów:

                                                    Uchwała Nr 194/2005
                                                    Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego z dnia 14 lipca 2005 r.

                                                    w sprawie poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach

                                                    Po rozpatrzeniu, na wniosek Zastępcy Szefa Kancelarii Sejmu RP z dnia 3 grudnia 2004 r., wraz z późniejszymi uzupełnieniami, poselskiego projektu ustawy o utworzeniu Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, Rada Główna, stosownie do art. 35 ust. 2 pkt. 3 ustawy z dnia 12 września 1990 r. o szkolnictwie wyższym (Dz. U. Nr 65, poz. 385 z późn. zm.), uchwala co następuje:

                                                    § 1

                                                    Rada Główna negatywnie opiniuje przedłożony projekt ustawy z następujących powodów:
                                                    Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach nie spełnia obecnie jednego z podstawowych warunków wynikających z kryteriów powoływania nowej państwowej uczelni typu uniwersyteckiego uchwalonych na posiedzeniu plenarnym Rady Głównej 16 czerwca 1992 roku (potwierdzonych uchwałą Nr 73/2004 z 12 lutego 2004 roku). Uczelni tej brakuje jednego uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora habilitowanego oraz 3 uprawnień do nadawania stopnia doktora. Ponadto posiada ona uprawnienia do nadawania stopnia doktora tylko w dwóch dyscyplinach nauk humanistycznych (łącznie posiada 3 uprawnienia).
                                                    Obecna struktura Akademii Świętokrzyskiej nie odpowiada w pełni wzorcom uniwersyteckim, bowiem nie realizuje kształcenia studentów między innymi na takich kierunkach jak filozofia i prawo.
                                                    Zgodnie z informacją Państwowej Komisji Akredytacyjnej warunkową ocenę realizowanego kształcenia uzyskały takie kierunki jak: pedagogika i fizjoterapia, negatywną zaś filologia w zakresie specjalności filologia germańska z turystyką.
                                                    Idea tworzenia uniwersytetu powinna integrować środowiska naukowe. W świetle dobiegających w Parlamencie RP prac nad ustawą "Prawo o szkolnictwie wyższym" będzie istniała możliwość utworzenia uniwersytetu uzupełnionego przymiotnikiem lub przymiotnikami w celu określenia profilu uczelni. Wnioskowany uniwersytet powinien być utworzony na bazie istniejących w Kielcach uczelni, np. poprzez połączenie Akademii Świętokrzyskiej z Politechniką Świętokrzyską.

                                                    § 2

                                                    Do uchwały załącza się opinie Senatów: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów, Państwowej Komisji Akredytacyjnej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu.

                                                    § 3

                                                    Uchwałę otrzymuje Zastępca Szefa Kancelarii Sejmu RP oraz Minister Edukacji Narodowej i Sportu.

                                                    Przewodniczący Rady Głównej
                                                    Jerzy Błażejowski


                                                  • odprysk Habilitacja profesora 13.08.05, 16:21
                                                    Ta habilitacja prof. Szplita podobno kilka lat temu była w bibliotece gdzies w
                                                    Kielcach. Zgodnie dobrymi obyczajemi akademickimi powinna byc w bibliotece
                                                    instytutu gdzie pracował. Byłoby dziwne, gdyby jej w kielcach nie było. Może
                                                    gdzies jeszcze jest. Mozna obejrzec i samemu ocenic o czym to jest. A jak nie
                                                    ma to można przeciez poprosić profesora o wypożyczenie albo kopię
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.08.05, 19:25
                                                    Drogi Waldku,
                                                    chyba nie jest z tym naszym prof. Szplitem tak źle. Proponuję ci sprawdzić adres
                                                    bazy.opi.org.pl Szukaj grantu nr 1 H02D 083 29 Bardzo ciekawa lektura!
                                                    No i napisz nam koniecznie ile ty grantów finansowanych przez KBN otrzymałeś.
                                                    Wielokrotnie przecież się o nie starałeś! Może jednak twój dorobek jest o kant
                                                    d... potłuc? I co teraz mój ty "najlepszy adiunkcie"?
                                                    Cały twój
                                                    miko2
                                                  • nowy.novy Re: Habilitacja profesora 17.08.05, 13:21
                                                    Gość portalu: ??? napisał(a):

                                                    > Czy A.Szplit będzie głosował na Massalskiego

                                                    Nie wiadomo. Ale ciekawe jest gdzie ogłoszono konkurs, w rezultacie którego
                                                    przyjeto w tym samym czasie Szplita, jego syna i dwóch jego współpracowników.
                                                    Zgodnie z prawem konkurs musial być. Ciekawe jest, czy byli inni kandydaci. To
                                                    siebardzo rzadko zdarza, by na ogłoszony konkurs na zatrudnienie CZTERECH osób
                                                    pasowało dokładnie cztery osoby z tego samego zakładu. I dlaczego nagle WSZYSCY
                                                    odeszli z Politechniki? Konflikt jakis czy co? Jeden z obrońców Szplita napisał
                                                    kiedys, ze Politechnika sie go "pozbyła". O co mogło chodzić? Może sie
                                                    przejezyczył?
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 14:15
                                                    Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
                                                    odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
                                                    wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
                                                    Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
                                                    Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
                                                    Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie ma?
                                                    Pozdrawiam złośliwego kronikarza
                                                    miko2
                                                    PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?
                                                  • nowy.novy Re: Habilitacja profesora 17.08.05, 17:54
                                                    Gość portalu: miko2 napisał(a):

                                                    > Bzdury piszesz mój Kronikarzu a wręcz zahaczasz o pomówienia. Oczywiście, że
                                                    > odbył się otwarty konkurs. Inaczej byłoby to złamanie ustawy o szkolnictwie
                                                    > wyższym. Czy byli inni kandydaci to nie wiem ale zapewne wygrali najlepsi.
                                                    > Trudno mieć o to do nich pretensje, prawda?
                                                    > Z tego co ja wiem to prof. Szplit odszedł, ponieważ PŚk likwidowała kierunek
                                                    > Zarządzanie i Marketing. Zdaje się, że tego kierunku na Politechnice już nie
                                                    ma
                                                    > ?
                                                    > Pozdrawiam złośliwego kronikarza
                                                    > miko2
                                                    > PS. Jak tam z grantem Korczyńskiego? Znalazłeś coś na ten temat?

                                                    Szplit&Co odeszli z Politechniki w 1998 roku, kiedy nie było jeszcze PKA, a
                                                    kierunek Zarzadzanie i Marketing bardzo dobrze sie rozwijał. Co do konkursu, to
                                                    jest nad wyraz dziwne, ze ci "najlepsi" to akurat ta grupa. A co tez oni
                                                    dokonali? Na pewno wiesz i napiszesz. Czekamy z niecierpliwoscia. A tak
                                                    nawiasem; skad wiesz, że ten konkurs w ogóle był? Masz znów jakies tajne
                                                    papiery np. z obrad komisji kwalifikacyjnej? Czy byl tam siostra wujka stryjka
                                                    ciotki? Skad wiesz, ze nie złamano ustawy? Do Szplita&Co nie mam pretensji. Mam
                                                    tylko pytanie do władz AŚ, o to jak udało śie na jeden konkurs zatrudnic akurat
                                                    tę czwórkę.
                                                  • Gość: miko2 Re: Habilitacja profesora IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:13
                                                    Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
                                                    Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
                                                    Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
                                                    pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
                                                    na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał oceną
                                                    warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
                                                    konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
                                                    pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
                                                    kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
                                                    kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
                                                    Pozdrawiam
                                                    miko2
                                                    PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz AŚ
                                                    przegapił tak istotny fakt?
                                                  • odprysk Re: Habilitacja profesora 25.08.05, 17:23
                                                    Gość portalu: miko2 napisał(a):

                                                    > Skąd masz takie dokładne wiadomości o odejściu prof. Szplita z Politechniki?
                                                    > Tych dat to nawet ja nie pamietałem.
                                                    > Postrzymuje swoje twierdzenie: żyjemy w wolnym kraju i każdy ma prawo zmienić
                                                    > pracę. Jak widac z późniejszych decyzji prof. Szplit słusznie zrobił bo trafił
                                                    > na wydział, który PKA oceniła pozytywnie a odszedł z takigo, który dostał
                                                    oceną
                                                    > warunkową i suma sumarum przestał istnieć. Nie mam pojęcia kto był w komisji
                                                    > konkursowej bo w konkursie nie startowałem. Przypominam jednak, że chodziło o
                                                    > pracowników naukowych z uznanym dorobkiem i trudno raczej byłoby znaleźć kogoś
                                                    > kto by z nimi wygrał. Najlepszym dowodem było to wszystko co prezentawał tu
                                                    > kolega Korczyński oraz grant: 1 H02D 083 29.
                                                    > Pozdrawiam
                                                    > miko2
                                                    > PS. Cały czas czekam na informację o grancie Korczyńskiego. Czyżby Kornikarz

                                                    > przegapił tak istotny fakt?

                                                    A dlaczego ten szplit odszedł z politechniki?
                                                  • Gość: Kronikarz AŚ miko2 = Kowalski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.08.05, 18:18
                                                    Panie "miko2". Jak zwykle wykazuje się Pan, wprost do nie uwierzenia, twardogłowością i brakiem jakiegokolwiek zdrowego rozsądkowego myślenia.
                                                    Sadzę, że czytelnicy, już niedługo będą mogli w wydanej książce o ludziach z Akademii Świętokrzyskiej, ocenić Pana lotność umysłową i zdolność do analitycznego myślenia. Przypomina Pan mi jednego Kowalskiego, tego od Zagłoby. Pan wie i ja wiem, że Pan, Panie "miko2", to nikt inny jak Kowalski.
                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 17.08.05, 18:39
                                                    Czemu piszesz tak żeby mnie obrazić? Nie będę się tu chwalił ale mnie w końcu
                                                    nikt nie wyrzucił z pracy za niedostateczne postępy w pracy naukowej.
                                                    Ja w swoich postach staram się pewne rzeczy wyjaśnić, inne sprostować a nie
                                                    atakować ad personam. Czasami sobie pożartuję z Waldka Korczyńskiego ale
                                                    przecież znam się z nim tyle lat i wiem, że ma on poczucie humoru. Na pewno moje
                                                    żarty mu nie przeszkadzają. On też czasem lubi pożartować (te teksty do
                                                    studentów na temat metod leczenia kaca).
                                                    Mimo wszystko pozdrawiam
                                                    miko2
                                                    No to jak z tym grantem Korczyńskiego? Dlaczego nie napiszesz nam co znalazłeś?
                                                    Przypominam adres: httL//bazy.opi.org.pl
                                                  • w.korczynski Re: miko2 = Kowalski 20.08.05, 12:39
                                                    Chwalic sie to byłoby ciężko, bo trzeba by sie ujawnic. Na razie to miko2 jest
                                                    małym, tanim cwaniaczkiem, co to anonimowo opluwa ludzi zza forumowego nicka i
                                                    udaje uczonego jakiejs tam klasy. Ja nikogo nie udaje na koturny nie włazę i
                                                    mówię rowniez o tym jak lecze kaca. I nie widze w tym niczego zlego, przeciwnie
                                                    uważam to za normalne. Z grantami to tak róznie bywa, jak miko2 sie tak upiera,
                                                    to o te szplitowe jeszcze popytamy. Skąd ten pomysł o moim grancie? A tak
                                                    nawiasem; może miko2 wie gdzie mozna znaleźć informacje o rozliczeniach
                                                    grantów? Jak sprawdzic potem, czy ten grant Szplita cos wniósł czy nie?
                                                    Odpowiedziałem juz w trzech miejscach. Na dziś chyba starczy, choć na życzenie
                                                    miko2 można oczywiscie kontynuować te dyskusje, tak aby utrwalic osiagniecia AŚ
                                                    i WZiA w szczególności.
                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.08.05, 19:18
                                                    No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
                                                    i samą prawdą. Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
                                                    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
                                                    od dłuższego czasu. Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
                                                    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
                                                    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). Czyżbyś
                                                    był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu publikacji? Nawet
                                                    te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?
                                                    pozdrawiam Waldemarze
                                                    miko2
                                                    PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
                                                    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.
                                                  • w.korczynski Re: miko2 = Kowalski 22.08.05, 16:36

                                                    „No i znomu próbujesz mnie Waldku obrazić. Po co? Przecież ja piszę tylko prawdę
                                                    i samą prawdą. „

                                                    Jasne; tak jak np. z tłumaczeniem tytułu habilitacji Szplita. Gdzieś czytałem,
                                                    że ma być dodrukowana i dostępna w Kielcach. Gdzie można to obejrzeć?

                                                    „Czasem sobie pożartujemy ale rozumiesz, że kto się lubi ten się
                                                    czubi :) Popytaj o te szplitowe granty koniecznie. Właśnie cię do tego namawiam
                                                    od dłuższego czasu.”

                                                    Jak pytałem o jeden, którego recenzję Szplit wysłał do
                                                    redaktora „Kontratekstów”, to okazało się potem, że grantu nie było. Ale o ten
                                                    też można zapytać. Można też popytać o rozmaite sprawy związane z tym grantem,
                                                    którego nie było. Chwilowo nie mam czasu, ale postaram się nadrobić to później

                                                    „Podaje adres: bazy.opi.org.pl Ja szukałem tam
                                                    informacji o twoich grantach. I wiesz co? Żadnego nie znalazłem. To chyba jakaś
                                                    pomyłka bo na uczelni są kopie twoich wniosków (co najmniej 5 sztuk). „

                                                    No, no to ja nie wiedziałem, że tyle tego napisałem. Najlepiej opublikować to
                                                    tu na tym forum i jakoś uwierzytelnić, bo ja nijak przypomnieć sobie tego nie
                                                    mogę.

                                                    „Czyżbyś był aż tak słabo oceniany w swojej dziedzine? Autor tak wielu
                                                    publikacji? Nawet te meksykańskie (co je pisałeś po hiszpańsku) nie pomogły?”

                                                    Skąd taki wniosek? Ja nie znam żadnej recenzji jakiegokolwiek mojego wniosku o
                                                    grant. Gdyby takowe były, to albo bym je znał (Szplit zna, więc musiałyby być
                                                    jawne), albo Szplit miałby jakieś dziwne dojścia do niejawnych recenzji. Ja tam
                                                    wierzę w poprawność konstrukcji systemu przyznawania grantów, rzetelność ocen i
                                                    równe traktowanie wszystkich wniosków o przyznanie grantów. Ten post byłby
                                                    dobrym głosem w toczonej na łamach Niezaleznego Forum Akademickiego (www.nauka-
                                                    edukacja.p4u.pl) dyskusji o systemie przyznawania grantów. No i niech teraz
                                                    Wieczorek powie, że stary tytuł portalu nie był lepszy! A po hiszpańsku niczego
                                                    nie pisałem. W Meksyku pisałem po angielsku. I nigdy nie epatowałem nigdzie
                                                    moimi osiągnięciami, tak jak miko2 osiągnięciami Szplita.

                                                    ”pozdrawiam Waldemarze miko2” Nie dziękuję.

                                                    „PS. Jak ty chcesz sprawdzać czyjś grant? Wezmą cię do Ministerstwa Nauki na
                                                    recenzenta? Bez habilitacji, starszego wykładowcę? Jakoś słabo to widzę.”

                                                    „Całkowicie zgadzam się tu z miko2. Ten sposób wydawania publicznego grosza
                                                    jest dla podatnika nie do skontrolowania”.


