w poniedziałek do przedszkola

29.08.08, 15:00
jak sie czujecie mamusie, przed oddaniem dziecka do przedszkola?, i
jak wasze dzieci, chcą iść?, co zabieracie pierwszego dnia i czy
zostawiacie dzieciaczki od razu pierwszego dnia na cały dzień?
Moja mówi że chce - wcześniej chodziła do żłobka- więc mam nadzieję
że nie będzie histerii , a od poniedziałku idziemy do przedszkola nr
218 na Widzewie.
Pozdrawiam
    • pysiu1007 Re: w poniedziałek do przedszkola 29.08.08, 18:01
      my planujemy na 8;30 i moja mama mowi zeby po obiedzie zabrac choc ja wolalabym wrzucic ja na głeboka wode, fakt nigdy nie zostawala w obcym miejscu na tak dlugo ale mowi ze chce isc i zdaje sobie sprawe ze zostanie tam sama z dziecmi i pania
      wszystko wyjdzie w praniu
      powodzenia mamy i dzieci smile
    • pysiu1007 acha my do PM 175 na widzewie 29.08.08, 18:03

      • aniasia Re: acha my do PM 175 na widzewie 29.08.08, 21:54
        My też do 175 idziemy w poniedziałek wink
        Odprowadzę Dyśka około 8.30- 9, wcześniej chodził do żłobka, więc
        mam nadzieję, że obejdzie się bez histerii.
    • 71gosik Re: w poniedziałek do przedszkola 29.08.08, 20:21
      wierzę, że będzie dobrze; brat juz chodzi 2 lata, więc teoretycznie powinno być
      łatwiej; zaprowadza mąz, coby uniknąć nadmiernych łez, od razu na cały dzień do
      15:30
    • jopi2 Re: w poniedziałek do przedszkola 29.08.08, 21:19
      ...ja przeżywam chyba bardziej niż Córcia smile
      zabieramy kapciuszki i ciuchy na zmianę w razie "w", mydło jest, ręczniczki są,
      co do szczoteczki do ząbków, ustalenia będą później akurat w naszym przedszkolu.
      Córeczka debiutowała już w takim małym przedszkolu (7-ioro dzieciaczków) pół
      roku temu i było super, ale co do odebrania malucha nie ma reguły..było okej i
      pewnego dnia wiedziała, że przyjdę po Nią po obiedzie, ja się nie spóźniłam, ale
      pech chciał że mamusie zabrały swoje pociechy wcześniej i Ona została jako
      ostatnia..pokulały się łezki i na drugi dzień odebrałam Ją wcześniej,żeby
      sytuacja się nie powtórzyłasmile
      Myślę, że i tutaj będzie okej.
      Jeśli mogę Wam coś doradzić, to nie mówcie dziecku, że przyjdziecie po nie za
      trzy godziny czy po południu itp. tylko np. po obiedzie, podwieczorku, zajęciach
      jakichś itp., dziecko nie ma poczucia czasu (wyczytałam to gdzieś i ma to sens,
      jak sobie przanalizowałam smile
      Ach Córeczka zabiera jeszcze jakieś pluszaka,któremu chce pokazać przedszkole,
      tylko że co chwila to jest "ktoś" inny, więc nie wiem czy na 1-ego Tatuś nie
      będzie musiał zamówić ciężarówki haha
      A się rozpisałam wink)))
      Jednym słowem musi być okej, bez nadmiernych czułych pożegnań, z uśmiechem na
      twarzy a popłaczę sobie w domu...Mamusia oczywiście smile)))

