Powstał oddział dla porzuconych dzieci

IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 08:10
Rzecz dotyczy sprawy delikatnej i kontrowersyjnej. Dobrze, że
powstanie taki oddział. Uzasadnienie oraz przedstawiona
filozofia funkcjonowania budzi jednak wątpliwości.
Wczoraj dowiedzieliśmy się, że szpital wydał folder. Niezłe
posunięcie marketingowe. W tym kontekście opisana inicjatywa
staje się dwuznaczna. Oto jawi się nam obraz „hurtowni dzieci”.
Zostaje w to zaangażowany MOPR (Miejski Ośrodek Pomocy
Rodzinie?). Z wypowiedzi Pana Wójcickiego wynika, że kobiety
decydujące się na oddanie dziecka to osoby i rodziny w trudnej
sytuacji życiowej (finansowej, socjalnej?) , którym trzeba
pomóc. Można przypuszczać, że w mniejszym stopniu problem
dotyczy przypadków patologicznych (alkoholizm, narkomania itp.).
Pracownicy: pracownik socjalny, psycholog, PRAWNIK, będą
zajmować się matką już przed porodem. Prawnik będzie nawet w
szpitalu. Pewnie bardzo to ucieszy kobietę po porodzie.
Wystarczy zadeklarować, że się odda dziecko. Podpisać umowę
przedwstępną??
A matka w trudnej sytuacji, która nie chce oddać dziecka nie
będzie otoczona takim sztabem ludzi? Nie chce „sprzedać”, więc
nie otrzyma pomocy? Psychologa, prawnika, pracownika socjalnego,
MOPR??
Na ścianach sali, w której będzie się to odbywać zostaną
namalowane bajkowe postacie. To rozumiem dla dziecka,
które „urodziło się dla innych rodziców”.
A to wszystko dzięki temu, że „w Wyższej Szkole Handlowej, jedna
z jego magistrantek (Pana Wójcickiego) Bernadetta Strąk,
napisała pracę...”.
Problem jest poważny. Ale wg mnie, Pan Wójcicki i Pani
Pazera ... .
O k...a mać!
    • Gość: BBB Doktor Pazera? IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 12:21
      Doktor Pazera mówi:
      "Coraz częściej zdarza się, że jedni nie mogą mieć dzieci, a
      inni nie chcą. Jednym i drugim trzeba jak najszybciej i
      najlepiej pomóc. I to jest właśnie nasz cel".

      Cóż można powiedzieć Pani Doktor, której celem jest
      pośredniczenie w wymianie dzieci?
      • Gość: BBB Planowanie rodziny IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 12:40
        Metoda planowania rodziny wg Pani Doktor Pazery polega na tym, aby kobieta
        urodziła a potem oddała.
        Ciekawe jakie przemyślenia doprowadziły Panią doktor do takich konkluzji?
        Własne doświadczenia?
        Są chyba badania, które mówią, ile rodzi się dzieci (przynajmniej na
        początku) „niechcianych”. Myślę, że jest to kilkadziesiąt procent. Czy w każdym
        takim przypadku (jeszcze przed urodzeniem - a to ważne) kobieta będzie miała do
        pomocy zespół (pracownik socjalny, psycholog, prawnik), który pomoże pozbyć się
        jej „balastu”?
      • Gość: BBB Biznes IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 10.04.03, 12:52
        Tym, którzy nie mogą, a chcą mieć dzieci Pani Doktor pomoże i da upragnionego
        potomka.
        Żeby było wiadomo, że dziecko nie jest obciążone dziedzicznie zespół (pracownik
        socjalny, psycholog, prawnik) może przeprowadzić wywiad środowiskowy. Natomiast
        Pani Doktor może przeprowadzić badania genetyczne. Jeżeli wszystko będzie w
        porządku, zespół może utwierdzić matkę w decyzji oddania dziecka.
        Natomiast „odbiorcy” za przeprowadzone badania i pomyślną finalizację
        transakcji powinni chyba zapłacić?
    • Gość: MM Re: Powstał oddział dla porzuconych dzieci IP: *.pl / 192.168.0.* 10.04.03, 14:54
      Nie jest prawdą,że tylko oddział preadopcyjny dyr.Wójcickiego w
      Szpitalu Miejskim"naprawdę dobrze"zajmie się matkami ,które
      zamierzają zostawić dzieci do adopcji i ich dziećmi.Jak wynika z
      artykułu ,w Kielcach,co roku,matki porzucaja ok.35 noworodków i
      rodzą się one w różnych kieleckich szpitalach.W każdym szpitalu
      matka ma prawo zostawić dziecko ,którego nie chce czy nie moze
      wychowawywać.Nikt matce z tego powodu nie robi żadnych wymówek-
      matka wychodzi do domu,gdy jej stan zdrowia na to pozwala,a
      dziecko- też w odpowiednim czasie -zostaje przekazane do
      pogotowia opiekuńczego.Pogotowie opiekuńcze-bo może nie wszyscy
      o tym wiedzą-jest to normalna rodzina,gdzie dziecko oczekuje na
      rodzinę adopcyjną w warunkach"domowych".Matka ,po wyjściu ze
      szpitala ma czas na przemyślenie decyzji o zrzeczeniu się praw
      rodzicielskich i jeśli się zdecyduje,to po 6 tygodniach składa
      odpowiedni wniosek w Sądzie Rodzinnym.I dlatego myślę,że na
      kobietę rodząca w szpitalu z Ośrodkiem Preadopcyjnym jest
      wywierana psychiczna presja na zostawienie dziecka-bo
      prawnik,który wszystko załatwi,bo psycholog,pracownik
      socjalny...Matka rodząca w szpitalu bez ośrodka adopcyjnego
      wychodzi do domu i podejmuje SAMA decyzję.A nieraz się
      zdarza,że nie zrzeka się praw rodzicielskch i decyduje się na
      wychowanie dziecka.Poza tym oddział preadopcyjny,to po prostu
      instytucja-taka sama jak do Dom Dziecka(może jeszcze gorsza bo
      znajduje się w szpitalu,gdzie są chorzy.A może Szpital Miejski
      ma wolne sale,mimo ,że w Kielcach brakuje łóżek np.internis-
      tycznych?).Natomiast w pogotowiu opiekuńczym dziecko przebywa w
      warunkach domowych.Dlatego myślę,że tworzenie takiego oddziału
      jest niepotrzebnym wydawaniem pieniędzy.Wazniejsze jest
      tworzenie szybkiej"ścieżki adopcyjnej",żeby dziecko,którego
      matka/rodzice zrzekli się praw rodzicielskich,nie czekało na
      adopcję.I jeszcze jedno-zdanie"Często boją się(...)i dlatego
      rodzą gdzies w samotności,bez opieki"-jest demagogią- stosunek
      do adopcji w społeczeństwie się zmienił,wiadomo,że są dzieci
      adoptowane,"które urodziły się innym rodzicom" i fakt ten jest
      przez społeczeństwo coraz bardziej akceptowany-co nie wyklucza
      faktów porzucania noworodków na śmietniku,czy podrzucania "na
      progu".W Kielcach naprawdę dobrze działają instytucje zajmujace
      się adopcją i tworzenie takich ośrodków preadopcyjnych jest
      niepotrzebne,a może nawet podejrzane?
      • Gość: Normalek Re: Powstał oddział dla porzuconych dzieci IP: *.visp.energis.pl 10.04.03, 18:54
        Ja sie nie dziwię temu, że Wójcicki otwiera taki oddział.
        Wystarczy poczytać wcześniejsze gazety, w których były wzmianki o pomysłach na
        likwidację któregoś z naszych żłobków.
        Pomysły te urodziły sie w głowach "superduetu: Sygut - Sławiński".
        Duet, jak to duet, wiadomo - prawicowy; Wójcicki - też. Wszyscy byli członkami
        Stowarzyszenia Samorząd 2002. Obecnie są na wysokich, dobrze płatnych stołkach
        i należą do najbardziej zaufanych ludzi Lubawskiego.
        To wszystko działa na zasadzie: Sygut i Sławiński pomogą Wójcickiemu - Wójcicki
        (z pomocą Sławińskiego) pomoże Lubawskiemu (np. rozkawałkować ZOZ, bo Cybula za
        bardzo sobie z tym nie radzi, a Lubawski pomoże Sygutowi i Sławińskiemu i tak
        dalej.
        Wiadomo: ...urwa, ...urwie łba nie urwie!!!

        PS.
        Kolego Krzysztofie: w Kasie Chorych zawsze miałeś własne zdanie, w Urzędzie
        robisz to i w taki sposób jak ci każe Jaśnie Wielmożny Pan Prezydent Lubawski.
Pełna wersja