Gość: BEBE
IP: *.chello.pl
11.01.08, 22:02
parę razy ostatnio zdarzyło mi się jeść w Tempie , Sprincie i
Bartoszu. Mdli mnie na wspomnienie talerzy z dziwnymi tłustymi
plamami jakby mytych bez detergentów i niedotartych stołów
przejechanych tłustą ścierą to w Tempie na Głowackiego, podobnie
zresztą jak w Bartoszu na przeciwko, obsługa niosąca zupę w której
co rusz macza swoje palce przy roznoszeniu talerzy. Ale Sprint bije
kieleckie jadłodajnie na głowę niechlujstwem naokoło jak i na
talerzu.Byle jakie jedzenie, porcje mini wstrętnie podane, surówki
obrzydliwe brrr. Jak można traktować klientów jak świnie , które
zjedza wszystko co im się położy na talerzu.Czy w Kielcach nie ma
już czystych, tanich miejsc do zjedzenia apetycznego obiadu?