szkoła dla pierwszaka - może Sz.Katolicka

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 17:27
Proszę o pomoc w wyborze szkoły dla pierwszaka. Mieszkamy poza Kielcami,
pracuję do 16 , więc dziecko musi być na świetlicy. Dobrze byłoby żeby ten
czas wykorzystało i się nie nudziło. Myślę o Szkole Katolickiej - jakie macie
opinie na jej temat.
    • Gość: kielczok Re: szkoła dla pierwszaka - może Sz.Katolicka IP: 81.6.130.* 31.05.06, 17:58
      DOSKONAŁE - w takich szkołacz CZARNI potrafią WYPRAĆ MÓZG twojego dziecka.
      Choć trzeba przyznać, że czynią to również SKUTECZNIE w normalnych szkołach.
      • Gość: Wybór szkoły Re: szkoła dla pierwszaka - może Sz.Katolicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 18:29
        Wybiezr szkołę gdzie kielczok jest dyrektorem , bo tę posadkę zawatwił mu tatuś
        patriota czlonek PZPR i sympatyk SB.
        • Gość: kielczok Re: szkoła dla pierwszaka - może Sz.Katolicka IP: 81.6.130.* 31.05.06, 19:06
          Obecnie nieomal wszystkie szkoły /państwowe oczywiście/ mają za dyrektorów
          perawie wyłącznie osoby posiadające stosowny CERTYFIKAT wystawiony przez
          CZARNYCH proboszczów - a niedługo zastępcami dyrektorów mają być "z urzędu"
          KATECHECI i KATECHETKI, absolwenci i absolwentki Lubelskiego KULu którzy
          pisali na tej "uczelni" niezwykle cenne dla polskiej nauki prace magister-
          skie np. na temat: "jak można zmieścić 100 tysięcy diabłów na czubku męskie-
          go członka - bez zastosowania zakazanych przez kościół prezerwatyw"?
    • Gość: bejb Re: szkoła dla pierwszaka - może Sz.Katolicka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 23:32
      Moja córka tam chodziła- na poziomie klas początkowych było ok, super panie,
      miło, ciepło, bez problemów z jakimkolwiek indoktrynowaniem, a do komunii
      dziecko przystąpiło bez wcześniejszych "jazd" w postaci cotygodniowych zebrań
      dla rodziców w kościele. W klasie czwartej za "wychowanie" mojego dziecka
      wzięly sie dwie panie - polonistka i matematyczka. Pierwsza z problemami
      psychicznymi- np. normą było wyzywanie dzieci od bachorów i nieuków, i
      komentarze w stylu- "jak matkę stac na czesne to niech ci zafunduje taxi żeby
      cie dowiozło do szkoły to się nie bedziesz spóźniać" (dzieci spóźniły się bo
      drogowców zaskoczyła zima)
      matematyczka Dorota M nie była rozhisteryzowana, ale za to uwielbiała dzieci
      dręczyc psychicznie. Jej jedyna metoda wychowawcza to była kara. Z pedagogiki
      na studiach chyba za dobra nie była. Finał był taki, że zabrałam z hukiem
      dziecko w ciągu roku do "normalnej" szkoły i o dziwo oceny poprawiła z 3 na 5.
      Zdała potem egzamin w klasie szóstej najlepiej w klasie więc poziom nowej
      szkoły nie był niski, jak sądzę. Sesje u psychologa trwały kilka miesięcy,
      zanim moje dziecko przestało miec nerwicę szkolną. Z tego co wiem p. M pracuje
      teraz w VI liceum , ale nie wiem czy ma jeszcze godziny w "katoliku"
      Moja rada- daj dzieciaka do zwyczajnej szkoły. Tam też są świetlice czynne do
      16. A kilka minut po 16 może je przypilnować woźna...
      Ja wysłałam drugie dziecko do szkoły na osiedlu i nie żałuję. I kontakt z
      rówieśnikami jest lepszy i nerwic nie stwierdzam. Pozdrawiam
Pełna wersja