                                                  • Gość: miko2 Re: miko2 = Kowalski IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 22.08.05, 17:23
                                                    1. W tłumaczeniach to ty popełniłeś poważny błąd. I to nie jeden.
                                                    2. Praca jest dostępna na Freie Unvesitaet oraz w Deutsce Buechrei. Nie ma
                                                    najmniejszego problemu z jej przeczytaniem. Rozumiem, że swoimi wątpliwościami
                                                    na temat tej pracy podzieliłeś się już z rektorem Politechniki? Pamiętaj, że
                                                    prof. Szplt tam pracował w 1989 roku.
                                                    3. No ale co z tym grantem, który jest na bazy.opi.org.pl? Dlaczego tego
                                                    nie skomentujesz. Chyba tytuł jest identyczny?
                                                    4. Tzn. twierdzisz, że nigdy nie wnioskowałeś o grant KBN? A Dział Nauki
                                                    twierdzi coś zupełnie innego.
                                                    5. To, że grantu nie otrzymałeś ( a może jednak otrzymałeś?) świadczy o twoim
                                                    słabym poziomie merytorycznym. W przeciweiństwie do innych naukowców, których
                                                    kariera tak spędza ci sen z oczu.
                                                    6. dr Wieczorek ma tyle samo do powiedzenia w sprawie nauki w Polsce co i ty.
                                                    Czyli nic. Jako starszy wykładowca (a nie naukowiec) powinieneś się poświęcić
                                                    raczej dydaktyce nauczania matematyki. Sprawy naukowe to już (na szczęście) nie
                                                    twój problem.
                                                    & Kolejne przekłamanie: recenzje grantów są jawne. Niejawne są nazwiska
                                                    recenzentów. Może przytoczysz jakieś własne recenzje?
                                                    7. Twoja pozycja zawodowa i "dorobek naukowy" pozwala ci się w sposób uprawniony
                                                    wypowiadać jedynie o pracach licencjackich. Oto najlepsze podsumowanie twojej
                                                    "naukowości".
                                                    Ale mimo tego lubię cię bardzo i jak zwykle
                                                    serdecznie pozdrawiam
                                                    miko2
                                                  • odprysk Jak to ze Szplitem było? 26.08.05, 11:18
                                                    Gość portalu: Student1 napisał(a):

                                                    > Fakt jest faktem, Szplit spłodził w enerdówku jakąs habilitacyjkę o wyższości
                                                    b
                                                    > udownictwa spółdzielczego w demoludach a z polibudy pogonili go (i rodzinkę z
                                                    M
                                                    > arcinkiem) za naciągane rozliczenie grantu.
                                                    > Takie są fakty.

                                                    A kiedy to było?
                                                  • w.korczynski inicjacja tej dyskusji 2 17.07.05, 18:32

                                                    Senatsverwaltung für Wissenschaft,
                                                    Forschung und Kultur
                                                    Senatsverwartung für Wissenschaft, Forschung und Kultur
                                                    Brunnenstrasse 188/190. 10119 Berlin
                                                    Herrn Professor
                                                    Dr. habil. Andzej Szplit
                                                    25 . 452 Kielce
                                                    UL. Solskiego 20
                                                    Polen
                                                    Geschäftszeichen
                                                    II A 6
                                                    Bei Antwort bitte angeben
                                                    Bearbeiter: Frau Buchert
                                                    Dienstgebäude Berlin-Mitte
                                                    Brunnenstr. 188-190
                                                    10119 Berlin
                                                    Zimmer: 1 A 4
                                                    Telefon (030) 90228 - 825
                                                    Telefax (030) 90228 - 595 / 818
                                                    E-Mail
                                                    heidemarie.buchert@
                                                    senwfk.verwalt-berlin.de
                                                    Datum
                                                    05. September 2002

                                                    Sehr geehrter Herr Professor Szplit,
                                                    ich bestätige den Eingang Ihres Schreibens vom 02. September 2002.
                                                    Aufgrund der eingereichten Kopie Ihrer Ernennungsurkunde vom
                                                    03. November 1989 zum doctor scientiae oeconomicae, kann ich Ihnen bestati-
                                                    gen, dass Sie diese von der Hochschule für Ökonomie Berlin erhalten haben. Die-
                                                    sehr Titel darf so in der Bundesrepublik Deutschland weitergeführt werden.
                                                    Mit freundlichen Grüßen
                                                    Im Auftrag

                                                    Buchert
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 19:20
                                            A projekt nowej ustawy sprawę stawia tak:
                                            Art. 117.
                                            Okres zatrudnienia na stanowisku asystenta osoby nieposiadającej stopnia
                                            naukowego doktora oraz okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta osoby
                                            nieposiadającej stopnia naukowego doktora habilitowanego, a także warunki
                                            skracania i przedłużania oraz zawieszania tych okresów określa statut.

                                            Jak z tego widać nowa ustawa niewiele w tym zakresie zmieniła poza daniem
                                            uczlenią większej autonomii w określaniu okreśów zatrudnienia. Nadal aby byc
                                            adiunktem dożywotnio należy legitymować się habilitacją.
                                            • Gość: closs Sprawa jasna:Szplit jest oszustem IP: *.wurnet.nl / *.wur.NL 07.11.05, 12:04
                                              przebrnalem przez te cala dyskusje i stwierdzam jedno: jezeli obroncy Szplita
                                              (nie nazwe go profesorem, bo uwazam, ze nie nalezy mu sie ten tytul i powinien
                                              stracic to stanowisko jak i habilitacje) przez kilka miesiecy nie potrafili
                                              podac publikacji Szplita, ktore sa niezbednym elementem uzyskania habilitacji -
                                              wniosek nasuwa sie sam: to oszust. Dziwne, ze Akademia Swietokrzyska toleruje
                                              ten skandal do tej pory. Na pewno nie przynosi to chwaly tej uczelni.

                                              Ale widac - kontakty personalne sa wazniejsze niz jakis tam prestiz uczelni ;)
                                                • w.korczynski Re: Sprawa jasna:Szplit jest oszustem 11.11.05, 16:38
                                                  Odpowiedz dla miko2

                                                  Post miko2, to stek bzdur.
                                                  0. Nie mogę być zosieńką, bo 2005-11-07 15:25:42 miałem zajęcia i
                                                  widziało mnie kilkanaście osób. Podobnie z innymi nickami.
                                                  1. Dyplomy, odznaczenia i inne kwity Szplita interesują mnie tyle tylko,
                                                  ile miko2 mi wskaże dziwnych spraw z nimi związanych. Pytałem kiedyś o jego
                                                  habilitację, bo miko2 pisał tu rozmaite brednie o wybitnych wartościach
                                                  naukowych prac tego pana. Pytania okazały się być zasadne, bo habilitacja była
                                                  wyjątkowo dziwna; do dorobku zaliczono maszynopis i kilka polskojęzycznych
                                                  prac, które Bóg jeden wie jak niemieccy recenzenci przeczytali. W enerdówku
                                                  gadali bowiem po niemiecku. Było jeszcze parę innych ciekawostek z tą pracą,
                                                  ale lepiej je chyba przemilczeć. Nie wiem kto o uprawnienia Szplita do
                                                  nauczania niemieckiego pytał; sądząc po treści pytania, ktoś komu Szplit zabrał
                                                  pracę. Nie musiał tego robić, bo ma z czego żyć, a chodzi mu (Szplitowi)
                                                  prawdopodobnie o to by nie zapomnieć języka. A o ten dyplom, zachęcony przez
                                                  miko2, zapytam. Myślę, że będzie z tym podobnie jak z habilitacją, tzn. okaże
                                                  się, że go nie ma, albo że jest równie dziwny.
                                                  2. No więc ja wyrażam jednak wątpliwość czy Szplit jest rzeczywiście
                                                  lepszy niż germanista. Nie dlatego bym czepiał się tego dyplomu, w końcu wiem,
                                                  że sam dyplom niewiele mówi (np. informacja o tym, że Szplit ma habilitację nie
                                                  mówi nic o wartości tego dzieła), ale dlatego, że tak zazwyczaj jest. W latach
                                                  80-tych Szplit był w enerdówkowskim Berlinie na tzw. aspiranturze w Hochschule
                                                  fuer Oekonomie, którą Niemcy natychmiast po zjednoczeniu zlikwidowali. A gdzie
                                                  on te regularne seminaria i spotkania odbywa? I na której uczelni był
                                                  profesorem? I jak długo? Czy nie była to (jeśli w ogóle coś było) jakaś wymiana
                                                  lub staż?
                                                  3. Co do szplitowej habilitacji. „Aufgaben” – to w tym kontekście
                                                  zadania, „neuen” – to nowe, „am Beispiel” – na przykładzie, a „DDR” to
                                                  enerdówek. Które z tych słów występuje w polskim tłumaczeniu tytułu habilitacji
                                                  Szplita? Nawet gdyby rozumieć tylko „VR Polen”, to oznacza to PRL, a tego też
                                                  w „tłumaczeniu” nie ma. Gdyby po tym sądzić o szplitowej niemczyżnie (ja nie
                                                  sądzę, choć jako redaktor naukowy dzieła takie tłumaczenie zaakceptował), to na
                                                  pewno uczyć niemieckiego nie powinien. Ja nie mówię, że Szplit po niemiecku nie
                                                  gada, ale nie można równocześnie pisać, że Szplit zna niemiecki i twierdzić, że
                                                  to tłumaczenie jest dobre. Nie mam nic przeciwko proponowanemu spotkaniu (np.
                                                  seminarium na temat mniemanologii stosowanej), które miko2 zaszczyciłby pewnie
                                                  swą obecnością, choć trochę trąci mi ono telewizyjnymi konkursami, które
                                                  wprawdzie lubię, ale nie zawsze. Zawsze jednak gotów jestem do zgrywy, bo
                                                  nadymać się jak miko2 można w dowolnym języku, a ubaw jest zawsze taki sam. I
                                                  chętnie o tym z miko2 po niemiecku pogadam (jak się ujawni)..
                                                  4. Podtrzymuję, oczywiście, stwierdzenie, że, według oficjalnie
                                                  akceptowanych kryteriów doktor Wieczorek jest WIELOKROTNIE lepszy naukowo niż
                                                  Szplit. Sprawdza się to w bazach stosownych danych i przelicza na tzw. punkty
                                                  KBN, a sposób tego przypisania znaleźć można na stronie domowej MNiI (chyba
                                                  jeszcze jest, choć ministerstwa nie ma). Ja w tym wykazie czasopism
                                                  wymienionych jako „punktowane” nie znalazłem żadnego z tych, w których Szplit
                                                  coś pisał. A habilitacji Szplita w bazie polskich naukowców www.opi.org.pl też
                                                  nie ma. Musi, co nie wszystko było tak jak z innymi, bo by była. A takie jak
                                                  Wieczorka listy trzeba umieć czytać. Megalomania uniemożliwia to, niestety.
                                                  5. Oceniała mnie PKA i zastrzeżeń nie miała. Nie twierdziłem nigdy, że
                                                  jestem wybitny, przeciwnie, zawsze podkreślam moją przeciętność, ale od Szplita
                                                  jestem, oczywiście, lepszy. To się da sprawdzić w wielu bazach danych, również
                                                  tych „ogólnych” i polskojęzycznych (np. Bibl. Narodowej). Recenzje są normalnie
                                                  tajne i ja pojęcia nie mam, kto moje prace recenzował. Może miko2 zna
                                                  recenzentów swoich prac, ja niestety, nie. Nie dotyczy to książek, ale to może
                                                  sprawdzić każdy samodzielnie.
                                                  6. Wykaz moich publikacji jest rzeczywiście nieaktualny i niekompletny.
                                                  Ale ja nic publikować NIE MUSZE i robię to bo lubię. Mimo to mam tego, również
                                                  w ostatnich pięciu latach, więcej niż np. Szplit. Z informatyki też, np.
                                                  www.informatik.uni-trier.de/~ley/db/indices/a-
                                                  tree/k/Korczynski:Waldemar.html. A opinie miko2 & Co. olewam.
                                                  7. O jakie zdanie chodziło? Nie przypominam sobie, abym tu coś tłumaczył.
                                                  Po angielsku gadam różnie, jest to na pewno bardziej „globish” niż „english”,
                                                  ale Szplit, zdaje się, nie gada wcale, a miko2 pewnie tez nic. Prace piszę
                                                  sam, ale bywa, że korzystam z korekty anglisty. Nie ja jeden. I nie tylko w
                                                  pracach obcojęzycznych. Korektorzy, również poloniści, z tego właśnie żyją.

                                                  Pojęcia nie mam kiedy prof. Żak siedział w więzieniu. Zacytowałem co napisał,
                                                  bo tak właśnie napisał. Coś mi się widzi, że on tej „jedynie słusznej wiedzy”
                                                  to nie lubi. Pewnie nie widział szplitowej habilitacji, bo polubiłby za same
                                                  odwołania do postanowień partyjnych zjazdów. Chętnie się dowiem z jakim to
                                                  sekretarzem POP w tej komitywie pracowałem. Byłem tu już pomawiany o wiele
                                                  niegodziwości, konkretów nie było nigdy. Przyznawałem się do wywołania wojny
                                                  peloponeskiej, ale to chyba mało. No to mogę być np. mordercą jakiegoś faraona.
                                                  Wybór tego władcy pozostawiam miko2.

                                                  Tak to właśnie jest. I wszystko to jest sprawdzalne, a ja się podpisuję
                                                  imieniem i nazwiskiem. Mój adwersarz chowa się za anonimowym nickiem. Anonimowo
                                                  można każdego bezkarnie opluwać, szczególnie wtedy, gdy prokuratura „nie widzi
                                                  interesu społecznego” w ściganiu takich pomówień, o czym miko2 wie. Jest jednak
                                                  ewidentny interes społeczny w demaskowaniu „potknięć” ludzi robiących za
                                                  autorytety. Co więcej nakazują to różne kodeksy naukowo - etyczne. Ta dyskusja,
                                                  pokazując sposób myślenia niektórych pracowników naukowych (miko2 przedstawiał
                                                  się tu wielokrotnie jako pracownik AŚ i mój były kolega), dobrze się temu
                                                  demaskowaniu przysługuje. Normalnie nie warto byłoby z ludźmi typu miko2
                                                  dyskutować, ten jednak cel może tę dyskusję usprawiedliwić.

                                                  Waldemar Korczyński
                                        • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 11.07.05, 19:51
                                          To jest bardzo dobry post. Wszystko sie zgadza i jest to klasyczny przypadek
                                          półprawdy. Na tym polega dezinformowanie.

                                          Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                          > Informacje podane przez pana anty-korczyńskiego są nieco nieścisłe. Decyzję o
                                          > przedłużeniu zatrudnienia dla adiunktów podejmuje, zgodnie z par. 67 statutu

                                          > ,
                                          > Senat na podstawie opinii Rady Wydziału. Do tego celu Senat uczelni powołuje
                                          > specjalną komisję, która ocenia zasadność wniosku głownie przez pryzmat
                                          szansy,
                                          > że w okresie przedłużenia delikwent jednak habilitację zrobi, bądź uzasadni
                                          > dlaczego nie udało mu się w czasie regulaminowym.
                                          > Niezgadza się również czas: jest to 14 lat z mozliwością co najwyżej
                                          dwukrotneg
                                          > o
                                          > przedłużenia na kolejne 3 lata. W sumie maksimum 20 lat. No i od tego roku
                                          > faktycznie mamy nowość: nie można być adiunktem jeśli ukończyło się 60 lat
                                          nawe
                                          > t
                                          > jeśli nie minęło 20 lat od podpisania umowy.
                                          > Anty-korczyński ma natomiast rację, że osoba, która chce dalej pracować
                                          powinna
                                          > zwrócić się z prośbą do Rady Wydziału bądź bezpośrednio Rektora. W żadnym
                                          > wypadku nie jest to wniosek

                                          WK> Otóż druk (bo uczelnia posiada specjalne druki do tego własnie celu)
                                          zatytułowany jest wniosek. To fakt. Ja myslę jednak, ze "prawnikowi" nie chodzi
                                          o różnice syntaktyczne, ale semantyczne. Ja chętnie sie dowiem jaka to jest
                                          różnica. Jeśli, jak sugeruje nizej "prawnik" , jest to stopień komplikacji
                                          procedury rozpatrywania, to pogratulować wiedzy prawniczej (a czy prawni zna
                                          jakąs miare tego stopnia komplikacji?). To jest zwyczajna brednia, a chodzi o
                                          podkreslenie feudalizmu w AŚ.