      Pozdrawiam wszystkie Mamusie przedszkolaków i życzę wytrwałości!
      • asa_tadarasa Re: w poniedziałek do przedszkola 03.09.08, 10:58
        I jak Wasze dzieci po 3 dniach??? Moja córka dzis uciekała z rykiem
        z przedszkola, a w nocy płakała, ze nie chce chodzic do przedszkola
        i że moze tata z nia pójdzie, bo z jednym dzieckiem był (chociaż ja
        jej tam nie wierzę). Ja oczywiście po lekturze forów, gazet i
        podreczników - nastawiam ja optymistycznie, mówie, ze wszysyc gdzies
        chodzą: mama do pracy, tata do pracy, znajome dzieci do przedszkola
        czy tam szkoły. Ale w duchu sobie myslę: za jakie grzechy musze ją
        tam prowadzac?? Najchetniej bym ją zabrała - przeciez ma dopiero 4
        lata - ale mąż nawet nie chce słuchac o tym, mówi, ze musi się
        przyzwyczajać - no i wiem, ze ma rację.
        Może gdyby to jedzenie było inne w tym przedszkolu - to jakos bym
        była bardziej optymistycznie nastwaiona - ale nie jest; u was też np
        te sniadania sa takie "apetyczne"??? U nas np snaidanie - rozpiska:
        kanapka z zółtym serem i rzodkiewką. I przyjechały grube pajdy
        chleba ze startym serem zółtym i na srodku jeden plasterek
        rzodkiewki. Czy jak teraz jest sezon na świeże, polne pomidory,
        ogórki, czy jakos nie mozna tym dzieciom dac czegos bardziej
        smakowitego???? Wczoraj towarzyszyłam córce w tym śniadaniu - 90%
        dzieci tego nawet nie tknęło. Dziś kanapka z jajkiem gotowanym i
        rzodkiewką i tak samo plasterek rzodkiewki na środku. Masła
        (podejrzewam, zę margaryny) jak na lekarstwo, suche te kanapki,
        bleeee. Obiady też - wczoraj rosół i dziecko powiedziało, ze był
        zimny. We wszytskich przedszkolach tak jest?? Czy to jakos nie
        można zarządzić, zeby to przedszkole kosztowało trochę więcej i te
        stawki zywieniowe były wyzsze? Czy to zalezy od kucharek?
        Podsumowując po tych 3 dniach - ja jestem załamana i nie lubię
        przedszkola, chociaz wcale do niego nie chodzę, jedzenie jest
        wstretne, te panie w najmłodszej grupie niezbyt miłe niestety,a
        dziecko płacze... sad((
        • madziki Re: w poniedziałek do przedszkola 03.09.08, 11:10
          Moja młodsza w niedzielę dopiero kończy 3 lata, a chodzi z uśmiechem na ustach,
          znacznie chętniej niż starszy brat. smile)
          Już nie mogła się doczekać, kiedy zacznie chodzić do przedszkola. Jak na razie
          zaraża optymizmem brata, który już rok tam chodził, ale mimo to popłakiwał w
          poniedziałek. Córcia jest szczęśliwa, że będzie się bawić i leci sama na górę do
          sali. W domu mnie popędza - no chodź już, spóźnimy się. wink)
        • jopi2 Re: w poniedziałek do przedszkola 03.09.08, 11:53
          U nas też lipa...zdążymy wrócić z przedszkola i jest już komunikat:"Mamusiu ja
          nie chcę iść do przedszkola.." a rano przed wyjściem płacze, uspokoi się i łzy
          lecą znowu, po szybkim pożegnaniu (żeby nie przeciągać, z drugim Bąblem na reku
          w dodatku) albo przed wejściem do sali , albo zaraz jak straci mnie z oczu..w
          nocy śpi spokojnie narazie.
          Strasznie trudne te emocje, które towarzyszą zarówno Młodej jak i nam, jak
          zaśnie to ryczę ja..
          Rodzice starają się znaleźć jak najlepsze rozwiązanie dla swojego dziecka, ale
          nie zawsze jest ono lekkie i przyjemne jak się okazuje.
          Córeczka ma 3 lat, zastanawiamy się czy może to jeszcze nie ten czas, może coś
          Jej nie przypasowało, tysiące pytań..dajemy Jej dwa tygodnie na przystosowanie,
          chcemy konsekwentnie trzymać się planu jak już się zdecydowaliśmy, wiele nas to
          wszystkich kosztuje, ale nie chcemy "zwiać", zobaczymy co się wydarzy. Jak sobie
          pomyślę,że jutro znowu od rana trzeba być radosnym skowronkiem i cieszyć się z
          pójścia do przedszkola,to aż nie chce mi się kłaść spać..
          Z jedzeniem podobnie, na razie odsuwam ten problem, nie chcę to nic na siłę,
          uporamy się z tęsknotą, to zajmiemy się posiłkami.
          A wiecie czym się "pocieszam"..z bólem głowy niestety, że to nie koniec, bo
          potem będzie wybór szkoły,egzaminy itp.
          Trudna sztuka być rodzicem, czasami to sobie mówię, w cholerę z tymi emocjami!
Pełna wersja