Gość: Adytor
IP: *.klc.vectranet.pl
14.12.07, 18:46
Pieniędzy na leczenie chyba w NFZ jest pod dostatkiem tylko
mechanizm samego leczenia jest kulawy za przyczyną samych mało
zarabiajacych lekarzy. Przykład:
1. Gość ma atak rwy kulszowej wzywa pogotowie - dają zastrzyk i każą
iść do internisty (biorą kase za to z NFZ).
2. Gość idzie do internisty - przepisuje leki i kieruje na
prześwietlenie kręgosłupa (kase z NFZ bierze internista i radiolog)
3. Gość wraca z kliszą do internisty - ogląda klisze i kieruje do
neurologa (bieże za to kase z NFZ)
4. Po trzytygodniowym oczekiwaniu gość dostaje się do neurologa -
ogląda klisze, wali w kolano i pisze skierowanie do poradni
rechabilitacji (bierze za to kase z NFZ)
5. po trzygodniowym oczekiwaniu gość dostaje się do poradni
rechabilitacji - oglądają klisze i kierują na zabiegi (biorą za to
kase z NFZ)
6. Zabiegi rozpocznę się za miesiąć tak że nie wiem ile jeszcze
słuzba zdrowia wypompuje przy tym jednym gośćiu z NFZ
7. Konkluzja: narazie gość jest chory jak był, kilku specjalistów za
te same badania wyciągnęło kasę z NFZ, efekt przyszłościowy
niezbadany. Konowały powinny się modlić żeby przeżył jeszcze bo już
na nim nie zarobią.