dariusz.gacek
13.05.08, 09:39
To jest po prostu już śmieszne. Na numer 997 i teraz 112 od wielu
już lat nie można sie szybko dodzwonić. Ale nie jest to wina
dyżurnych, tam linie grzeją sie do czerwoności a oni mają nie więcej
niż dwie ręce i nie więcej niż jeden umysł każdy. Kilku komendantów
wojewódzkich i kilku miejskich nie potrafi rozwiązać tego problemu.
A przecież ten problem jest chyba najważniejszy w funkcjonowaniu
policji. Bo skąd policjanci będą wiedzieć, że coś się dzieje? Tylko
z telefonu alarmowego. Komendantowi wojewódzkiemu i miejskiemu
podpowiem nieskromnie genialne rozwiązanie tego problemu: choćby nie
wiem ile to kosztowało, zwiększyć obsadę dyżurnych i ilość linii
telefonicznych do takiej liczby, żeby na odebranie telefonu w
godzinach szczytu (przestępczego) czekało się maksymalnie kilka -
kilkanaście sekund. Może się okazać że zamiast 3 dyżurnych potrzeba
10, trudno, jeśli w ten sposób uratuje się kilka istnień ludzkich to
chyba warto. A i ludzi policja chyba ma trochę do dyspozycji na
obsadzenie posady dyżurnych, przesunąć kilku policjantów z obsługi
różnych, często nic nie dających, imprez prewencyjnych i innych
wręczań koziałków, uroczystych ślubowań i innych podsumowań.
Komendant, który poradzi sobie z takim zadaniem na pewno przejdzie
do historii Kielc i może nawet mu pomnik postawią "wdzięczne ofiary
przestępstw"
PS: nie wyobrażam sobie co czuła ta dziewczyna widząc i czując
płomienie i słysząc w słuchawce: pogotowie policji proszę czekać...