Gość: behemot
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
09.11.05, 08:55
W mieście kucharek i spawaczy pojawiły się pewne opory przed dzikiem.
Nic dziwnego, bo nie dość, że to miasto ma poważne opory przed kulturą (w Filharmonii często więcej osób jest na scenie niż na widowni) to jeszcze jest nijakie aż do bólu.
Socjalistyczny model zakładał istnienie w mieście fabryki, sypialni, przedszkola i pomnika Lenina na najwyższej górze. Szkół nie trzeba, gdyż "nie nauka lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera". Najlepeiej też, żeby mieszkańcy stanowili zlepek bliższego i dalszego wieśniactwa. Wtedy ocalała po sowieckim pogromie inteligencja będzie niewidoczna. Ideałem była Nowa Huta ale i Kielcom dużo do tego nie brakuje.
Nic dziwnego, że każda inicjatywa kulturalna napotyka na gwałtowny sprzeciw wieśniactwa, a próby rozwoju miasta w normalny sposób nie mieszczą się ani w starych, ani w młodych sowieckich łbach.
Każde normalne miasto europejskie ma masę pomników. Na każdy placu, na każdym skwerze. Często, gęsto pomniki są na ścianach domów i w podwórkach.
Jest to nie tylko atrakcja obficie fotografowana przez turystów ale i pewne świadectwo poziomu mieszkańców.
Jeleń byłby pomysłem średnim ale dzik to jest naprawdę rewelacja!
Mam nadzieję, że pomnik wkrótce powstanie. Mam nadzieję, że będzie duży. Mam nadzieję, że będą się przed nim zatrzymywały dzieci i prosiły rodziców o wyjaśnienie, co to jest.
Mam też nadzieję, że to nie będzie ostatnia próba ucywilizowania tego miasta.
Panie Prezydencie! Proszę się nie bać etykietek - proszę budować pomniki.