jello_b
23.11.01, 13:58
zgodnie z zapowiedzią przenoszę dyskusję do nowego wątku...
(jeśli kogoś obchodzi skąd się wzięła - proponuję zajrzeć do wątku o koncercie
w "Domu Partii")
kielczanin napisał(a):
> Kiedys na studiach uczyli mnie zasad wygrywania dysputjakie zaserwował swiatu
> Schopenchauer. Z tym pouczeniem mnie, że cos tam nie muszę itp. jest jak z
> jedna z zasad wygrywania dyskusji. Ale sopko :-) Problem bedzie jak
> zastosujesz
> zasadę 35 czy 37, czyli powiesz mi: nie dyskutuje z toba bo ci smierdzi z
> geby, albo czy mogłbys odsunąc się od monitora , bo czuję, że ci smierdzą
> skarpetki . ale to ;-)
ale jesteś wyczulony... naprawdę nie mam zamiaru cię obrażać
> > ale twoje stwierdzenie, że w nowym
> > testamencie to jest raczej o wybaczaniu jest bardzo płytkie.
>
> naprawdę tak uważasz ? Owszem - upraszczam, ale dotąd myślałem, że to jest
> właśnie sedno... stąd bierze się mój szacunek dla chrześcijaństwa, mimo, że
> sam chrześcijaninem raczej nie jestem ;-)
> Do tej pory rozumiałem, że wg. chrześcijan tylo Bóg ma prawo osądzać człowieka
> Jeśli zastosujemy twoje rozumienie chrzescijaństwa, to trzeba bedzie rozgonić
> wszystkie sądy...
trochę konsekwencji w myśleniu... i mamy problem ? :-)
teraz żartuję. ale to nie ja wymyślałem religię. Systemy religijne tego typu,
co chrześcijaństwo, są wewnętrznie sprzeczne (tak, jak natura człowieka), stąd
wyjściem z sytuacji jest
a) nie dostrzeganie (pomijanie) sprzeczności (mniejsza z tym - świadome, czy
nie)
b) odrzucenie systemu w całości
obydwa wyjścia implikują szereg konsekwencji, o których można by pisać i pisać
i pisać...
ja poszedłem tą drugą drogą, a nie była to (uwierz mi) pochopna, ani
nieprzemyślana decyzja, i nie podjąłem jej z dnia na dzień.
Uważam, że albo się jest chrześcijaninem i kocha się bliźniego (czyli kurde w
końcu każdego człowieka, czy to jest pieprzony generał, czy ktokolwiek inny -
żyd, murzyn, skinhead, psychopata, ciocia Klocia, ktokolwiek !!!) - bo to
wynika z definicji, z warunków (zadanych kryteriów) chrześcijaństwa - albo się
nim nie jest i po co się oszukiwać ?
Nie twierdzę, że mam niepodważalną rację. Wytłumacz mi swoje stanowisko. Może
mnie przekonasz ?
pzdr :-)