zona-to-ja
03.02.08, 17:04
Witam. Pozwalam sobie odświeżyć (ale tylko na moment) pewien wątek, obecny na tym forum w 2006 i 2007 roku. : „Do Agaty”, „listy bez fiołka (do A.)” Pamiętacie je: plisaku, SmurfieMadralo, Ewo i paru innych, którzy kibicowali ‘miłości’ Agaty i makaty’ego vel. Zauroczonego…. Piekne wiersze, korespondencja skrytych kochanków, wyznania, uczucia…. Skąd ja na tym wątku, zapytacie? Pozwólcie, ze się przedstawię: jestem… żoną głównego bohatera, Don Kichota szukającego swej Dulcynei…. :/
Mnie nigdy nie było na kartach tego forum, nie było mnie nawet między jego wierszami… Że jest jakaś kobieta w życiu mojego męża, dowiedziałam się w lipcu. Okazało się nawet, ze się znamy, ona kiedyś przyszła do mojego domu poznać się ze mną… Potem już wiedziałam, ale chciałam walczyć o nasze małżeństwo. Ile ja zresztą z niego miałam? 4 miesiące, kiedy pojawiła się Agata…Tu, na forum, zobaczyłam inny świat, świat, którego nie znałam, mojego męża, jakiego nie znałam. Agata ma męża i 2 dzieci, mój mąż ma Agatę… a ja już nie mam nikogo. Nic złego nie zrobiłam, nic nie powiedziałam (jak zapewnia mnie mąż), tylko dlaczego odebrał mi miłość, która była czymś pięknym i niezwykłym, choć od jakiegoś czasu czymś już tak powszednim i zwyczajnym, że chyba niezauważalnym dla mojego męża. Agata miała jedna wielką przewage nade mną: była dla makaty’ego kimś nowym, a przez to ekscytującym. Zawsze uważałam, że stały partner w takiej sytuacji stoi na przegranej pozycji. Mnie nikt o zdanie nie pytał, zadecydowali za mnie… Piękne te wiersze, kiedyś podobne pisał dla mnie…Moje serce krwawi, ja już nie funkcjonuję. Dlatego chciałam tylko napisać, Mariuszu i Agato, że wycofuje się z waszego życia, widocznie pisane mi było być marginesem wielkiej romantycznej miłości, panią „(prawie) nikt” (pamiętasz, Agato?). Kocham mojego męża bardzo, za bardzo chyba, żeby się z tym wszystkim pogodzić. Dlatego kiedy będziecie to czytać wieczorem, mnie już nie będzie. Zawsze mówiono o mnie: silna, niezależna, poradzi sobie… Może…ale chyba nie tym razem. Żegnam wszystkich.