Złoty interes Szostaka Jana

    • Gość: Bodek Re: Huta za darmo... IP: *.client.attbi.com 05.08.03, 14:35
      Co to za kraj, w ktorym hute mozna kupic za mniej niz 200
      tysiecy? To cena mieszkania a nie huty. Ktos "niezle" to
      przygotowal - podobnie przejmowano majatki w innych zakladach,
      np. w Fastach w Bialymstoku. "Ziemia Obiecana" - ja nie mam nic
      ty nie masz nic to razem kupimy fabryke (a panstwo jeszcze nam
      doplaci...). Potem sprzedamy majatek za grube miliony.
      Zlodzieje w bialych kolnierzykach, z lewa i z prawa. Plakac sie
      chce...
      • Gość: szarisz Przeczytajcie to - będziecie wiedzieć więcej IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 05.08.03, 19:11
        Nie macie dostępu, to Wam skopiuję:

        Rzeczpospolita Nr 181, z dnia 05.08.2002
        JACEK KRZEMIŃSKI ))Ostrowiecki poker((

        Gdy samorząd Ostrowca Świętokrzyskiego przejął miejscową hutę, chwalono go za
        odwagę. Ale okazało się, że to dopiero początek kłopotów.
        --
        W przejęciu Huty Ostrowiec przez gminę pomagali znani politycy SLD: Jerzy
        Jaskiernia i Józef Oleksy. Wicepremier Pol chwalił gminne władze za odwagę i
        wyraził nadzieję, że inne miasta pójdą za tym przykładem. Tymczasem, odkąd hutę
        przejęła gmina, dzieją się rzeczy dziwne. - To jedna z większych afer
        gospodarczych ostatnich lat - uważają wierzyciele huty.
        W Ostrowcu Świętokrzyskim robi się coraz goręcej: zjawili się tam agenci
        tajnych służb, żeby zbadać, czy nie doszło do "naruszenia ważnych interesów
        państwa", osobne śledztwo prowadzi prokuratura, do kontroli przymierza się NIK.
        Gra toczy się o wysoką stawkę, bo Huta Ostrowiec to jedna z większych i
        najnowocześniejszych firm w polskim przemyśle. Od jej losu zależy los
        osiemdziesięciotysięcznego miasta, w którym bezrobocie już teraz sięga 27
        procent.
        Odkąd huta, specjalizująca się w produkcji stali zbrojeniowej dla budownictwa,
        przeżywa kłopoty, przeżywa je i Ostrowiec.
        )Prezydent wkracza do akcji
        Huta pogubiła się na początku lat 90. Zaczęła przynosić straty, zalegać z
        płatnościami. W 1994 roku przejęli ją za długi wierzyciele. Był wśród nich
        Stalexport, który z biegiem czasu stał się większościowym akcjonariuszem i
        zaczął pompować w hutę ogromne pieniądze, głównie w modernizację linii
        produkcyjnych. Te inwestycje pochłonęły ponad 300 mln zł. Dzięki nim Huta
        Ostrowiec stała się nowoczesnym zakładem, ale dalej przynosiła straty.
        Dlaczego?
        - Bo nie wszystkie inwestycje były trafione, niektóre z nich wykonano za drogo.
        Bo w zakładzie wciąż pracowało za dużo ludzi, budownictwo znów pogrążyło się w
        kryzysie, a na rynku pojawiła się silna konkurencja - mówią ludzie związani z
        hutą. Ostrowiecki zakład stał się szybko kamieniem u szyi właścicieli. To
        właśnie z jego powodu Stalexportowi zajrzało w oczy widmo bankructwa. Należało
        coś zrobić. Powstał więc plan, żeby hutę podzielić na kilka spółek i je
        sprzedać. To był koniec 2001 roku. Plan podziału huty nie spodobał się władzom
        miasta. Jan Szostak, prezydent Ostrowca, napisał w tej sprawie list do premiera
        Millera. Premier przekazał go Ministerstwu Gospodarki. - Naciski były tak
        silne, że musieliśmy odstąpić od tego planu i stworzyć nowy - twierdzi Marek
        Cywiński, dyrektor biura strategii Stalexportu.
        Po tym zwycięstwie władze Ostrowca przeszły do ofensywy. Zaczęły głosić, że
        wszystkie problemy huty to wina Stalexportu i "lobby śląskiego". W imieniu
        miasta zabierał głos tylko Jan Szostak, prezydent Ostrowca od 1998 roku,
        działacz SLD i absolwent Akademii Nauk Społecznych (kuźni kadr PZPR), a w
        latach 80. najmłodszy gminny sekretarz partii w województwie. Przekonywał
        wszystkich, że jedynym ratunkiem dla huty jest przejęcie jej przez miasto. By
        wprowadzić tę koncepcję w życie, Szostak użył swoich wpływów. A zna, jak sam
        twierdzi, wielu prominentnych polityków SLD. Z jego inicjatywy powstał zespół
        parlamentarno-rządowy, którego szefem został Jerzy Jaskiernia, przewodniczący
        Klubu Parlamentarnego SLD. Ów zespół, oprócz Andrzeja Szarawarskiego,
        wiceministra gospodarki, poparł pomysł przejęcia huty przez miasto. Natomiast
        Józef Oleksy (wykładający w ostrowieckiej Wyższej Szkole Zarządzania i Biznesu,
        powiązanej ze znajomymi prezydenta Szostaka) ułatwił władzom miasta spotkanie z
        przedstawicielami EBOR, największego akcjonariusza Stalexportu. Efekt tych
        działań? Mimo ostrzeżeń z wielu stron, że miasto nie uniesie ciężaru
        prowadzenia potężnie zadłużonej huty, radni Ostrowca jednomyślnie opowiedzieli
        się za jej przejęciem. Tylko Marek Potocki, radny niezrzeszony, miał
        wątpliwości. - Zostałem zaszczuty - mówi Potocki. - I dlatego też w końcu
        głosowałem "za". Prezydent zapewniał, że będzie dobrze, że sobie poradzimy.
        Radni uwierzyli mu na słowo. Działacz SLD z Ostrowca: - Szostak rządzi miastem
        jednoosobowo. Uzależnił od siebie prawie wszystkich radnych i miejscowych
        działaczy lewicy. Rozdawał im i ich rodzinom posady. Wiceprzewodniczący rady
        miejskiej z prawicy dostał stołek szefa biblioteki miejskiej. Żonę
        przewodniczącego rady przyjęto do pracy w gminnym zakładzie usług pogrzebowych.
        Szef powiatowego SLD pracuje w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji, podległym
        gminie. I tak dalej.
        Prezydent Szostak nie widzi w tym nic złego: - Wszędzie są poobsadzani ludzie
        kompetentni i tacy, którym ja wierzę - mówi.

