Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie

03.06.10, 00:10
Odebrałam wczoraj wyniki na pasożyty starszej córki, do próbki
włożyłam dwa okazałe kawałki glisty długości 6-7 centymetrów. Jaki
był wynik: negatywny, jaj nie ma!! Buhahaha, nasza lekarka o mało z
krzesła nie spadła, bo kolejne trzy kawalki glist z tej kupy
dostarczyłam jej w słoiku. Jak panie w labolatorium nie potrafią
glisty zobaczyć gołym okiem, to jak mają zobaczyć jej jaja?
    • agar2208 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 00:18
      No nieźlesmile
      u nas lekarz na USG stwierdził, że synek nie ma prawej nerki. Inny lekarz na
      innym USG bez problemu ją znalazł. Jest tylko trochę niżej ułożona. Ten pierwszy
      obadał synka z każdej strony i nie znalazł.
      • monikaaleksandra Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 00:34
        Rzeczywiście, przy tym glista to pikuś.
        Mojej matce też zgubiono nerkę, na badaniu USG, potem na innym
        znalazła się przyrośnięta do drugiej - okazało się, że ma 1 nerkę
        dwumiedniczkową.
      • gumi02 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 05.06.10, 22:46
        mój synek urodził się z poszerzoną miedniczką nerkową i na pierwszym USG po
        porodzie pani doktor,ordynator oddziału dziecięcego stwierdziła że poszerzona
        jest lewa miedniczka a prawa w normie,na drugim USG dwa tyg później ta sama pani
        doktor pyta mnie która była poszerzona więc ja odpowiadam że lewa a ona na to że
        nie prawda bo prawa a lewa w normiebig_grin
    • gloxina Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 11:41
      Ty już masz chyba jakąś obsesję! Babrać się w kupie i wkładać do niej glisty... gratuluję. A tak BTW laboRAtorium...
    • memphis90 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 12:06
      Przecież panie w labie nie grzebią w tej kupie palcami, żeby odkopywać
      zakamuflowane glisty... Kupę pobiera się w niewielkiej ilości ezą na szkiełko,
      rozmazuje i szuka jaj. Jaj- nie całych osobników zagrzebanych we wnętrzu. I-
      widać jaj nie znalazły.
      • zyczliwy0 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 12:18
        Dokladnie. a czemu ta prowokacja z kupa miala sluzyc?
        • malgosiek2 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 16:09
          zyczliwy0 napisała:

          > Dokladnie. a czemu ta prowokacja z kupa miala sluzyc?

          Jak to czemu?
          Jak zwykle obsmarowaniu pracowników służby zdrowiatongue_out
        • erin7 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 03.06.10, 16:12
          Tez nie łapie. Bo jak rozumiem glista była córki. I kupa była corki.
          To po co robilas badania na obecnosc pasozytów?? Zeby miec na pismie
          ze dziecko ma robaki??
          • ania.p.pl Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 04.06.10, 00:13
            na przyklad po to zeby wiedziec jaki to pasozyt u mojej corki bylo to samo
            zanosilam badanie kilkakrotnie do diagnostyki i nigdy nic nie znalezli a
            pasozyty byly mimo leczenia,dlatego chcialam wiedziec co to za dziadostwo
            • dziub_dziubasek Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 04.06.10, 06:16
              Ale autorka przeciez bez labu wiedziala jaki pasożyt- sama pisze że w kupie były
              kawałki glisty i że lekarka tez wiedziała, ze to glista zanim jeszcze było badanie.
              • monikaaleksandra Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 04.06.10, 14:08
                Nie wiedziałam, czy to czasem nie jest toxocaris, leczy się ją
                inaczej niż ascaris i dziecko jest pod zupełnie inną obserwacją, bo
                to pasożyt tkankowy.
                W innym labolatorium, w którym robiłam przed przeprowadzką
                opisywano, że
                - nie znaleziono ciał ani fragmentów ciał pasożytów
                - nie znaleziono jaj ani cyst pierwotniaków
                Badanie makrospokopowe jest podstawowe - od tego zaczyna się badanie
                kału, jak inaczej np. zidentyfikować człony tasiemca? Tylko badaniem
                makroskopowym.
                Chciałam tylko napisac, że labolatoria kompletnie nie umieja badać
                kału na pasożyty, nie stosują wymrażania materiału przed badaniem,
                co jest gwarancją w miarę wiarygodnego wyniku.
                Poza tym taki wynik kompromituje labolatotium, lekarka już zgłosiła
                dyrekcji przychodni tę sprawę, bo być może inni jej pacjenci też nie
                zostali prawidłowo zdiagnozowani.
                Chyba, że glisty u mojej córki stosują antykoncepcję i się nie
                rozmnażają :lol:
                • malgosiek2 Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 04.06.10, 14:13
                  Słonko w moim mieście we wszystkich laboratoriach zawsze lamblie i
                  pasożyty (-).
                  Więc co Cię tak dziwi?
                  Jest tylko jedna pani laborantka robiąca kał na "własną"rękę i tam
                  np.w 3 czy 4 próbce wychodzą różne paskudztwa.
                  Teraz oddałam kał na Diagnostyki,a oni akurat wysyłają poza nasze
                  miasto i jak tam znowu wyjdą(-)to dam tej pani kilka próbek,bo ona
                  bierze nie "świeże"tylko kilkudniowe przechowywane w lodówce.
                • wilma.flintstone Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 06.06.10, 13:47
                  monikaaleksandra napisała:

                  > Chciałam tylko napisac, że labolatoria kompletnie nie umieja badać
                  > kału na pasożyty, nie stosują wymrażania materiału przed badaniem,
                  > co jest gwarancją w miarę wiarygodnego wyniku.


                  Gdzie w takim razie badac kal w kierunku pasozytow? U szewca?
                • aztlan dziewczynko... 01.07.10, 09:16
                  weż słownik i sprawdż jak się pisze LABORATORIUM...na poczcie tez idziesz wysłać
                  PIORYTET?smile)
    • miska_malcova Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 06.06.10, 23:35
      napisz sto razy: L.A.B.O.R.A.T.O.R.I.U.M !!!!!!!!!!!!

      zamiast grzebac w gó...e
    • prunio4 w Nowej Hucie 29.06.10, 20:02
      a powiesz które to laboratorium w Nowe Hucie?


      ************************
      www.youtube.com/watch?v=PTh5Jl-dYj8&translated=1
      • magurb Re: w Nowej Hucie 01.07.10, 01:03
        niestety prawda taka, że laboratoria nie wykrywają pasożytów.
    • aztlan LaboRAtorium 01.07.10, 09:13
      a co chciałas stwierdzić wkładając do słoika okazałe kawałki glist? ich obecność
      czy jej brak?
    • aztlan Re: Przygoda z labolatorium w Nowej Hucie 01.07.10, 09:19
      Niesamowite rzeczy piszecie...Przedwczoraj oddawaliśmy do badania kał dziecka i
      laboRAntka zadzwoniła z informacją po 4 godzinach. Oczywiście badamy wszystko
      prywatnie. Tak na marginesie- laboratorium znajduje się również na terenie Nowej
      Huty. Maxilab.
      • ajko Miałam nic nie pisać,ale... 01.07.10, 18:12
        ...
        1.Musisz prześledzić w jakiejś mądrej książce cykl rozwojowy glisty ludzkiej,a może wtedy pojmiesz dlaczego nie udało się znaleźć jaj.

        2"Buhahaha, nasza lekarka o mało z
        krzesła nie spadła, bo kolejne trzy kawalki glist z tej kupy
        dostarczyłam jej w słoiku. ".
        Zmień lekarkę,bo nie dość,że nie ma pojęcia o pasożytach to jeszcze nie powiedziała,że masz zanieść co najmniej trzy próbki pobrane ,każda ,z różnych miejsc kolejnych porcji kału( w różnych dniach).

        3."Badanie makrospokopowe jest podstawowe - od tego zaczyna się badanie
        kału, jak inaczej np. zidentyfikować człony tasiemca? Tylko badaniem
        makroskopowym. "-wolne żarty.

        4."Chciałam tylko napisac, że labolatoria kompletnie nie umieja badać
        kału na pasożyty, nie stosują wymrażania materiału przed badaniem,
        co jest gwarancją w miarę wiarygodnego wyniku. "-pobiera się ze "świeżej porcji" z możliwością przetrzymania w lodówce.

        5."Poza tym taki wynik kompromituje labolatotium, lekarka już zgłosiła
        dyrekcji przychodni tę sprawę, bo być może inni jej pacjenci też nie
        zostali prawidłowo zdiagnozowani. "
        Lekarka powinna przestać zajmować się pasożytami,bo jest,z tego co piszesz,ignorantką.To nie wynik kompromituje "labolatorium",ale pisanie takich bzdur-Ciebie.

        6.Myślałaś,że to toxocara-umarłam!!!
        Zobaczyłaś pasożyta dł.7cm. i myślałaś,że to toxocara...canis,czy cati?
        Mam nadzieję,że wiesz,że człowiek nie jest żywicielem ostatecznym tego pasożyta,a jedynie żywicielem pośrednim(przypadkowym) potrzebnym do przejścia z jaja w postać larwalną-nie widoczną gołym okiem
        Naucz się,że do diagnozowania toxocary potrzebne są testy serologiczne,ALE O TYM POCZYTAJ JUŻ SAMA ZANIM URODZISZ KOLEJNĄ BZDURĘ NA FORUM.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja