Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego miasta?!

IP: *.tarnobrzeg.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.03, 23:45
Dlaczego Kielczanie nie znają historii swego miasta?
Mieszkam od 16 miesięcy w Kielcach. Razi mnie poziom jego mieszkańców.
Ludzie! Dlaczego nie znacie historii swego Regionu! Dopiero 20sta napotkana
osoba powiedziała mi kilka słów o Kielcach.
Jaki poziom Kielczan, takie dla nich dotacje z Ministerstwa Kultury.
No i ci starsi ludzie... chamstwo i głupota.
Szkoda gadać...
    • Gość: łysy Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.03, 00:13
      Gość portalu: skubi napisał(a):

      > Dlaczego Kielczanie nie znają historii swego miasta?
      > Mieszkam od 16 miesięcy w Kielcach. Razi mnie poziom jego mieszkańców.
      > Ludzie! Dlaczego nie znacie historii swego Regionu! Dopiero 20sta napotkana
      > osoba powiedziała mi kilka słów o Kielcach.
      > Jaki poziom Kielczan, takie dla nich dotacje z Ministerstwa Kultury.
      > No i ci starsi ludzie... chamstwo i głupota.
      > Szkoda gadać...

      Coś tu ktoś o chamstwie pisze? Na drzewo z tą tarnobrzeską kulturą się tylko
      nadajesz.
      • Gość: Anakonda Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia IP: 212.244.76.* 12.02.03, 08:10
        > Coś tu ktoś o chamstwie pisze? Na drzewo z tą tarnobrzeską kulturą się tylko
        > nadajesz.
        bujaj sie ty łysy frajerze
        • Gość: łysy Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.03, 09:59
          Gość portalu: Anakonda napisał(a):

          > > Coś tu ktoś o chamstwie pisze? Na drzewo z tą tarnobrzeską kulturą się tyl
          > ko
          > > nadajesz.
          > bujaj sie ty łysy frajerze
          Ty też zalatujesz tą wschodnią kulturą.
          • Gość: Anakonda Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia IP: 212.244.76.* 12.02.03, 16:05
            > Ty też zalatujesz tą wschodnią kulturą.
            Przykro mi nie trafiłeś. Tam skąd pochodzę psy dupami szczekają
    • Gość: Gość Portalu Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia IP: *.radom.net 12.02.03, 00:53
      Proponuję lekturę książki Kąkolewskiego "Umarły cmentarz". Pozdrawiam.
    • maam Re: Dlaczego Kielczanie nie znają hist. swego mia 12.02.03, 10:50
      Gdybyś zrobił rzetelne badanie w całej Polsce, to prawdopodobnie by sie
      okazało, że w każdym mieście znajdziesz średnio 5% takich osób, które znają
      historię swojego miasta, a może 10% takich, które się "orientują". Ludzie
      głównie zajmują się sprawami przyziemnymi i tak bedzie, dopóki nie trzeba
      będzie się martwić o pracę, mieszkanie, jedzenie, zapewnienie dzieciom
      godziwych warunków rozwoju, ( jeszcze mógłbym dodać: zapłacenie ZUS'u,
      podatków, winiety, łapówy dla lekarza itp...) czyli podstawowych rzeczy, które
      są potrzebne do tego, żeby mieć trochę więcej czasu na tzw. "kulturę". Poza tym
      W tych europejskich krajach, gdzie nie trzeba było się stale wyprowadzać z
      miasta z powodów ekonomicznych, wojennych i innych więcej niż u nas ludzi zna
      historię swojego miasta i bardziej niż u nas są przywiazani do spraw
      regionalnych. Nasz stosunek do spraw regionalnych - patrz głosy na temat
      likwidacji woj. świetokrzyskiego, czy niechęci do OTV/Kielce - tworzy głównie
      głos ludzi sfrustrowanych rzeczywistoscią i jakością życia, czemy się nie mozna
      dziwić.

      pozdrawiam i zachecam do dyskusji bez denerwowania się jeden na drugiego -
      każdy ma prawo się mylić i się myli, a inni mają prawo pomyłki uwidaczniać

