Dodaj do ulubionych

Ciężki los kolonijnego wychowawcy

29.07.09, 13:36
Kogo to obchodzi,ze ciezki jest los kolonijnego wychowawcy?Nie musza
nigdzie jezdzic.Nikt im nie kaze.Ale jak juz pojada,niech zajmuja
sie mlodzieza i dziecmi.Dzieci teraz i dzieci 30 lat temu to dwa
odrebne bieguny.Teraz bachory maja wszystko i sa wychowane na
luzie.Co im jakis biedak,wychowawca o twarzy sarenki,bedzie kit
wciskal,jak maja kase,MP3,mobila i ciuchy z markowa metka...Kolonie
jako takie juz sie skonczyly.
Obserwuj wątek
    • Gość: szwed Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy IP: *.adsl.inetia.pl 29.07.09, 14:55
      Mam uprawnienia wychowawcy kolonijnego i po raz ostatni byłem na koloniach
      gdzieś 20 lat temu. Wielokrotnie mi proponowano ale zawsze odmawiałem. Mam swoją
      godność i za marne pieniądze i możliwość wyjazdu nawet za granicę nie będę się
      poniżał przed bandą skretyniałych bachorów i takimi samymi ich rodzicami. Wolę
      spędzić wakacje w ogródku lub pojechać tam gdzie chcę. To co się dzieje teraz na
      koloniach i obozach jest horrorem, szczeniaki wypuszczone spod skrzydełek mamusi
      i tatusia myślą, że skoro zapłacili to wszystko im wolno. Kolonie i obozy to
      relikt poprzedniej epoki komunizmu z próbą dostosowania ich do dzisiejszych
      czasów. Niektórzy uważają, że skoro jest demokracja to im wszystko wolno. Za nic
      mają jakieś przepisy prawne, regulaminy czy przyjęte zwyczaje.
      • Gość: mama Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy IP: *.pools.arcor-ip.net 29.07.09, 15:54
        jeśli to taki relikt, to czemu w innych krajach obozy letnie mają się dobrze?
        • rikol Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy 29.07.09, 17:49
          Ten dziennikarz jest po prostu bezczelny. Zaloze sie, ze nie dalby rady pracowac
          nawet z mala grupa dzieci. O jakiej innej pracy pisze sie, ze jest nie dla
          leniwych i delikatnych?
          • Gość: lady gaga Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy IP: *.chello.pl 29.07.09, 20:17
            a sprzedawcy antyków?
      • Gość: fabon Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy IP: 170.252.72.* 30.07.09, 13:52
        Do Sz. Pana szweda, popelnil Pan blad logiczny; to ze jest demokracja wcale nie znaczy ze wszystklo wolno. Demokracja oznacza ze wolno tylko to na co pozwala wiekszosc, wiec nie wszystko!! demokracja ma niewiele wspolnbego z wolnoscia !!!
    • troll_bagienny Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wyjazd 29.07.09, 16:21
      Nie od dziś wiadomo, że wychowanie dziecka to łączny wkład domu
      rodzinnego i szkoły, przy czym w domu rządzą rodzice, a w szkole
      wychowawcy, nauczyciele, opiekunowie. Niestety, rodzice często tak
      wychowują dzieci, że nie szanują one potem ani ich, ani innych
      dorosłych, których powinny brać za wzór. Przede wszystkim matka czy
      ojciec nie powinni nigdy w obecności dziecka podkopywać autorytetu
      innego dorosłego, w szczególności zaś kadry pedagogicznej, bo
      dzieciak nabiera mylnego przekonania, że nikt mu potem nie ma prawa
