wasz_pan 02.12.05, 07:52 I będziecie wyli z rozpaczy i żalu. Refleksja o wlasnej głupocie i krotkowzrocznosci nadejdzie znacznie pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: AS11 Re: prawicowe oszołomy! zatęsknicie za Kwaśniewsk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 08:04 Kolejny lewicowy głupek się odezwał?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waldek [...] IP: 195.116.106.* 02.12.05, 09:06 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: waldek Każdemu onaniście IP: 195.116.106.* 02.12.05, 09:49 Kwaśniewski jest bardzo bliski Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szymek Czy trzepales juz dzisiaj IP: 58.77.204.* 02.12.05, 10:00 kwasniewskiego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Purysta Re: Czy trzepales juz dzisiaj IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.05, 10:28 Idiotyczna, wulgarna dyskusja. Czy nie rozsądniej wyrazić swoje zdanie na ten temat? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babetka Re: Czy trzepales juz dzisiaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 10:45 Ja uważam, że nie należy trzepać kwaśniewskiego :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Diego Re: Czy trzepales juz dzisiaj IP: .55.216.* / *.pl 02.12.05, 11:31 Nie wiem czy wszyscy czytali ten artykuł ale przeczytajcie sobie kilka ciekawych faktów na temat Kwaśniewskiego. wiadomosci.onet.pl/1274884,2677,kioskart.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babetka Re: Czy trzepales juz dzisiaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 11:43 W kryminalne interesy to Alek Komsomolec Kwaśniewski zamieszany jest od dawna. Nic mnie nie zdziwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babetka Funkcjonariusze mają dobre serca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.05, 11:50 Lech „Bolek” Wałęsa i Alek Komsomolec Kwaśniewski nie są wyjątkami. fakty.interia.pl/news?inf=691888 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alina list otwarty do rektora UJ IP: *.pkp.kielce.msk.pl 02.12.05, 22:54 List otwarty do JM Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego profesora Karola Musioła Magnificencjo, Panie Rektorze, Postanowiłem zwrócić się do Pana listem otwartym, ponieważ - zarówno jako profesor UJ, jak i obywatel - czuję się zaniepokojony Pańskimi wypowiedziami przytaczanymi przez prasę w dn. 30 listopada br. Chciałbym wierzyć, że wypowiedzi te nie są cytowane ściśle. W tej jednak wersji, w jakiej natykam się na nie w kilku mediach, budzą one mój zasadniczy sprzeciw. 1. Mówi Pan (tu i dalej podaję za „Dziennikiem Polskim”, choć relacje nie różnią się między sobą): „Jeśli osoby, których nazwiska opublikowała » Gazeta Polska «, faktycznie współpracowały z SB i donosiły na swych kolegów, uczynię wszystko, by zostały odsunięte od zajęć dydaktycznych, a także pełnienia funkcji kierowniczych”. Pragnę zapytać - po pierwsze - na jakiej podstawie prawnej chce Pan do tego doprowadzić? Po drugie: w jaki sposób zamierza Pan odsunąć ludzi, którzy owe „funkcje kierownicze” pełnią z wyboru? I po trzecie: odsunięcie kogokolwiek od zajęć w trakcie trwającego już roku akademickiego oznacza utrudnienie, o ile nie paraliż toku dydaktycznego. Czyżby - wobec wyzwań, jakie niesie lustracja - kształcenie studentów stało się dla Pana nieważne? 