Gość: Jakub
IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl
04.07.03, 10:17
Z policyjnego podsłuchu wynika, iż poseł SLD Andrzej Jagiełło zadzwonił do
jednego ze starachowickich samorządowców i ostrzegł go przed planowaną akcją
Centralnego Biura Śledczego.
Powoływał się przy tym na informacje od Zbigniewa Sobotki, wiceszefa MSWiA,
nadzorującego policję. Wiceminister zaprzecza jakoby w ogóle rozmawiał z tym
posłem. Tajne śledztwo w tej sprawie prowadzi kielecka prokuratura.
Centralne Biuro Śledcze w Kielcach przygotowując akcje przeciwko
zorganizowanej grupie przestępczej w Starachowicach uzyskało od sądu zgodę na
założenie podsłuchów m.in. na telefony zamieszanych w nielegalne procedery
lokalnych polityków. Jakież było zdziwienie policjantów, kiedy czytając
stenogram jeden z rozmów przeprowadzonych przez starostę ze Starachowic,
zorientowali się, że został on ostrzeżony. Dzwoniącym był kielecki poseł SLD
Andrzej Jagiełło. Z treści rozmowy wynikało, że poseł wie, iż CBŚ planuje
działania przeciwko samorządowcom.
Informacje o uprzedzeniu "przez górę" działaczy SLD ze Starachowic obiegają
kolejne kręgi w policji. Pogorszyło to i tak niezdrową atmosferę podejrzeń
policjantów wobec MSWiA, w tym m.in. wobec doradców wiceministra Sobotki,
którzy na bieżąco(!) interesują się działaniami operacyjnymi policji. W jakim
celu?
Starosta starachowicki Mieczysław Sławek i wiceprzewodniczący rady powiatu
Marek Basiak (obaj z SLD) są podejrzani m.in. o udział w zorganizowanej
grupie przestępczej, która zajmowała się kradzieżami samochodów, wymuszeniami
haraczy, nielegalnym handlem bronią i materiałami wybuchowymi oraz
narkotykami. Akcję w Starachowicach CBŚ planował kilka miesięcy wcześniej.
(więcej w Rz.)