Zmieniać ludzi, nie prawo

12.05.06, 23:01
nie zgadzam sie z wypowiedzia przedmowcy.mimo tego ze wsrod obecnej ekipy
rzadzacej panuje przekonanie ze automatyczne zwiekszanie wymiaru kary cos
moze zmienic, a ja nie jestem zwolennikiem ich pogladow.Nie mozna jednak jak
pan Prezes pokiwac glowa i stwierdzic ze nie ma rady.Nie chodzi tu o
zaostrzanie przepisow karnych ale jednoczesnie skuteczne ich
egzekwowanie.osoba siadajaca pijana za kierownica nie powinna myslec o tym ze
jego ojciec, wujek, tez tak robil i nic mu nie bylo, tylko musi byc pewiem ze
jest bardzo wysokie prawdopodobienstwo ze zostanie zatrzymany i zabiora mu
prawo jazdy na kilka lat bez zawieszania kary.Wiadomo tez ze zmienienie
nawykow spolecznych jest procesem dlugotrwalym ale jesli poprzestanie sie na
mowieniu o problemie bez zadnych dzialan w tym zakresie, nic to nie
zmieni.jedna kampania przeciwko pijanym kierowcom nie wystarczy, trzeba
swiadomosc spoleczenstwa utrzymywac- prosze spojrzec na przyklad anglii, ten
temat jest u nich zawsze w telewizji, niezaleznie kto rzadzi.
    • Gość: kierowca Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: 82.139.11.* 13.05.06, 09:31
      obydwaj panowie macie racje, ze trzeba zmienic spoleczenstwo, ale moim zdaniem tez i tych ktorzy tego maja pilnowac, ja dzwonilem kiedys na policje ze ciezarowka zajezda droge wszystkim ktorzy chca ja wyprzedzic do tego stopnia ze zjezdza na lewy pas, policjantowi ewidentnie nie chialo sie nawet gadac ze mna ani nawet nie zapytal o numer tej ciezarowki i krótko mowiac mnie zbył, o wiele lepszy kontakt niz z policjantami i to nie pierwszy raz mialem ze strażą pożarna, jak zadzwonilem i powiedzialem ze jade samochodem i z daleka widze jak sie pali nasyp kolejowy, to najpierw strazak wypytal mnie o miejsce i wielkosc pozaru wyslalam jednostke, a na koniec serdecznie podziekowal i tak powinno byc.
    • Gość: alfa Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.06, 09:53
      ma racje sedzie ze autotytet Państwa stale maleje - psucie Państwa trwa od
      dawna, kazda ekipa dodaje swoje.Ale poza prestizem Państwa czyli czyms co
      pozwala panstwu łupic nas bez zadnych ograniczeń istnieja jeszcze zasady
      moralne, ktore sa ponad Państwem. W katolockim kraju jakim jest Polska to nie
      powinno byc przedmiotem dyskusji
      Słuszna jest tęz postawa zmian świadomosci jako procesu
      ale prosze pamietac ze w krajach które tak czesto przywołujemy - ta świadomosc
      nie powstała tylko dlatego ze stale dbano o prestiż Państwa - tam też przez
      wiele lat stosowano drakońskie kary za złodziejstwo ża rozbó
      jak dziadek Niemiec zapłacił 200 marek w latach 50-tych bo jechał 50 km na
      godzinę a nie 40, albo jak przekroczył linię ciagłą i spowodował wypadej to
      dziadkowi zabrali prawo jazdy - opowiedział to ojcu 0 jciec juz to wiedział - i
      jak jezdził z dzieckiem to jak był znak 40 km na godzine to żeby sie oaliło -
      żeby nawet za nim jakiś Polak trąbił i mrugał światłami poganiając też bedzie
      jeżdził 40 km na godzine - pamięc mandatu dziatka pracuje w pokoleniach!!!!!!
      oni z genów nie sa tacy uczciwi i sdyscyplinowani
      w Finlandii nie tak dawno za kradziez ucinano rekę!!!!!!
      dzisiaj możesz na dworcu zostawic torbę - i albo znajdziesz ja za dzień w tym
      samym miejscu/tak było dawniej - przed rozwojejm turystyki / albo w biurze
      rzeczy znalezionych - a na miejscu gdzie zostawiłeś bedzie czerwona kartką o tym
      cie informujaca!!!!!!!!!!!'/ sam sprawdziłem/ dzisiaj w terrorystycznym amoku
      oczywiscie nie zostawisz bo zaraz sasiad Fin ci zwróci uwage jak sie tylko
      oddalisz!!!!
      wszystkie metody sa dobre - nie mozna rozkłądać rąk i mówic że nic sie nie da zrobić
      czy ten Pan ma wnuki? dzieci które wychodza na spacer? i co czeka na coś?
      w Stanach - przxynajmniej niektórych dobrze sie sprawdziły obywatelskie patrole
      - ktore jeżdziły po swoim tertenie i natychmioast informowały o podejrzanych
      zachowaniech napranych głównie narkotykami czy pijanych kierowcach - kilka
      miesiecy aktywności takich nieoznakowanych "donosicieli" często na wiele lat
      powodowałuy wymiecienie z caego rejonu morderców
      jeżeli bedziemy dalej czekac - to jutro dowiemy sie o linczach - na ludziach
      pijanych korzy zabijaja nasze dziaci i bliskich
      co sie jeszcze musi wydarzyć?
      Prawo musi służyc dobru - jeżeli nie przystaje do potrzeb a zło sie panoszy to
      trzeba je zmieniać
      a poza zaostrzaniem - samo podkecanie nic rzeczywiście nie da - liczy sie przede
      wszstkich skutecznosc i szybkosc wymierzania kary - z tym juz moze byc gorzej bo
      co innego jest napisac nowy paragraf w kodeksie a co innego dać pienioądze,
      siły, środki policji i sądom -
      albo / albo \
      jak nie to ludzie sami zaczna wymierzac sprawiedliwość
      i wcale sie temu nie bede dziwił
    • Gość: Kierowca Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: 81.219.212.* 14.05.06, 09:42
      Przy okazji proponuję Panu Prezesowi Gajkowi zainteresować się ,jak
      przestrzegają prawa jego podwładni pracujący w Sądzie Rejonowym przy ulicy
      Warszawskiej w Kielcach. Codziennie tabuny państwa sędziów,
      adwokatów ,prokuratorów blokują swymi samochodsami przejazd uliczką łączącą ul.
      Warszawską z ulicą przy której ma siedzibę Transport Poczty. Ponadto
      jeżdżą, "pod prąd" mimo ustawionych w widocznym miejscu znaków dogowych
      określających kierunek jazdy na tej ulicy. Co się stanie gdyby w budynku Sądu
      wybuchl np. pożar? Jak przy zablokowanej samochodami pracowników Sądu dojedzie
      Straż Pożarna?
      • Gość: agnostyk1 Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: 82.139.30.* 14.05.06, 11:59
        Widzisz szanowny Kierowco przepisy dotyczą tylko "maluczkich". Reprezentantów
        prawa, no i "sprawiedliwości", już nie.
        Podajesz przykład pożaru i niemozności dojazdu służb ratunkowych pod sądem.
        A wyobraź sobie Łysą Górę podczas mszy oblężoną setkami samochodów ( a miejsc
        parkingowych jest z górą 30), jedyną "zawaloną" samochodami drogę dojazdową i
        np atak terorystyczny, o zwykłym pożarze nie wspominając. No choćby nagłe
        zachorowanie kogoś i konieczność udzielenia mu specjalistycznej pomocy.
        Obleci mogą co prawda służyć źiółkami ale to dotyczy jedynie wierzących w ich
        cudowną moc.
        A ten, który to widział (dyr ŚPN) już jest na "zielonej trawce" - bo to widział
        i Oblatom o tym wyraźnie mówił. I nie tylko to mówił.
        Ciekawe jaki nowy dyr ŚPN ma wzrok? Bo o przepisy prawa nie ma co się upominać -
        nie dotyczą obecnych "sił przewodnich" kraju nad Wisłą.
    • Gość: AlekxS Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: *.devs.futuro.pl 16.05.06, 22:24
      Zgadzam się z Panem Sędzią, ale chciałbym też zwrócić uwagę na NIEUCHRONNOŚĆ
      KARY oraz "równość wobec prawa". W naszych polskich realiach stosowanie kary
      zależy od zawartości portfela, a czy tak powinno być?
      Słyszymy po każdym weekendzie statystyki złapanych kierowców "na podwójnym
      gazie". Chciałbym zapytać się, co się z nimi dalej dzieje? Czy są oni surowo
      karani? Jak wyglądają statystyki sądowe ukaranych? Ja śmiem przypuszczać, że
      wyglądają nędznie! Ja śmiem przypuszczać, słuchając statystyk policyjnych, że
      nasze polskie ulice powinny być w znacznym stopniu wyludnione! A jeżeli są
      łapani ci sami ludzie, to chyba istnieje pojęcie "recydywa"?

      A w sprawie podwyższania kar? Może przez chwilę odstraszy, ale tylko chwilę.
      Będą wpadać same pojedyncze, nie potrafiące się bronić, lub ślepo wierzące w
      "sprawiedliwość" sądów płotki. A "recydywiści" będą nadal dawali "dobry
      przykład" naginania prawa.

      AlekxS

      P.S. Jestem ciekaw, kiedy dojdziemy do kary śmierci za alkohol?

      • Gość: alfa Re: Zmieniać ludzi, nie prawo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.05.06, 22:29
        nie za alkohol a za zabicie drugiego człowieka poprzez np najechanie go na
        przystanku samochodem-
        oddech niektorych po alkoholu tez może zabic
        fakt wypicia alkoholu przed zabiciem nie jest czynnikiem łagodzącym
        poza tym alkohol i tak zabija pijacego tylko wolniej
Pełna wersja