Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 07:45
Dlaczego kursanci nie zdają? Proste - kasa. pan egzaminator (pani) potrafi
oblać za byle co np. za krótki stop przed skrętem na zielonej strzałce po
czym wracając tą samą drogą egzaminator wogóle się nie zatrzymał. ŚMIECH. Kto
ich przyjmował do pracy? W większości są to ludzie (egzaminatorzy) o niskiej
ocenie własnej osoby i faktycznie przydałby się psycholog. Powodzenia
wszystkim zdającym
    • Gość: wina Kaczyzmu Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 08:43
      to wina zmiany ustroju w tym kraju , dawniej żaden egzaminator nie wygłupiał
      się psychicznie dołując młodych ludzi - teraz jest wolna amerykanka im więcej
      podłości tym lepiej ? ? ?
      • Gość: wyrzuć zboczeńca Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 08:48
        Panie Dawid - wyrzuć Pan tego zboczeńca egzaminatora S......
        on szkodzi Panu a nie pomaga ps sam nie umie jeżdzić co widać ( nagrane ) ! !
        • Gość: wwwwwww Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: 195.205.243.* 11.10.06, 09:23
          Można to gdzieś zobaczyć?
        • Gość: kierownica Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 18:10
          hej a który to ten egzaminator???? bo zdawalam pare razy i nie moge skojarzyc
    • Gość: PIS FOREVER Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: 217.96.127.* 11.10.06, 09:15
      A wszystkiemu winni panowie Tusk i Rokita ....;)

      NIECH ŻYJE JEGO EMINENCJA JAROSŁAW PIERWSZY NAJWYŻSZY!!!!!
    • Gość: X Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 10:48
      Nie, nie chodzi o kase. tez kidys myslalam ze wlasnie dlatego oblewaja, ale
      dowiedzialam sie ze tak naprawde zadnych pieniedzy z egzaminow dla siebie nie
      maja. niedlugo bede podchodzic 4 raz do egzaminu. powody oblania poprzednich sa
      rowniez smieszne [moj instruktor byl oburzony, gdy opowiedzialam mu za co nie
      zdalam]. Raz trafilam na tak niegrzecznego wrecz chamskiego egzaminatora z o
      malo sie nie rozplakalam -tak sie traktuje swoich klientow?!?! czy to ze jestem
      mloda pozwala jakiemus staremu, zakompleksionemu czlowiekowi wyzywac sie na
      mnie????
      • Gość: aga Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.rakow.pl 11.10.06, 12:19
        czyli ze jednak chodzi o kase... jakbys dala wypchana koperte to bys juz miala
        zdany ten egzamin.
    • prt04 Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców 11.10.06, 11:58
      sama zdawałam 5 razy więc wiem co to znaczy.Psycholog pewnie by się przydał bo
      to jak się zachowują egzaminatorzy i pracownicy word-u wola o pomstę do nieba.
      Chyba nie ma drugiej takiej instytucji w tym kraju. sami właściciele szkoł jazdy
      doskonale wiedzą-tennie lubi kobiet, ten łapie na samodzielbnym sprawdzeniu
      światła stopu itp.Ludzie to ject paranoja i dowcip nie polega na tym
      żebypuszczać niedouczonych kierowców, ale na tym aby nie puszczać
      niebezpiecznych kierowców. Cóż jak się ktoś urodził kobietą to za kierownicą u
      egzaminatora X- nie ma szans. sama miałam kłopot z jazdą p łuku z głową obróconą
      do tyłu zwłaszcza, że uczono mnie czegoś zupełnie innego-jest to bazdura-każdy
      sposób jest dobry byle skuteczny. Ostatnio byłam świadkiem "ulania "na
      skrzyżowaniu kursankti, ktorej chciał dobrze zrobić inny kierowca i przepuszczał
      dziewczynę na trudnym skręcie w lewo- za wykorzystanie grzeczności i zrozumienia
      innego kierowcy, który widząc samochód jazdy egzaminacyjnej zatrzymał się i dał
      sygnał światłami, że ją puszcza i to były ostatnie minuty za kierownicą tej
      osoby, a uprzejmy kierowca osłupiał. widocznie według instruktora wszyscy muszą
      być chamami. Niech ktoś się weźmie wreszcie za tę instytucę tak dalej nie może
      być, aby za twoje ciężko zarobione pieniądze traktowano cię jak bydło!Panienki z
      okienka przyjmujące pieniądze za egzaminy-wszystkie do zwolnienia-w rzadnej
      instytucji nie doświadczy się takiego traktowani, takiego chamstwa,
      niekompetencji i traktowanie ludzi z gory. Typowe zachowanie panów przed
      egzaminemm praktycznym pytanie kto z państwa zdaje 1-raz?-podnosi rękę kilka
      osób-Ale nie ostatni-śmiech pana egzaminatora i tak to wygląda. To istne
      perpetum mobile-pieniążki same przychodzą , nie trzeba się narobić średnio
      egzamin trwa 5 minut i kolejne 120 zlotych zarobiła instytucja, ktora nie musi
      zabiegać o klienta, wykonywać planów, martwić się o przetrwanie- wszystko w
      majestacie prawa
      • Gość: ala Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: 82.139.11.* 11.10.06, 18:55
        Ja zdawałam jeden raz i zdałam. Było to kilkanaście lat temu, ale wcale nie
        było łatwiej: do wykonania były wszystkie manewry i większość podchodzących do
        egzaminu nie opuszczała nawet placu manewrowego - z kilkunastoosobowej grupy,
        na miasto wyjechało 5, albo 6 osób, a ostatecznie zdały tylko 3. Rekordzista
        podchodził do egzaminu po raz 23.
