dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"?

11.09.06, 21:12
witam!
mam termin za 4 tyg. mam zamiar rodzić w/w szpitalu. jak tam jest bo słyszę
rózniaste opinie (raczej pozytywne ale..). co muszę spakować do torby bo do
różnych szpitalali co innego należy zabrać? jaka jest opieka? podjeliśmy też
wspólnie z mężem decyzje o porodzie rodzinnym - jak personel się zapatruje na
to? i ogólnie proszę was o opinie! może jakieś wskazówki albo rady, byłabym
wdzięczna. a może któraś z was ma termin tak jak ja i też chce rodzić
w "rydygierze"?

pozdrawiam serdecznie
    • coronella Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 11.09.06, 23:16
      ja tam rodzilam 2 razy, oba na sali do porodów rodzinnych. Bardzo sobie chwale.
      Nie bardzo mam juz sile pisac szczegolowo, mam dwojke dzieci i bardzo wypelniony czas, ale mozesz pisac do mnie na gg 510964, chetnie odpowiem na wszystkie pytania.
      Ogolnie szpital super.
    • rubi21 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 10:53
      Urodziłam tam dwójkę dzieci i wspomnienia mam dobre. Personel nie stawia
      ograniczen co do porodów rodzinnych. Dziećmi opiekują się po porodzie dobrze,
      choć wiadomo ze wszędzie może sie znaleźć jakaś "czarna owca". Do szpitala
      zabierasz swoją koszulę, kapcie, szlafrok, podkłady na łożko - są w aptece do
      kupienia, wkładki higieniczne maxi, przybory toaletowe. Dla dziecka mozesz
      zabrac swoje ciuszki, jeśli chcesz zeby juz w nich od poczatku było. W szpitalu
      mozesz liczyc na becik i ewentualnie koszulki dziecięce. Ja miałam przyniesione
      ubranka dobę po urodzeniu, po porodzie nie miałabym siły myśleć gdzi epołożna w
      mojej torbie to wszystko znajdzie. Oczywiscie zabierasz swój ręcznik, kubek,
      sztućce, dokumenty - ostatnie wyniki badan, w tym grupa krwi, karat ciąży,
      dowód osobisty. Zaopatrz sie w wodę do picia, najlepiej w małych butelkach.
      Sklepik szpitalny działa chyba do 17 tej a w weekendy chyba krócej. To chyba
      wszystko, a gdybys miała pytania to odpowiem.
      • patipomoz Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:05
        w szkole rodzenia straszyli, zeby zabrac minimum rzeczy, bo żadnych toreb nie
        mozna trzymać pod łózkiem, tylko tyle co do szafki. w rezultacie było inaczej
        donosili mi tysiąc rzeczy i miałam je wszedzie, ale przygotuj jakies niezbedne
        minimum gdyby mieli cie pogonić. pamietaj, że nikomu z odwiedzających nie wolno
        wchodzić na salę więc zapakuj się praktycznie, zebyś sama wszystko znalazła.

        porod rodzinny zawsze mozliwy, ale prywatna sala jedna wiec trzeba mieć mega
        farta, zeby tam trafic. ja rodziłam z męzem na wieloosobowej bo tega dnia był
        tłum i uwierz mi, wszystko ci bedzie jedno. opieka i tak znakomita, ale ja
        opłacałam połozną i polecam bo wtedy nie będziesz anonimowa.

        dla siebie poza oczywistymi rzeczami zabierz: podkłady na łóżko firmy Seni, do
        kupenia w aptekach, co najmniej 3 paczki bo będzesz zmieniać co chwilę, duże
        wkładki poporodowe w ilości jak najwiekszej, sztucce i kubek bo nie dają,
        papier toaletowy (nie żartuję...) i jakieś klapki bo warunki mega syfiaste w
        łazience. stanik do karmienia (pomaga super na bolące piersi), wkładki
        laktacyjne, tantum rosa do podmywania (ja rozrabiałam w butelce po wodzie
        mineralnej z dzióbkiem i się polewałam, polecam patentsmile)), paracetamol
        przeciwbolowy bo nic nie mają i nie dają, Bepanthen maść na obolałe sutki. ja
        miałam jeszcze swój laktator i przydał mi się bardzo, bo miałam nawał, a na
        całym oddziale laktator tylko jeden i ciągle go ktoś szukał.
        dla dziecka: pampersy, chusteczki, oliwka, krem, becik i ciuszki koniecznie bo
        szpitalne koszmarne!!! smoczki też warto i to kilka, bo nie będziesz miała siły
        chodzić i parzyć.
        to tyle, głowa do góry, ja mam ze szpitala wspaniałe wspomnienia i nową
        przyjaciółkę.
        • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:38
          hej patipomoz!
          co to znaczy sla wieloosobowa? czy te łóżka porodowe są choć oddzielone
          parawanami? może to głupie pytanie ale jestem po raz pierwszy w ciąży i stąd
          moja niewiedza!
          dziękuję za wyczerpującą odpowiedź
          • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:41
            sa oddzielone trochę ale to chyba mało daje,,
            ja jak rodziłam to było mi juz wszystko jedno że paraduje koło sali porodowej w
            króciutkiej koszulince bez gatek.. a obok maszerują jeszcze dwie kobitki w
            takim samym odzieniu z mężami.. nie sądzę by któremus wpadło do głowy w takiej
            chwili podglądać sąsiadkę z łóżka.. byli wszyscy bardzo przejęci.. tym bardziej
            że rodziłyśmy trzy i wszystkie trzy po raz pierwszy..
            • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:44
              anies, kiedy urodziłaś dzidziusia?
              • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:45
                a to juz troszke czasu minęło
                3 lata temu
            • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:44
              dopiero jak dostałam znieczulenie zaczełam sie zachowywać .. stosowniewink
          • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:58
            aha i podkładów nie miałam swoich, chyba w ogólnbie nie miałam, nie pamietam
            żeby cos na łóżku leżało, miałam jedynie podpaskę i to taka szpitalną, nie
            kupowałam sama
            papier toaletowy oczywiście, jak w każdym szpitalu
            sztucce i kubek bo nie dają, jak w każdym szpitalu
            klapki pod prysznic oczywiście, chyba że lubisz grzybki..wink
            laktator sie oczywiście przyda swój ale tylko dobry, ja miałam pozyczony taki
            dziwny jakis i nic nie uciągłam, potem kupiłam aventa juz w domu i było super

            dla dziecka miałam pampersy i chusteczki nawilżane, ciuszki jak dasz swoje to
            moga zniknąc podczas kąpieli dziecka (dziecko dajesz do kąpania, kąpia
            pielęgniarki pod kranem), nie mówie że ktos weźmie, ale słyszałam że już były
            takie przypadki
        • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:42
          aha, ile zapłaciłyście położnej za opiekę?
          • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:47
            ja miałam umówiona położną ale w trakcie 5-cio dniowego pobytu przed porodem w
            szpitalu
            postanowłam zamiast dac te kase połoznej - zafundować sobie znieczulenie 400 zł
            i po bólu
    • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 11:39
      dziękuję wszystkim za odpowiedzi i chętnie jeszcze poczytam o waszych
      wrażeniach!
      pozdrawiam serdecznie
    • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 12:09
      Ja jestem zachwycona porodem w tym szpitalu. W porównaniu z porodami kolezanek w
      innych szpitalach, to na prawdę w Rydygierze jest super! Rodziłam w czerwcu, nie
      wynajmowałam położnej ani sali do porodów rodzinnych, ale na głównej porodówce
      rodziłam z mężem. Minusiki takie, ze na przedporodowej dzielisz salę z 3ma
      innymi jeczącymi rodzącymi, nie ma tam ani piłek, ani drabinek. Ja dużo
      chodziłam i wieszałam sie na meżu, to pomogło szybkiemu rozwarciu. I nie
      narzekam. Na porodówce - dużo dobrego humoru i sprawna opieka/pomoc. A po
      porodzie - od salowej po lekarzy - wszyscy bardzo sympatyczni i pomocni. Położne
      pieknie sie zajmuja dzieciaczkami, ledwie któryś zapłacze w dzień, czy w nocy -
      już są przy Tobie sprawdzić co się dzieje. I Bardzo chętnie uczą mamy
      przystawiac dziecko do piersi. Właściwie tylko na izbie przyjeć spotkałam jedna
      niemiłą pielegniarkę. A myśle, ze dobra opieka przyćmiewa takie mankamenty, jak
      jedna łazienka i prysznic na piętrze (ja miałam chyba najdalej). Nastepnym
      razem chcę rodzić tylko tam. Acha, żebyś sie nie zdziwiła: odwiedzający nie
      wchodzą na salę, tylko stoją na korytarzu- dla mnie to nawet dobrze, bo na sali
      leżą 4 kobitki, każda prawie topless lub nago z powodu wiecznego karmienia, a
      plamy z krwi są wszechobecne. Wolałabym, zeby obcy faceci mnie wtedy nie oglądali...
      • stephanie22 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 12:30
        Podzielam zdanie pinkie5. Również rodziłam w czerwcu i gdybym miała rodzić
        jeszcze raz to tylko tam. Miałam ten luksus że na sali porodowej nie było
        innych rodzących oprócz mnie. Nie miałam opłaconej ani położnej ani lekarza, a
        mimo to obsługa ekstra. Polecam dr Rogowskiego. Mój poród odbierała dr
        Myślińska, również bardzo sympatyczna. Jedyny minus tego szpitala to nadające
        się do remontu sanitariaty. Poza tym wszystko OKI.
        Pozdrawiam
      • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 12:52
        acha, na sali porodowej jest jeden fotel - jedna kobieta rodzi, na
        przedporodowej sa trzy łóżka - ale tam sie jeszcze nie rodzi.
      • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:06
        A co do anonimowości: już pisałam, nikogo nie opłaciłam, położna od razu
        zapytała nas jak sie nazywamy i cały czas mówiła nam po imieniu, to było bardzo
        miłe. Dr Rogowski był przy moim porodzie, ale myśle, ze każdy inny też byłby
        super. Przypomniało mi si również, ze przed porodem zrobią Ci lewatywe
        (oczywiscie jeżeli nie będzie przeciwskazań) wiec o to też się nie martw
    • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:02
      dziewczynki jesteście super!!!
      dziekuję serdecznie za rady i opinie!!! piszcie jak coś wam się jeszcze
      przypomni.
      a czy płaci się coś za pobyt ojca przy porodzie?
      • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:08
        Tak, tatuś płaci 30 zł za ubranko do porodu.Powodzenia
      • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:17
        a dodam jeszcze że akurat ja nie mam miłych doświadczeń dotyczących obsługi
        bezpośrednio po porodzie, ale cóż różnie bywa
        • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:29
          może przez te 3 lata trochę się to zmieniło smile
          • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:30
            pewnie to też
            ale w moim przypadku akurat zmiany jakie by nie zaszły i tak nie miałyby wpływu
            na to co było bezpośrednio po porodzie
            • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:31
              bo z tego co wiem nie dobudowali sal w szpitalu :0
          • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 13:35
            natomiast opieka na górze na patologii ciązy rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!
            po porodzie już na sali normalnej tez oki
            tylko te kilka godzin po porodzie...
    • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 15:12
      a czy dzidziuś jest z matką po porodzie czy jest na innej sali?
      • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 13.09.06, 08:40
        jak wszystko z dzidzia oki to jest z matką na sali
    • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 15:14
      aha, i czy położne pomagają trochę w opiece w pierwszych godzinach? obawiam się
      bo nigdy nie trzymałam takiej kruszynki nawet na rękach a co dopiero się ją
      zajmować... troszkę się boję!
      • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 19:54
        Jak rodziłam na sali ogólnej, to po porodzie zabrali dzidziusia - na badania,
        szczepienia itp A ja czekałam na poporodowej, aż mnie zabiorą na salę(tam
        czekało na mnie śniadanie i zaraz dostałam obiad wink). Na sali zaraz przynieśli
        mi dziecko. i położyli w takim łóżeczku na wózeczku. Od tej pory było cały czas
        przy mnie. Jak już pisałam wcześniej- położne pomagaja we wszystkim, jak
        poprosisz, to wszystko Ci pokażą. A jak dzidziuś płacze to interesują sie dlaczego.
        • pinkie5 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 19:55
          Bo jezeli będziesz miała cesarkę- to wiadomo, ze nie będziesz mogła wstać, a po
          porodzie fizjologicznym można wstać po 6 godzinach - w tym czasie położne zajmą
          sie dzieckiem.
          • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 12.09.06, 20:50
            dziękuję wam dziewczynki serdecznie za rady. już trochę więcej wiem. ale nie
            ukrywam, że boję się troszkę...
            • exylia Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 13.09.06, 09:09
              Nie bój się. Da się przeżyćsmile)).

              A swoją drogą, to czy my się nie znamy? wink))
              • katarinaa77 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 13.09.06, 15:02
                pewnie madziu, że się znamy, haha!!!!!!!
                nie trudno spotkać się na popularnych forach!! przesyłam buziaki dla ciebie i
                nataszki!!
      • anies75 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 13.09.06, 08:45
        nieraz trezba zawołac i poprosić o pomoc, bo jest jedna na dośc dużo sal
        ale pomoże, pokaże co i jak
        ogólnie nienajgorzej
        tylko jak dawałam do sztuczego karmienia raz na jakiś czas to mówiły bym
        sama karmiła, dawałam sama ile mogłam, a jak juz nie mogłam to trudno..
        nie należe do kobiet które natura obdarzyła od razu ogromna ilościa pokarmu,
        niektóre panie chodziły takie "napompowane" w poszukiwaniu laktatora
        ja raz spróbowałam go i w sumie nic nie poleciało
        więc karmiłam na ile mi starczyło
        w domu troszkę sobie tego pokarmu powolutku zwiększyłam w szczególności dzieki
        laktatorowi, bo bobo do ssania było ciężkie, od razu spał smile
        • hanula12 Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 13.09.06, 10:32
          ja rodziłam w lutym. chwalę sobie bardzo. na poródówce jest niby jeden fotel
          dla rodzącej a drugi to ginekologiczny, ale na nim też sie da spoko urodzić -
          sama to sprawdziłamsmilenic się nie martw, ja urodziłam w 34 tc i moim dzieckiem
          zajęli się bardzo fachowo. trzymaj sie dzielnie, na pewno będzie ok.
          • patipomoz Re: dziewczyny, która rodziła w "rydygierze"? 14.09.06, 11:31
            już chyba wszystko zostało powiedziane smile ja przez 2 dni przy dziecku nie
            robiłam nic, ale faktycznie czasami w dzień połoznych dowołać się nie można. w
            nocy przybiegały jak tylko któreś dziecko zapłakało. a propos bycia nie
            anonimowym, nadal uwazam, że to lepsze, bo w Rydygierze jesli trafisz na tłok
            to niestety odsyłają z izby przyjęć, jeśli będą cie znali to pewnie większe
            szanse, że zostaniesz. dziwię się, że do tej pory nie wybrałaś się do szpitala,
            czy do szkoły rodzenia. u mnie na sali były dwie dziewczyny, ktore nie wybrały
            się wczesniej do szpitala i były potem berdzo niezadowolone, bo nie znały reguł
            panujacych w szpitalu. gdyby je znały, mogłyby wczesniej świadomie wybrac inny
            szpital. proponuję "wycieczkę", jeszcze nie jest za póżno, zobaczysz wszystko
            sama, dowiesz się, że na znieczulenie zzo powinno się wczesniej zapisać i
            dowiesz się jak to jest z odsyłaniem.
    • patipomoz a propos połoznej... 14.09.06, 11:44
      faktycznie jest to szpital w ktorym za nic nie musisz płacić i jesli nie
      opłacisz połoznej będą cię też super traktować. przy mnie np cały poród stała
      cudowna lekarka, trzymała mnie za rękę i była nieopłacona. ale, w sytuacji gdy
      jesteś zupełnie z zewnątrz uważam, że opłacenie położnej da ci pewien komfort
      psychiczny. ja chodziłam do szkoły rodzenia, opłaciłam znaną mi położną, ktora
      i tak była w tym czasie na dyżurze więc jakoś specjalnie lepiej mnie nie
      traktowała, ale:
      - jak weżmiesz połozną, teoretycznie masz gwarancje, że cie nie odeslą
      - zadzwoniłam do niej w srodku nocy i spytałam, czy już jechać do szpitala
      - jeśli będziesz chciała salę jednoosobową, to pewnie ci załatwi jak się tylko
      zwolni
      - nie musiałam mieć lewatywy bo ją o to poprosiłam
      - zzo dostałam natychmiast jak można było bo tego dopilnowała
      - w pewnych momentach porodu innych męzów chwilowo wypraszali z sali, a moj mąż
      był cały czas przy mnie
      - zostałam z mężem i dzieckiem dłużej
      - rozpakowała mi torbę po przewiezieniu do sali, sama nie dałabym rady
      - zrobiła mi herbatkę wink
      - przychodziła kilka razy dziennie pytac, czy czegoś nie potrzebuję
      ja nie jestem zwolenniczką smarowania pod stołem i uwazam, że ona naprawdę się
      nie napracowała za kasę, ktorą wzięła, ale ja miałam mega komfort psychiczny.
      jeszcze któras z was pisała o niemiłym przyjeciu na izbie. ja też trafiłam na
      sukowatą babę, ale jak się dowiedziała, że już jedzie mija połozna, to zaraz
      się odwaliła.
      • pinkie5 Re: a propos połoznej... 14.09.06, 15:04
        hehe, pewnie specjalnie ja tam posadzili, zeby potrafiła odesłac z izby przyjec smile
Pełna wersja