Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście !

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 11:24
Zaściankowy, ale nie drugorzędny - Rokita o Krakowie
Rozmawiał: Wojciech Pelowski 2007-03-01, ostatnia aktualizacja 2007-03-01
20:28:57.0

Kraków na pewno nie powinien stawać się metropolią o znaczeniu
ponadregionalnym. I nie ma na to żadnych szans, choć niektórzy snuli takie
perspektywy. Urok Krakowa polega na zaściankowości, ale zaściankowość to nie
znaczy drugorzędność - mówi Jan Rokita*


Wojciech Pelowski: Czego Panu brakowało w Krakowie, że musiał Pan wyjechać?

Jan Rokita: Nie wyjechałem!

Ale spotkać Pana tutaj już prawie nie sposób.

- Tu się urodziłem i tutaj, jak Bóg da, planuję umrzeć. Tu zresztą mam stałe
miejsce pobytu - małe mieszkanie po mamie. Jestem do niego bardzo
przywiązany, spędziłem w nim młodość. Niemniej pytaniem o wyjazd nie czuję
się dotknięty. Większość życia spędzam teraz w Warszawie, choć Warszawa moim
miastem nie jest i pewnie nigdy nie będzie.

Ma Pan tam dom, mieszkanie, jakieś korzenie Pan zapuścił?

- Nic tam nie mam. Choć od 10 lat przemieszkuję w wynajmowanym przez Sejm
mieszkaniu na Saskiej Kępie, z którą się nieco oswoiłem. Z Warszawą jako
całością - nie. To dla mnie za duża metropolia. Jestem jednak człowiekiem
trochę zaściankowym i trochę z prowincji.

Czyli wyjazd za chlebem.

- Dokładnie to chciałem powiedzieć. Wyjechałem do stolicy tak, jak wyjeżdża
tam większość krakowian - za chlebem. W moim przypadku był to też wyjazd za
polityką.

W Krakowie polityki uprawiać się nie da?

- W ogóle polityka w Polsce, tak jak biznes - niestety - jest
warszawocentryczna. Pozawarszawskie metropolie pełnią niewielką rolę w
polityce krajowej, a w Krakowie, dodatkowo, polityka lokalna jest mała i
zgniła jeszcze bardziej niż w innych miastach.

Śmieje się Pan z niej, czy patrzy na nią z troską?

- Jakość lokalnej polityki w Krakowie oceniam jeszcze niżej niż warszawskiej,
której też nie oceniam zbyt wysoko. To szkodzi miastu. Możemy się tu porównać
z Wrocławiem, gdzie dobra polityka lokalna - choć wciąż pozbawiona wymiaru
ogólnopolskiego - ma bardzo istotny wpływ na to, że w mieście dzieją się
dobre rzeczy.

Jak Pan patrzy na Kraków z warszawskiej perspektywy, z tym horyzontem
wrocławskim, poznańskim czy szczecińskim, to co jest w tym mieście nie tak?

- Mówimy nie tylko o polityce?

Nie tylko.

- Chwileczkę... Co mnie najbardziej irytuje w moim rodzinnym i ukochanym
Krakowie...?

Na pewno nie zaściankowość.

- Nie. Prowincjonalna atmosfera jest jego siłą. Kraków na pewno nie powinien
stawać się metropolią o znaczeniu ponadregionalnym. I nie ma na to żadnych
szans, choć niektórzy snuli takie perspektywy. Urok Krakowa polega na
zaściankowości, ale zaściankowość to nie znaczy drugorzędność. Mnie irytuje w
tym mieście drugorzędność. Większość rzeczy, które ostatnio się tu dzieją,
nosi charakter dramatycznie drugorzędny.

Czyli?

- Pozbawiony rozmachu, oddechu, wielkości.


Mówi Pan o architekturze, o zarządzaniu miastem? Nie podoba się Panu Nowe
Miasto i Galeria Krakowska?

- Do tego za chwilę przejdę. Ale tu nie powstaje za wiele projektów, które
miałyby jakiś rzeczywisty rozmach. Nie ma dużych przedsięwzięć. Nie mam
wrażenia, by jakaś osoba, czy grupa osób, mająca wpływ na miasto, miała też
jego wizję. A co do architektury: dramat. Nędza architektury krakowskiej,
próbującej wcisnąć się na najpiękniejsze, najdroższe i najwartościowsze z
działek w Europie, jest po prostu porażająca! Proszę popatrzeć na plany
zabudowania najpiękniejszej działki w Krakowie, jaka powstanie po zburzeniu
dawnego hotelu Forum. Przecież to niebywałe! Takich działek już w Europie nie
ma - nad rzeką, naprzeciw zamku królewskiego, prawie w centrum miasta.
Ewenement, że taka działka wciąż istnieje. Proszę popatrzeć na ten hotel na
Powiślu. Albo na ten pseudogospodarski, amatorski sposób dokonania renowacji
płyty Rynku. Przecież to naprawdę jest najpiękniejszy plac tej części Europy
i to jest plac, którego urządzenie powinno się stać przedmiotem światowego
konkursu. Żeby postało coś, co jest autentycznie niezwykłe, co jest
przedmiotem zdumienia i podziwu, zachwytu. A tutaj dwóch kolejnych
prezydentów... Od poprzedniego zaczynając, którego szanuję, po dzisiejszego,
do którego mój szacunek jest mocno ograniczony. Obaj robią dokładnie to samo:
gospodarskim sposobem wbijają jakieś płytki w różne fragmenty Rynku.

A biznes?

- Popatrzmy tylko na lotnisko, które zaplanowano tak, że uniemożliwiono
postawienie na nim choćby jednego rękawa. To było z góry wiadome.

Dlaczego nie Bilbao?!

Małe miasto, małe pomysły...

- To nie chodzi o to, że miasto jest małe, ale że drugorzędne. Tym
inwestycjom brak oddechu. Są miasta-metropolie prowincjonalne, które potrafią
zmobilizować w sobie energię mieszkańców i stworzyć duże projekty. Bilbao
zbudowało sobie muzeum, które stało się świadectwem jego nowoczesności.
Pokazuje, że współczesne pokolenie jest w stanie zrobić coś wielkiego w
mieście o regionalnym znaczeniu. Proszę popatrzeć na centrum kongresowo-
muzyczne w Birmingham. A to miasto o znaczeniu mniejszym niż Kraków. Edynburg
Takich miast można jeszcze wymieniać wiele. Nie mówię o Berlinie i Paryżu.
Rzecz w tym, że jeśli tak dalej sprawy się będą toczyć, to świadectwem
naszego pokolenia będzie drugorzędność i brzydota, bylejakość i prostactwo.

Miał Pan mówić o Nowym Mieście.

- Pamiętam z okresu kandydowania na prezydenta Krakowa jedną jedyną rozmowę,
jaką w życiu odbyłem w tej sprawie z inwestorami. Oni zabiegali o pomoc w
realizacji inwestycji. Powiedziałem im wtedy, że gdybym wygrał wybory, to
zaoferowałbym im każdą pomoc, bo chcę, żeby to wszystko było sprawnie
zakończone. Pod jednym warunkiem: inwestor w wymiarze architektonicznym
dokona czegoś niezwykłego, co będzie przyciągać ludzi do Krakowa. Wie pan,
czym to się skończyło. Bez jakiegokolwiek konkursu architektonicznego
ustawiono tam cykl betonowych bud, dla których alibi architektonicznym ma być
to, że jedna z tych bud jest od strony dworca pokryta szybą. Ta szyba
zasłania jej taniochę, brzydotę, beznadziejność. Przecież nawet na Bronksie
się takich rzeczy już nie wznosi. Niebywałe. To tzw. Nowe Miasto jest
świadectwem nihilizmu jakości. Przyszedł nowy prezydent i powiedział: "Chceta
budować, to budujta".

Mówił Pan, że z troską patrzy na to miasto. Nie jest Pan prezydentem, ale
jest jednym z bardziej wpływowych posłów w tym kraju. Na czym więc polega
troska?

- To jest dobre pytanie Jak pan doskonale wie, moja rola polityczna, którą
pan był łaskaw docenić, nie jest jakaś szczególnie wielka. W Warszawie jestem
szarą myszką, a w Krakowie rządzą ludzie, którzy są mi zdecydowanie
nieprzychylni. Nieprzychylni są mi też młodzi radni z mojej partii. Ale -
szczerze mówiąc - nie chcę odgrywać roli człowieka, który ciągle na coś
narzeka.

Jeśli prezydent, to tylko w Krakowie

Proszę więc powiedzieć, może trochę z tej warszawskiej perspektywy, w którą
stronę powinien Kraków iść? Pamiętam Pana program z czasów kampanii sprzed
pięciu lat. To był dobry program. Co trzeba dziś zrobić, żeby Kraków rozwijał
się skokowo?

- Przypisuję kluczowe znaczenie dwóm rzeczom. Pierwsza to jakość ludzi
rządzących. Niewiele się uda, jeśli w Krakowie nie będzie ludzi, którzy mają
wizję zrobienia czegoś dużego i mają tę wizję między sobą uzgodnioną. To jest
to, co udało się we Wrocławiu. Drugi warunek - współdziałanie. Wrocław
wygrywa na stabilności jednej ekipy, współdziałaniu dużej grupy ludzi przy
jednym projekcie przez kilkanaście lat. A kto by w Krakowie wymyślił, żeby
ubiegać się o Expo?

Może kandydat, którego Pan poparł przed drugą turą wyborów prezydenckich...

- Bardzo lubię Ryszarda Terleckiego, ale poparłem go w wyborach prezydenckich
nie dlatego, że w sensie menedżerskim byłby to idealny kandydat na prezydenta
Krakowa. To był wybór przeciwko Jackowi Majchrowskiemu, kt
    • Gość: karol Re: Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 11:39
      Brawo Panie Jasiu, fajne ! Młotki kieleckie czytajcie !
    • Gość: vvv Re: Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.07, 15:54
      Ciekawe czy czytał juz guru magistracki ? Wojtus lubi Jasia ...
      • Gość: filolog Re: Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.07, 20:17
        Moze przeczyta to także ekipa marszałka - Gos, Perz, Kwitek, Wrzałka ? Przyda
        sie im,nie będa dukać na spotkaniach.
    • Gość: der Re: Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.07, 02:44
      xx
    • Gość: o.s.s.e Re: Marzyciele poczytajcie sobie ! O mieście ! IP: *.pu.kielce.pl 14.03.07, 12:37
      Ja tu czytam sentymentalne pierdy przemądrzałego Krakusa o chorobliwych stanach
      gigantomanii. Narcyza przekonanego o swojej nieomylności i geniuszu. Wreszcie
      frustrata z PO, którego już nikt nie chce słuchać. Tyle.
Pełna wersja