katigroszek
11.06.08, 20:14
Ciekawe, że nikt tego artykułu nie komentuje, a przecież aż się prosi.
Sytuacja w której wysoko wykwalifikowany prawnik zarabia po minimum ośmiu latach nauki i czterech nazwijmy to stażu zawodowego połowę tego co glazurkarz jest przecież dość śmieszna. Nauczyciele strajkują mając zbliżone zarobki w przeliczeniu na ilośc przepracowanych godzin w miesiącu. Sędzia ma bowiem czas pracy nienormowany, ale niestety nie znaczy to, że sobie idzie do domu kiedy chce, tylko że kiedy już skończy pracę w biurze to sobie idzie do domu kiedy chce napisać wszystkie uzasadnienia, które ma do napisania. W dużych sądach rejonowych - jak w kieleckim - jest tego dużo i jest to dość żmudne i nudne.
Ciekawe co będzie jak odejdzie naraz tylu sędziów (prawdopodobnie około 10) a nie będzie nowych asesorów sądowych :) Ci co zostaną dopiero będą mieli jazdę!!! 150% normy będą musieli wyrabiać - jak za dawnych czasów! :)))