        Byłam na kursie w szkole, która ma niezbyt dobrą opinię w naszym mieście,
        instruktor faktycznie do bani. To, że zdałam zaskoczyło wszystkich, a
        najbardziej mnie samą. Zanim wsiadłam do własnego samochodu dokupiłam dodatkowe
        jazdy u instruktora w innej szkole. Pan bardzo dobrze wytłumaczył mi wszelkie
        wątpliwości i nauczył jak jeździć "z głową" choć teoretycznie to powinnam umieć
        wszystko, mając "prawko" w kieszeni. Wg mnie pan egzaminator przepuścił mnie
        wtedy, oczywiście ku mojej wielkiej radości, choć powinien oblać. (no ale ten
        akurat chyba lubił dziewczyny, zwłaszcza w miniówkach, bo obie z koleżanką
        zdałyśmy)
        Z perspektywy, mogę powiedzieć, że jednak potrzeba trochę czasu zanim ktoś
        stanie się faktycznie "pełnoprawnym użytkownikiem drogi" i niestety sam
        dokument nie zawsze wystarcza. Pierwsze tygodnie, jako kierowca były dla mnie
        bardzo stresujące - zdarzało się, że samochód gasł mi kilkakrotnie na
        skrzyżowaniu, albo zapominałam o światłach (w nocy), o rozwijanej prędkości
        szkoda gadać itp. Dobrze, że trafiłam na wyrozumiałych kierowców na drodze.
    • Gość: kielczanin Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 21:35
      no przecież o ch****y te lusterka sa po to, żeby z nich korzystać, wiec jeśli
      ktoś dobrze zaparuje samochód na ulicy, to nieważne, czy parkował patrząc przez
      prawe ramie, czy w lusterka, czy też np wspomagał sie wskazówkami żony, która
      stała za autem i podpowiadała, jak jechać... Uważam, że to jest cCHORE!!!!!!!!!
      • Gość: dl Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 22:22
        Zdawałem w te wakacje poraz pierwszy i zdałem za pierwszym razem.Nie wiem moze
        ja jestem cudowne dziecko kierownicy:)Pamietam jednak ze stalem dlugo na placu
        czekajac az podjedzie auto z moim numerem.wiekszosc ktorzy ze mna tam byli
        zdawalo po 3-5 raz..wjechalo autko z numerem XX i padlo stwierdzenie ze ten
        koles oblewa wszystkich:)...no i faktycznie w ciagu godziny pan zdarzyl oblac 5
        osob!!! skonczyl swoja grupe i zabieral osoby z innymi numerami..czyli cos w
        tym jest.Jakos nie chce mi sie wierzyc ze cala 5 nie umiala jezdzic..jednym
        slowem duzo zalezy od egzaminatora..albo jest burakiem i w ten sposob sie msci
        bo w zyciu mu nie wyszlo..ale jest spoko i wie ze mlodemu kierowcy mozna pewne
        bledy wybaczyc..przeciez to jego pierwsze "kroki" na drodze..ale ze niby jakis
        spisek ze wszyscy egzamiantorzy oblewaja dla zasady to nie wieze..
        • Gość: dl Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 22:23
          mialo byc :"albo jest spoko" :)
      • Gość: patol` Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 23:00
        Ja zdawalem w wakcje i zdalem za pierwszym razem.Sam sie dziwilem ze
        zdalem,dobrze jezdze ale bylem pesymistycznie nastawiony do egzaminu podczas
        jazdy widac bylo po egzaminatorze ze chcial sie do czegos doczepic ale nie mial
        zabardzo do czego,p powrocie do WORDu do konca trzymal mnie w niepewnosci
        chociaz na miescie popelnilem male bledy i nawet sie darl na mnie ale widacznie
        byly malo wazne z 5 eLek egzaminacyjnych ktore wyjechaly razem zemno na miasto
        do WORDu wrocilem tylko ja...
