sierpień i Ujastek

04.03.04, 10:15
cześć

Czy któraś z Was ma moze termin porodu na koniec sierpnia i zamierza rodzić
na Ujastku? Nasz maluch ma się planowo urodzić 30 sierpnia - zobaczymy jak to
będziesmile Chętnie nawiązałabym kontakt z mamami które też będą w tych
okolicach rodziły na Ujastku - powymieniamy się bieżącymi doświadczeniami,
ponarzekamy sobiesmile

Pozdrawiam
    • aganmami Re: sierpień i Ujastek 07.06.04, 12:06
      zastanów się na Ujastkiem, ja tam rodziłam i nie wspominam tego najlepiej.
      najgorsze zawsze było to czekanie na pielęgniarkę ... przyjdzie, albo nie... no
      i w jakim humorze. aha, nie krzycz przy porodzie, bo tego nie lubią
      • nika791 Re: sierpień i Ujastek 07.06.04, 15:36
        Hej - kiedy rodziłaś na Ujastku?
        Ja tam leżałam na patologii ciązy (o ile tak to można nazwać) 10 dni i jakoś
        nie zauwazyłam, żeby było tak źle. A poza tym mam lekko w nosie położne bo ja
        będę rodzić ze swoją Panią doktor, która tam pracuje i może im sie nie podobać
        że sobie krzyczęsmile Ja jakoś do tej pory nie słyszałam aż tak negatywnych opinii
        o tym szpitalu, jak twoja. A z jakim lekarzem rodziłaś i z jaką położną?

