antywel
22.06.08, 21:12
Czy jakakolwiek impreza plenerowa w Kielcach musi być słyszalna w większej
części miasta ? Właśnie słychać łomot "Białego misia". Pomijam gusta, bo o
gustach się nie dyskutuje, ale czy nie można w końcu w Kielcach zatrudnić
kilku akustyków z prawdziwego zdarzenia ? Bo od 20 lat mam wrażenie, że jest
tych samych trzech głuchych. Imprezy są nagłośnione fatalnie, ale pół miasta
musi słuchać. Zwłaszcza muszla koncertowa nie potrzebuje silnego nagłośnienia,
amfiteatr podobnie. Ale setki kilowatów muszą umilać .
Ponadto sobota i niedziela to dni odpoczynku (dla niektórych jedyna szansa
wyspania się), czy musimy sobie wzajemnie zakłócać ciszę?