      MaAM
      • robust Re: Nie tylko dlatego, maam. 12.02.03, 12:19
        Swego czasu odkryłem, że o Kielcach więcej wiedzą ludzie, którzy z różnych
        powodów zapuścili tu korzenie. Nie wiem, czy ma to związek ze sprawą, ale
        ludzie ci nie kończyli edukacji na szkołach średnich... Stad i może więcej w
        nich jest ciekawości otaczającego świata. Oczywiście, trudniej wymagać
        znajomości historii miasta, regionu, od ludzi, którzy zakotwiczyli się w
        Kielcach przypadkowo, desperacko próbując znaleźć jakieś zajęcie, które
        umożliwiłoby im jakąś tam egzystencję. Nie można zapominać, że Kielce to w 80%
        (tak sądzę) napływ z miasteczek i wsi (dowodem osiedla, jak Barwinek, Bocianek
        itp.) o niskim ogólnie poziomie wykształcenia. Swego czasu takie "fabryki" jak
        Iskra, KZWM, Chemar chłonęły siłę roboczą niczym suche gąbki wodę. Ludzie tacy
        zakładali, co jest normalne, rodziny. Myślisz, że swym dzieciom przekazywali
        jakąś wiedzę o Kielcach? Raczej nie. U mnie tak się składa, że jestem
        Kielczaninem od pokoleń. Historia miasta była i jest częścia mego życia. Żeby
        już skończyć - znajomość historii Kielc i wszelkich problemów tego miasta i
        regionu zależy, według mnie od wykształcenia i sposobu wychowywania w
        rodzinach, co nie znaczy, że od tej reguły nie ma wyjątków (potwierdzających
        ją). Pozdrawiam i przyznaję, że można znaleźć o wiele więcej czynników
        sprawiających zainteresowanie się mieszkańców poszerzaniem wiedzy o miejscu,
        które wybrali jako swe, bądź po prostu w nim urodzili się.
        • r_z Re: Nie tylko dlatego, maam. 13.02.03, 09:19
          Zgadzam się z przedmówcą. W Kielcach, choć to się ostatnio szybko zmienia, jest
          ciągle mniejszy niż w większości miast odsetek takich mieszkańców, których
          nazwałbym świadomymi swej "kieleckości" - takich, którzy są dumni ze swojego
          miasta, utożsamiają sie z nim i potrafią sie po prostu nim pochwalić. W zeszłym
          roku dziennikarz Słowa Ludu zrobił eksperyment wcielając się w rolę turysty i
          zaczepiając przypadkowych przechodniów pytaniem, co ciekawego można w Kielcach
          zobaczyć. Większość z nich wtedy przyśpieszała kroku, inni mówili o sklepach na
          Sienkiewicza, McDonaldzie albo, że tu nic nie ma bo to dziura ;-D
          Skąd się to bierze? Jak się czyta np. przewodniki po regionie sprzed 80-100 lat
          (czy w ogóle teksty z XIX i pocz. XX w.) to widać, że niewielkie Kielce były
          onegdaj stolicą regionu dość dzikiego i mało wykształconego (i przez to
          mało "samoświadomego"). Z kolei mający miejsce w latach 30-tych piękny rozwój
          świętokrzyskiego regionalizmu (animowany w Kielcach i Sandomierzu) został
          zahamowany przez wojnę. No i za PRL-u tak się jakoś stało, że u okolicznego
          niewykształconego ludu bardziej niż lokalny patriotyzm rozwinęły się kompleksy.
          No i te kompleksy połączone z brakiem mieszczańskiej świadomości w latach 70-
          tych i 80-tych zalały Kielce, gdzie rdzennie kieleckich rodzin jest teraz
          mniejszość.
          Przewodnik-album po Polsce "Wiedzy i Życia" (który można obejrzeć w Empiku;-) )
          pisząc o kieleckim pałacu biskupim stwierdza, że jest on perłą miasta
          zeszpeconego po ostatniej wojnie morzem bloków. Kultura blokowa i estetyka PRL-
          u nie wpływały zbytnio na rozwój "mieszczańskiej świadomości" u sporej części
          ogromnej ilości nowych kielczan. Ciągłość historii miasta była w potocznej
          świadomości ucięta, a to co stare przedstawiane jako bez wartości (cytuję
          z "Przemian" z 1987 r.: "jak to jest - naokoło nowoczesne osiedla, a w środku
          ciągle kupa śmiecia" - były radykalne plany "unowocześnienia centrum" i
          pozbycia się tej "kupy śmiecia" - muszę jeszcze zalegle wypowiedzieć się o
          Gmachu Leonarda w wątku o zespole powięziennym ;-) ).
          Ale całe szczęście widzę wielkie zmiany w świadomości na korzyść. Punktem
          przełomowym była niewątpliwie obrona województwa - bardzo wzrosło od tego
          momentu zainteresowanie swoim miastem u "nowych" kielczan. Mnie udaje się
          nim "zarażać" coraz to nowe osoby i widze ogromne otwarcie na te sprawy
          (szczególnie u drugiego pokolenia):-)))
          pozdrawiam rz
Pełna wersja