kielec
28.02.08, 11:05
Niestety radni mają rację promocja Kielc to kompromitacja.
Cały czas pieniądze z kasy miejskiej idą na utrwalanie stereotypu
Kielc jako Klerykowa. Przecież te wszystkie trzy "wydarzenia
artystyczne" jak "Siedem bram Jerozolimy", "Zdarzyło się w Judei"
i "Listy z zakazanego miasta" w żaden sposo nie przyczynią się do
pozytywnego wizerunku Kielc w Polsce. One praktycznie nie mają nic
wspołnego z Kielcami jako miastem nowoczesnym, otwartym na ludzi,
przyjaznym dla turystow i inwestorów. Widać, że Pan Tworogowski nie
jest w stanie wyjść myślowo poza schemat Dni Kultury Żydowskiej w
Chmielniku, praktycznie chce to samo robić w Kielcach. Problem w
tym, że Kielce to nie Chmielnik. Hasło jest mdłe i bezpłciowe. Na
witaczach powinno pisac WITAJCIE W KLERYKOWIE, a hasłem powinno
być "Kielce - miasto mocne wiarą i nadzieją" :).
Inną sprawą jest wydawanie miejskich pieniędzy na tzw. dzieła pod
red. Jerzego Daniela. Już 2 lata temu Miasto dało kilkadziesiąt
tysięcy na kalendarz przygotowywany przez tego Pana. Potem ta
publikacja zalegała na półkach księgarskich, nawet po licznych
wyprzedażach i przecenach, aż została z większości wycofana i teraz
zalega w magazynach DŚT.
Teraz Pan Daniel jako doradca Prezydenta ds. kultury znów przekonał
go by Miasto dało mu kasę - 75 tys. (sic!) na dzieło o mglistej
formule pod nazwą "Kielce". Za takie pieniądze możnaby zrobić coś
bardziej efektownego, zaprosić jakąs TV do nakręcenia krótkiego
reportażu o Kielcach, czy np. jakiejś wazniejszej imprezie. Sami z
siebie nie przyjadą. Albo rozpisać konkurs dla NGO na zorganizowanie
jednej dużej imprezy promującej miasto za te pieniądze. A w ogóle
można spytać, gdzie przetarg na przygotowanie takiego wydawnictwa?
Gdzie jakieś podstawowe zasady fair play, przejrzystości władzy. To
wszystko pachnie kumoterstwem, korupcją i niesamowitym brakiem
kompetencji. Nie wystarczy, że Pan Daniel dostaje pieniądze na
wydawanie organu prasowego Prezydenta Lubawskiego pod nazwą "Teraz"?
Zamiast w nim promować Kielce to promuje m.in. płyty jazzowe które
lubi Pan Lubawski (co to ma wspólnego z Kielcami?).
Kielce 2 lata temu miały być stolicą samby. Tancerze zmarzli jak nie
wiem co na ulicach Kielc i powiedzieli, że więcej tu nie przyjadą.
Od zeszłego roku Kielce mają być stolicą mody. Targi Mody - to
totalna klapa. Sam konkurs Off Fashion z offem ma niewiele
wspólnego, raczej z ogromnym kiczem.
Kielce - mają być stolicą chińskiego smoka. 2 lata temu targi
chińskie okazały się także katastrofą doprowadzają firmę Full Scan,
która je organizowała do bankructwa. Na pocieszenie tego, że
odważyli sie ci Panowie realizować szalony pomysł Pana Prezydenta,
jeden z nich został prezesem Chińskiego Centrum w barakach na
Mielczarskiego. W najbliższym czasie czeka nas przemarsz chińskich
smoków przez Sienkiewkę, które kazano zrobić szkołom, wbrew
protestom dyrektorów i nauczycieli. Obiecano im nagrody i
przywileje, dla tych co się najlepiej spiszą, jak za komuny.
Niewielu już też pamięta, że w kampani Prezydent twierdził, że
trzeba się promować nie w Kielcach a w Polsce i Europie. Jakoś nie
widać takich działań do tej pory, a już w planach Pana
Tworogowskiego to już w ogóle o tym nie ma mowy. Materiały promycjne
trafiaja do harcerzy przyjeżdżajacych do Kielc co roku, a nie było
ich np. w Brukseli w maju 2004 na imprezie promującej 10 nowych
państw UE, choć były z większości miast w Polsce. PAn Sygut
twierdził wtedy, że nic nie wiedział o tej imprezie (sic!). Gdy to
tłumaczeni okazało się żałosne, tradycyjnie stwierdził, że Miasto ma
inną wizję promocji.
Latami ciągnęla się też sprawa umiejscowienia punktu informacji
turystycznej. ROT proponowała ulicę Sienkiewicza, czyli główny
deptak jak to jest na całym świecie. Wizją PRezydenta okazało się
umiejscowienie IT na antresoli Dworca PKP, gdzie zaglądają tylko
lumpy by sie ogrzać lub odsikać. BRAWO!!!
Przez te kilka lat opracowano logo turystyczne - tzw. "specjaliści"
z całej Europy nieznani nikomu z nazwiska, a de facto koledzy Pana
Frankiewicza, którzy uciekli za pracą na Wyspy, wybrali logo Kielc -
ślimak w hamburgerze, które w żaden sposób nie kojarzy się
pozytywnie, ani nijak z Kielcami. Zrobiono badania ankietowe wśród
studentów z Poznania i Warszawy - bo na prawdziwy sondaż wizerunkowy
nie ma pieniędzy (może by tak zamiast imprez o Judei, Jerozolimie i
zakazanym mieście oraz ekstra kasy dla Pana Daniela, sfinansować
profesjonalne badania czy projekt kampanii promocyjnej?).
Pamiętajmy też, że to decyzją prezydenta w pierwszej kadencji
zlikwidowano wydział promocji, jako niepotrzebny. Prezydent zawsze
powtarza na słowa krytyki, że ma własną wizję promocji Kielc.
Niestety ta wizja jest dość mglista, infantylna i momentami żałosna,
jak hasło na sławetnym banerze "Don't give up. You are in Kielce".
Dlatego nie załamujmy się, jesteśmy w Kielcach, może jednak uda nam
się nie spalić ze wstydu za naszych mądrali z ratusza, co mają swoją
wizję.
Czy nikomu z urzędników nie przyszło do głowy, że promocję miasta
trzeba w końcu powierzyć fachowcom - ogłosić przetarg na kampanię
promocyjną dla profesjonalnych agencji, dać większe możliwości
wykazania się organizacjom pozarządowym, skończyć z kolesiostwem,
kumoterstwem i partyjniactwem. Niestety wątpię by nasi włodarze za
tej kadencji to zrozumieli a tym bardziej coś zmienili.
JK