                                          ponieważ przedłużenie umowy nie jest prostą
                                          > formalnością.
                                          > Z tego co mi wiadomo to w żadnym z wielu pism, jakie pan dr Korczyński
                                          kierował
                                          > do rektora, dziekana i innych instytucji nie zwracał się on z prośbą o
                                          > przedłużenie zatrudnienia.

                                          WK. Bo nie mógł uzyskac podpisu Szplita, który go unikał, a na wniosku jest
                                          rubryka, gdzie podpisać sie miał własniwe Szplit.

                                          Po zwolnieniu odwołał się on do Sądu Pracy,

                                          WK. I to odwołanie mogło byc potraktowane jako wniosek (prosba jak chce
                                          kochajacy bizantyjskie obyczaje "prawnik") o przedłuzenie zatrudnienia. Powody
                                          były, bo w WZiA byłem zdecydowanie najlepszym adiunktem i miałem WIELOKROTNIE
                                          wiekszy dorobek naukowy niz wiekszość profesorów, w tym oczywiscie Szplit.

                                          który w
                                          > toku postępowania określił działania AŚ jako zgodne z prawem i oddalił
                                          powództw
                                          > o
                                          > dr Korczyńskiego. Wyrok w tej sprawie jest prawomocny.

                                          WK. Tez prawda. Tenze Sąd (przewodnicząca A. Czarny, sedzia sprawozdawca A.
                                          Błeszyński) nie zgodził sie na porównanie mojego (naprawde skromnego) dorobku
                                          naukowego z takimż dorobkiem innych pracowników WZiA. Nie byłem wybredny i
                                          proponowałem równiez profesorów, a głownie szplita, który w sobote znalazł
                                          czas, by napisac pismo, iz w piatek upłynał termin składania wniosku, czy tez
                                          bardziej wiernopoddańczo prosby, o przedłuzenie zatrudnienia. tenze Sąd na
                                          wniosek oełnomocnika AŚ uznał, ze pracujac w zamiejscowej jednostce
                                          organizacyjnej AŚ w Staszowie nie pracowalem w AS. Rodzi to okreslone
                                          konsekwencje prawne dla ludzi, którzy tam własnie uzyskali dyplomy, bo np.
                                          cytowana wyżaj Ustawa nie przewiduje możliwosci scedowania przez szkołe wyzszą
                                          (AŚ chyba taka jest) kstałcenia ani wydawania dyplomów na inne jednostki.
                                          Innymi słowy status wydawanych w absolwentom z.j.o. w AS w Staszowie nie jest
                                          zupełnie jasno określony. Warto zajrzeć do raportu NIK w tej sprawie (raport
                                          dostepny jako PDF na stronie domowej NIK), gdzie AŚ zajmuje (procentowo)
                                          poczesne pierwsze miejsce wsród uczelni kaształcacych w takich z.j.o. Ja nie
                                          jestem prawnikiem, ale wydaje mi się, ze byli studenci z.j.o. (to oficjalna
                                          terminologia NIK) moga starac sie o zwrot części zapłaconego czesnego, bo
                                          uzyskali dyplom inny niz ci, którzy studiowali w Kielcach. I nie musieliby tego
                                          dyplomu zwracac. Prosze o sprostowanie jesli sie mylę.

                                          Tak to wyglada. Ja myslę, że byłoby dobrze, by prawnik przedstawił sie tu z
                                          imienia i nazwiska i napisał skad tez posiada wiedze o tym co ja robiłem, czego
                                          nie zrobiłem i jak Sad sprawe ocenił. Prawnikom nie bardzo wypada pisac
                                          anonimowo pólprawdy. Kiedy powiedziałem, ze wiele informacji z rozpraw pojawia
                                          sie na tym forum, pełnomocnik AS, mec. Wołowiec stwierdził, ze on sie na forum
                                          nie udziela. Nie posadzam go tez o to, ze łazi po Kielcach i rozgłasza, co tez
                                          sie na rozprawach działo. Jest jednak zastanawiajace jak wiele osób (a może to
                                          wciąz ta sama osoba?) ma tak znakomite informacje z sali sadowej.
                                          Może "prawnik" to wie?
                                          • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 20:03
                                            Nie rozumiem co do paragrafu 67 statutu ma artykuł 88 ustawy. Na podstawie którego artykułu ustawy zapisano w paragrafie 67 statutu, że to senat przedłuża zatrudnienie. W ustawie nie jest nigdzie napisane, że istnieje możliwość przedłużania zatrudnienia i to należy do czynnosci senatu. Jeżeli przy przyjęciu senat nic nie ma do gadania to i przy zwolnieniu także nie może być organem decydujacym za rektora. To rektor, jak ktos niżej napisał przyjmuje i zwalnia a nie senat. Senat to sobie może ...... pójść na grzybki a nie decydować w sprawach personalnych bo nie ma takich uprawnień ustawowych !!!
                                            • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
                                              Fakt, Art. 88 ustawy daje jedynie możliwość przedłużenia zatrudnienia na
                                              stanowisku adiunkta (...) na okres dłuższy niż 9 lat. Natomiast warto przytoczyć
                                              inne przepisy Ustawy:
                                              Art. 9
                                              Szczegółowy ustrój uczelni oraz inne sprawy dotyczące jej funkcjonowania, nie
                                              uregulowane w ustawie, określa statut.
                                              oraz
                                              Art. 48, ust. 1, p. 10
                                              (Do kompetencji senatu należy:) podejmowanie uchwał w innych sprawach
                                              określonych w ustawie lub statucie uczelni (...),
                                              Masz rację, że umowę o pracę podpisuje rektor. Natomiast nie może tego robić
                                              dowolnie, polecam np. lekturę Art. 86, ust. 1.-3. Warto dodać, że w sprawach
                                              personalnych dotyczących nauczycieli akademickich rada wydziału ma większe
                                              kompetencje niż senat!
                                              Nie znam statutu AŚ, ale został on zatwierdzony przez ministra. Dlatego sądzę,
                                              że przepisy zawarte w statucie są zgodne z obowiązującą ustawą.
                                              Pozdrawiam.
                                              • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 21:24
                                                Nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II reugulujący przyjęcia i zwolnienia adiunktow nic nie wspomina o uprawnieniach w tych sprawach senatu, to jak można senat w to mieszać. Żaden z artykułów II rozdziału nie daje jakichkolwiek uprawnień w sprawach personalnych senatowi. To z jakiej racji senat może decydować o przedłużaniu zatrudnienia. Trzeba też pamietać, że o zatrudnieniu decyduje rada wydziału i dziekan, bo tak stanowią przepisy. To do cholery, z jakiej racji ktos wpisał senat jako organ decydujący o przedłużaniu pracy adiunktowi?
                                                • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:23
                                                  Może dlatego prawnicy mają z czego żyć aby wyjaśniać takie zawiłości osobą,
                                                  które nic nie pojmują? Decyzję o zatrudnieniu podejmuje ostatecznie rektor
                                                  uczelni. Statut Akademii Świętokrzyskiej w paragrafie 67 wprowadził natomiast
                                                  pewne ograniczenie na władzę rektora w tym zakresie. Wypowiedź Senatu ma
                                                  charakter konsultacyjny, podobnie jak Rady Wydziału ale nie rozsztrzygający.
                                                  Trudno jednak sobie wyobraźić sytuację, w której rektor mógłby całkowicie
                                                  zlekceważyć opinię Senatu i Rady Wydziału, tym bardziej, że podejmowana jest ona
                                                  po wnikliwej analizie dorobku naukowego osoby ubiegającej się o przedłużenie
                                                  zatrudnienia. Najczęściej takie osoby przedstawiają pisemne zaświadczenie z
                                                  ośrodka, w którym współpracują o stanie zaawansowania swojej habilitacji oraz
                                                  wskazują na istotne powody, dle których okres czternastu (lub siedemnastu) lat
                                                  był niewystarczający dla zdobycia stopnia naukowego doktora habilitowanego.
                                                  Tak to w skrócie wygląda.
                                                  • Gość: nieprawnikciekawy Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:45
                                                    Nadal nic nie pojmuję. Jeżeli rozdział II ustawy dotyczący zatrudniania i zwalniania adiunktów nie przewiduje w tym zakresie udziału senatu to jak statut, jako akt niższej rangi, może wprowadzać senat jako organ decydujący o PRZEDŁUŻANIU zatrudniania. Ustawa też nie operuje pojęciem "przedłużenia" zatrudnienia.... Nic nie pojmuję, to jakaś paranoja.
                                                  • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:58
                                                    No cóż, na to mogę poradzić tylko jedno. Proszę zaskarżyć statut uczelni do Sądu
                                                    jako niezgodny z prawem.
                                                    W moim odczuciu ustawa daje tu uczelnią bardzo szeroką autonomię. Przepisy
                                                    statutowe na AŚ zgodnie z ustawą wydłużają czas zatrudnienia na stanowisku
                                                    adiunkta czyli są bardziej sprzyjające dla pracowników niz sama ustawa.
                                                    Konsultacja z Senatem również sprzyja lepszemu wyjaśnieniu sytuacji pracownika
                                                    niż jednosobowe rozpatrywanie jej przez Rektora. Nie wszyscy jednak potrafią z
                                                    tej szansy skorzystać.
                                          • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.05, 22:14
                                            Sprostowanie:
                                            1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
                                            pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia. Wystarcza kartka papieru
                                            i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie. Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
                                            pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
                                            corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
                                            stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
                                            nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
                                            które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
                                            zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
                                            habilitowanego. To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cały
                                            czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
                                            ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
                                            tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?
                                            2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat czyjegokolwiek
                                            dorobku naukowego. One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
                                            względem formalno-prawnym. Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
                                            jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.
                                            3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
                                            ówczesnym stanem prawnym. Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
                                            zlikwidowana.
                                            • w.korczynski Re: Czy ten śmieszny profesor szplit 12.07.05, 19:33
                                              Gość portalu: prawnik napisał(a):

                                              > Sprostowanie:
                                              > 1. Uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków, które powinni wypełniać
                                              > pracownicy ubiegający się o przedłużenie zatrudnienia.

                                              WK. Oczywiście, ze posiada, a przynajmniej posiadała w 2002 roku. Ja mam pismo
                                              przewodnie z którym ten wniosek otrzymałem. A jak znajde wniosek, to
                                              moge "prawnikowi" przesłać. Jesli sie ujawni oczywiscie.

                                              Wystarcza kartka papieru
                                              > i podanie do rektora z prośbą o zatrudnienie.

                                              WK. Nie wystarcza, bo trzeba odpowiedzieć na kilka zupełnie konkretnych pytań

                                              Panu dr Korczyńskiemu najpewniej
                                              > pomyli się druki dotyczące oceny. Otóż uczelnia ocenia swoich pracowników
                                              > corocznie (tzw. mała ocena) i co 4 lata (tzw. duża ocena). Do tych ocen
                                              > stosowane są specjalne druki (do wglądu tu: www.pu.kielce.pl/uci/). Druki
                                              > nie mają nic wspólnego z sytuacją pana dr Korczyńskiego ponieważ dotyczą osób,
                                              > które normalnie na uczelni pracują. Panu dr Korczyński kończył się okres
                                              > zatrudnienia na stanowisku adiunkta ponieważ nie zdobył stopnia doktora
                                              > habilitowanego.

                                              WK. Głownie dlatego, ze uczelnia zajęła mu to, co napisał i zebrał. Jakoś
                                              przestała tez dawać delegacje do bibliotek czy na konsultacje. A Korczyński
                                              miał szereg zobowiazań w stosunku do osób, z którymi współpracował. I musiał za
                                              wszystko płacic z własnej kieszeni, mimo, iz teoretycznie miał kilkadziesiat
                                              tysiecy z tytułu tzw badań statutowych, bo wtedy był jeszcze oceniany jako
                                              mjacy najlepsze w wydziale wyniki.

                                              To zupełnie inna sytuacja. Wydaję się, że pan dr Korczyński cał
                                              > y
                                              > czas tego nie rozumie, co jest bardzo dziwne biorąc pod uwagę, że już raz
                                              > ubiegał się o przedłużenie swojego mianowania. Może problem faktycznie leży w
                                              > tym, że bał sie napisać słowo PROSZĘ?

                                              WK. Nie boję sie i wielokrotnie takie słowo piszę. Tym razem tez to zrobiłem,
                                              bo wbrew temu co pisze "prawnik" miałem tez taka kartkę. Rzecz w tym, ze byłem
                                              cały czas zwodzony tym, iz Szplit znajdzie jednak czas aby to podpisać i byłem
                                              przekonany, iz zrobi to w poniedziałek 3-go lutego, bo TO ON NIE MIAŁ DLA MNIE
                                              CZASU. Zostałem jednak "wyrolowany", bo Szplit w sobotę, pierwszego dnia po
                                              terminie (mijał w piatek 31 stycznia) napisał pismo, z informacją, iz uważa, ze
                                              nie jestem przedłuzeniem zaintereowany. Nieznajomość prawa szkodzi, ale
                                              nieznajomość tego typu ludzi jeszcze bardziej. Zgodnie z prawem Rektor mógł
                                              jednak potraktowac mój pozew sadowy jako taka prosbę o przedłuzenie
                                              zatrudnienia. Mial nawet czas na przekazanie sprawy własciwej komisji, bo był
                                              to poczatek maja. W ogóle to zdumiewajacy jest taki termin wreczenia mi
                                              wypoweiedzenia, standardowo jest to 30 czerwca.
                                              > 2. Króciutko: Sądy Pracy nie są władne do rozstrzygania na temat
                                              czyjegokolwiek
                                              > dorobku naukowego.

                                              WK. I nikt im tegio nie proponował, a na pewno nie ja. Chodziło tylko o
                                              porównanie mojego dorobku z tym co zrobili inni, bo wyglada na to, ze wywalono
                                              najlepszego wpod tym wzgledem pracownika wydziału. I to mozna sprawdzić w 5
                                              minut. Ale sądy tego własnie nie uczyniły.

                                              One oceniają jedynie zgodność postępowania pracodawcy pod
                                              > względem formalno-prawnym.

                                              WK. Dlaczego zatem nie dopatrzyły sie niczego złego w fakcie, iż Rektor NIGDY
                                              nie potwierdził na pismie mojego przeniesienia do zakładu Szplita? Jakko
                                              pracodawca miał Taki obowiazek. I jest to jaknajbardziej formalny wymóg.
                                              Takich numerów było wiecej i moge je tu oczywiscie przytaczać, co niewatpliwie
                                              ubarwi te "dyskusję".

                                              Są oddalił wszelkie wnioski pana dr Korczyńskiego
                                              > jako oczywiście bezsadane. W dwóch instancjach.

                                              WK. A skad "prawnik" jest o tym tak dokładnie poinformowany? Czy był na sali
                                              rozpraw? Czy czytał akta tych spraw? a może ktos z władz Uczelni go o tym
                                              poinformowal? To mogłoby normalnie byc widziane jako naruszenie dóbr osobistych
                                              (nie poprzez opublikowanie na tym forum, ale przez udzielanie takich informacji
                                              np. przez władze uczelni). Ale "prawnika" pewnie takie sprawy nie dotyczą.

                                              > 3. Jednostka zamiejscowa w Staszowie była prowadzona całkowicie zgodnie z
                                              > ówczesnym stanem prawnym.

                                              WKI. Czy oznacza to ze była jednostka zamiejscowa Akademii Świętokrzyskiej? Bo
                                              Sąd Okregowy w Kielcach na wniosek pełnomocnika Akademii mec. Romana Wołowca
                                              orzekł, ze nie. Jak jest zatem z dyplomami? Czy sa tak samo dobre jak te
                                              wydawane studentom studiujacym w Kielcach. To bardzo wazne pytanie. Jesli
                                              bowiem ktos mógłby na podstawie prawomocnego orzeczenia sądu kwestionować te
                                              dyplomy, to elementarbna sprawiedliwość nakazuje Akademii co najmnie zwrócic
                                              ich posiadaczom częśc poniesionych kosztów (bez zwracania dyplomów oczywiscie).
                                              I myslę, że jakis sad mogły ten pogląd podzielić.

                                              Po nowelizacji Ustawy o Szkolnictwie Wyższym została
                                              > zlikwidowana.

                                              WK. No chyba nie do końca. Jak to własciwie jest z tym REGON-em? Ja mam skarge
                                              Rektora AŚ na człowieka w tej sprawie, któremu w tym własnie czasie recenzowal
                                              prace doktorską. To jakto było, ze tego nie zauważył?

                                              Piszesz waść brednie drogi Panie "prawniku". A "osobom" w sensie
                                              przypadku "komu, czemu" pisze sie przez "om", nie przez "ą". I nie jest to
                                              literówka, ale nieznajomośc ortografii. Jak Waśc w sadach wszelakich dokumenta
                                              piszesz? Wstyd Waść zawodowi zacnemu przynosisz! Ani prawdym, ani sensu
                                              (logiki) ani obyczajności nijakiej w Twuch wypowiedziach nie znajdziesz. I ta
                                              ortografija! Wstyd!
                                              • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.05, 21:34
                                                1. Oczywiście, że uczelnia nie posiada żadnych specjalnych druków. To co pan
                                                złożył w styczniu 2002 to był druk oceny czteroletniej. Pozostaje zagadką
                                                dlaczego go pan złożył. Nie był to czas oceny. Nieznajomość procedury
                                                przedłużenia zatrudnienia jest zadziwiającą ponieważ już raz pan przechodził
                                                przez nią (w roku 1997).
                                                2. W prosbie o przedłużenie nie trzeba odpowiadać na żadne pytania. Pytania
                                                zadaje dopiero komisja senacka oraz Rada Wydziału przy formułowaniu rekomendacji
                                                dla rektora.
                                                3. Podpis prof. Szplita nie był absolutnie do niczego panu potrzebny. Kierownicy
                                                zakładów na Akademii Świętokrzyskiej nie zajmują się sprawami kadrowymi. Podpis
                                                pana przełożonego był nie tylko zbędny ale wręcz naruszałby procedurę. Prof.
                                                Szplit w piśmie przesłanym do pana ostrzegł tylko o mijajaących terminach. Pismo
                                                to, podobnie jak inne kierowane od władz uczelni po prostu pan zlekceważył.
                                                4. Wypowiedzenie zostału panu wręczone prawidłowo. Zachowany został okres co
                                                najmniej 3-miesięcznego wypowiedzenia. Na Akademii rektor wypowiedzenia wysyła z
                                                reguły w połowie kwietnia (chodzi po prostu o niezaskakiwanie pracowników).
                                                5. Do Zakładu pana prof. Szplita został pan przeniesiony decyzją Rady Wydziału.
                                                Rektor nie zajmował (i nie musiał) w tej sprawie żadnego stanowiska. Sąd Pracy
                                                potwierdził również zgodność z prawem takiego rozwiązania.
                                                6. Byłem nie raz na sali sądowej. Akta spraw z pana rozpraw nie są objęte
                                                klauzulą tajności. Czy ma pan pretensję, że pisze nieprawdę czy raczej że za
                                                dużo wiem?
                                                7. Na temat studentów Staszowa nie mam nic do dodania poza tym co już powiedziałem.
                                                Dlaczego używa pan słowa "brednie" w stosunku do moich wypowiedzi? jest to nie
                                                tylko obraźliwe ale w żadnym wypadku nie posuwa naszej dyskusji. Proszę wykazać,
                                                w którym miejscu napisałem nieprawdę a nie dopisywac inwektywy.
                                                  • Gość: prawnik Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.05, 10:42
                                                    1. W styczniu 2002 roku pan dr Korczyński złożył w sekretariacie Instytutu
                                                    Zarządzania druk (on nazywa to wnioskiem), który dokumentował jego pracę naukową
                                                    w ciągu 4 lat przed rotacją. Druki te można obejrzeć na stronie
                                                    www.pu.kielce.pl/uci Do tego dokumentu nie została dołączona żadna prośba o
                                                    przedłużenie zatrudnienia. Tak również ocenił to Okręgowy Sąd Pracy w
                                                    prawomocnym orzeczeniu.
                                                    2. W przypadku pana dr Korczyńskiego obowiązywał okres trzech miesiecy, ponieważ
                                                    jego wypowiedzenie miało związek z rotacją. A dokładnie rzecz ujmując to była
                                                    rotacja ponieważ pan doktor Waldemar Korczyński nie uzyskał, w przewidzianym
                                                    ustawą i statutem uczelni czasie, stopnia doktora habilitowanego.
                                                    Również pozdrawiam
                                                  • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 13.07.05, 20:19
                                                    Szanowny Panie!
                                                    Sądzę, że czytając wypowiedzi pana Korczyńskiego i Pana (jak również w pewnym
                                                    stopniu innych dyskutantów na tym forum, w tym także np. anty-korczyńskiego czy
                                                    miko2) można sobie wyrobić w miarę obiektywny pogląd na sprawę zwolnienia pana
                                                    Korczyńskiego. Nie było moją intencją podważanie Pana stwierdzeń, a jedynie
                                                    sprostowanie pewnych (prawdę pisząc niezbyt istotnych) kwestii w Pana
                                                    wypowiedzi. Powtórzę, tak jak we wcześniejszym liście, że nieznajomość prawa
                                                    szkodzi, a w przedmiotowej sprawie Sąd Pracy nie mógł - moim zdaniem - wydać
                                                    innego orzeczenia.
                                                    Pozdrawiam.
                                          • Gość: Kronika Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.05, 20:22
                                            Kronika
                                            NAJWYŻSZA IZBA KONTROLI
                                            Departament Nauki, Oświaty i Dziedzictwa Narodowego
                                            Nr ewid.: 22/2005/P/04/086/KNO
                                            KNO-41004/2004

                                            Informacja
                                            o wynikach kontroli warunków kadrowych i materialnych działalności dydaktycznej w zamiejscowych jednostkach organizacyjnych państwowych szkół wyższych
                                            Warszawa maj 2005 r.

                                            (….)
                                            10
                                            Spośród szkół wyższych objętych kontrolą wymagania te spełniały cztery uczelnie: Uniwersytet im. Marii Skłodowskiej – Curie w Lublinie (UMCS),
                                            Uniwersytet Łódzki (UŁ),
                                            Uniwersytet Szczeciński (USz.)
                                            i Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW),

                                            a nie spełniało pięć uczelni:
                                            Akademia Ekonomiczna (AE) w Krakowie,
                                            AE w Poznaniu,
                                            AE we Wrocławiu,
                                            Akademia Pedagogiki Specjalnej (APS) w Warszawie
                                            i Akademia Świętokrzyska (AŚ) w Kielcach.


                                            16.
                                            Ważniejsze wyniki kontroli
                                            W konsekwencji uczelnie państwowe, mając ograniczony wpływ na dobór nauczycieli akademickich i realizowanych programów, firmowały tego typu przedsięwzięcia i potwierdzały fakt ukończenia studiów własnym dyplomem, uzyskując w zamian udział w dochodach z opłat oraz możliwość dodatkowego, intratnego zatrudnienia części własnych nauczycieli akademickich. Jednocześnie uczelnie, powiększając w ten sposób liczbę studentów, stwarzały sobie podstawy do uzyskiwania zwiększonej z tego tytułu dotacji budżetowej

                                            (……)

                                            Akademia Świętokrzyska w Kielcach już w roku akademickim 1992/1993 utworzyła, wspólnie z Urzędem Gminy Staszów, Ośrodek Kształcenia w Staszowie. W umowie uczelnia zobowiązała się do realizacji kształcenia na wieczorowych studiach zawodowych o kierunku „zarządzanie”, a zleceniodawca (UG) – m.in. do: przyjmowania odpłatności za studia (z obowiązkiem przekazywania Uczelni 30% pobieranych opłat w każdym roku akademickim tytułem ponoszonych kosztów ogólnych), finansowania wszelkich kosztów związanych z organizacją i przebiegiem studiów, podpisywania umów o pracę z pracownikami (także dydaktycznymi).
                                            (…..)


                                            Załącznik nr 1
                                            Wykaz uczestników kontroli i skontrolowanych jednostek
                                            (….)
                                            2. Delegatura NIK w Kielcach
                                            Akademia Świętokrzyska im. Jana
                                            Kochanowskiego w Kielcach
                                            (…)


                                            Załącznik nr 2
                                            Lista osób zajmujących kierownicze stanowiska, odpowiedzialnych za kontrolowaną działalność
                                            (….)
                                            10. Akademia Świętokrzyska im. Jana Kochanowskiego w Kielcach
                                            Prof. dr hab. Adam Massalski, zajmujący stanowisko Rektora Akademii Świętokrzyskiejod 6 maja 1999 r.
                                            (…)
                                • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 11.07.05, 20:32
                                  Po pierwsze, przyznam, że ma Pan rację twierdząc, iż pan Korczyński zrobił błąd
                                  nie składając prośby o przedłużenie zatrudnienia bezpośrednio w sekretariacie
                                  rektora. Terminy są nieubłagane, a nieznajomość prawa szkodzi.

                                  Natomiast trudno mi się zgodzić z resztą Pana listu. Proszę odpowiedzieć:

                                  1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi atakuje Pan pana Korczyńskiego?
                                  Sam Pan pisze w kolejnym liście:
                                  > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?

                                  2. Skąd Pan wie, co myślał obecny pracodawca pana Korczyńskiego, zatrudniając
                                  go? Przecież twierdził Pan, że pracuje na AŚ, prawda?
                                  > pana obecny pracodowca nie był naiwny i nie dał się "nabrać"
                                  > na kłamstwa o "odniesieniach do literatury" i zatrudnił
                                  > pana na stanowisku
                                  > dydaktycznym odsuwając tym samym od badań naukowych.

                                  3. W której ustawie wyczytał Pan podane przez siebie warunki przedłużenia
                                  zatrudnienia na stanowisku adiunkta?
                                  > nie spełniał pan wymogów ustawowych
                                  > przedłużenia zatrudnienie na stanowisku adiunkta?
                                  > (na przykład nie był w stanie
                                  > przedstawić nawet opinii z wydziału uczelni, która
                                  > ma prawo habilitować w
                                  > dziedzinie matematyki dotyczącej postępu pana pracy).

                                  4. Krytykuje Pan pana Korczyńskiego, ale sam nie odpowiada na pytanie, jakie są
                                  *Pana* kryteria oceny dorobku? Oczywiście sama liczba artykułów nie jest
                                  wystarczającym kryterium oceny. Cóż jednak począć w przypadku dorobku pana
                                  Szplita, który nie jest ani liczny, ani wartościowy? A może Pana zdanie na ten
                                  temat jest inne, chętnie je poznam... BTW, sugestia, że ilość przechodzi w
                                  jakość przypomina mi wykłady z tzw. ekonomii politycznej socjalizmu (zbieranie
                                  bezwartościowych artykułów nie ma nic wspólnego z brainstorming-iem) - nadal się
                                  Pan zajmuje tą gałęzią ,,wiedzy''?
                                  > Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest
                                  > to ilość artykułów? Naprawdę
                                  > wierzy pan, że tak jak podczas "burzy mózgów"
                                  > ilość przechodzi w jakość?

                                  5. Czy Pana zdaniem laborant to stanowisko dydaktyczne?
                                  > Osoby, które nie
                                  > spełniają tych wymogów (jak pan) mogę być
                                  > zatrudnione wyłącznie na stanowisku
                                  > dydaktycznym (np. wykładowcy, instruktura, laboranta).

                                  Pozdrawiam.
                                  • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 61.95.192.* 11.07.05, 21:53
                                    1. Nie atakuje pana doktora Korczyńskiego. Moje wypowiedzi mają jedynie
                                    pokazywać jego prawdziwe intencje. Są one dość podłe w swojej istocie (zemsta za
                                    zwolnienie z pracy).
                                    2. Ma pan (pani) rację. Nie wiem co myślał obecny pracodawca doktora
                                    Korczyńskiego. Faktem jest natomiast, że nie zatrudnił go na stanowisku
                                    naukowo-dydaktycznym tylko dydaktycznym. Odsunął go tym samym od badań
                                    naukowych. Powstaje pytanie dlaczego? Przecież obecnie doktor Korczyński pracuje
                                    w Katedrze Informatyki. Czy tam też nie poznano się na jego doniosłych
                                    dokonaniach naukowych? Nikt nie wziął pod uwagę jego dorobku? Dlaczego?
                                    3. Odpowiednie artykuły z ustawy o szkolnictwie wyższym były już tu przytaczane.
                                    Poza nią rozstrzyga statu uczelni. Pan doktor Korczyński nie spełnił ani wymogów
                                    ustawowych (9 lat na habilitację) ani statutowych (20 lat).
                                    4. Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię recenzenta (najlepiej profesora
                                    ekonomii lub zarządzania), który by stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
                                    mało wartościowy? Ja widziałem recenzje bardzo wysoko go oceniające (wystawione
                                    np. przez byłego prorektora Politechniki Świętokrzyskiejoraz recenzentów
                                    powołanych przez Komitet Badań Naukowych). Wydawanie opinii tylko na podstawie
                                    pomówień doktora Korczyńskiego jest co najmniej ryzykowne. Jest on doktorem
                                    matematyki i cały czas nie rozumiem kto upoważnił go do recenzowania prac
                                    habilitacyjnych z zakesu ekonomii. Sam zresztą nie może pochwalić się dobrą
                                    opinią wystawioną przez jakikolwiek liczący się ośrodek naukowy w Polsce.
                                    5. Laborant nie jest stanowiskiem dydaktycznym. Faktycznie rozpędziłem się.
                                    Czasem laboranci pomagają studentom w zajęciach stąd mój błąd.
                                    Z poważaniem
                                    anty-korczyński
                                  • Gość: anty-korczyński Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.07.05, 22:52
                                    Przeoczyłem jedno fajne zdanie w pana (pani?) wypowiedzi. Przpraszam i już
                                    odpoiwadam:
                                    1. Nie zajmuję się ekonomią polityczną socjalizmu.
                                    2. Nigdy się nie zajmowałem. Nie miałem nawet (tak jak pan) szansy na
                                    uczestniczenie w wykładach z tego przedmiotu.
                                    3. Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest stwierdzenie o ilości
                                    przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić ale nie ma to nic wspólnego
                                    z ekonomią polityczną socjalizmu.
                                    4. Pan dr Korczyński często epatuje tu na tym forum ilością swoich artykułów
                                    naukowych. Ja bym wolał dowiedzieć się nieco więcej na temat ich jakości. Np.
                                    kto je recenzował, jak brzmiały te recenzję, jak często i gdzie jego artykuły
                                    były cytowane. Te, z którymi miałem okazję się zapoznać (patrz: Zeszyty Naukowe
                                    AŚ) przypominały raczej eseje i z nauką nie miały wiele wspólnego. Raczej z
                                    publicystyką.
                                    5. No i najważniejsze jest pytanie dlaczego mimo tego całego dorobku pan doktor
                                    Korczyński nie napisał habilitacji. A jeśli mu się nie chciało pisac to dlaczego
                                    nie wystapił o tytuł profesora bez habilitacji. Przypominam, że w Polsce jest
                                    taka możliwość. Załatwiło by to sprawę jego zatrudnienia raz zawsze, pensję
                                    miałby też wyższą niż jako starszy wykładowca. Czyżby aż tak bał się niezależnej
                                    oceny ze strony ekspertów ze swojej dziedziny (matematyka)?
                                    • Gość: ... Re: Czy ten śmieszny profesor szplit IP: 83.238.70.* 12.07.05, 01:10
                                      Po pierwsze, nie odpowiedział Pan przede wszystkim na moje pierwsze pytanie.
                                      Dlaczego? Pozwolę sobie powtórzyć pytanie:
                                      >> 1. Dlaczego w wątku poświęconym panu Szplitowi
                                      >> atakuje Pan pana Korczyńskiego?
                                      >> Sam Pan pisze w kolejnym liście:
                                      >> > Co z tymi wszystkimi pytaniami ma wspólnego prof. Szplit?
                                      Jeśli chce Pan zajmować się przyczynami, które - Pana zdaniem! - skłaniają pana
                                      Korczyńskiego do takich a nie innych wypowiedzi na forum, to proszę to czynić w
                                      odpowiednim wątku.