      podskoczyć i robi, co chce, a rodziców, tak luźno nastawionych do
      życia, po prostu olewa. Dawniej nauczyciel to był autorytet, a
      dzieci wychowywali nie tylko rodzice, ale też np. sąsiedzi, od
      których można było oberwać za np. kradzież jabłek z sadu, czy
      niewłaściwe zachowanie na podwórku, porysowaną ścianę itp. Dziś
      częste są takie sytuacje, że rodzic wykłóca się przy dziecku z
      nauczycielem, robi rwetes, kiedy sąsiad jedynie zwróci uwagę
      gó...arzowi, żeby się właściwie zachowywał, dzieciaki dziś to święte
      krowy, którym wszystko wolno. Dziś nauczyciel może wylecieć z pracy
      za postawienie bachora w kącie, dziś kary są niedozwolone, nie ma
      opcji przejściowych, więc albo pozwala się gnojkom na maksymalnie
      wiele, póki nie dojdzie do nieszczęścia, albo wzywa policję, a
      przecież wiele spraw załatwiłoby się na etapie szkoły, a
      nie "urzędowo", a na wiele rzeczy nie powinno się przyzwalać, choćby
      na używanie wulgaryzmów już nawet przez kilkuletnie dzieci. Dziś
      kadra pedagogiczna jest bezsilna, bo częściowo ubezwłasnowolniona
      przez rodziców, którzy są niewolnikami własnego potomstwa, są też w
      konsekwencji ofiarami terroru własnych dzieci, które hodują, a nie
      wychowują. Prosty przykład: obca kobieta zwraca mojej córce uwagę,
      żeby nie deptała kwiatków na kombie, córka obserwuje, przeprasza, a
      potem ja jeszcze daję jej reprymendę, że takie zachowanie jest
      niedopuszczalne, że to wandalizm. Córka ma 5 lat, ale już się uczy,
      że pewne zachowania mogą wywoływać określone reakcje. Ta sama
      kobieta opowiada mi historię, jak zwróciła uwagę innemu dziecku i
      została w jego obecności obrzucona stekiem bluzgów przez oburzoną
      mamusię, która nie życzyła sobie, żeby ktoś "krytykował" jej
      dziecko. Ta mamusia robi pierwszy, drugi i kolejny krok do
      wyhodowania małego potwora, który potem uprzykrzy życie otoczeniu.
      • rikol Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy 29.07.09, 17:53
        Tak, dawniej dzieci wychowywala cala spolecznosc, dzisiaj nie wychowuje nikt.
        Znam rodzine patologiczna, gdzie rodzice dzieci nie wychowuja, nie posylaja do
        szkoly, co wiecej, zadowoleni sa, kiedy dzieci zatruwaja innym zycie. Wychowawca
        szkolny czy kolonijny nie ma szans naprawic lat zaniedbania. Trzeba by bylo po
        prostu zabrac te dzieci i umiescic w rodzinie zastepczej - no a na to zaden sad
        sie nie zgodzi, jesli dzieci nie sa ofiarami przemocy. Tymczasem z takich dzieci
        rosna kaleki spoleczne i przestepcy.
        • Gość: aaa ale szokująca wiadomość IP: *.chello.pl 29.07.09, 18:53
          ale niusy, o problemach z wypróżnieniem sołtysa z Wąchocka też
          napiszecie. Po odejściu pisu od władzy jakoś polityczny koncept wam
          się stepił. Lepiej nie ruszać niewygodnych tematów, no nie.
        • Gość: mik Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.07.09, 09:32
          Tak, jasne; za komuny rodzin patologicznych nie było...

