Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam

25.06.04, 11:53
Witam,
przegladalam archiwum, naczytalam sie tyle ile sie dalo, ale nadal nie wiem
co mam myslec bo jakos malo opinii na temat tego szpitala i lekarzy tam
pracujacych...
Tak sie sklada, ze zanosi sie ze tam bede rodzic, mam tam lekarke prowadzaca
i w sumie nie zastanawialam sie nad innymi szpitalami.
Ale zaczely sie schody.. Najpierw to ze nie ma u nich szkoly rodzenia,
oddzial jest malutki, mozna sie zglosic po 36 tygodniu (co prawda nie
zamierzam wczesniej, ale...). A co ze sprzetem, poloznymi??? Jestem w kropce
bo moja lekarka tam... Szukac innej czy co?sad

Pomozcie. Doradzciesmile
    • madziki Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 25.06.04, 16:54
      Ja miałam tam zakładany szew i planowałam również rodzić po jego zdjęciu.
      Niestety synek się pospieszył i rodziłam w 36 tygodniu w CZMP.
      W każdym razie spędziłam w Koperniku kilka dni i rozmawiałam z dziewczynami na
      temat porodów - niektóre rodziły tam kolejny raz i wszystkie bardzo sobie
      chwaliły. Ogólnie rzecz biorąc oddział jest malusieńki jak już wiesz, a lekarzy
      i położnych sporo, przez co i opieka jest bardzo dobra. Niestety nie ma sprzętu
      dla wcześniaków, dlatego też porody są przyjmowane po 36 tygodniu. W razie
      problemów z dzieckiem jest przewożone chyba do CZMP z tego co słyszałam.
      A do szkoły rodzenia chodziłam na Nawrot.
      • _diabolique_ Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 28.06.04, 10:56
        madziki napisała:

        > Ja miałam tam zakładany szew i planowałam również rodzić po jego zdjęciu.
        > Niestety synek się pospieszył i rodziłam w 36 tygodniu w CZMP.
        > W każdym razie spędziłam w Koperniku kilka dni i rozmawiałam z dziewczynami
        na
        > temat porodów - niektóre rodziły tam kolejny raz i wszystkie bardzo sobie
        > chwaliły. Ogólnie rzecz biorąc oddział jest malusieńki jak już wiesz, a
        lekarzy
        >
        > i położnych sporo, przez co i opieka jest bardzo dobra. Niestety nie ma
        sprzętu
        >
        > dla wcześniaków, dlatego też porody są przyjmowane po 36 tygodniu.

        A jak wyglada sprawa tego ze szykowalas sie do Kopernika a wyladowalas w CZMP?
        Pytam bo zastanawia mnie czy nie ma problemow z przyjeciem tam, jesli lekarz
        prowadzacy jest w innym szpitalu? Czy przez to nie traktuja gorzej takich
        pacjentek???


        > W razie
        > problemów z dzieckiem jest przewożone chyba do CZMP z tego co słyszałam.
        > A do szkoły rodzenia chodziłam na Nawrot.

        A uwazasz ze warto w ogole zapisywac sie do takiej szkoly? Zbieram opinie i sa
        naprawde diametralnie rozne, od zachwytow do stwierdzen "a po co ci to"...
        Ile kosztuje ta szkola na Nawrot i moze wiesz czy sa zajecia po 19-stej, albo w
        weekendy??

        • anies75 Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 28.06.04, 20:54
          ja nie chodziłam do szkoły rodzenia i nie wydawało mi się to wogóle potrzebne
          w sumie nie wiem co by mi to dało, chyba nic
          kolezanka chodziła i z opisu jej porodu to ja bez szkoły poradziłam sobie duzo
          lepiej smile
        • madziki Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 29.06.04, 09:54
          Szykowałam się do Kopernika najpierw na zdjęcie szwu, ponieważ tam był
          zakładany. Automatycznie nastawiałam się również na poród tam, skoro już
          poznałam szpital i oddział. Do lekarki chodziłam prywatnie, a w szpitalu
          pracuje na zupełnie innym oddziale. Szpital miałam sobie wybrać dowolny.
          Wylądowałam w CZMP ze względu na poród miesiąc przed terminem. Nie wiedziałam,
          czy z synkiem jest wszystko w porządku, był już późny wieczór, moja lekarka za
          granicą i tak szybka decyzja, że jednak CZMP. Nie miałam tam nikogo, a
          traktowana byłam normalnie, rutynowo. Położna i lekarz przy porodzie byli w
          porządku, całkiem mili. Lekarz nawet odwiedził mnie po kilku dniach na oddziale
          i pytał jak szew, czy wszystko ok. smile)
          Rodzącą w zasadzie powinni przyjąć w każdym szpitalu jak się zgłosi i traktować
          jak każdą inną pacjentkę.