                                      Po drugie, przepraszam. Przypisywanie Panu specjalizowania się w nieistniejącej
                                      dziedzinie wiedzy było z mojej strony faux pas.
                                      Nie zgadzam się jednak z Pana stwierdzeniami na temat burzy mózgów. ,,Cała
                                      konstrukcja burzy mózgów jest tak pomyślana, aby przerwać komunikację między
                                      fazą produkcji pomysłów a ocenianiem pomysłów'' (cyt. za www.wsipnet.pl). Czy
                                      zbieranie artykułów to Pana zdaniem etap 1. (,,swobodne zgłaszanie pomysłów i
                                      wymiana poglądów z zastrzeżeniem braku jakiegokolwiek krytycyzmu''), czy etap 2.
                                      (,,ekspert lub grupa ekspertów nieuczestniczących w pierwszym etapie przegląda
                                      jego wyniki i stara się odsiać idee mające sens''; cytaty za Wikipedią)? Gdzie
                                      spotkał Pan stwierdzenie o ilości przechodzącej w jakość w czasie burzy mózgów?
                                      > Podstawowym założeniem "burzy móżgów" jest
                                      > stwierdzenie o ilości
                                      > przechodzącej w jakość. Muszę pana (panią?) zmartwić
                                      > ale nie ma to nic wspólnego
                                      > z ekonomią polityczną socjalizmu.
                                      Pomimo Pańskiej uwagi, mnie zbieranie artykułów kojarzy się raczej z próbą
                                      osiągnięcia masy krytycznej materiału rozszczepialnego, lub z osiąganiem
                                      odpowiedniego stopnia rozwoju przemysłowego, który *musi* spowodować rewolucję
                                      proletariacką.
                                      >> Jakie są pana kryteria oceny dorobku? Może jest to
                                      >> ilość artykułów? Naprawdę
                                      >> wierzy pan, że tak jak podczas
                                      >> "burzy mózgów" ilość przechodzi w jakość?

                                      Po trzecie, powrócę do drorobku pana Szplita, który jest tematem tego wątku. Od
                                      razu dodam, że zawsze kształtuję swoje zdanie opierając się na faktach, a nie na
                                      cudzych opiniach.
                                      a) Czy orientuje się Pan, jaki trzeba mieć dorobek naukowy, aby wszcząć przewód
                                      habilitacyjny z zakresu nauk ekonomicznych? (Jeśli nie, proszę zapytać kolegów z
                                      odpowiedniej uczelni).
                                      b) Pan Szplit nie chciał się pochwalić swoim dorobkiem, a w sieci trudno
                                      cokolwiek znaleźć na temat jego publikacji, co powoduje, że lista podana przez
                                      pana Korczyńskiego
                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=24536089&wv.x=2&a=26064752
                                      wygląda wiarygodnie. Wśród 20 (licząc maszynopisy i artykuły popularno-naukowe!)
                                      publikacji (?) znaleźć można:
                                      ** 2 maszynopisy (poz. 1 i 8),
                                      ** rozprawę doktorską (poz. 2),
                                      ** 10 artykułów opublikowanych w Zeszytach Naukowych Politechniki
                                      Świętokrzyskiej (poz. 3-7, 9-11, 13, 15),
                                      ** 2 artykuły opublikowane przez wydawnictwo uczelniane w NRD (poz. 12 i 14),
                                      ** rozprawę habilitacyjną (poz. 16)
                                      ** 4 artykuły popularno-naukowe opublikowane w ,,Słowie Ludu''.
                                      Należy podkreślić, że najnowsza publikacja z powyższej listy pochodzi z końca
                                      lat 1980-tych. Do tego dochodzą książki (chyba pięć?), których autorem,
                                      współautorem lub redaktorem jest pan Szplit (można znaleźć w sieci).
                                      c) Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy osoba z dorobkiem wymienionym w punkcie
                                      b) miałaby obecnie szansę na wszczęcie przewodu habilitacyjnego?
                                      d) Czy nadal uważa Pan, że dorobek pana Szplita nie jest miałki?
                                      e) Jak skomentuje Pan brak jakichkolwiek publikacji pana Szplita od roku 1990-go?
                                      Natomiast Pański zarzut o braku negatywnej opinii podpisanej przez recenzentów
                                      skwituję pytaniem: Czy zna Pan jakąkolwiek podpisaną negatywną opinię na temat
                                      jakiegokolwiek profesora (lub doktora habilitowanego) w Polsce? Przecież nawet w
                                      ewidentnych sprawach (plagiatów, fałszerstw) okazywało się dotychczas, że
                                      profesor był niewinny! A jeśli nawet był winny, to i tak jego pozostały dorobek
                                      jest nie do zakwestionowania... Może nowe Prawo o szkolnictwie wyższym zmieni tę
                                      sytuację, może... Przy okazji, z którego roku pochodziły chwalebne recenzje,
                                      które Pan wspomina w swoim liście?
                                      > Czy może pan (lub pani) przytoczyć opinię
                                      > recenzenta (najlepiej profesora
                                      > ekonomii lub zarządzania), który by
                                      > stwierdzał, że dorobek prof. Szplita jest
                                      > mało wartościowy? Ja widziałem recenzje
                                      > bardzo wysoko go oceniające (wystawione
                                      > np. przez byłego prorektora Politechniki
                                      > Świętokrzyskiejoraz recenzentów
                                      > powołanych przez Komitet Badań Naukowych).
                                      > Wydawanie opinii tylko na podstawie
                                      > pomówień doktora Korczyńskiego jest
                                      > co najmniej ryzykowne.
                                      Pozdrawiam.
      • w.korczynski Nie o to chodzi! 12.07.05, 18:41
        Ludzie, nie dajmy się zwariować. Nie jest problemem to czy ja napisałem 100 a
        Szplit 20 tekstów czy odwrotnie. Ja nigdy nie usiłowałem „epatować” moimi
        osiągnięciami, bo NIE MA CZYM. I ja to wielokrotnie przy każdej okazji
        powtarzam. Mój dorobek naukowy jest raczej skromny, choć NA TLE OSIĄGNĘĆ
        PRACOWNIKÓW WZiA AŚ, jest rzeczywiście bardzo duży. Ale, powtarzam jeszcze raz,
        TYLKO W TYM KONTEKŚCIE!!! W „mojej” dziedzinie ukazuje się pewnie z 50 tys.
        prac rocznie i „załapanie się” do czołówki jest naprawdę trudne. Podobnie jest
        pewnie w problematyce Szplita. A tak w ogóle, to (różnie rozumianą) sprawność
        nauki szacuje się na ok. 1 do 4-5%, a te ostanie dwie liczby „zarezerwowane są”
        dla kilku, może kilkunastu, dosłownie najlepszych ośrodków w świecie. Trochę
        inaczej jest w naukach doświadczalno - technicznych, ale różnice nie są bardzo
        duże. To są REALIA. Ja nie twierdzę, że te pozostałe 95% to zbędny balast (nasz
        mózg też wykorzystuje tylko kilkanaście chyba procent swych „możliwości”), ale
        nie jest łatwo określić ich (tych 95% pozostałych prac) wpływ na rozwój nauki.
        Być może (i wydaje się to być prawdopodobne, bo natura w jest generalnie bardzo
        rozrzutna) bez tych 95% nie byłoby i tych 5% najlepszych, naprawdę
        inspirujących, ale na dziś tak się to właśnie ocenia. Wśród tych 95% jest
        jednak też pewna hierarchia; jedne uznawane są za lepsze inne za gorsze. Nie
        miejsce tu na jej (tej punktowej hierarchii) opisywanie, ale jedno jest pewne.
        To nie ja ją wymyśliłem. Jest to powszechnie akceptowany system oceny tekstów
        naukowych i popularno naukowych. I nie można oceniać jednych ludzi według tego
        systemu, a innych wedle własnego widzimisię, bo to jest system ocen wymyślony
        przez najwyższe instytucje polskiej nauki. Problem tkwi w ujawnionej PATOLOGII
        SYSTEMU OCEN w AŚ gdzie facet, który ma dorobek WIELOKROTNIE mniejszy ocenia
        takiego, który ma większy. Ja, być może nie zawsze wprost, to właśnie chciałem
        pokazać. Co do habilitacji Szplita, to przywoływane przez „anty korczyńskiego”
        argumenty nie mają, niestety, nic do rzeczy. Nie jest ważne jak się polski
        recenzent nazywał, ale to czy NIEMIECKA komisja dopuszczająca prace do
        kolokwium była w stanie zapoznać się z jego POLSKOJĘZYCZNYM dorobkiem. Ja mam
        trochę znajomych habilitowanych Niemców, którzy ten stopień uzyskali w NRD.
        Wszyscy zgodnie twierdza, że (przynajmniej w matematyce czy informatyce)
        komisja dopuszczająca prace do kolokwium MUSI mieć możliwość zapoznania się z
        tym, co habilitant napisał. Ja nie znam ośrodka naukowego gdzie jest inaczej.
        Nie tak dawno mieszkający w Nowym Jorku tropiciel „przekretów” w nauce, doktor
        Marek Wroński, opisywał podobny numer z naddawaniem tytułu za pracę napisaną w
        języku nieznanym komisji. Tam chodziło wprawdzie o samo „dzieło habilitacyjne”,
        ale ja nie znam przypadku, by jakakolwiek komisja dopuściła do kolokwium pracę
        opartą (w całości, bo tekst niemiecki nie ukazał się chyba w żadnym piśmie; z
        przekazanego mi przez Szplita tekstu to w każdym razie nie wynika) o dorobek
        napisany w nieczytelnym dla niej języku. Ja nie usiłuję mówić, że komisja ma
        zawsze czas i wystarczające kompetencje językowe, by cały dorobek „klienta’
        przeczytać, ale wykorzystuje wtedy np. fakt, ze praca ukazała się w piśmie,
        któremu wspomniany wyżej punktowy system oceny prac naukowych przypisał
        odpowiednia ilość punktów. Tak to jest. Nasz system organizacji nauki jest
        powszechnie krytykowany, jednym z koronnych zarzutów jest właśnie przykładanie
        nadmiernej wagi do formalnych, a nie merytorycznych sposobów oceny ludzi. I
        krytykę tą podnoszą nie tylko tacy jak ja, ale również ludzie, którzy uzyskali
        wszystko, co można w obowiązującym systemie uzyskać. Wydaje się zresztą, ze
        niektóre głosy zostały dostrzeżone i nowa ustawa rozluźnia trochę sztywny
        gorset obecnych wymagań. Ja raz jeszcze podkreślam; nie chodzi o to, czy
        napisałem więcej (jeszcze raz; mój dorobek jest PRZECIĘTNY) czy mniej niż
        Szplit. Ważne jest to, aby system ocen w AŚ był PRZEJRZYSTY. A nie jest. Nie
        byłoby tego problemu, gdyby np. Rektor AŚ nakazał ujawnić np. na internetowej
        stronie domowej uczelni pełny wykaz publikacji wszystkich pracowników oraz
        informacje o tym gdzie i za co uzyskali stopnie i tytuły naukowe. To się da
        zrobić w tydzień, może dwa. Ot, tak sobie „lustracja naukowa”.


        PS. Zainteresowani sprawami systemu ocen w nauce i innymi problemami nauki
        znajdą więcej informacji np. w portalu Niezależnego Forum Akademickiego
        (www.nauka-edukacja.p4u.pl)


      • w.korczynski trafiony! 19.04.05, 12:29
        Ta informacja o Kowalu rzeczywiście trafiona. Nie znalazłem ani danych o pracy
        habilitacyjnej (powinna być w bazie www.opi.org.pl) ani żadnych publikacji,
        które mogłyby być podejrzane, iż mają cos wspólnego z habilitacją. Jedyne co
        znalazłem,
        to materiały szkoleniowe o zarządzaniu małą firmą, ale to raczej nie jest z
        jego dziedziny.
        Gdzie, kiedy, z czego (dyscyplina naukowa) i za co on tę habilitacje uzyskał?
        Przed trzema laty pisałem list do "Słowa", że z tymi stopniami i tytułami w
        WZiA jest kiepsko. Czy nic się nie poprawiło? Kto może podać trzy habilitacje
        pracowników tego wydziału, którym nie można niczego zarzucić. ja się nie
        czepiam, ale chodzi o kryteria formalne;
        dorobek naukowy, normalna uczelnia lub instytut naukowy itp. Co do mojego
        doktoratu, to liczył on 64 strony
        (nie trzy, choć bardzo bym chciał byc tak dobrym) i jest dostępny np. w
        bibliotece ipipan-u,
        a dwa egzemplarze dawałem w latach 90-tych ówczesnemu dziekanowi Kuleszyńskiemu.
        Odpowiadam tez uprzejmie na poniższy tekst.

        Czołem Waldek.
        Musze ci powiedzieć, że było dzisiaj posiedzenie kieleckiego oddzziału PTE i
        zadałem te twoje pytania prof. Szplita. Musze ci powiedzieć, że uzyskałem bardzo
        ciekawie odpowiedzi, które świadczą o tym, że łżesz jak pies.
        1. Dorobek prof. Szplita jest całkowicie jawny i do wglądu po osobistym
        umówieniu.

        WK >Czyli niejawny. Jawny byłby wtedy, gdyby można go było obejrzeć lub znaleźć
        w jakichś bazach danych. Chyba, ze jest z tych, które do takich baz nie
        trafiają. Ale wtedy nie ma czym się chwalić.<

        Cały! Również przedhabilitacyjny. Prof. Szplit swojego dorobku nie
        umieścił w Internecie bo po prostu nie ma własnej strony internetowej.
        O uczelni, na której prof. Szplit uzyskał habilitację możesz przeczytać tu:
        www.fhtw-berlin.de/content/informieren/portraet/geschichte/index.html
        Wynika z tego, że uczelnia nie tylko nie został zlikwidowana (jak bezczelnie
        skłamałeś) ale ma się świetnie i doskonale prosperuje. Jedyna różnica to fakt,
        że połączyła się ona z inną uczelnią zachodnioniemiecką w 1991 i została
        przekształcona z typu uniwersyteckiego na Fachhochschule.


        WK >Czyli wyższą szkolę ZAWODOWĄ. Jesli nie jest to likwidacja, to możesz to
        nazwać degradacją. Poszukam zreszta artykułu na ten temat (był w Internecie) i
        spróbuje go tu umieścić.<

        Habilitacja prof. Szplita jest umieszczona w Deutsche Bucherei oraz na
        Uniwersytecie Humboldta. W obydwu tych instytucja do wglądu. W roku 1999 prof.
        Szplit uzyskał potwierdzenie
        ważności stopnia naukowego dr hab. na terenie obecnych zjednoczonych Niemiec.
        Wiesz zresztą o tym doskonale ponieważ otrzymałeś w jednym z pism kopię decyzji
        Senatu Berlina w tej sprawie (w Niemczech uczelnie podlegają władzom krajowym).

        WK >Zgadza się. Stopnie naukowe z innych niemieckich uczelni nie wymagały
        takiego potwierdzenia. Chyba, ze mowa jest o nostryfikacji, ale wtedy nie
        zgadzałby sie rok, bo Pan Szplit przez wiele lat byłby nielegalnym profesorem i
        brałby nienależna forsę<


        2. Tytuł nie został zmieniony. Po prostu tak wygląda twoja znajomość języka
        niemieckiego. Jakbym czegoś nie rozumiał to raczej nie obnosił bym się z tym po
        publicznych forach ale ty widocznie lubisz robić z siebie głupka. Twoja sprawa.
        Zapytaj się jakiegoś germanisty to może wyjaśni ci w czym rzecz.

        WK>No to pytam. W Deutsche Bibliothek w Lipsku w katalogu znalazłem pracę:

        Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
        Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der DDR

        Verfasser: Szplit, Andrzej

        Erscheinungsjahr: 1989
        Umfang/Format: 233, 15 Bl. ; 30 cm
        Hochschulschrift: Berlin, Hochsch. für Ökonomie, Diss. B, 1989 (Nicht f.d.
        Austausch)
        Sachgruppe: 17 Wirtschaft
        Signatur: Di 1990 B 4946

        W życiorysie Pana Szplita przetłumaczono tytuł jako:


        "Porównywalne badania efektywności inwestycji mieszkalnictwa w
        krajach europejskich".

        Gdzie w niemieckim oryginale jest w ogóle słowo o porównywaniu? A w polskim
        tłumaczeniu o enerdówku?

        Jest o tym pod adresem

        https://forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=60&w=12807543&v=2&s=0<


        3. Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz moje pozdrowienia dla
        Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą publiczną. Zdaje się Krzysiek
        wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić z tymi materiałami.

        WK>Życzeniem Pana Szplita, wyrażonym w piśmie do Redaktora "Kontratekstów" było
        przekazanie mi podanych Mu (redaktorowi przez Pana Szplita) informacji, co
        Redaktor uczynił. Nie mógł oczywiscie przewidzieć (redaktor nie Pan Szplit), że
        sa to kłamstwa.Nie wiem też czy wie on (redaktor nie Pan Szplit), że
        jesteście "na ty". Jesli nie to jest to nieuprzejmie.

        4. Strasznie coś mnie dziwi w tej sprawie z twoimi rzeczami pozostawionymi na
        uczelni. Wymówienie z pracy otrzymałeś w maju 2002 (powodem było nieuzyskanie w
        wymaganym ustawą i statutem uczelni stopnie doktora habilitowanego). Na
        wymówieniu była data 01.10.2002, która to data była datą rozwiązania stosunku
        pracy. Czy blisko 5 miesięcy to zbyt długo żeby posprzątać swoje biurko, oddać
        rzeczy należące do uczelni i z godnością odejść?


        WK>To jest akurat kłamstwo. Dokładnie rok później. Pracowałem w Akademii do
        końca września 2003. Moje rzeczy zajęła "komisja" 2 lub 3-go października 2002.
        Dziekan Malinowski (specjalnie?) wysłał mnie na te dni służbowo do Warszawy
        (abym nie przeszkadzał?). Gdyby było tak jak pisze szanowny miko2, to wszystkie
        indeksy AŚ z moim podpisem i data późniejsza niż 30 września 2002 byłyby
        dowodami przestępstwa. Zachęcam do sprawdzania indeksów ówczesnych studentów
        pierwszego roku (dziś są jeszcze dostępni na roku trzecim). post miko2,
        prokuratura powinna potraktować jako doniesienie o przestępstwie. Może teraz
        będzie interes społeczny w podjęciu dochodzenia? I może uda się znaleźć
        sprawców przestępstwa?

        Po cholerę trzymałeś swoje klamoty do ostatniej chwili aż portierzy musieli to
        badziewie wynieść do piwnicy?

        WK>No proszę! A w sądzie dziekani, kierownik dziekanatu i kierownik budynku
        zeznawali, że była to komisja. Gdyby sie miko2 ujawnił, to mógłbym oskarżyć ich
        o fałszywe zeznania. Spróbuję jednak i tak, bo miko2 powołuje sie przecież na
        profesora Szplita.

        A tak w ogóle to prof. Szplit nie jest "dysponentem" jakiejkolwiek
        rzeczy należącej do ciebie. Nie pełni on funkcji magazyniera na AŚ.

        WK>Naprawdę? I nigdy nie był? To prokurator nakłamał? Czy ta informacja
        pochodzi od Pana Szplita? Czy można sie na to jakoś powołać?

        Ale
        zrozumienie tego faktu przekracza twoje zdolności pojmowania.

        5. Co do grantu to powiem ci tak: SZUKAJ DALEJ :) Strasznie ci to słabo wychodzi
        na razie.

        WK>Postaram sie. Ale warto może zapytać dlaczego tak trudno znaleźć informacje
        o tym grancie. Czy Pan Szplit wspomniał o tym na posiedzeniu PTE? To były chyba
        spore pieniadze.

        I polecam kurs "Czytanie ze zrozumieniem dla doktorów matematyki"
        Powinno pomóc :)
        Na koniec warto zacytować dzisiejszą wypowiedź prof. Szplita: "Przeceż ja
        Korczyńskiemu to wszystko mówiłem i pisałem. Wiele razy.

        WK>A pokazał może jakieś potwierdzone pismo do mnie? Ja wiele takich
        kierowanych do Niego pism mam. Nie mam tylko odpowiedzi.

        Ale nie będę się z nim
        sądził. To człowiek owładnięty obsesją na mój temat."
        Myślę, że teraz już wszyscy na forum wiedzą, że posługujesz się zwykłymi
        kłamstwami.
        Panie Korczyński!!! Kończ waść, wstydu sobie oszczędź!!!

        WK>


        Wstydzę się rzeczywiście. A "przekaż" pisze się przez "z z kropką" (od
        przekazywać, przekazać -"wymienia się" na "Ż").

        Przepraszam, jeśli coś nie tak z tym postem System wyjątkowo szybko dziś
        wylogowuje.


        • Gość: miko2 Re: trafiony! IP: *.pu.kielce.pl / 81.26.13.* 19.04.05, 13:41
          Informacja o Kowalu rzeczywiście musiała cię trafić. Tak trudno uwierzyć, że
          ktoś może być mądrzejszy do ciebie? I do tego nawet nie umiesz znaleźć
          informacji o tym w bazach danych. I ty kiedyś uczyłeś informatyki!
          Współczuję twoim studentom.
          64 strony to liczą obecne prace licencjackie na AŚ. Mógłbyś przestać
          kompromitować swojego promotora, recenzentów i instytucje, które nadały ci dawno
          temu ten tytuł.

          Jak doskonale wiesz w Polsce nie ma baz danych , które obejmują pełny dorobek
          naukowy kogokolwiek. Nawet do KBN trafiają dane z ostatnich 10 lat. Zresztą KBN
          nie publikuje ich na www. Jedyną osobą byłeś ty sam gdy jako Bąbel opublikowałeś
          dane wydziałowe na tym forum. Dane od roku 1999 posiadasz reszta jest do wglądu
          osobiście. Ani KBN ani PKA ani żadna inna instytucja kontrolująca nigdy nie
          zgłaszała żadnych zastrzeżeń co do dorobku prof. Szplita ani innych
          zatrudnionych na Wydziale Zarządzania i Administracji AŚ.
          Przekształcenie uczelni w Wyższą Szkołę Zawodową wynikało ze zmian w strukturze
          szkolnictwa po zjednoczeniu Niemiec. U nas też WSP zmieniła się W Akademię. Czy
          oznacza to, że tytuły zawodowe i naukowe automatycznie tracą ważność.
          Na mój zarzut, że świadomie podajesz nieprawdę w sprawie likwidacji uczelni już
          nie odpowiedziałeś. Jesteś po prostu kłamcą i oszczercą.

          Dyplomy i stopnie naukowe uzyskane w Niemczech wymagały potwierdzenia w Polsce i
          prof Szplit takie potwierdzenie oczywiście uzyskał więc jest to ponowne
          potwierdzone kłamstwo.

          Co do twojej znajomości niemieckiego to nie chciałbym się wypowiadać chociaż
          dziwi mnie co robiłeś w latach 80-tych w czasie swojego pobytu w Niemczech z
          taką znajomością języka. po jakiemu ty z kimkolwiek rozmawiałeś? Przecież
          hiszpańskiego jak się chwaliłeś też nie znasz :)
          W sprawie posprzątania twojego pokoju to faktycznie sprawdziłem i co do dat to
          masz racje. Wyleciałeś z pracy (za brak postępów w pracy naukowej i nieuzyskanie
          w wymaganym czasie tytułu doktora habilitowanego) dopiero we wrześniu 2003 r.
          Uprzątniecie twojego pokoju związane było z utratą przez ciebie stanowiska
          kierownika zakładu (które notabene zajmowałeś bezprawnie). Pokoju nie chciałeś
          opuścić dobrowolnie stąd przymusowa wyprowadzka.
          No i na koniec: faktycznie złapałeś mnie na błędzie ortograficznym. Miej tą
          chwilę satysfakcji! Natomiast ja obnażyłem twoje bezczelnie kłamstwa i
          oszczerstwa pod adresem prof. Szplita To chyba coś więcej niż jeden błąd
          ortograficzny?
          Wszystko co piszesz na tym forum powodowane jest twoją nienawiścią i chęcią
          odwetu. Nawet jeśli kiedykolwiek napisałbyś prawdę (co jeszcze nie miało
          miejsca) to taka motywacja dyskwalifikuje cię jako osobę, która może o cokolwiek
          pytać. Twoje postępowanie jest wstrętne i stawia w fatalnym świetle ciebie
          samego jak i instytucję, którą obecnie reprezentujesz. Sam nie zrobiłeś
          habilitacji a twoje dokonania naukowe od doktoratu są po prostu mierne ale
          czepiasz się ludzi, którzy uczciwie pracują i rozwijają naukowo.
          W związku z tym przekazałem twoje wypowiedzi na tym forum do wiadomości rektora
          Politechniki Świętokrzyskiej. Niech się przekona co robią jego pracownicy
          zamiast habilitacji.
          Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odpowiedź.
          Twój ulubiony "miko2"
          PS. Czekam niecierpliwie na wypowiedź i komentarz.
          • w.korczynski ?? 05.05.05, 19:45
            Nie przepadam za tą dyskusja, ale niech będzie. Odpowiem łącznie na oba miłe
            posty oraz na post z 19.04.2005 13:41 w tym.wątku.

            A. w watku o uniwersytecie „Ten twój niezapomniany styl cię zdradza tak
            jak zapach zdradza pewne zwierzęta. Na pewno wiesz jakie. A co do podszywania
            to samych twoich nicków naliczyłem
            ostatnio coś ok. trzydziestu (np. sowizdzal6, kandyd11 itd.)
            Kartka dla Waldka
            miko2”
            No i pod czyj nick (a może nazwisko?) się podszywałem?



            B. w watku o panu Massalskim „No cóż, od czasu gdy napiałeś post jako
            Bąbel ("Akademia przechowalnia pseudonaukowców" - to chyba o sobie) to łatwo
            cię namierzyć jak ty albo Aśka npiszecie coś wrednego na temat Szplita lub
            Massalskiego. Najczęściej są to
            zresztą wierutne kłamstwa.”

            Kłamstwa o braku przedhabilitacyjnego dorobku pana Szplita najłatwiej udowodnić
            pokazując co napisał. Na razie nikt tego nie pokazał, wiec wygląda na to, że
            mam rację. Równie łatwo udowodnić kłamstwo o złym tłumaczeniu tytułu tej pracy.
            Trzeba po prostu napisac obok siebie ten tytuł po polsku i po niemiecku. I
            podpisac się, aby wiadomo było, kto tłumaczył.

            ”Skoro jesteś taki dumny, że Akademia wyrzuciła cię z pracy to czemu sądziłeś
            się z nią tak zajadle o przywrócenie? I kiedy wreszcie napiszesz co stwierdził
            Okręgowy Sąd Pracy w swoim wyroku. Uzasadnienie na pewno juz masz. Czekam!
            Kartka dla Waldka
            miko2”

            Niewykluczone, ze tak właśnie uczynię (zacytuję protokoły sadowe), bo niektóre
            fragmenty protokołów są rzeczywiście zabawne. Pisze o tym zresztą niżej,
            odpowiadając na post miko2 z 19.04.2005 13:41.

            C wątek bieżący, post z 19.04.2005 13:41.To są kolejne brednie.
            1. Informacja o Kowalu trafia samego Kowala, bo teraz ludzie będą mu tę
            habilitację wyciągać. I wyśmiewać. Chyba, ze miko2, który na pewno umie znaleźć
            potrzebne informacje w bazach danych, poda jakieś „namiary” tej habilitacji. Do
            Kowala wysłałem już maila z zapytaniem, ale na ile ja znam ten wydział,
            odpowiedzi się nie doczekam. Może ktoś inny spróbuje?.
            2. Prace doktorskie z matematyki bywają różne. Nie uważam mojej za
            wybitną, ale nie uważam też, abym musiał się za nią wstydzić. Podałem
            aksjomatyczną definicję algebr procesów i udowodniłem stosowne twierdzenie o
            reprezentacji. Rzecz jest dostępna, można sprawdzić i odnieść się do tego. Nie
            można tego zrobić w odniesieniu do pracy habilitacyjnej prof. Szplita. Nawiasem
            mówiąc; problem porównywalności wartości stopni i tytułów naukowych nie jest
            niestety trywialny i nie ma dobrych sposobów oceny wartości prac. Nie bardzo
            tez wiadomo jak porównać pracę np. faceta, który odkrył cząstkę elementarną
            (oprócz intuicji, wiedzy i pracy trzeba mieć jeszcze trochę szczęścia) z
            wystawą np. rzeźbiarza, za która tez otrzymuje się stopień naukowy. Albo z
            pracą tzw. monograficzną, opisująca historię jakiegoś obiektu lub grupy osób. W
            większości przypadków wystarczy tu wkład pracy i umiejętność redagowania
            tekstów. Nie mówię o pracach wybitnych, gdzie niezależnie od dziedziny
            intuicja, wiedza i zdolności intelektualne są warunkiem sine qua non powstania
            pracy. Niestety, nikt dziś nie wie ani jak takich ludzi „wyłowić” ani jak im
            pomóc. Wiadomo jednak, że zinstytucjonalizowane nauczanie raczej takie
            zdolności zabija niż rozwija. Wykładem czy ćwiczeniami przekazać można tylko
            wiedzę werbalną, która akurat dostępna jest również w bibliotekach czy
            Internecie. I bywa, ze dobry student czy uczeń pisze tam lepiej niż utytułowany
            profesor. Zazwyczaj pisze o parę klas lepiej niż miko2. Tak to z tymi stopniami
            i tytułami bywa.
            3. Bazy danych zawierające ukazujące się prace są aktualizowane
            i „opóźnienie” nie przekracza na ogół roku. Również polskie. Dobrą wyszukiwarkę
            ma biblioteka narodowa i Deutsche Bibliothek (wszystkie oddziały) ale prac
            prof. Szplita jest tam niewiele, a artykułów w zasadzie nie ma w ogóle. Nie ma
            tez żadnej pracy przed rokiem 1989, kiedy to otrzymał habilitację. Nie wiem
            jakie instytucje kontrolowały dorobek naukowy prof. Szplita, bardzo proszę o
            podanie kto to robił, napisze do nich i po otrzymaniu, długiej mam nadzieje,
            listy prac Pana Szplita przestanę go publicznie o to pytać.
            4. Hochschule fuer Oekonomie została rozwiązana, pracowników w większości
            zwolniono, a studentów przejęła Hochschule f. Wirtschaft u. Technik (tzn.
            Wyższa Szkoła Zawodowa). Tak to było z tym „połączeniem”. I nie wynikało to ze
            zmian w strukturze szkolnictwa, bo w starych landach niczego takiego nie było.
            Po prostu Niemcy chcieli oczyścić szkolnictwo z ludzi za mocno związanych z
            komunistycznym reżymem byłej NRD. Bazowanie, na tym, że niemiecki jest dziś
            mniej znany niż angielski ma w tym przypadku krótkie nogi, bo można np. zapytać
            jak to było z „publicznymi” obronami prac doktorskich w języku niemieckim,
            których prof. Szplit był promotorem lub recenzentem, a które odbyły się w
            Polsce. Ile osób było na sali i ile wiedziało o czym jest mowa? Nie chcę tego
            tematu „drążyć”, ale to może być bardzo ciekawa sprawa.
            5. O jakim odwecie jest mowa? Czy pytanie o jawny z definicji dorobek
            naukowy, którego ujawnienie nakazał w dodatku sąd, jest odwetem? Strach
            pomyśleć co by było gdybym zapytał np. o wspomniane wyżej doktoraty? Odkąd to
            motywacja zadawania pytań dyskwalifikuje pytającego? W sądach ludzie zadają
            pytania na ogół „z niskich pobudek”, bo pragną złapać delikwenta na kłamstwie.
            Ja mam np. takie fajne protokoły sądowe, gdzie Pan Szplit sam sobie przeczy. I
            powiadomiłem Prezesa SR, że mam zamiar je upublicznić. Sprzeciwu w ciągu 30 dni
            nie było, więc mogę to zrobić.
            6. Ja nie mówiłem nigdy, ze moje dokonania są wybitne (są przeciętne),
            rzecz w tym, ze są wielokrotnie większe niż Pana Szplita,. Gdyby brać np.
            iloraz stosownych prac z listy filadelfijskiej, to byłyby nieskończenie
            większe, bo prof. Szplit jest tam nieobecny. I posty miko2 nie zmienią tego
            faktu.
            • Gość: miko2 Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosikówny IP: 200.97.128.* 06.05.05, 10:17
              w.korczynski
              prof.rechabilitowany
              kandyd11
              wako3
              me109f
              sowizdzal6
              folter
              krystiano_e
              dagmara_h
              serko_p
              brath
              lilka
              drs
              wojlu
              nierob2
              mohican
              stefan41
              dymzkowka
              naukawiec
              witka00
              elektryk77
              doradca_kadrowy
              poluch88
              nuuu-habeta
              noturm
              emilsz
              gosia_fik
              vigla
              rgb4
              feflek
              szacuneczek
              kobylybbb
              brrrrr
              krystyna_n
              witek113
              zyczliwy745
              uchatkowy
              dasrotekloster
              bylu.bylu
              merimbu
              din_din
              folter
              dijey
              ruper333
              • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 07.05.05, 20:48
                Gość portalu: miko2 napisał(a):