        )Dziwne kontrakty
        Szefowie Stalexportu mieli dość kłopotów z Hutą Ostrowiec. Postanowili więc
        przyjąć ofertę prezydenta Szostaka. Pomogły w tym ponoć naciski ze strony
        Bardzo Ważnych Osób. - Myśleliśmy, że sprzedając hutę gminie odzyskamy choć
        część utopionych w niej pieniędzy - mówi Marek Cywiński ze Stalexportu.
        5 kwietnia tego roku Agencja Rozwoju Lokalnego, biedna jak mysz kościelna
        spółka należąca do gminy Ostrowiec, kupiła od Stalexportu 68 procent akcji
        huty. Dała za nie 133 tysiące złotych, resztę, czyli 80 mln zł, miała spłacać w
        ratach od 2004 roku. Gdyby nie wywiązała się z umowy, Stalexport miał prawo
        przejąć trzy gminne spółki: Miejski Zakład Komunikacji, Miejskie Wodociągi i
        Kanalizację oraz Ostrowieckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Do huty
        przyjechał wicepremier Marek Pol. Chwalił ostrowiecki samorząd za odwagę i
        wyraził nadzieję, że inne miasta pójdą za tym przykładem. Od tego momentu
        zaczęły się dziać rzeczy dziwne. Miasto zmieniło radę nadzorczą i zarząd huty.
        Szefem nowej rady został prezydent Szostak, a szefem zarządu - Tomasz Ćwierz,
        który już kiedyś pracował w hucie i musiał z niej odejść. - Ćwierz był szefem
        biura zagranicznego huty - mówi pragnący zachować anonimowość były menedżer
        Huty Ostrowiec. - Przyłapano go wówczas na tym, że wykorzystuje swoje
        stanowisko, kontakty i wyjazdy służbowe do prywatnych celów. Sprawę załatwiono
        dyplomatycznie: Ćwierz odszedł na własną prośbę. Po odejściu z huty Tomasz
        Ćwierz robił interesy w RPA. Potem założył z kolegą spółkę Interspeed, która
        zajęła się handlem stalą. Ponad rok temu spółka Ćwierza przejęła Towarzystwo
        Inwestycyjne Zakładów Ostrowieckich, do którego należy stara walcownia,
        wydzielona kiedyś z Huty Ostrowiec. Stara walcownia, jak i Interspeed, od dawna
        kupowały półwyroby od Huty Ostrowiec. - Pierwszą decyzją Ćwierza jako prezesa
        zarządu huty była duża obniżka ceny sprzedaży półwyrobów dla jego spółek - mówi
        wysoko postawiony pracownik Huty Ostrowiec. - Huta na tym traciła, a spółki
        prezesa zarabiały. Potem podpisano bardzo niekorzystny kontrakt na eksport 43
        tys. ton półwyrobów na Tajwan. Pośrednikiem była spółka Duferco, z którą Ćwierz
        robił wcześniej interesy. Na tym kontrakcie huta straciła ponad 6 mln złotych.
        Gdy sprzedano te półwyroby, przez miesiąc nie mieliśmy z czego produkować stali
        zbrojeniowej, na której dużo więcej się zarabia. To była zbrodnia: wtedy, gdy
        jest największy popyt na stal zbrojeniową, klienci pchają się drzwiami i
        oknami, ceny idą w górę, zamiast produkować tę stal, huta sprzedaje półwyroby i
        to po cenie nie pokrywającej kosztów - mówi nasz informator.
        Tomasz Ćwierz bronił się w lokalnej prasie, że niekorzystne kontrakty pozwoliły
        zdobyć pieniądze na dalszą produkcję, a udziałów w swoich spółkach już się
        pozbył. I faktycznie się ich pozbył: w miesiąc po objęciu szefostwa w hucie.
        Lecz dalej był zainteresowany, żeby tym spółkom dobrze się wiodło: pieniądze za
        udziały w nich ma dostać do końca 2005 roku. Prezes Ćwierz przez kilka dni
        unikał rozmowy z "Rz", nie odpowiedział też na wysłane faksem pytania.