          Jeśli chodzi o szkołę rodzenia powiem szczerze. Ogólnie zajęcia składały się z
          dwóch części - godzina wykładu i godzina gimnastyki oraz nauka oddychania.
          Niektóre wykłady były świetne i bardzo pomocne, jak np. zajęcia z psychologiem,
          ale niestety to była tylko godzinka. Gimnastyka całkiem fajna w parach przy
          muzyczce, ale to samo można robić w domu, tyle że się nie chce. Nauka
          oddychania - fajnie się ćwiczyło, ale przy porodzie w CZMP kazano mi oddychać
          zupełnie inaczej. Poza tym jak miałam skurcze w ogóle nie byłam w stanie
          oddychać przeponą... Parcia nie zdążyłam poćwiczyć, bo urodziłam w czwartek, a
          w sobotę mieliśmy to ćwiczyć... hihihihi....
          Podsumowując, zajęcia były całkiem sympatyczne, ale bez nich też bym urodziła.
          Może jedynie mąż czuł się pewniej przy porodzie. smile)
          Zajęcia na Nawrot są w soboty od 10 rano, a koszt to 230 zł za 10 spotkań.
          • _diabolique_ Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 29.06.04, 15:12
            Bardzo dziekuje wszystkim za odpowiedzi, nadal jestem glupiawink)))
    • g.o.s.i.a_s Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 27.06.04, 23:01
      Ja rodziłam w koperniku, ale po pierwsze, to było 8 lat temu, a po drugie
      miałam planową cesarkę. Ja wspominam ten szpital raczej dobrze, tez miałam
      właśnie tam lekarkę prowadzącą. Nazywa się Zajączewska, bardzo w porządku
      kobitka, do tej pory do niej chodzę. O ile się nic nie zmieniło, to jest z-cą
      ordynatora na oddziale położniczym. W razie czego, polecam smile

      Jeśli chodzi o warunki szpitalne, to za moich czasów były takie sobie, żeby nie
      powiedzieć fatalne. Ale ostatnio chyba robili remont, więc może się poprawiło.
      Personel różny: pamiętam bardzo miłe położne, salowe które same z siebie
      przynosiły codziennie koszule na zmianę, wprawdzie często dziurawe, ale ważne
      że czyste smile
      Lekarze byli sympatyczni, opieka nad dziećmi też ok.
      Ale pamiętam też pielęgniarki, które zwyczajnie nas olewały i nie przychodziły
      nawet kiedy uporczywie dzwoniłam, bo dziewczyna (też po cesarce), leżała
      zemdlona na podłodze a ja jeszcze nie wstawałam z łóżka i nie mogłam jej
      pomóc. "No i co takiego się stało? zwykłe omdlenie" powiedziała taka jedna,
      która zjawiła się po moich wołaniach o pomoc. Ech, szkoda gadać... ale przecież
      wszędzie taka może się trafić.
      • _diabolique_ Re: Szpital Kopernika, za, przeciw i takie tam 28.06.04, 10:59
        g.o.s.i.a_s napisała:

        > Ja rodziłam w koperniku, ale po pierwsze, to było 8 lat temu, a po drugie
        > miałam planową cesarkę. Ja wspominam ten szpital raczej dobrze, tez miałam
        > właśnie tam lekarkę prowadzącą. Nazywa się Zajączewska, bardzo w porządku
        > kobitka, do tej pory do niej chodzę. O ile się nic nie zmieniło, to jest z-cą
        > ordynatora na oddziale położniczym. W razie czego, polecam smile

        Dzieki, znam Ja doskonale jest moim lekarzem od lat i prowadzi mi tez ciazewink
        Troche na poczatku mialam pretensje ze za malo ode mnie chce i za malo bada,
        ale teraz wiem ze to wystarczywink

        > Jeśli chodzi o warunki szpitalne, to za moich czasów były takie sobie, żeby
        nie
        >
        > powiedzieć fatalne. Ale ostatnio chyba robili remont, więc może się
        poprawiło.

        No mam taka nadzieje...


        > Personel różny: pamiętam bardzo miłe położne, salowe które same z siebie
        > przynosiły codziennie koszule na zmianę, wprawdzie często dziurawe, ale
        ważne
        > że czyste smile
        > Lekarze byli sympatyczni, opieka nad dziećmi też ok.

        To najwazniejsze. Choc martwi mnie ten brak opieki dla dzieci urodzonych z
        powiklaniamisad((


        > Ale pamiętam też pielęgniarki, które zwyczajnie nas olewały i nie
        przychodziły
        > nawet kiedy uporczywie dzwoniłam, bo dziewczyna (też po cesarce), leżała
        > zemdlona na podłodze a ja jeszcze nie wstawałam z łóżka i nie mogłam jej
        > pomóc. "No i co takiego się stało? zwykłe omdlenie" powiedziała taka jedna,
        > która zjawiła się po moich wołaniach o pomoc. Ech, szkoda gadać... ale
        przecież
        >
        > wszędzie taka może się trafić.

        Niestety taksad

Pełna wersja