          Zresztą - skąd wiesz, że ta rodzina jest patologiczna?

          > Tymczasem z takich dzieci
          > rosna kaleki spoleczne i przestepcy.
          Z tzw. "dobrych domów" także.
        • Gość: fabon Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy IP: 170.252.72.* 30.07.09, 13:59
          Sz. Panie rikol, prosze podac przyklad, bo nie moge sie dopatrzec jak mogla cala spolecznosc wychowywac dzieci.

          Poza tym niezrozumieniem nie zgadzam sie z cala reszta. Bzdury niedelaktnie mowiac. Opiekun koloni nie ma za zadania wychowania dzieci, od tego jest tylko rodzina. Poza tym sugeruje Pan aby Panstwo zabralo dzieci bo je lepiej wychowa. To juz jest przegiecie, zastanawiam sie jak mozna dojsc do takiego wniosku.

          Jesli chlopak zostal wychowany na dziada to jest to jego i rodzicow problem. Jesli firma turystyczna ma problemy z mlodzieza to niech wypisza jasny regulamin ktory podpisuja rodzice i dzieci i za zlamanie go wysylaja dzieciaka do domu na jego koszt. PROSTE.
      • Gość: 71 Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy IP: *.chello.pl 29.07.09, 20:55
        "Niestety, rodzice często tak
        wychowują dzieci, że nie szanują one potem ani ich, ani innych
        dorosłych, których powinny brać za wzór. Przede wszystkim matka czy
        ojciec nie powinni nigdy w obecności dziecka podkopywać autorytetu
        innego dorosłego, w szczególności zaś kadry pedagogicznej, bo
        dzieciak nabiera mylnego przekonania, że nikt mu potem nie ma prawa
        podskoczyć i robi, co chce, a rodziców, tak luźno nastawionych do
        życia, po prostu olewa."
        Gdyby dorośli obcy czy ci w rodzinie nie kompromitowali się sami w oczach tych dzieci to byłaby już połowa sukcesu. Jestem matką od kilkunastu lat i wiem że na szacunek trzeba sobie zasłużyć a nie dają go w Tesco w promocji do chrupek. Ani nauczyciel ani rodzic nie ma go na dzień dobry. A o dzieci swoje trzeba się wykłócać, nie zawsze nauczyciel jest bezstronny a dziecko musi mieć oparcie w rodzicach.
      • sokolasty Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy 29.07.09, 22:04
        trollu bagienny

        ogólnie przychylam się do Twojej oceny, ale nie widzę podstaw do szanowania
        kogoś za "starszość". W mojej karierze ucznia/studenta spotkałem paru
        nauczycieli, którzy sobie na szacunek niczym nie zasłużyli.
        • lukask73 Re: Współpraca rodziców z wychowawcami = udany wy 30.07.09, 10:05
          Jeśli rozpoczynasz wypowiedź od obelg, to tym bardziej nie
          zasługujesz na szacunek u nikogo.

          Kiedyś nauczyciela nie szanowało się za starszość. Nauczyciele byli
          elitą, dobrze opłacaną, do której nie mógł się dostać byle absolwent.
    • nowak11 Coraz mniej wycieczek, coraz mniej kolonii... 29.07.09, 19:05
      Roszczeniowa postawa rodziców i polowania mediów na nauczycieli oraz parę
      innych okoliczności powodują,iż nauczyciele mają w dupie kolonie, wycieczki
      itp.historie...Zdziwieni?
    • wapienko Opis pewnej kolonii 29.07.09, 19:39
      Bałkany, lipiec 2009
      Jesteśmy wraz koleżanką wychowawczyniami na kolonii. Kandydatów na
      wyjazd było wielu. Mnie się udało. Mam opinie dobrej, doświadczonej
      wychowawczyni. Jestem od 10 lat nuczycielką.
      Zajeżdżamy na miejsce z grupą kilkudziesięciu dzieciaków.
      Zakwaterowani jesteśmy w ogromnym hotelu, w którym znajduje się
      kilkuset polskich kolonistów. Obserwuję grupy z całej Polski oraz
      ich wychowawców. Spostrzeżenia:
      1. Pilot autokaru - nie ma pojęcia o trasie. Większość z
      kilkudziesięciu godzin podróży śpi.
      2. Kierownik kolonii - jeden na cały ośrodek. Nie zna żadnego
      języka, a za obsługę kilku grup z Polski bierze w sumie kilka tys.
      zł. A co takiego robi ? Chyba to, że podrywa nasze małolaty i
      pociąga z nimi piwko (!).
      3. Wychowawcy - zmanierowane studentki (anglistyka, politologia,
      zarządzanie). Piją z wychowankami. Przeklinają i robią zakłady ile
      podopiecznych się dzisiaj puści.
      4. Koloniści - większość synalkowie i córki nadzianych Staruszków
      (inaczej by ich tu nie było - wyjątkiem są dofinansowani przez
      zakłady pracy). Zblazowane towarzystwo pijące i używające ile
      wlezie. Co starsi szukają okazji do darmowego seksu (obojętnie z
      kim).
      5. Ja i koleżanka - wstydzimy się za wychowawców "kolegów po fachu"
      i staramy się izolować "naszych" od innych grup. Wstydzimy się
      także za Polaków. Dziękujemy przy tym Bogu za to, że nasza grupa
      jest na tle pozostałych niezwykle grzeczna (tylko kilka
      przypadków "spożycia" skutkujących kolonijną karą).
      6. Wniosek końcowy. Jeśli kochasz swe dziecko, nie posyłaj go na
      kolonie organizowane przez biura podróży za granicę.
      • Gość: fabon Re: Opis pewnej kolonii IP: 170.252.72.* 30.07.09, 14:06
        Co do artykulu; Jak mozna myslec aby Ministerstwo Kultury mialo okreslac warunki do spelnienia przez wychowawcow koloni. Po pierwsze to ministerstwo powinno byc zlikwidowane, a po drugie warunki te powinna okreslic firma zatrudniajaca.
    • sokolasty Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy 29.07.09, 22:06
      samozwańcze1.
      Kogo to obchodzi,ze ciezki jest los kolonijnego wychowawcy?Nie musza
      nigdzie jezdzic.Nikt im nie kaze.Ale jak juz pojada,niech zajmuja
      sie mlodzieza i dziecmi.