    • Gość: mm Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 23:19
      skoro zdaje 28% kursantow to znaczy ze da sie zdac i nie robcie z tego paniki.
      ja zdalam za 1 razem i znam ludzi ktorzy rowniez tak zakonczyli swoja przygode z
      egzaminem, ale znam tez i takich co poraz enty podchodza do egzaminu. wniosek
      jest prosty... egzaminatorzy moze i sa "upierdliwi" ale jak sie umie jezdzic to
      sie i tak zda, bo chyba jak ktos przystepuje do egz np 4 raz to musi juz byc z
      nim cos nie tak. czyz nie?
      • Gość: ja Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.10.06, 23:23
        z jazda po luku chodzi o to ze nalezy jechac patrzac w tylnia szybe na wypadek
        gdyby ktos nagle wyskoczyl czy znalazl sie za samochodem (w lusterkach tego nie
        zobaczycie). wydaje mi sie ze przez to ze jest wiele takich wypadkow, np. u nas
        na ul mielczarskiego dosyc glosny
        • Gość: xpower Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.06, 23:39
          zdawałem egzamin kilka lat temu i egzaminator był takim burakiem jakich nigdzie
          nie znajdzie się a jego rozwój zakończył się na kilku stronach elementarza;
          zdałem chyba dlatego, że koleś miał na jeździe opłaconego klienta (który jeździł
          jak furą po polu) i głupio mu było mnie oblać;
          ostatnio byłem we WORDzie i prawda, obsługa jest buraczana - totalny beton (tu
          im człowiek płaci a oni leją na niego na maxa);
          a jesli idzie o lusterka przy cofaniu i psychologa to nie wolno patrzeć w
          lusterka ponieważ egzaminatorzy nigdy tego nie czynią, bo jakby niektórzy w nie
          spojrzeli i zobaczyli swoje fizjonomie to chyba by sobie samobója zapodali :)
          • Gość: ewa Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.06, 08:47
            Mając prawo jazdy kategori B można prowadzić samochody do 3,5t. Właśnie zdałeś
            egzamin, otrzymałeś prawo jazdy i prowadziś samochód dostawczy. Spróbuj wycofać
            nie używając lusterek, mając nawyk patrzenia przez ramię bo tak nuczyli Cię do
            egzaminu.
            • Gość: xxx Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.134.219.81.static.kielce.msk.pl 15.10.06, 19:31
              no cóż bdzie buuum
              • Gość: instruktor Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 15:18
                Witam jestem instruktorem. Patreć w lusterka można jadąc łukiem do tyłu i przez
                tylną szybę(DZ.U. Nr 217).Tylko należy umieć egzekwować te przepisy. We
                Wrocławskim WORD był ten sam problem, panowie egzaminatorzy oblewali gdy
                kursant popatrzył w lusterko. Na spotkaniu z dyrekcją Word wyjaśniliśmy sobie
                co mówi na ten temat ustawa i w tej chwili nie mamy takiego problemu. Co do
                oblewania to problem jest taki sam w całej Polsce. Jeśli nie zmienimy ustawy,
                która mówi ,że WORD-y są samofonansujące się do będą nadal lali na egzaminach -
                bo to są dla WORD PIENIĄŻKI I TO OGROMNE!!!cHORY KRAJ I DZIWNE PRZEPISY! JAK
                FIRMA PUBLICZNA MOŻE BYĆ SAMOFINANSUJĄCA SIĘ !!
                • Gość: aska Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.06, 22:21
                  Rzeczy sama nie leży w przepisach, tylko zależy od osobowościowych uwarunkowań
                  egzaminatorów. Jak ich dyrektor jest zakomuszałym schizofrenicznym frustratem
                  to i jego pracownicy nie mogą odbiegać od osobowego wzorca swego feudała.Nie
                  psycholog potrzebny ale miotła. Zmienić osoby i ich wzorce .To co widziałam to
                  urągający jeden skandal.Nie jesteśmy bydłem by tak traktować ludzi.Trzeba mieć
                  naprawdę szyderczy tupet by kpiąco przywoływać psychologa by maskować swoje
                  błędy i frustracje .Trzeba ponieś dawi.lka .Nie może być dłużej atmosfery w
                  ośrodku jak w jakimś łagrze.A zdający to najgorszy intruz.Nie za to płacimy by
                  nami pomiatano bez szacunku.Chyba wystarczy.Zmian potrzeba i pasterza nie
                  pastucha.
                  • Gość: pleban Re: Nieoczekiwane kłopoty przyszłych kierowców IP: *.2.pl 19.10.06, 21:13
                    Chcesz być dyrektorką WORD-u, chcesz zmian, zmień, rewolucjonistko, droga wolna.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja