Dowcip żydowski

IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 13:21
Związkowcy z Przedsiębiorstwa Mięsnego Białystok S.A. twierdzą, że
przedstawiciele zarządu tej firmy na czas wizyty w niej kontrahentów z
Izraela na wydziałach produkcyjnych i w pomieszczeniach biurowych zdejmują ze
ścian krzyże. A gdy Żydzi wyjeżdżają, na powrót je zawieszają.

Z tego by wynikało, że zarządowi zakładów mięsnych w Białymstoku krzyże
przeszkadzają w interesach. Jednak Leonard Kozłowski, przewodniczący Komisji
Zakładowej NSZZ "Solidarność" PMB, ujawnia, iż kontrahenci z Izraela
przyjeżdżają do firmy już od dziesięciu lat i jeszcze żadnego interesu nie
udało się z nimi ubić.
    • lapsus2 Re: Dowcip żydowski 06.06.03, 13:45
      Jeśli to prawda, to jest to juz paranoja. Nie jestem ortodoksyjnym katolikiem,
      do koscioła chodzę kilka razy w roku, ale to chyba kpina. Powinni jeszcze
      sprawdzać, czy pracownicy nie nosza na szyi krzyżyków, albo nie czytaja w domu
      nieprawomyslnych ksiązek. Myslę, ze sami Żydzi, którzy odwiedzają tą firmę moga
      być zażenowani.
      • Gość: Jakub Re: Dowcip żydowski IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:10
        Podobno, wg zarządu firmy, w trakcie ostatniej wizyty przez niedopatrzenie nie
        wszystkie krzyże zostały zdjęte i natychmiast zareagował rabin, nakazując
        zdjęcie krzyża, co także natychmiast wykonał zarząd firmy.

        Mnie śmieszy, że mimo tych starań i iluś tam wizyt tej komisji koszerności, w
        ciągu 10 lat nie doszło do ani jednej transakcji. Może jakiś żyd miał w
        Białymstoku przed Holocaust rzeźnię ze sklepikiem i teraz spadkobiercy
        przyjeżdżają pilnować majątku, żeby polaczki nie rozkradły przed rewindykacją
        mienia zydowskiego?

        (To, że zarząd stara się wypełniać warunki koszerności ewentualnego partnera
        handlowego, to ja rozumiem). Jeśli interesuje Cię problem obrazy uczuć
        religijnych katolickich pracowników tych zakładów mięsnych, to ten aspekt wizyt
        komisji koszerności znajdziesz w ujęciu katolickim na www.naszdziennik.pl
        (dział Ostatnia Strona). W czasie lektury weź pod uwagę, że jest to dział, w
        którym zamieszcza się teksty w zamierzeniu nieco ironiczne.
        Pozdrowienia
    • Gość: Ian_Curtis Jakubie... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:10
      a skąd takie wiadomości posiadasz ???
      • Gość: Jakub Re: Jakubie... IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:15
        Zobacz wyżej.
        • Gość: Ian_Curtis Re: Jakubie... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:17
          Oj widzę że wysyłamy posty w tym samym czasie stąd lekkie nieporozumienie :-)
      • Gość: Ian_Curtis Re: Jakubie... IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:15
        No tak mogłem się domyślać "naszdziennik"...

    • Gość: nad. Jakub "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki". IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:27
      (artykuł z NDz.).
      Kiedy niedawno udałam się na spotkanie w gmachu Audytorium Maximum Uniwersytetu
      Warszawskiego, w hallu, przy drzwiach, po raz pierwszy zauważyłam dwie duże
      tablice z eleganckiego marmuru w kolorze kości słoniowej, na których widniał
      napis w językach hebrajskim i polskim o następującej treści: "Menachem Begin,
      izraelski mąż stanu, premier państwa Izrael, laureat Pokojowej Nagrody Nobla,
      absolwent wydziału prawa UW w 1935 r.". Czytałam to i nie wierzyłam własnym
      oczom. Przypomnijmy, kim tak naprawdę był Menachem Begin, którym - zdaniem
      fundatorów oraz inicjatorów wmurowania tablicy, a także, co oczywiste,
      zatwierdzających to wyróżnienie władz uczelni - UW i jego studenci winni się
      szczycić.

      Twórca faszystowskich oddziałów żydowskich
      Na przełomie lat 20. i 30. w ruchu syjonistycznym, którego Menachem Begin był
      aktywnym działaczem, wielu Żydów wyrażało podziw dla faszyzmu włoskiego i
      raczkującego już w Niemczech hitleryzmu. Postawy takie upowszechniły się
      zwłaszcza w otoczeniu pochodzącego z Rosji syjonistycznego fanatyka Władimira
      Żabotyńskiego. Paryski "L'Express" pisał, że jeden z najbardziej radykalnych
      syjonistów Aba Achimeri określał faszyzm jako "wielki ruch będący ocaleniem dla
      Europy". Achimeri stanął na czele ugrupowania o nazwie Biryonim - nawiązującego
      do ekstremistycznej sekty w historii starożytnej - i wzywał Żabotyńskiego, żeby
      zechciał zostać drugim "duce".
      Również inny startujący wówczas syjonistyczny aktywista Menachem Begin skłaniał
      się do tego pomysłu. Begin był fanatykiem i szowinistą żydowskim. Znajdował się
      pod silnym wpływem ówczesnego "guru żydowskich faszystów", Żabotyńskiego. Mówił
      m.in.: "Ponieważ Eretz (Ziemia) Israel otoczona jest morzem Arabów, Żydzi muszą
      odgrodzić się od nich murem z ognia i krwi". Głosił też konieczność utworzenia
      państwa Izrael po obu stronach Jordanu i "wyeliminowania żywiołu arabskiego".
      Przed II wojną światową Begin zorganizował we Lwowie faszystowskie oddziały
      żydowskie, skoncentrowane w organizacji Cherut ("Wolność"), będącej kontynuacją
      Biryonim, które maszerowały po ulicach w czarnych koszulach.
      Będąc sam nader mizernej postury, Begin czuł odrazę do
      żydowskiej "bezbronności". Imponowały mu buta, siła, agresja. Pienił się na
      widok zastraszonych, pacyfistycznych Żydów, których chciał widzieć jako butnych
      militarystów. Uwielbiał Mussoliniego.
      "Od dziesięciu lat - mówił do swoich zwolenników - poszukujemy żydowskiego
      Mussoliniego, pomóżcie nam go znaleźć!". "Mussolini to człowiek, który uratował
      ludzkość". Begin twierdził, że "nienawiść jest siłą napędową historii świata.
      To nie pokój, lecz miecz jest przyczyną postępu ludzkości".
      Uratowany podczas II wojny światowej przez gen. Andersa szeregowiec Begin
      zdezerterował w Palestynie z Armii Polskiej i wkrótce dostał się na brytyjską
      listę najbardziej poszukiwanych, jako terrorysta i dezerter. Za jego głowę
      wyznaczono 10 tys. funtów. W charakterystyce brytyjskiego wywiadu figurował
      jako "mężczyzna o długim zakrzywionym nosie, zepsutych zębach, noszący okulary
      w rogowej oprawie". W rzeczywistości Begin nosił gęstą czarną brodę i ukrywał
      się pod nazwiskiem Israel Sassower. Jego terrorystyczna organizacja Irgun
      zasłynęła ze szczególnego okrucieństwa, podobnie jak często z nią
      współdziałająca bojówkarska organizacja Stern.

      Powieszeni na drzewach
      Terrorystyczne akcje wspomnianych organizacji budziły coraz większy niepokój
      Anglików. Brytyjscy politycy byli oburzeni tym, że w czasie gdy Anglia wraz z
      innymi aliantami prowadziła trudną i wycieńczającą walkę z hitlerowskimi
      Niemcami dokonującymi zagłady Żydów, ci mordowali Anglików. Kiedy w listopadzie
      1944 r. bojówkarze z bandy Stern zabili w Kairze brytyjskiego ministra ds.
      kolonii lorda Moyne'a, premier Winston Churchill - zawsze dotąd przychylny
      syjonistom - powiedział w Izbie Gmin: "Jeśli nasze nadzieje dotyczące syjonizmu
      mają rozwiać się w dymie rewolwerów morderców i jeżeli nasze wysiłki dla
      zapewnienia mu przyszłości mają spowodować powstanie nowej zgrai bandytów,
      godnych niemieckich faszystów, wielu z nas będzie musiało, podobnie jak ja sam,
      rozważyć ponownie stanowisko, jakie w sposób zdecydowany zajmowaliśmy od dawna".
      Niestety, te ostrzeżenia nie odniosły żadnego skutku. Dnia 22 czerwca 1946 r. o
      północy bandyci z Irgun wysadzili w powietrze Hotel Króla Dawida w Jerozolimie.
      Mieściły się w nim sztab wojsk brytyjskich i sekretariat palestyńskiego rządu.
      Zginęło około 100 Brytyjczyków i Palestyńczyków, a wielu zostało
      rannych. "Operacja melonszik" ("melon" - po hebrajsku hotel) była najbardziej
      spektakularna i najtragiczniejsza ze wszystkich zamachów wymierzonych przeciw
      Brytyjczykom, ponieważ pochłonęła najwięcej istnień ludzkich. Na protesty rządu
      brytyjskiego dowódcy terrorystycznych oddziałów Hagany odpowiadali, że nie
      mieli z tym nic wspólnego. Tymczasem w spisku "Operacja melonszik" mózgiem
      byli: Mosze Sneh z Hagany, Menachem Begin z Irgunu i Nathan Yallin ze Sterna.
      Żydowskie bandy rosły w siłę. Broń dla nich pochodziła z komunistycznych krajów
      bloku wschodniego, zwłaszcza - jak pisał Siegfried Kogelfranz w "Der Spiegel" -
      z "młodej Republiki Czechosłowacji". Za pośrednictwem "mostu powietrznego"
      Czechosłowacja dostarczała Żydom nawet czołgi i samoloty. Nie przeszkadzało to
      Arielowi Szaronowi twierdzić w wywiadzie dla Oriany Fallaci, że "już wówczas
      Sowieci wspierali Arabów bronią". Prawda jest taka, że cała broń będąca w
      posiadaniu palestyńskich Arabów była głównie pochodzenia brytyjskiego (często
      zdobywana na Brytyjczykach).
      Dnia 12 czerwca 1947 roku "szwadron śmierci" Begina - Irgun, porwał dwóch
      brytyjskich sierżantów: Clifforda Martina i Meriyna Paise'a. Dnia 31 czerwca
      ich ciała znaleziono w gaju Nathanya. Sierżanci zostali powieszeni na drzewach
      eukaliptusowych. Mieli wykręcone do tyłu i skrępowane sznurami ręce, głowy
      owinięte skrawkami koszul. Na piersi jednego z nich była przypięta
      kartka: "Wysoki trybunał Irgun". Przestrzeń wokół powieszonych została
      zaminowana. Kilku oficerów, którzy chcieli odciąć ciała, zostało ciężko rannych.

      Masakra w Deir Jassin i w Ain Cajtun
      W dniu 8 kwietnia 1948 r. Irgun i Stern napadły na arabską wieś Deir Jassin.
      Wartownicy zaalarmowali śpiących mieszkańców, którzy zaczęli się bronić przy
      pomocy karabinów. Mimo że nie mogli dorównać militarnie napastnikom, walczyli
      ponad dwie godziny. W końcu jednak Żydzi wdarli się do wsi z dwóch stron.
      Ogarnął ich wówczas amok. Mordowali, palili, strzelali do wszystkich, także
      dzieci i starców. "Na oczach ciężko rannej Nazry Asad - opowiadała jedna z
      cudem ocalałych, Halim Id - żydowski żołdak wyrwał dziecko sąsiadce Salhiji
      Isa, podeptał je, a kobietę zgwałcił, przy wtórze obscenicznych uwag, na oczach
      rechoczących kolegów. Potem zabił ją, zaś zwłoki jej i dziecka rzucił na
      materac. Inny bandyta rozciął brzemiennej Arabce nożem rzeźnickim brzuch, a jej
      krewną, która usiłowała wyjąć z wnętrzności matki dziecko, zabił".
      O świcie nad dopalającymi się zgliszczami zapadła martwa cisza. Menachem Begin
      był zachwycony. W swojej książce "Rewolta" z satysfakcją pisał: "Bez Deir
      Jassin Izrael nigdy by nie powstał. Wieść o okrucieństwach Irgunu niosła się po
      całej Palestynie jak rozbuchany ogień i spowodowała exodus 635 tys. Arabów,
      którzy na widok Żydów uciekali, krzycząc: 'Deir Jassin, Deir Jassin!'".
      Masakra w Deir Jassin była najkrwawszą, ale nie jedyną w Palestynie. Izraelski
      były żołnierz Hagany, Hans Lebrecht, wspomina, że w maju 1948 r. żydowscy
      bojówkarze, powielając wzorce hitlerowskie, zapędzili 180 mieszkańców wioski
      Ain Cajtun, w tym kobiety, dzieci i starców, do meczetu, który następnie
      podpalili. Każdy, kto próbował się wydostać z płonącej świątyni, ginął od kuli.
      Kiedy w styczniu 1972 r. Begin, już jako minister bez teki w rządzie Izraela,
      przyjechał z oficjalną wizytą do Londynu i na lotnisku He
      • Gość: nad. Jakub c.d. "Polacy wyssali antysemityzm z mlekiem matki" IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 06.06.03, 14:34
        (c.d. artykułu).

        Kiedy w styczniu 1972 r. Begin, już jako minister bez teki w rządzie Izraela,
        przyjechał z oficjalną wizytą do Londynu i na lotnisku Heathrow został zasypany
        przez dziennikarzy pytaniami o zbrodnie Irgunu, odpowiedział: "Byłem dowódcą
        odpowiedzialnym za wszystkie akcje Irgunu i jestem dumny z akcji Irgunu".
        Trudno się dziwić tej bezczelności Begina, otwarcie przyznającego się do aktów
        terroru, jeśli potem został uhonorowany... Pokojową Nagrodą Nobla (za
        porozumienie z Egiptem), co wywołało oburzenie wszystkich przyzwoitych ludzi na
        świecie. Wkrótce zresztą po tym zaszczycie Begin dał kolejną próbkę
        swoich "pokojowych intencji", dokonując wraz z Arielem Szaronem ludobójczej
        napaści na Liban oraz rzezi 4 tysięcy bezbronnych cywilnych Palestyńczyków i
        Libańczyków w obozach Sabra i Szatila.
        Oto jakiego męża stanu proponuje Uniwersytet Warszawski studentom - szczególnie
        z Wydziału Prawa - jako autorytet i wzór do naśladowania!
        Grażyna Dziedzińska
Pełna wersja