      No właśnie nikogo, a już na pewno nie rodziców, bo "gdy nie ma dzieci w domu, to
      jesteśmy niegrzeczni" i mamy wszystko w tylnych nogach.
      • Gość: tim Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy IP: *.rtr.bait.pl 30.07.09, 08:05
        małe kurewki z gimnazjum 90% oddziewiczonych wychowawca student
    • kaktuskowo Ciężki los kolonijnego wychowawcy 30.07.09, 08:36
      Rozumiem wymianę poglądów, czy doświadczeń. Nie rozumiem chamstwa i
      bezmyślności, także niektórych internautów. Garnitur/smoking pasował
      w trzecim pokoleniu. Info dla tych co nie zrozumieli: tata z mamą
      zarobili kaskę, to dopiero wnuki nauczą się manier. Może. Ta kaska
      odebrała wszystkie zasady moralne, także zdrowy rozsądek, a przy tym
      trudność rozeznania, co jest wolnością a co samowolą. Wiek lat
      dojrzewania to wiek szaleństw i poszukiwań. Firmy nastawione na zysk
      nie oczekują wychowywania od wychowawców lecz spełnienia wymagań
      określonych przepisami. Konkluzja: tata z mamą błysnęli w
      towarzystwie (swoim), że posłali dziatki do..... , firma wycieczkowa
      zarabia, tzw. opiekunowie mają zarobek i ubaw, a dziatwa dokazuje do
      woli. Ciekawie tam, tylko czym to się skończy? Za pieniądze ksiądz
      się modli, za pieniądze etc......
      • michal-f Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy 30.07.09, 09:10
        > Firmy nastawione na zysk
        > nie oczekują wychowywania od wychowawców lecz spełnienia wymagań
        > określonych przepisami.
        Od wychowywania dzieci są rodzice a nie wychowawcy kolonijni, lol. Oni mają po prostu zapewnić dzieciom udane wakacje, tylko tyle i aż tyle.
    • michal-f Ciężki los kolonijnego wychowawcy 30.07.09, 08:58
      Artykuł jest jednak trocę przesadzony... Ja ostatnio co rok pracuję jako wychowawca kolonijny i nie jest tak źle - ekscesy się zdarzają, ale właściwie dość rzadko.
      • michal-f Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy 30.07.09, 09:06
        Po przeczytaniu kilku komentarzy dodam, że dzisiejsze dzieci są dokładnie takie same jak dawniejsze i dalej to są tylko dzieci, krzywdy nikomu nie zrobią. Jestem przekonany, że gdybyście komentowali podobny artykuł np. w latach 70-tych, to też pisalibyście, że ta dzisiejsza młodzież jest beznadziejna. :D
    • samanta1 Re: Ciężki los kolonijnego wychowawcy 30.07.09, 09:46
      Wiele lat z rzedu jezdzilam na kolonie jako wychowawca a czasami kierownik
      .Owszem ,praca jest ciezka i 24 godziny na dobe. Spi sie po kilka godzin bo
      nigdy nie poloze sie spac poki lobuziaki nie zmecza sie i nie zasna .Praca jest
      stresujaca i trzeba poswiecic max uwagi by nic zlego sie nie stalo .Trzeba
      zapewnic dobry plan ,dzieci/mlodziec musza miec ciagle zajecie bo jak sie nudza
      to broja .Pierwsze dni na kolonii zawsze sa trudne ,wiadomo ze mlodziec bedzie
      chciala sprawdzic na ile sobie moze pozwolic ;) Potem juz jest z gorki .Jesli
      ktos mysli ,ze pojedzie pracowac na kolonie i bedzie tam wypoczywal to lepiej
      niech zrezygnuje .To nie jest miejsce na wypoczynek tylko miejsce pracy .Jedyne
      co jest do bani to pieniadze jakie sie zarabia. Ponadto biura podrozy powinny
      dokladniej sprawdzac wychowawcow, bo czasami mialam takich wychowawcow ,ktorzy
      sami wymagali wychowania i kontroli.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka