Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówce

18.02.07, 18:48
Czy jest sposób aby było lepiej?
Dlaczego w Polsce drogi są tak wąskie? Czy ktoś myśli o zmianie tego stanu rzeczy?
    • Gość: xxx Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.westside.kielce.pl 18.02.07, 21:45
    • Gość: yo Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówce IP: 81.219.210.* 19.02.07, 16:24
      A w Kielcach nigdy nie bedzie lepiej!!!W tym miescie pieniadze zamiast na drogi
      to wydaje sie na pomniki.A jak slysze wizje naszego prezydenta o budowie tunelu
      pod rynkiem to az mnie krew zalewa.Tu pieniedzy nie ma na kladki dla pieszych
      nad ulicami tu nie ma na proste chodniki,tu nie ma na pieniedzy na posypanie
      tych co sa chodnikow a on bedzie tunele budowal!!!!Ale jest pocieszenie dla tych
      co tu jeszcze sa - w Anglii juz sa proste chodniki,juz sa kladki itp :-))))
      • Gość: EM Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 18:29
        Zły stan dróg to tylko część problemu. Za tak wiele ofiar śmiertelnych odpowiada
        przede wszystkim ludzki brak wyobraźni - zarówno pieszych jak i przede wszystkim
        kierowców.
        Drogi mamy jakie mamy i tak prędko to się nie zmieni, więc na litość boską
        niechże ktoś wreszcie zacznie pilnować przestrzegania przepisów!
        Jak to jest, że z chwilą, gdy kierowca wsiada do samochodu, wyłącza kulturę
        osobistą i wyobraźnię i zaczyna czuć się panem świata - a reszta niech ucieka z
        drogi. (Oczywiście nie chcę uogólniać, bo zdarzają się przewidujący kierowcy,
        ale jest ich niestety ogromna mniejszość.)
        Na ulicach w mieście obowiązuje ograniczenie prędkości do 40 km/h, ilu kierowców
        tego przestrzega? Na palcu jednej ręki można policzyć. Większości się zawsze
        strasznie spieszy - co ich obchodzi, że w terenie zabudowanym, a zwłaszcza na
        uliczkach osiedlowych człowiek czy zwierzę może w każdej chwili niespodziewanie
        wyskoczyć pod koła. Zachowują się jak psychopaci, którzy lekceważą cudze życie.

        Najgorsze jest to, że policja na to przymyka oczy, a często sama daje zły
        przykład, też jeżdżąc po wariacku. Żyjemy niestety w państwie, gdzie prawo się
        lekceważy na każdym poziomie. Smutne.
        • Gość: scyzoryk Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.02.07, 19:47
          Ale jest sposób na wolniejszą jazdę (zgodnie z przepisami) - postawićzamiast
          latarni fotoradary... To jest polska rzeczywistość i łatwa kasa. I nie
          potrzeba budować nowych dróg (szerokich czytaj: normalnych).
          • Gość: EM Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.02.07, 20:12
            A jak sobie wyobrażasz poszerzenie ulic w mieście? Wyburzyć najbliższe budynki?
            jak poszerzyć drogi na osiedlach? i czy poszerzenie coś tu pomoże? Tak samo
            dziecko, pies, czy kot może wyskoczyć na jezdnię - na osiedlach jest ich zawsze
            dużo bez względu na szerokość ulic.
            To jest miasto - nie tylko dla samochodziarzy, ale też dla pieszych,
            rowerzystów, dzieci i zwierząt. Ich prawa do bezpieczeństwa także powinny się
            liczyć, a na razie jako słabsi przegrywają.
            Co do fotoradarów - policja poustawiała je na kilku najruchliwszych ulicach i
            chyba uważa, że sprawa bezpieczeństwa w mieście załatwiona.
            A CO Z OSIEDLAMI? Tutaj nikt porządku nie pilnuje, a idiotów za kierownicą nie brak.
            • Gość: Andreas Do EM IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.07, 03:04
              Z tonu Twojej wypowiedzi można wyczuć, że jesteś sfrustrowaną osobą, której nie
              stać na samochód i z konieczności jest pieszą. W dodatku wszyscy Cię lekceważą,
              obtrąbiają, hamują z piskiem. Kobieto ! Obudź się !! Nikt normalny nie będzie
              przestrzegał chorych ograniczeń. Te, które są rozsądnie postawione (na palcach
              jednej ręki możnaby policzyć) bywają respektowane. Dziecko nie może wyskoczyć
              nagle na ulicę bo od czegoś jest wychowanie komunikacyjne, które uczy zasad
              poruszania się po drogach. Nie traktujmy dzieci jak debili. A dzieci poniżej 13-
              roku życia powinny być pod opieką rodziców. Więc jeśli takie dziecko
              wyskoczyłoby na jezdnię, to grzecznie zatrzymałbym pojazd a następnie wybiłbym
              zęby jego opiekunowi. Bo to ich zasmarkany obowiązek pilnować dziecka jeśli
              samo nie potrafi uczestniczyć w ruchu miejskim. Nie mówię tu o drogach
              osiedlowych i osiedlach ale ruchu miejskim i ulicach typu Żelazna, Żytnia,
              Grunwaldzka, Tarnowska etc. To samo tyczy się zwierząt. Ponieważ zwierzę nie
              myśli to za nie odpowiedzialny ma być opiekun. Jeżeli nie wpoimy sobie tych
              prostych zasad do głowy to nawet przy 30 km/h będą wypadki (w dodatku mogą być
              śmiertelne). I jeszcze jedno. Ja wzoruję się na wzorcach z krajów rozwiniętych
              np. Austria, Niemcy, Wielka Brytania. W tej ostatniej po mieście zwykle
              poruszamy się z prędkością 30-40 mil (około 48-64 km/h) czyli podobnie jak u
              nas. Ale drogi dwupasmowe (nawet w terenie zabudowanym) to dopuszczalna
              prędkość 50 mil (80 km/h). Czy prędkość 80 km/h na ulicy Tarnowskiej,
              Warszawskiej, Łódzkiej (po dobudowaniu pasma), Krakowskiej, Radomskiej to jest
              dużo ?? Jak się ma 40 km/h na Seminaryjskiej w okolicach bazarów i komend do 50
              km/h na Krakowskiej na wysokości Białogonu (skutecznie wykorzystywane przez
              Policję - 3/4 drogi to znaki 70 km/h a jednak na wysokości Słowika jadąc od
              Krakowa mamy tylko tablicę o terenie zabudowanym - mimo, że po naszej prawej
              stronie jedynym zabudowaniem jest nasyp i torowisko.). Przecież to jasne, że w
              takim miejscu nawet 100 km/h jest bezpieczniejsze niż owe 40 na Seminaryjskiej.
              Takich lapsusów w naszym mieście jest multum. Teoretycznie dałoby się jeździć
              wolniej ale wtedy tworzą się korki. Zmniejszamy przepustowość i tak już
              zakorkowanych dróg (swoją drogą nobla temu kto w szczycie komunikacyjnym np. na
              IX Wieków uzyska prędkość większą niż 20 km/h). Do tego dodajmy pieszych
              przełażących jak święte krowy na czerwonym (okolice bazarów, skrzyżowanie
              Warszawskiej z IX Wieków przy Archiwum, etc.). Chcemy, żeby ruch był płynny to
              zacznijmy respektować znaczenie świateł. Piesi nie są bez winy - ilu z nich
              wkracza na jezdnię przy mrugającym zielonym ? Przecież zdążą. A ilu wkracza za
              nimi już na czerwonym ??? I jakoś szanowna Pani nikogo to nie obchodzi. A może
              by tak ustawić po policjancie i po mandacie ? Najlepiej w cywilu. Po Pani
              wypowiedzi widzę ton: "zaostrzać prawo" i dopisek: "Ale to, które mnie nie
              dotyczy". To takie Polskie. Dla pocieszenia powiem, że i w innych krajach są
              ludzie, którzy nie respektują przepisów. Wszyscy piesi, którzy tak czują się w
              Polsce poniżeni i bez swoich praw, powinni wybrać się na wycieczkę do Paryża
              albo Rzymu. Bardzo pouczające doświadczenie - uczy tego by, bez względu na to
              jakie pali się światło, upewnić się, że można wejść na jezdnię. Kto wie, może
              kilka osób uchroni swoje życie dzięki tej zasadzie. A wracając do Kielc: jakie
              mamy drogi każdy widzi, jakie mamy samochody również, jakich inżynierów od
              organizacji ruchu a do tego wszystkiego jesteśmy wobec siebie aroganccy i chyba
              to jest największy problem. Nikt nie zacznie naprawiania świata od siebie
              samego a gdy już się coś wydarzy to przecież lepiej zwalić winę na złe drogi,
              bezmyślnych kierowców, idiotów z zarządu dróg, warunki pogodowe czy na zły los
              niż przyznać się: Tak, to ja zawiniłem. Jeżeli będziemy przewidywać to nawet do
              ruchu ulicznego gdzie samochody jadą ponad 100 km/h będziemy przyzwyczajeni i
              nic nam nie grozi. Jeśli zaś wyłączymy myślenie to nie będziemy nigdy
              bezpieczni (choćby samochody poruszały się 20 km/h). Proponuję wziąć te słowa
              pod rozwagę. Niestety najczęściej (ba w 90 % wypadków - dane z badań ADAC)
              zawodzi czynnik ludzki !!!
            • Gość: Andreas Do EM cz. 2 IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 20.02.07, 03:25
              A teraz merytorycznie na Twoje pytania:
              1. Tak, poszerzanie ulic to niestety wyburzanie części budynków. Taka jest
              kolej rzeczy na całym świecie. Likwidacja wąskich gardeł to budowa obwodnic,
              tuneli, wiaduktów, estakad, etc. Czasami zamiast dodawania kolejnego pasa warto
              zmienić układ komunikacyjny. Na przykład drogę tranzytową można obniżyć kilka
              metrów w stosunku do otoczenia. Stworzymy taki wąwóz ale dzięki temu
              wyeliminujemy możliwość wbiegnięcia kogokolwiek. Podobny efekt tworzą estakady
              górujące nad układem komunikacyjnym dla pieszych. Nie chcę przytaczać tu tak
              futurystycznych rozwiązań jak w Tokio bo do tamtych rozwiązań to Europa
              Zachodnia jest 100 lat wstecz a co dopiero my ale pewne korytarze dróg można by
              odgrodzić od tzw. ruchu miejskiego - chociażby przy ulicy Tarnowskiej budując
              ekrany dźwiękochłonne (to eliminuje możliwość przypadkowego wejścia pod koła).
              Tak więc jak widać wszystko jest możliwe i nie potrzeba do tego tunelu pod
              miastem.
              2. Co do osiedli i dróg osiedlowych to w strefie zamieszkania jak wiadomo można
              poruszać się z prędkością 20 km/h. I powiem szczerze, że raczej jest to
              przestrzegane. Nie bardzo wyobrażam sobie, żeby po osiedlowych uliczkach ktoś
              urządzał sobie wyścigi (po pierwsze - prędkości nie będą satysfakcjonujące, po
              drugie niepotrzebne ryzyko, po trzecie w osiedle wjeżdża się w jednym celu - by
              zaparkować pojazd i udać się do domu - swojego bądź znajomych - a jeśli jest
              inaczej to jest to sprawa dla Policji ale taki człowiek zapewne wszędzie łamie
              przepisy. Za kierownicą też siadają debile. Wrócmy do czasów szkoły - ilu
              uczniów było tych 5-tkowych a ile tych matołów co ledwie przechodziło z klasy
              do klasy ??? Na drogach spotykamy i jednych i drugich)
              3. Co do dzieci to kładłbym nacisk na opiekę nad nimi. Dzieci do lat 7
              bezwględnie pod opieką opiekuna. Nie wyobrażam sobie jako ojciec by moja córka
              mogła sama bawić się w sąsiedztwie drogi osiedlowej. Dzieci w wieku szkolnym są
              na tyle rozsądne, że wiedzą iż kontakt z samochodem nie kończy się dobrze i z
              własnej woli nie będą wbiegać nagle na ulice - jeśli tak to niestety - mamy do
              czynienia z dzieckiem, którym należy się opiekować - nawet i do pełnoletności.
              4. Pisze Pani o prawach pieszych a zastanawiała się pani nad ich obowiązkami ?
              Ja jako kierowca nie mam już siły do nagminnie przechodzących na czerwonym
              świetle albo w miejscu gdzie przejścia w ogóle nie ma, do chodzących po prawej
              stronie drogi, do ubranych w czarne ubranie idących środkiem podmiejskiej
              drogi, etc. Możnaby długo wymieniać.
              5. Sprawa bezpieczeństwa to nie tylko policja. Bezpieczeństwo budujemy my sami.
              Bo jeśli Pani nie będzie ostrożna i nie będzie poruszać się z zachowaniem
              zasady ograniczonego zaufania to choćby postawił przy pani dwóch policjantów -
              nie będzie Pani bezpieczna. Skoro kierowcy mają mieć zasadę ograniczonego
              zaufania w stosunku do innych (w tym a może szczególnie pieszych) to czemu nie
              działa to w drugą stronę ?? Nie jesteśmy idealni, nasza Polska mentalność to
              brak pokory i poszanowania przepisów i tego nie zmienimy przez stulecia. Tak
              więc chrońmy sami siebie i bądźmy przezorni na drodze. Im więcej zdrowego
              rozsądku tym mniej wypadków (tyczy się zarówno kierowców, pieszych jak i
              pasażerów)
    • Gość: Kierowca do andre Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówce IP: 81.26.2.* 20.02.07, 10:14
      Szanowny Panie, wszystkim Pan poleca jak powinni przestrzegać ustanowionego
      prawa, natomiast nie zauważa Pan że Prawo o ruchu drogowym też jest ustanowione
      i nie tylko dla Kielc ale dla całej Europy. Powinien Pan jako taki mądry o tym
      wiedzieć,że prędkości jazdy w terenie zabudowanym dotyczą nie tylko Kielc i w
      cywilizowanych krajach są przestrzegane. Ale do tego trzeba mieć także trochę
      kultury osobistej. Łatwo jest wytykać innym niż samemu dostosować się do
      prawa.Sądzę, że takich jak Pan policja powinna wyłapywać jak motyle w siatkę,
      kazać zapłacić wysoki mandat i byłoby już spokojniej. Miasto jest dla
      wszystkich.
    • Gość: w rankingu Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.07, 12:25
      na najubozszy region europy nasze wojewodztwo zajelo 4 miejsce, tuz za albania.
    • Gość: tak Re: Świętokrzyskie w smutnej europejskiej czołówc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.02.07, 14:17
      dobry mądry student zostaje viewojewodą i zobaczszysz ale elity na to nie pójdą
Pełna wersja