        )Tajemnicza spółka
        W miesiąc po przejęciu huty władze miasta zaczęły przebąkiwać, że nie dadzą
        rady uratować huty i że być może wyjściem byłoby przejęcie jej przez państwo.
        Pismo w tej sprawi
        • marcin_76 Re: Przeczytajcie to - będziecie wiedzieć więcej 05.08.03, 23:27
          Szostak to wał jakich mało!!!
    • Gość: Jakub Jerzy Jaskiernia pomagał ukraść Hutę Ostrowiec IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 10:00
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_030807/ekonomia/ekonomia_a_3.html
      Rzeczpospolita 7.08.2003.

      Pomysł przejęcia huty przez miasto uzyskał poparcie władz. Jerzy Jaskiernia,
      szef klubu parlamentarnego SLD, w notatce ze spotkania zasugerował
      przedstawicielom Stalexportu, aby na zbliżającym się walnym huty nie
      przeszkadzali władzom miasta w realizacji ich strategii.

      Dobrym znajomym Jana Szostaka jest Stanisław Bobkiewicz, członek władz
      Polskiego Związku Piłki Nożnej, współwłaściciel firmy Hutnik (powstałej na
      bazie majątku ZSMP) i Wyższej Szkoły Biznesu i Przedsiębiorczości w Ostrowcu.

      O Bobkiewiczu miejscowi mówią, że jest w doskonałych stosunkach z Oleksym i
      Jaskiernią, że poznał ich przez ZSMP. Faktem jest, że ci dwaj politycy SLD
      wielokrotnie mieli wykłady w szkole Bobkiewicza i dostawali za to honoraria (z
      nieoficjalnych informacji wynika, że było to 500 zł za godzinę wykładu).