                > w.korczynski
                > prof.rechabilitowany
                > kandyd11
                > wako3
                > me109f
                > sowizdzal6
                > folter
                > krystiano_e
                > dagmara_h
                > serko_p
                > brath
                > lilka
                > drs
                > wojlu
                > nierob2
                > mohican
                > stefan41
                > dymzkowka
                > naukawiec
                > witka00
                > elektryk77
                > doradca_kadrowy
                > poluch88
                > nuuu-habeta
                > noturm
                > emilsz
                > gosia_fik
                > vigla
                > rgb4
                > feflek
                > szacuneczek
                > kobylybbb
                > brrrrr
                > krystyna_n
                > witek113
                > zyczliwy745
                > uchatkowy
                > dasrotekloster
                > bylu.bylu
                > merimbu
                > din_din
                > folter
                > dijey
                > ruper333

                Sporządzenie tej listy wymagało zapewne ogromnego nakładu pracy i stałego
                monitorowania tego forum; niektóre nicki użyte były tylko raz i to np. przed
                trzema laty. Autor postu musi być bardzo emocjonalnie związany z tematem; widać
                to również po sformułowaniach. Przypisywanie innym swoich nielubianych cech, to
                znany z psychologii mechanizm tzw. projekcji. Autor wykonał ogromną pracę.
                Niestety całkowicie chybioną, bo lista zawiera nicki osób, które wypowiadały
                się na forum tysiące razy. Gdyby podliczyć wszystkie te wypowiedzi, to byłoby
                to po kilkadziesiąt postów dziennie. Często długich i wymagających sporej pracy
                i wiedzy (np. cytowania długich wierszy czy śledzenia kieleckich aktualności).
                Już choćby z tego powodu jest to bzdura. Generalnie wymienione na liście osoby
                maja tę wspólną cechę, że zwykle wypowiadały się bardzo krytycznie, a żadna z
                nich nie uznawała tzw. autorytetów. Naprawdę warto przejrzeć te posty. Ja wiele
                wypowiedzi czytałem, bo przynajmniej dwa razy w tygodniu, a niekiedy częściej,
                na tym forum „bywam”. Byłbym oczywiście bardzo zadowolony, gdybym mógł
                przypisać sobie tylko 5% tych wypowiedzi, tym bardziej, że wiele z nich
                świadczy o dużej erudycji, inteligencji i poczuciu humoru piszących. Aby sobie
                przypisać ich autorstwo musiałbym jednak stwierdzić, że mam nie tylko czas na
                ich pisanie (a nie mam), ale również znakomite rozeznanie w realiach
                kieleckiego życia publicznego (tak dobrego nie mam), bo ich tematyka obejmuje
                właściwie wszystkie ważne społecznie sprawy. Posądzanie pani Bartosik o
                autorstwo tych postów jest jeszcze większa bzdurą; większości spraw nie zna, a
                czasu na takie dyskusje ma, jak sądzę, jeszcze mniej niż ja. Nie ma też
                sensownej motywacji aby w nich uczestniczyć. Sprawy związane z AŚ to tylko mała
                część tych wypowiedzi, a tematy związane z panem Szplitem to mała część tej
                części. W sumie wygląda na to, że chodzi głownie o odwrócenie uwagi od osoby
                pana Szplita i skierowanie jej w innym kierunku. Tak było z informacją o
                habilitacji Kowala i umieszczeniem skierowanej do mnie wypowiedzi w wątku o
                Massalskim. O obu mam złe zdanie, ale o takim sposobie „obrony” jeszcze gorsze.
                To droga do nikąd. Stawianie mi „zarzutu” z faktu, iż skierowałem jakąś sprawę
                do sądu w sytuacji, gdy nie ma jeszcze prawomocnego wyroku to bzdura. W ten
                sposób można oskarżyć każdego z prokuraturą na czele, bo ma ona najwięcej spraw
                w sądzie. Anonimowe pomawianie spoza forumowego nicka, gdy z dużym
                prawdopodobieństwem można przewidzieć, że „Agora” nie udostępni numeru IP, a
                prokuratura nie potrafi w tej akurat sprawie znaleźć sprawcy (w innych się
                udaje) to postępowanie niegodne pracownika uczelni. O używanym języku
                i „argumentach” nie wspomnę. Rzecz jest o tyle jeszcze nieprzyjemna, że
                istnieje więcej powodów, aby sądzić, iż miko2 to profesor Szplit. O tym, że
                otrzymałem kopię pisma Senatu Berlina (post miko2 z 18.04.2005 22:18) wiedział
                pan Szplit (od niego dostałem to pismo), Dziekan Malinowski i Rektor Massalski.
                Malinowski nie żyje. Mógł to więc być Masalski lub Szplit. Massalski nie
                wiedział jednak z kim z „Kontratekstów” pan Szplit korespondował. Można
                oczywiście przyjąć, iż pan Szplit rozpowiada dokoła co i do kogo napisał (i
                stad właśnie miko2, zna cytowane tu szczegóły) ale niesposób uwierzyć, że nie
                wie o toczącej się tu dyskusji. Powiadamiałem go o tym wielokrotnie, a miko2
                przywołuje jego wypowiedź na „zebraniu PTE”. W sytuacji, gdy istnieją poważne
                powody, by sądzić, że to właśnie on jest autorem pomówień, unikanie jasnej,
                publicznej wypowiedzi kompromituje go jeszcze bardziej. Do tego właśnie
                prowadzi niemożliwość ustalenia sprawcy na normalnej drodze, szczególnie gdy
                niektóre posty miko2 wysyła z serwera Wydz. Zarz. AŚ. Z tej sytuacji dobrego
                wyjścia nie. Nie jest takim wyjściem na pewno pisanie anonimów. Najlepszym,
                choć pewnie trochę nieprzyjemnym, byłoby pokazanie co prof. Szplit przed
                habilitacją napisał lub jasne stwierdzenie, że nie ma dorobku, o który pytam.
                NIC MU ZA TO NIE GROZI, bo nie ma w Polsce procedur wyciągania konsekwencji z
                tego faktu. Pan Szplit jest nauczycielem i w jakimś sensie wychowawcą, a
                wychowuje się również osobistym przykładem. Wszyscy popełniamy błędy, ale nie
                musimy w nich trwać. Jeśli popełniło się błąd, to trzeba się do niego uczciwie
                przyznać. Oczyszcza to atmosferę i pozwala dalej żyć normalnie. Czego
                serdecznie życzę.

                Waldemar Korczyński
                • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 08.05.05, 21:48
                  A tak w ogóle Walduś to o co ja cię pomówiłem? Że nie napisałeś habilitacji? A
                  może, że zostałeś prawidłowo usunięty z pracy w AŚ? (co znalazło potwierdzenie w
                  wyroku wydanym przez Okręgowy Sąd Pracy). O to, że jesteś pieniaczem? A ile
                  człowieku ty masz spraw w sądzie? W "Rzeczpospolitej" napisali, że próbowałeś
                  się sądzić nawet z nickami na forum. Ale nasi sędziowie musieli mieć zabawę jak
                  zobaczyli taki pozew! :)))))
                  Może dotnęła cię do żywego konstatacja, że bez konkursu i po znajomości dano ci
                  pracę na Politechnice Świętokrzyskiej? Może to nieprawde, że ten sposób
                  zatrudniania blokuje rozwój uczelni? I jest to kumoterstwo najlepszej próby?
                  Ja rozumiem, że fakt napisania przez Kowala habilitacji jest dla ciebie złą
                  wiadomością. Okazuje się, że twoja "fatalna" opinia nic nie znaczy. Strasznie
                  nie możesz się pogodzić z faktem, że twoje opinie interesują już wyłącznie
                  ciebie. Skoro jesteś starszym wykładowcą to nie masz prawa recenzować prac
                  naukowych. Żadnych! Nawet tych z twojej dziedziny. Oto cała twoja kariera.
                  Może ty sam gdybyś nie tracił tyle czasu na pisanie donosów też byś do czegoś
                  doszedł? Kto wie. Kiedyś podobno byłeś niegłupi facet dopiero pod koniec lat
                  90-tych ci się pogorszyło. Może to te pieniądze zarabiane w Staszowie? I zabawy,
                  o których do tej pory krążą legendy.
                  Napisz proszę w punktach, które z moich wypowiedzi uznajesz za pomówienie.
                  Bardzo chce to wiedzieć zanim do sądu trafi koleiny pozew przeciwko tym razem
                  miko2 :)))
                  Kartka dla Waldka
                  Twój ulubiony miko2
                  PS. Będę dalej odpowiadał na twoje posty. Zwłaszcze te, w których kłamiesz. Czy
                  to będzie dotyczyło Kowala, Szplita czy Massalskiego to nie znaczenia. Chowanie
                  się pod różnymi nickami nic ci nie pomoże. Nie będziesz mógł traktować tego
                  forum jako miejsca dla uprawiania prywatnej zemsty na nikim. Przynajmniej nie
                  bezkarnie. Za twoje spaprane życie i złamaną karierę naukową odpowiadasz
                  wyłącznie ty sam. A nie Szplit, Kowal, Kik, Kuleszyński czy Massalski. Im
                  szybciej to zrozumiesz tym lepiej dla ciebie.
                  • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 09.05.05, 19:27

                    No, no. I pomyśleć, że ja tylko zapytałem za co właściwie Szplit dostał
                    habilitację. A co byłoby, gdybym tak spytał o szczegóły? Nie zależy mi na tej
                    dyskusji, ale niech będzie.
                    1. Konkurs wymagany jest przy mianowaniu, przy zatrudnianiu na kontrakt
                    (jak np. ja) nie jest konieczny. Ja akurat nic przeciw konkursom nie mam, ale
                    tak przy okazji; ilu MIANOWANYCH pracowników Wydz. Zarządzania zostało
                    zatrudnionych w wyniku normalnego konkursu? W ilu przypadkach w ogóle był
                    konkurs? Ilu pracuje „rodzinnie” (np. ojciec i syn, jak Szplitowie)? Ilu jest
                    krewnymi innych zatrudnionych w AŚ osób? To się da policzyć na podst. „stanu
                    osobowego”
                    2. Ja zawsze podkreślam, że jestem przeciętny. A recenzować
                    przedhabilitacyjny dorobek tych panów mam prawo tak jak każdy obywatel. I
                    oceniam go (przynajmniej Szplita i Kowala) fatalnie. Z tymi habilitacjami cos
                    nie jest normalnie. A robić kariery w stylu Szplita czy Kowala nie zamierzam.
                    3. Sprawa opisywana przez Rz. dotyczyła, sądząc po stylu i napuszonym
                    języku „dyskutanta”, właśnie „miko2”. Nie mam takiego jak on rozeznania w
                    sferach sadowych i prokuratorskich (miko2 wie o kulisach moich spraw więcej niż
                    ja), ale jeśli się sędziowie śmiali, to z wszystkich obywateli RP, bo nikt nie
                    kwestionował faktu pomówienia. Prokuratura nie znalazła wpierw „interesu
                    społecznego”, a przymuszona do działania interwencją oświadczyła, ze nie
                    potrafi znaleźć sprawcy. Nie wiem o kim to źle świadczy.
                    4. Jeśli w Staszowie były jakieś zabawy (ja wiem tylko o „oblewaniu”
                    dyplomów), to należałoby to natychmiast wyjaśnić, bo studiowali tam m.in.
                    policjanci i różne inne ważne osoby. Strach pomyśleć, co by było, gdyby to
                    miało wpływ na wydawane dyplomy. Odpowiedzialnym był Kuleszyński, który nawet
                    brał z tego tytułu coś ze trzy tysiące miesięcznie.
                    5. Pomówień było mnóstwo, ostatnio np. z tłumaczeniem tytułu pracy hab.
                    Szplita.
                    I jeszcze raz pytam co przed habilitacja napisali Szplit i Kowal? To chyba
                    jedyny w świecie „dorobek naukowy”, który można oglądać tylko po umówieniu się
                    z autorem. I chyba jedyny przypadek potraktowania takiego pytania
                    jako „zemsty”. Przecież to lipa. Taka publikacja „niepubliczna”. Czy te posty
                    coś w tym zakresie zmieniły? Ja mogę się przyznać do wywołania wojny
                    trzydziestoletniej, ale nie pomoże to ani Szplitowi, ani Kowalowi. Wydziałowi
                    Zarządzania też nie. Możemy oczywiście kontynuować tę „rozmowę”, ale niczego to
                    nie zmieni. Nic tez nie dadzą buńczuczne zapowiedzi „odpowiadania”. Może miko2
                    spróbuje zresztą odpowiedzieć np. na pytanie o grant KBN nr 1 HO2C 117 28. To
                    było sporo pieniędzy. Publicznych.