2. Czytam w prasie, że władze UJ "niemal natychmiast wystąpiły do IPN o potwierdzenie doniesień mediów, a także o bliższe informacje na temat działalności agentów". Pomińmy fakt, że te "media" to raptem jedna "Gazeta Polska". Pomińmy tę ochoczą nadgorliwość. Pomińmy nawet to, że w państwie prawa to nie IPN powinien rozstrzygać o czyjejś niewinności, lecz niezawisły sąd. Dla mnie, człowieka, który przekroczył mury UJ w pamiętnym roku 1968, pozostaje niezapomniane wrażenie z lektury prasy wczorajszej. A wrażeniem tym jest ból i wstyd. Okazuje się bowiem, że w kraju, w którym istnieją dwie procedury lustracyjne: sądowa (łagodna dla wybranych) oraz IPN-owska (surowa dla wszystkich innych), najsurowsze procedury stosuje... Uniwersytet Jagielloński! Moja uczelnia wprowadza bowiem, czy usiłuje wprowadzić, procedury takie, którym nawet IPN zmuszony jest - jako bezprawiu - odmówić. I w dodatku, Magnificencjo, jest Pan niezrażony: zapowiada Pan, że władze UJ wystąpią "o taką zmianę przepisów, by IPN uznawał uczelnię za stronę pokrzywdzoną". Obawiam się, że wkroczyliśmy w przestrzeń groteski. 3. W piątek ma Pan podobno rozmawiać z osobami, na które rzucono pomówienie. Ale jakiemu celowi miałaby służyć taka rozmowa? Czy grzebanie w życiorysach pracowników nie jest przekroczeniem Pana kompetencji? A wspomniana wyżej perspektywa zwrócenia się o uznanie UJ za "pokrzywdzonego" oraz jej rezultat - WIEDZA PEŁNA na temat pracowników - czyż nie mogłyby służyć realizacji znanego hasła "kto ma haki, ten ma władzę"? I czy byłoby to nieprawdopodobne wobec tej gorliwości, jaką już teraz wykazano? Pomyślmy: jakiż to akt prawny wymagał od ludzi wskazanych przez Barbarę Niemiec i "Gazetę Polską" - czy to niedonoszenia w PRL, czy to przyznania się do winy w III RP? Nulla poena sine lege - Nie ma kary bez podstawy prawnej - poucza prawo rzymskie. Gdzie jest ta podstawa w przypadku planowanych sankcji wobec pracowników? Powie Pan: chodzi o dobro Uniwersytetu. Ale czy dla dobra Uniwersytetu trzeba naruszać prawo? I czy naprawdę Pan sądzi, że w IV RP coś Uniwersytetowi zagraża? 4. Powiedzmy jednak, że - przesłuchiwany przez Pana, bądź przez "kolektyw" - pracownik się przyzna: czy będzie to dla niego okoliczność łagodząca, czy przeciwnie: obciążająca? Jak mam rozumieć słowa, że "osoby te powinny jak najszybciej wystąpić ze swoistym rachunkiem sumienia przed kolegami"? Panie Rektorze, jesteśmy niemal rówieśnikami i pewnie obaj wiemy, że za naszego dzieciństwa istniało coś takiego, jak SAMOKRYTYKA. Czy obecne władze Uniwersytetu Jagiellońskiego chcą iść tą drogą? 5. A powiedzmy, że przesłuchiwany się nie przyzna: czy będzie to - powtórzę - okoliczność łagodząca, czy obciążająca? Komu Pan Rektor wtedy uwierzy: "Gazecie Polskiej" czy osobie "oskarżonej"? Będzie Pan prowadził własne śledztwo? Powoła uczelnianą komisję śledczą? A czy to przypadkiem nie jest tak, że wyrok jest ustalony z góry? Że już go przyjęli ci, którzy "wiedzą lepiej", i że teraz chodzi tylko o to, by człowieka upokorzyć i napiętnować, wyłączyć ze społeczności, wznowić, dobrze nam obu znany, PRL-owski podział na obywateli słusznych i niesłusznych? 6. Podobno liczy Pan Rektor, że "pracownicy ci wystąpią do IPN o materiały na własny temat i po ich otrzymaniu przedłożą je władzom uczelni, Komisji ds. Etyki oraz kolegom". Liczy Pan: ale czy przewiduje też jakieś formy nacisku? Zresztą chwała Bogu, że mówi Pan to miesiąc po werdykcie Trybunału Konstytucyjnego, bo wcześniej żadne takie wystąpienie do IPN nie byłoby możliwe: rzeczone osoby nie są przecież "pokrzywdzonymi", a takim ludziom nie tylko nie wolno było wydawać żadnych dokumentów, ale - za tzw. "testowanie IPN" - wytaczało się procesy sądowe. Dziś, po werdykcie Trybunału, o dostęp do zasobów IPN może się zwrócić każdy. Problem tylko w tym, że żądając takiego "zwrócenia się" od pracowników, depcze Pan prawo po raz drugi. Bo to nie tylko jest tak, że od udowadniania obywatelowi winy jest nie IPN, lecz sąd. To jest także tak, że ktoś musi obywatelowi udowodnić WINĘ, a nie obywatel sam ma udowadniać swą NIEWINNOŚĆ. 7. Wobec osób, które nie podejmą - w IPN lub gdzie indziej - żadnych kroków, zapowiada Pan Rektor "ostracyzm społeczny". Więc wreszcie wiemy, że pewna forma nacisku jest jednak przewidziana. Ale jak Pan sobie wyobraża ten ostracyzm? Jako odmowę współpracy naukowej z profesorem, który - w opinii anonimowego archiwisty z IPN - był ćwierć wieku temu agentem? Jako wyrugowanie takiego człowieka z publikowanych prac zbiorowych? Jako niepodawanie mu ręki? Czy jest Pan pewien, że - wobec nieudowodnionej winy - pracownicy UJ przystaną na takie rozumowanie? To dobrze, że każdą sprawę chce Pan badać indywidualnie. Ale kto - poza sądem - mógłby mieć po temu kompetencje? Co do mnie, do ostracyzmu na pewno się nie przyłączę. Nie dlatego, bym nie uważał donosicielstwa za czynność obrzydliwą. Tak, jest to czynność obrzydliwa - w każdym systemie i w każdych warunkach. Ale do ostracyzmu nie przyłączę się z tej prostej przyczyny, że wina jest nieudowodniona, mało tego: w przyjętych przez Pana Rektora procedurach w ogóle nie może być udowodniona. Panie Rektorze, ja rozmaite ostracyzmy PRL-wskie pamiętam aż za dobrze. Proszę mi oszczędzić déja vu. 8. Mówi wreszcie Pan Rektor: "Wszyscy, którzy zgodzili się na współpracę z SB, wspierali system totalitarny, który był systemem złym, i sprzeniewierzyli się akademickiemu systemowi wartości". Nie pierwszy raz słyszę te mocne słowa skrywające nicość treści. Bo przecież system totalitarny wspierali znacznie bardziej niż agenci - członkowie PZPR. Czy także ich trzeba będzie zdemaskować i napiętnować - na kolejnym etapie Moralnej Rewolucji? 9. Panie Rektorze, wydaje mi się, że w dniu wczorajszym wkroczyliśmy na Uniwersytecie Jagiellońskim w nową rzeczywistość. Powtarzam: w dniu wczorajszym, a nie przed kilku dniami, kiedy donos na pracowników UJ ogłosiła "Gazeta Polska". Bo nowa rzeczywistość polega na tym, że zwykły donos był w stanie postawić na nogi cały Uniwersytet! Zwykły donos! Czy naprawdę donosy mają wejść pod obrady Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego? 10. Jak wspomniałem, jestem na Uniwersytecie Jagiellońskim od roku 1968, czyli 37 lat. Pracuję tu od roku 1974, czyli 31 lat. Jak dawno sięgam pamięcią, rektorzy UJ bronili swych pracowników. Czynili to albo oficjalnie, z podniesioną przyłbicą, albo - jeśli nie mogli inaczej - to przynajmniej w zakulisowych zabiegach. Czynili to także wtedy, gdy nosili w kieszeni czerwoną legitymację - przykładami gotów jestem służyć. Pan, Panie Rektorze, jest pierwszym, który nie stanął w obronie pracownikó Odpowiedz Link Zgłoś