      - Oleksy i Jaskiernia mają wobec niego wielki dług wdzięczności - mówi znajomy
      Bobkiewicza. - Często się spotykają. I jeśli Bobkiewicz o coś ich prosi, nigdy
      nie odmawiają.

      O Bobkiewiczu mieszkańcy Ostrowca mówią, że jest w doskonałych stosunkach z
      Józefem Oleksym i Jerzym Jaskiernią. Według "Rzeczpospolitej", to Bobkiewicz
      poznał Szostaka z prominentnymi działaczmi SLD i to dzięki niemu Jaskiernia i
      Oleksy pomagali miastu przejąć hutę.

      Nowi właściciele huty w błyskawicznym tempie pozbyli się starych, związanych ze
      Stalexportem, władz spółki. Do głosu doszli główni bohaterowie ostrowieckiego
      dramatu. Przewodniczącym rady nadzorczej huty został prezydent miasta Jan
      Szostak. Natomiast jej prezesem Tomasz Ćwierz.

      5 lipca 2002 r., zaledwie dzień po złożeniu w sądzie przez zarząd spółki
      wniosku o bankructwo, Sąd Rejonowy w Kielcach ogłosił bankructwo Huty.
      Sąd nie dokonał głębszej analizy sytuacji finansowej huty. Opinia biegłego na
      ten temat sporządzona została dopiero w październiku 2002 r. Co więcej,
      kielecki sąd ogłaszając bankructwo obszedł przepisy prawa upadłościowego, które
      mówią, że nie można ogłosić upadłości spółki, gdy ma ona otwarte postępowanie
      układowe z wierzycielami. A tak było w przypadku HO.

      • Gość: Jakub Re: Jerzy Jaskiernia pomagał ukraść Hutę Ostrowie IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 07.08.03, 10:03
        Z komentarza redakcji Rzeczpospolitej:

        Na rzecz prezydenta u właściciela huty, Stalexportu, twardo lobbują liderzy SLD
        Józef Oleksy i Jerzy Jaskiernia. Dla Stalexportu, którego największe udziały
        kontrolowane są przez państwo, jest to propozycja nie do odrzucenia. Miasto
        przejmuje hutę, aby za trzy miesiące ogłosić jej upadłość. A prezydent nie ma
        zamiaru wypełnić zobowiązań miasta.

        Po bliższym przyjrzeniu się okazuje się, że sprawa była planowana przez
        prezydenta i jego wspólników od dawna. Najprawdopodobniej zarobili już na niej
        miliony. To oni po zakupie stają na czele huty i doprowadzają ją do upadłości,
        to oni tworzą spółki, które później dzierżawią jej majątek.

        Z prezydentem współpracuje przedsiębiorca, który majątek zdobył, uwłaszczając
        się na majątku miejscowego ZSMP. Jest on właścicielem wyższej szkoły w
        Ostrowcu, która od prezydenta dostała w bezpłatne użytkowanie kilka gmachów
        miejskich. W szkole wykładają opłacani powyżej wszelkich standardów Jaskiernia
        i Oleksy.

        Gdy nowy zarząd huty zdecydował się złożyć wniosek o jej bankructwo, sąd w
        Kielcach potrzebował dnia na jego akceptację. Opinie biegłych sporządzone
        zostały trzy miesiące później. Można przypuszczać, że sąd i grupa prezydenta
        Ostrowca to jedno towarzystwo.


        Sprawa Ostrowca jest nie mniej poważna niż Starachowic. Czy znowu usłyszymy, że
        to tylko incydent, a liderzy SLD, Jaskiernia i Oleksy, którzy wspierali swojego
        partyjnego kolegę w aferalnym przedsięwzięciu, odpowiedzą, że nie czują się
        odpowiedzialni?
    • Gość: BBB Granatowy interes IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 07.08.03, 21:04
      Żywię nadzieję, że interes Pana Szostaka przyjmie barwę granatową.
      Wystarczy przytrzasnąć np. drzwiami :)
Pełna wersja