                    Znów bredzicie
                    Panie ... ???(miko2)
                    • Gość: miko2 Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi IP: 195.78.40.* 09.05.05, 20:55
                      Jakie szczegóły? Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac
                      habilitacyjnych z dziedziny zarządzania? I co może jeszcze? Całkiem cię już
                      pogięło. Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
                      działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
                      Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
                      zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki. Gdzie widzisz miejsce na twoje recenzje?
                      Co miałyby nowego one wnieść? Sam piszesz, że nie jesteś naukowcem tylko
                      pracownikiem kontraktowym. Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma
                      dopracować parę lat brakujących mu do emerytury.
                      2. Otóż nie masz prawa recenzować żadnego dorobku i nikogo. Ani w Polsce ani za
                      granicą. Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem tytułów
                      i stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla dokładnie
                      Ustawa o Szkolnictwie Wyższym. Nie ma w niej miejsca dla "Superrecenzenta"
                      Geniusza Psich Górek Waldka Korczyńskiego. Robić kariery "w stylu" Kowala,
                      Szplita czy Massalskiego po prostu nie potrafiłeś. Nie zainteresowałeś swoją
                      twórczością żadnego liczącego się ośrodka naukowego w tym kraju ani za granicą.
                      Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego dorobku. Na
                      tym własnie polega w Polsce habilitacja. Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś.
                      Dlaczego tak się stało pozostaje twoją słodką tajemnicą ponieważ nie chcesz się
                      to wiedzą podzielić z forumowiczami. Napisz proszę po męsku w trzech zdaniach
                      dlaczego tak się stało. Naprawdę jestem ciekawy. Wynika z tego wszystkiego, że
                      nie jesteś przeciętny tylko po prostu słaby. Za słaby aby utrzymać się w pracy
                      na Akademii Świętokrzyskiej.
                      3. Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła mnie. Nie
                      wiem nawet o co dokładnie zostałeś pomówiony. Z tego co dalej piszesz jako
                      pomówienie odebrałeś skomentowanie twojej znajomości niemieckiego. Naprawdę
                      twoje tłumaczenia nie wystawiają ci najlepszego świadectwa. Nie jesteś w końcu
                      filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy mogą się zdarzyć. Cała
                      sztuka to przyznać się do nich z honorem. Jeśli w dalszym ciągu uważasz, że
                      napisanie o tym, że słabo posługujesz się językiem niemieckim jest pomówieniem
                      to ośmieszasz się w stopniu niesłychanym.
                      4. Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny. To jest dopiero pomówienie z
                      twojej strony. Przecież wiesz doskonale o tym, że każdy musi składać
                      sprawozdania roczne i 4-letnie ze swojej pracy. Dodatkowo dorobek podlega ocenie
                      w staraniu się o jakiekolwiek granty czy badania własne bądź statutowe. Z
                      dorobkiem pracowników wydziału można się zapoznać na miejscu tj. na ulicy
                      Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma najmniejszego problemu trzeba się tylko
                      wcześniej umówić. Jeśli będziesz dalej pisał, że ktoś coś ukrywa to znaczy, że
                      po prostu masz niesamowite problemu w czytaniu ze zrozumieniem. Chyba, że
                      obawiasz sie pokazać u swojego byłego pracodawcy co mnie niespecjalnie dziwi
                      biorąc pod uwagę w jaki sposób zapisałeś się w pamięci swoich byłych kolegów.
                      Jak powszechnie wiadomo wszyscy uwielbiają wprost donosicieli :)))))
                      5. Balangi to były w Staszowie, oj były! Szkoda, że masz taką krótką pamięć. Na
                      szczęście inni pamiętają to znacznie lepiej. Ale w końcu nie ma się czego
                      wstydzić. Przecież to nie grzech czy przestępstwo, że starszy mężczyzna ma
                      ochotę na zabawę. W końcu to byli dorośli ludzie :)))))
                      6. No i jeszcze raz. Nie odpowiadasz na moje pytania a wydają się one takie proste:
                      - dlaczego nie zrobiłeś habilitacji?
                      - czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy? (co w tej
                      sprawie postanowił Okręgowy Sąd Pracy?)
                      - jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w kontrolach
                      takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK może jakiś
                      cytat?)
                      - ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z pomawianych i
                      obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii Śiętokrzyskiej?
                      - czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być nawet
                      nieprawomocne)?
                      - kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim lekceważeniem jak
                      o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby świata nie potrafiłeś!
                      - co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu twojej
                      pracy na uczelni?
                      - dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit? Jej
                      strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia dwóch
                      wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została zlikwidowana.
                      Skąd pochodzą twoje informacje? Może jakieś źródło?
                      Jeśli nie uzyskam odpowiedzi na te proste wydawałoby się pytania, to podtrzymuje
                      w całości swoją tezę: wszystkie twoje oskarżenia to rojenia chorego,
                      skrzywdzonego przez los człowieka. Człowieka, który próbuje w sposób prymitywny
                      zemścić się na osobach, które w jego mniemaniu są winne jego upadkowi i
                      zniszczonej karierze naukowej. Czasem to mi cię nawet żal. Jesteś taki żałosny w
                      tych twoich próbach wyrządzeniu krzywdy Szplitowi (to chyba twój wróg nr 1),
                      Kuleszyńskiemu lub Kowalowi.
                      Kartka dla Waldka
                      Twój ulubiony
                      miko2
                      PS. Cóż, nie jestem w stanie odowiedzieć ci na pytanie o ten grant. Pewnie
                      dlatego, że w nim nie uczestniczę. Jeśli się to zmieni to pierwszy się dowiesz.
                      • w.korczynski Re: Niepełna lista nicków Korczyńskiego i Bartosi 11.05.05, 19:46
                        Kolejne brednie. Być może powinienem przerwać tę „rozmowę”, ale dobrze jest
                        chyba pokazać prawdziwe oblicze, język i obyczaje uczonych z WZiA AŚ, a
                        lepszego sposobu niż ich wypowiedzi na razie nie widzę. Ukazanie tej prawdy, to
                        również działalność społeczna; warto poznać kogo się wybiera (Szplit też
                        kandyduje). Do działań takich obligują wszystkich pracowników uczelni wydane
                        przez Komitet Etyki w Nauce PAN „Dobre obyczaje w nauce”, W-wa 2001, (str. 12,
                        art. 1.13. „Pracownicy nauki mają szczególny obowiązek szerzenia w swoich
                        środowiskach osobiście oraz za pośrednictwem instytucji i organizacji naukowych
                        zasad rzetelnej pracy naukowej, TĘPIENIA NIEUCZCIWOŚCI NAUKOWEJ lub łamania
                        dobrych obyczajów”). Dlatego odpowiadam.

                        1. „Uważasz się za uprawnionego do recenzowania prac habilitacyjnych z
                        dziedziny zarządzania? „
                        Ale tu nie ma nic do recenzowania! Chodzi o to właśnie, że Szplit niczego przed
                        habilitacją nie napisał! I
                        2. „Dorobek prof. Szplita był wielokrotnie recenzowany przez wszystkie
                        działające w tym kraju instytucje. Robił to wielokrotnie KBN, Centralna Komisja
                        Kwalifikacyjna a ostatnio PKA. Instytucje to nigdy nie zgłaszały żadnych
                        zastrzeżeń a raczej wystawiały laurki.”
                        Czy ten przed habilitacja również? A do tych instytucji oczywiście napiszę. A
                        co będzie jak dostanę taką odpowiedź jak z Min. Nauki? („MNiI nie finansował
                        grantu prof. Szplita”)
                        3. „Inaczej mówiąc popychadłem uczelnianym, który ma dopracować parę lat
                        brakujących mu do emerytury”
                        To tak jak Kuleszyński. I jeszcze paru innych wykładowców AŚ, którzy pewnie nie
                        wiedzą jak się o nich pan „profesor” wyraża.
                        4. „Kto ma prawo do wglądu do dokumentów związanych z uzyskiwaniem
                        tytułówi stopni naukowych oraz kto ma prawo recenzować jakie prace okresla
                        dokładnie Ustawa o Szkolnictwie Wyższym”.
                        Mam nadzieję, że to bzdura. Gdyby było inaczej, żylibyśmy w państwie bezprawia,
                        a uczelnie funkcjonowałyby w układach mafijnych. Parafrazując jednego kulawego
                        faceta można by rzec „Und wer der Weise ist entscheide ich”. Jeśli miko2 zna
                        taki przepis ze słowem „tylko”, „wyłącznie” lub równoznacznym, to chętnie
                        poczytam, będzie wiadomo gdzie jesteśmy.
                        5. „Nie przedstawiłeś do oceny poprzez niezależnych recenzentów twojego
                        dorobku”.
                        To którzy to recenzenci? Np. przedhabilitacyjnego dorobku Szplita. I gdzie
                        można się z tymi recenzjami zapoznać.
                        6. „Ty tego wszystkiego nie zrobiłeś Napisz proszę po męsku w trzech
                        zdaniach dlaczego tak się stało”.
                        M.in. dlatego, że sporą część tego co zrobiłem „zajęła” bez żadnego spisania
                        Akademia. Część tych rzeczy wydano zresztą osobom trzecim.
                        7. „Sprawa opisana przez Rzeczpospolitą z całą pewnościa nie dotyczyła
                        mnie”.
                        Jasne, miko2 przecież podpisuje się imieniem i nazwiskiem. To w końcu
                        pracownik poważnego wydziału wtajemniczony w jego wszystkie sprawy i jako taki
                        nie pisze anonimów ani nie grozi nikomu. Tylko podobieństwo stylu,
                        zacietrzewienia, znajomości Wydz. Zarządzania i stosunek do „autorytetów”.
                        8. „Nie jesteś w końcu filologiem niemieckim więc nawet rozumiem, że błedy
                        mogą się zdarzyć. Cała sztuka to przyznać się do nich z honorem”.
                        Tak jak miko2. Honor to podstawa. A przejawia się np. w pisaniu anonimowych
                        oszczerstw. A tak nawiasem to jak przetłumaczyć ten tytuł?
                        „Die qualitativ neuen Aufgaben der Wohnungsbaugenossenschaften unter den
                        Bedingungen der Intensivierung, dargestellt am Beispiel der VR Polen und der
                        DDR“
                        Czy DDR to nie enerdówek?
                        9. „Dorobek naukowy nikogo w Polsce nie jest tajny”.
                        To chyba z wyjątkiem dorobku Szplita. Bo jego jest. Pytałem go osobiście wiele
                        razy, również, wielokrotnie, w budynku WZiA AŚ. Cos tam bredził, ze niby mnie
                        to nie wolno o to pytać. To „zaproszenie” do osobistego umówienia się, to tani
                        unik. Gdyby był wtedy cokolwiek ujawnił, nie byłoby tej dyskusji. Ale polecam
                        też artykuł na ten temat pod adresem www.nauka-
                        edukacja.p4u.pl/articles.php?id=59 i innych patologii (www.nauka-
                        edukacja.p4u.pl)
                        10. „Dodatkowo dorobek podlega ocenie w staraniu się o jakiekolwiek granty
                        czy badania własne bądź statutowe. Z dorobkiem pracowników wydziału można się
                        zapoznać na miejscu tj. na ulicy Świętokrzyskiej. Osobiście. Nie ma
                        najmniejszego problemu trzeba się tylko wcześniej umówić”.
                        No i udało się to komuś obejrzeć? A ocenia właśnie Szplit. I to jest lipa, bo
                        sam niczego w żadnym punktowanym przez KBN piśmie nie napisał. Mnie nigdy nie
                        udało się umówić ze Szplitem na ceremoniał „ujawniania” tych prac, a próbowałem
                        wielokrotnie. A gdzie jeszcze są takie obyczaje „ujawniania” publikacji?
                        11. „czy Akademia Świętokrzyska w sposób prawidłowy zwolniła cię z pracy?”
                        Nie, bo uzasadnieniem jest fakt, że nie złożyłem wniosku o przedłużenie
                        zatrudnienia. I to jest oficjalna, uczelniana, wersja. A przyjęcia wniosku za
                        pokwitowaniem odmówiono. To takie obyczaje; niczego nie podpisywać. Jak miko2.
                        12. „jakie nieprawidłowści, o których donosiłeś znalazły potwierdzenie w
                        kontrolach takich instytucji jak NIK, PKA lub inne? (dysponujesz raportem NIK
                        może jakiś cytat?).”
                        np. nielegalność filii w Staszowie, dublowanie godzin dydaktycznych
                        (wyłudzenie), nadmierne obciążenie dydaktyczne (ponad dwa tysiące godzin, a
                        przeliczeniowych trzy tysiące)
                        13. „ile postępowań prokuratorskich toczy się wobec któregokolwiek z
                        pomawianych i obrażanych przez ciebie bezustannie pracowników Akademii
                        Śiętokrzyskiej?”
                        Żadne. I to jest właśnie ciekawe., bo żadnego z wymienionych faktów nikt nie
                        zakwestionował.
                        14. „czy w tych sprawach zapadły juz może jakiekolwiek wyroki (mogą być
                        nawet nieprawomocne)?”
                        Nie. Por wyżej
                        15. „kto dał ci prawo aby o dorobku kogolwiek wyrażać się z takim
                        lekceważeniem jak o dorobku Kowala? W końcu on osiągnął coś czego ty za skarby
                        świata nie potrafiłeś”!
                        Znajomość rzeczywistości. A jak tylko dowiem się JAK to osiągnął, natychmiast
                        przestanę
                        16. „co dobrego dla polskiej nauki i dla polskiego podatnika wynika z faktu
                        twojej pracy na uczelni?”
                        A co dobrego wynika z pracy miko2, Kowala, Kuleszyńskiego i innych? Czym tak
                        rozsławili AŚ? To jest tania demagogia. Ponad 95% prac naukowych nie znajduje
                        żadnego zastosowania, w WZiA AŚ ponad 99,9%. Pisanie tych prac, to w większości
                        przypadków jakieś dokształcanie się. Próba załapania się na zasadę jedności
                        badań i nauczania Humboldta. I nic by się nie działo, gdyby ludziom woda sodowa
                        nie uderzała do głów i nie sygnowali swym nazwiskiem komicznych życiorysów jak
                        to uczynił Szplit. (por. „Dobre obyczaje w nauce” . str. 17, art.
                        2.9. „Pracownik nauki powstrzymuje się od samochwalczej reklamy”).
                        17. „dlaczego kłamiesz na temat uczelni, na której habilitował się Szplit?
                        Jej strona internetowa podaje wyraźnie, że ta obecna powstała z połaczenia
                        dwóch wcześniejszych (zachodniej i wschodniej). Ta wschodnie nie została
                        zlikwidowana”.
                        To oryginalne połączenie, gdy uczelnia „uniwersytecka” zostaje sprowadzona do
                        poziomu wyższej szkoły zawodowej. Nie zostaje nawet ślad starej nazwy,
                        pracownicy zostają zwolnieni, a we władzach nie pojawia się żaden pracownik
                        zlikwidowanej uczelni. Łączyli się chyba studenci. Przy piwie.

                        A tak w ogóle, to dyskusja przypomina jako żywo wczesny PRL. Jak tylko ktoś
                        mówił, że z tym dobrobytem to coś nie tak i wolałby, aby taniała kiełbasa, a
                        drożały lokomotywy, a nie odwrotnie, to natychmiast okazywało się, to wróg
                        ludu, pijak i co tam jeszcze ludowa władza potrafiła wykombinować. Byle tylko
                        nie gadać o istocie sprawy. Teraz chodzi o to,
    • Gość: Krzysztof Łoziński Re: Niepierwsze potwierdzone kłamstwo IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:18
      Cała sprawa w ogóle mnie nie obchodzi, ale zabieram głos, bo wymieniono tu moje
      nazwisko. Miko2 napisał: "Korespondencja z redakcją "Kontratekstów: (przekarz
      moje pozdrowienia dla Krzyśka Łozińskiego przy okazji) nie jest sprawą
      publiczną. Zdaje się Krzysiek wyraźnie powiedział ci co dalej powinieneś robić
      z tymi materiałami."
      W związku z tym oświadczam: Autora tego postu w ogóle nie znam i kłamie on
      sugerując że jestem jego jakimś kumplem pisząc o mnie per "Krzysiek" i
      pozdrawiając. Sądząc z treści postu pod pseudonimem miko2 kryje się prof.
      Szpilit, bo tylko on wiedział z kim z redakcji "Kontratekstów " korespondował i
      co w tej korespondencji było. Zwracam uwagę, że Waldemar Korczyński nie
      wyumienił żadnego nazwiska, więc ów miko2 nie mógł mieć tej wiedzy z jego
      wypowiedzi. Nie jest też prawdą, że mówiłem w. Korczyńskiemu "co ma zrobić z
      tymi materiałami". Nic mu o tym, co ma zrobić, nie mówiłem.
      W całej sprawie nie zajmuję żadnego stanowiska, a pytania panu Szpilitowi
      zadałem tylko z obowiazku zawodowego redaktora, który musi sprawdzać
      docierające do niego informacje, zaczym coś opublikuje. Ponieważ do żadnej
      publikacji w końcu nie doszło, sprawy dalej nie drążyłem, ale nie jest prawdą,
      że z tej korespondencji wynikały jakies dowody na to, że W Korczyński kłamie.
      Na przyszłość proszę, by ludzie którzy mnie nie znają, nie powoływali sie na
      mnie, nie udawali moich znajomych i nie wciskali w moje usta treści, których
      wcale nie wypowiadałem. Waldemara Korczyńskiego znam, prof Szpilita nie. To
      wszystko.
      Krzysztof Łoziński "Kontrateksty" (www.kontrateksty.pl)