Czytałem kiedyś taki tekst

13.12.02, 17:05
"Narzędziem szkoły debilizmu jest cenzura. Baczy ona pilnie, aby ludzie
tracili pamięć, zdolność kojarzenia przyczyn ze skutkiem, aby każdą rzecz
rozpatrywali osobno, bez kontekstu historycznego, krytykujšc, owszem,
szczegóły, ale strzegšc się jak ognia jakichkolwiek uogólnień czy ocen
całościowych.

W.T.D - Wielki Tryumf Debilizmu !

Brak pamięci, brak kojarzenia skutków z wieloletniš przyczynš to wielkie
W.T.D. Nad myślšcym (niegdyś) społeczeństwem.

W.T.D. Polega właśnie na tym, aby wyizolować każdš sprawę z jej kontekstu
ogólnego i czasowego...

Niepełna, nie całościowa informacja, czyli dezinformacja, czyli w rezultacie
kłamstwo praktykowane na co dzień, wzrasta nam w krew, staje się druga
naturą, ba, nieraz wręcz powinnością moralną czy narodową."

(Stefan Kisielewski ' Wołanie na puszczy')

O czym ten Kisiel wtedy myślał?


    • stefan41 Re: Czytałem kiedyś taki tekst 13.12.02, 17:32
      Zapewne o Trybunie Ludu, telwizji, itp ktora masochistycznie (jak wynika z
      pamietnikow) czytal. Ale to jest dobra uwaga, caly czas swieza.
      Madry gosc ten Kisiel

      Stefan
      • wako3 Re: Czytałem kiedyś taki tekst 14.12.02, 10:17
        Właśnie to podejrzenie, ze tekst mógł niewiele stracić na aktualnosci bardzo
        mnie niepokoi. W Chinach np. też ida w kierunku gospodarki rynkowej ( i nawet
        im sie to udaje), a cenzura ma sie zanakomicie. Ocenzurowali nawet Internet.
        Jeszcze lepiej jest oczywiście w Korei i o czyms takim wielu pewnie marzy. Ale
        może ci nasi Kim Ir Senowie spojrza kiedys w normalne lustro? W końcu jesli
        zabraknie klakierów, to ta komedia pomyłek musi sie skończyć. A moze trafi się
        jakiś chłopiec z bajki Andersena o nowych szatach cesarza (to chyba dobry tytuł
        dla opowiesci o naszych władcach) i powie głosno, że król jest nagi?
        • stefan41 Re: Czytałem kiedyś taki tekst 14.12.02, 18:34
          Ale, zwroc uwage, dzieje sie to tylko w ustrojach totalitarnych, o czym zreszta
          piszesz. To nie jest takie grozne, bo zawsze mozna wskazac winnych i
          powiedziec, ze oni nas oszukuja. Ten mechaznizm jest czytelny. Gorzej, jak
          ludzie w wyniku jego dzialalnosci dojda do takiego poziomu, ze sami sie beda
          cenzurowac i nie beda chcieli wiedziec nic innego od wlasnych pogladow. A to
          widac w Polsce.

          Stefan
          • wako3 Re: Czytałem kiedyś taki tekst 15.12.02, 10:16
            stefan41 napisał:

            > Ale, zwroc uwage, dzieje sie to tylko w ustrojach totalitarnych, o czym
            zreszta
            >
            > piszesz.

            Totalitaryzm niejedno ma imie i nie tylko frontowymi wchodzi drzwiami.
            Demokracja w postaci opisywanej w podrecznikach historii na przykładzie
            greckich polis nie jest dzis w ogóle mozliwa. Za duzo nas. Ja nie znam
            osobiscie zadnych wynbieranych osób i jestem w zupełnie innej sytuacji niz
            jakis A-stenes, który wedział, ze np. B-stenes chla wino, ale jest uczciwy, a C-
            stenes udaje (przed obcymi tylko, bo przed nim nie ma szans swietoszka), a
            kantuje ich np. na cenie czy jakości wina. Jeśli kilku takich C-stenesów
            skrzyknie sie dzis, to nic wiedział nie bedziesz, bo kupia np. media (aby Cie
            lepiej informować oczywiscie, a nie po to by łatwiej zbijać kasę). Nie jest to
            wprawdzie czysty totalitaryzm, ale mafia ze stosownymi uprawnieniami ma z nim
            wiele cech wspólnych. Wcale nie jestem pewny, czy tzw. "ideologia" jest
            najważniejszym składnikiem totalitaryzmu (choć nie neguję jej roli jako
            swoistej "przykrywki")

            To nie jest takie grozne, bo zawsze mozna wskazac winnych i
            > powiedziec, ze oni nas oszukuja.

            Kto i po co miałby to robić. Ci, co maja forsę i władzę na pewno nie; to
            podcinanie gałęzi, na której siedzą. Jeśli kupili media, to te ostatnie też nic
            nie uczynią, bo każdy musi z czegos żyć. A szary, zwykle robiony "w konia",
            człowiek? Ten nic nie zrobi, bo zwykle nie rozumie o co chodzi i nie kojarzy
            swej sytuacji z tym co robił wczoraj. On wie, że po prostu "ma być dobrze", i
            nie wpadnie nawet na pomysł by pytac o cenę. Kiedy przychodzi do płacenia i
            zdzirają z niego skóre wrzeszczy na tych, których mu włściwi kudzie podsuną i
            wytłomacza, że to on własnie jest przyczyną nieszczęść wszelakich. Tak to
            funkcjonuje. Pomyśl jakie mamy szanse dotrzeć do prawdy?

            Ten mechaznizm jest czytelny. Gorzej, jak
            > ludzie w wyniku jego dzialalnosci dojda do takiego poziomu, ze sami sie beda
            > cenzurowac i nie beda chcieli wiedziec nic innego od wlasnych pogladow. A to
            > widac w Polsce.

            Masz całkowitą rację. I trzeba to stwierdzenie powtarzać, bo choć dotyczy to
            niewielkiej grupy ludzi (rozumiem, że myślisz o tych, którzy mają szansę nie
            schodzić do tego poziomu "dyspozycyjności"), to jednak ta własnie cecha tak
            pięknie nam ostatnio rozkwitła. Ja pamiętam z lat siedemdziesiatych
            takiego "autocenzora", co to podczas pogrzebu własnego ojca, który był akurat
            wierzący (dziwak taki, no nie) i zazyczył sobie mieć pogrzeb koscielny, został
            przed wejsciem do koscioła i stał tam jak bałwan przez kilkadziesiat minut.
            Dziś jest (ten "autocenzor", nie jego ojciec) szanowanym i
            znaczacym ..............m i miewa sie bardzo dobrze. Do kościoła chodzi
            oczywiście co niedziele, datki daje wysokie i wszyscy wiedzą, ze jest po
            własciwej stronie. Niewielu niestety wie, że nie zależy to tego, która strona
            jest aktualnie właścia. Tak to działa, a najgorsze, ze on w to wierzy.

            Pozdrawiam, z Twego istnienia wnoszę, że nie jest jeszcze najgorzej.
            >
            • stefan41 Re: Czytałem kiedyś taki tekst 15.12.02, 18:48
              Dziekuje za mile slowa.

              Stefan
Pełna wersja