        pozdrawiam
        • beba2 Re: sierpień i Ujastek 07.06.04, 22:33
          Ostatnio - 24 kwietnia - miałam zaszczyt towarzyszyć mojej przyjaciółce przy
          porodzie ( właśnie w Ujastku ). Jestem w szoku słysząc taką negatywną opinię. W
          czasie kiedy koleżanka rodziła, były przemiłe, kochane położne ( oprócz
          jednej), które przychodziły na każde zawołanie, a nawet częściej.
          Można sobie krzyczeć ile się chce smile
          Jednak prawdą jest, że nawet jeśli ma się swojego lekarza, to rodzącej głównie
          dogląda położna i ona też odbiera poród ( tak jest właściwie we wszystkich
          szpitalach- wiem, bo miałam praktyki na większości porodówek krakowskich).
          Natomiast lekarz uczestniczy w końcowej jego fazie, lub jeśli potrzebna jest
          jego intewencja w razie komplikacji.
          Ogólnie Ujastek jest OK. Porody przebiegają tam naprawdę w miłej atmosferze.
          Ale jak widać zdarzają się wyjątki.
          Powiem szczerze, że jest tam jedna położna, na widok której nóż mi się otwierał
          w kieszeni. Ale nie miałyśmy z nią do czynienia osobiście, więc nazwiska nie
          kojarzę.
          • aniael Re: sierpień i Ujastek 09.06.04, 13:33
            Ja również się zdziwiłam tą opinią - rodziłam tam prawie osiem miesięcy temu,
            nie opłacałam ani lekarza ani położnej, więc lekarza prowadzącego wtedy nie
            było,jednak poród i opiekę wspominam naprawdę wspaniale. Jeszcze kilka miesięcy
            wcześniej leżałam tam na patologii ciąży, naprawdę nie mam zastrzeżeń. Mniej
            więcej w odstępach kilkutygodniowych rodziły tam również moje dwie znajome,
            również sobie chwaliły. Pierwsze słyszę, że przy porodzie nie można krzyczećsmile
            • aganmami Re: sierpień i Ujastek 10.06.04, 00:48
              a jednak. dziewczyna, która leżała ze mną w sali ma podobne "wrażenia" (poza
              tym wracała tam jeszcze 6 razy tak się nią wspaniale zajęli - nieistotne). moje
              dwie znajome też tam rodziły i również mają złe wspomnienia odnośnie
              przywoływania pielęgniarek. moja druga córka była dość dużym dzieckiem, więc
              poród wymagał bardzo wiele wysiłku, a przy tym był bolesny, jak to poród. gdy
              krzyczałam, czego nie robiłam bynajmniej na złość połoznej, ona stwierdzała, że
              to dziecko ma tu prawo krzyczeć a nie ja. gdy nie miałam już siły przeć,
              lekarka z połozną z wyrzutem powiedziały "co z niej za matka, za wszelką cenę
              chce zrobić krzywdę swojemu dziecku". jak już pisałam był to mój drugi poród,
              więc mam porównanie. pierwsze dziecko urodziłam w zwykłym szpitalu powiatowym,
              brzydkim, obcym, sama (na Ujastku towarzyszył mi mąż, który był świadkiem
              tej "cudownej" opieki - w dodatku pani doktor szyjąc mnie stwierdziła "proszę
              leżeć spokojnie, bo staram się zrobić tak, żeby się mężowi podobało" - minął
              już rok od porodu a ja nadal wyglądam "dziwnie", a mąż chyba przez delikatność
              nie zwraca mi na to uwagi). warto jeszcze wrócić do początku, gdy pani położna
              poddawała w wątpliwość moją gotowość do porodu (urodziłam po 10 minutach od
              naszej "sprzeczki"). nie chcę nikogo straszyć porodem. to wbrew wszystkiemu
              wspaniała sprawa. nie zmieni to jednak faktu, że poród na Ujastku był dla mnie
              przykrym doświadczeniem, które w jakimś stopniu odebrało mi radość tej cudownej
              chwili. zapewne w każdym szpitalu zdarzają się lepsi i gorsi lekarze i położne,
              szkoda, że ja akurat trafiłam na tych drugich. chyba powinnam dodać, że w dniu
              mojego porodu dziewczyna, która była tam zapładniana in-vitro nie wybudziła się
              z narkozy ... może dlatego personel był tak znerwicowany. co do innych
              negatywnych opinii na temat Ujastka odsyłam do raknikgu szpitali krakowskich na
              emamie lub edziecku, nie pamiętam. życzę szczęśliwego porodu i powodzenia w
              wychowaniu pociechy. my już jesteśmy szczęśliwe smile
              • aniael Re: sierpień i Ujastek 11.06.04, 13:38
                To bardzo współczuję, naprawdę...
                Wyobrażam sobie, że musiało być Ci ciężko i aż trudno uwierzyć, że rodziłyśmyw
                tym samym szpitalu. Ale masz rację - w każdym pewnie szpitalu są "ludzie i
                ludziska", niektórzy jeszcze miewają złe dni i odbija się to na nas jako
                pacjentkach. Ja mam bardzo negatywne doświadczenia jeśli chodzi o Kopernika, i
                nie chodzi tu tylko o traktowanie ale i poważne zaniedbania, które mogły mieć
                przykre konsekwencje dla mojej cąży, gdybym sama nie dopilnowała pewnych spraw.
                Ale są też tacy, którzy mają o tym szpitalu dobre zdanie. Pozostaje nam tylko
                życzyć sobie, żeby więcej tego typu rzeczy nie doświadczać.
                Pozdrawiam bardzo serdecznie
                Ania
    • pata3 Re: sierpień i Ujastek 01.08.04, 22:00
      JA MAM PORÓD JUŻ ZA SOBĄ /2.01.O4R./ WŁAŚNIE TAM .mIMO , ŻE NIE BYŁO ZE MNĄ
      MOJEJ LEKARKI/DR.kOSIBA/MIŁO WSPOMINAM P[ORÓD I POBYT W SZPITALU.POWODZENIA.w
      KTÓREJ CZĘŚCI kRAKOWA MIESZKASZ?
    • borunia2 Re: sierpień i Ujastek 03.08.04, 15:27
      Rodzilam na Ujastku 28 lipca i jestem BARDZO zadowolona. Porod w milej
      atmosferze, polożna supre babka z poczuciem humoru prosiłą tylko zeby jej
      sluchac, lekarza wola dopiero na sam akt porodu, dziecko kontrolowala co
      chwilke i naprawde nie moge sie do niczego przyczepić. Po porodzie nie mialam
      zadnego problemu z przywolaniem kogokolwiek co wiecej pielegniarki od dzieci co
      chwile przychodzily i pytaly czy radzimy sobie z karmieniem przewijaniem itp.
      Nawet jedzenie mają dobre.
      Byl to moj drugi poród. pierwszy w szpitalu narutowicza polożna czepiala sie ze
      wrzeszcze, ze jej nie slucham, a o pomoc w przystawieniu dziecka do piersi
      doprosilam sie w trzeciej dobie- wczesniej wygodniej bylo podac butle.
      Dodam jeszcze ze za pierwszym razem mialam oplaconego lekarza i to byl blad bo
      kase trzeba bylo dac poloznej. Teraz nie mialam tam nawet swojego lekarza nie
      dawalam nikomu kasy i jakbym miala rodzic kolejne dziecko to tylko tam.
Pełna wersja