akson1
17.12.08, 00:36
Jak rzadko sie denerwuje, tak teraz sie ciut wkurzylem.
Bo ja rozumiem, ze Kielce maja byc ciche i spokojne (a mlodziez to tylko pije,
pali, wagaruje i drze pyski po 22-ej), ale na litosc boska, jesli mlodzi maja
stad nie uciekac, to nie mozna wiecznie ignorowac ich glosu.
Kuratorium ich olewa, Rada Miasta ich olewa, na Orliki nie ma - to co oni maja
robic?
Mialem nie afiszowac sie tym, co w tej chwili knuje w cichosci gabinetow
Obiadowych ;) ale chyba jednak ujawnie jeden z pomyslow.
Otoz umyslilismy stworzyc taka nieformalna Rade Mlodziezowa, ktora nie majac
oficjalnego umocowania kierowana bylaby wlasnie do mlodych.
Skoro na Obiadach pare fajnych rzeczy wymyslismy i niektore nawet
zrealizowalismy, to taka nieformalna, dzika, oddolna Rada tez ma szanse troche
szumu narobic.
Od jakiegos czasu prowadzimy nieformalne rozmowy z kilkoma organizacjami i
plany sa w miare posuniete do przodu, ale ze tu sie takie rzeczy dzieja, to
jeszcze bardziej zaczniemy nie przyspieszac.
I w takim razie zapraszam do wspolpracy wszystkich mlodych z wlasnie
rozwiazanej RDiM.
Nie chca nas sluchac formalnie?
To nieformalnie, sami sie organizujac narobimy im takiego rabanu, ze raz, dwa
sie opamietaja.
Chcialbym tu wladzom tak po cichutku przypomniec, ze od dawna kazda rewolucja
zaczynala sie od mlodych...
Jeszcze raz zapraszam do wspolpracy przy tworzeniu podziemnej ;) Rady
Mlodziezowej we wspolpracy z Obiadami Czwartkowymi...
Ps: To w nawiasie to ironia jest. Tak na wszelki wypadek, gdyby to ktos na
serio bral...