pravvnik0
07.09.08, 01:07
Dlaczego zwolniłem swoją sekretarkę? - a wiec!: Dwa tygodnie temu
były moje urodziny, ale jakby tego nikt nie zauważył. Miałem
nadzieję, że rano przy śniadaniu żona złoży mi życzenia. Może nawet
będzie miała jakiś prezent. Nie powiedziała nawet "cześć kochanie",
nie mówiąc już o życzeniach. Pomyślałem, że chociaż dzieci będą
pamiętały - ale zjadły śniadanie, nie odzywając się ani słowem.
Kiedy jechałem do pracy czułem się samotny i niedowartościowany. Jak
tylko wszedłem do biura, sekretarka złożyła mi życzenia urodzinowe i
od razu poczułem się dużo lepiej. Ktoś pamiętał. Pracowałem do
drugiej. Około drugiej sekretarka weszła i powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień, w dodatku są pana urodziny, może
zjemy gdzieś razem obiad? Zgodziłem się - bo była to najmilsza
rzecz, jaką od rana usłyszałem. Poszliśmy do cudownej restauracji,
zjedliśmy obiad w przyjemnej atmosferze i wypiliśmy po lampce wina.
W drodze powrotnej do biura sekretarka powiedziała:
- Dzisiaj jest taki piękny dzień - czy musimy wracać do biura?
- Właściwie to nie - stwierdziłem.
- No to chodźmy do mnie - zaproponowała.
U niej wypiliśmy jeszcze po lampce koniaku, porozmawialiśmy chwilę,
a ona zaproponowała:
- Czy nie będziesz miał nic przeciwko temu, jeśli pójdę do sypialni
przebrać się w coś wygodniejszego?
- Jasne - zgodziłem się bez wahania.
Poszła do sypialni, a po kilku minutach wyszła, niosąc tort
urodzinowy, razem z moją żoną, dziećmi i teściową. Wszyscy
śpiewali "Sto lat" a ja, k u r w a!!!!!!!!!!!!!!, siedziałem na
kanapie w samych skarpetkach.