Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziłyście

02.05.04, 20:35
Witam wszystkie Mamusie,
zdecydowłam się rodzić w Narutowiczu i chciałabym zapytać Was, które już tam
rodziły, o opinię.
Boję się porodu, szpitala, i tych wszystkich rzeczy, więc chciałabym znać
plusy i minusy danego miejsca i dobrze się nastwić. Będę wdzięczna za Wasze
opinie.
POzdrawiam
Edyta
    • anieszka11 Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 02.05.04, 23:04
      Witam
      Ja rodziłam w szpitalu Narutowicza 2 lata temu i byłam zadowolona.Wybrałam ten
      szpital ,bo moj lekarz prowadzący ciążę tam pracował.Według mnie jest tam
      fachowa opieka zarówno nad dzieckiem jak i matką.Miałam dlugi poród ale mimo to
      myslę ze nie było tak zle,dzięki chyba położnej ,która na prawdę z sercem do
      tego podeszła.Po porodzie również czułam się bezpiecznie,bardzo miłe były
      pielęgniarki,które cierpliwie wytłumaczyły niedoswiadczonej mamie jak
      opiekowacsiei karmic maluszka.Oczywiście zawsze mogłobyc lepiej,ale ja nie
      narzekałam,choc marzyłam o szybkim powrocie do domu.
      Minusy to takie,że sale poporodowe nie są zbyt ładne,choc wiem ze mieli
      remotowac,bo część juz była po remoncie,ja akurat lezałam w takiej
      kilkuosobowej,ale moja kolezanka,która miał opłacony poród rodzinny była w
      takiej małej salce dwuosobowej,bo takie tez są.Drugiminus to bardzo kiepskie
      jedzenie,takie ubogie i typowo szpitalne.Ale mimo tego nie jest tam zle.
      Pozdrawim i zyczę szczęśliwego i krótkiego porodu.

      Agnieszka ,mama Robercika(7.V.2002)
      • estocek Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 03.05.04, 15:56
        Bardzo Ci dziękuję za opis i życzonka, mam nadzieję, że się spełnią smile)) Tobie
        również wszystkiego dobrego i dla Maluszka, który już nie jest taki Mały smile
        Edyta
    • tynia3 Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 09.05.04, 07:48
      Ja rodziłam w styczniu i jestem bardzo zadowolona. Przy mnie była położna -
      pani Jolanta Tolewska . Świetna kobieta.
      P.S. Po porodzie trochę denerwowały mnie pielęgniarki zajmujące się mną i
      dzieckiem, bo co jedna, to lepsze teorie wink)). Ale traktowałam je z
      przymróżeniem oka i było ok. Jak masz siłę, to zajmuj się sama dzieciątkiem
      (ubieranie, przewijanie), bo to dobrze robi na samopoczucie (ja byłam
      zadowolona, bo okazało się, że sobie radzę, a jak czegoś nie wiedziałam, to
      miałam okazję spytać). A! i możesz zabrać swoje ubranka, bo te szpitalne są
      czyściutkie, ale brzydkie. Pozdrawiam.
      • estocek Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 10.05.04, 09:08
        Tyniu3 dzięki za wypowiedz, chyba sie zdecyduje na Narutowicza, biore co prawda
        jeszcze pod uwage Siemiradzkiego, stad te moje pytania.
        Pozdrawiam
        Edyta
    • cool_gos Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 12.05.04, 11:19
      zobacz sobie na tym forum na opinie pod linkiem
      Szpital Narutowicza Kraków - mordownia
      Jest o czym pomyślec...
    • jaasiaem Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 13.05.04, 17:45
      Ta odpowiedź istnieje też jako nowy wątek, ale gdybyś niezauważyła, przesyłam
      Ci jako odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia
      Od 3 maja jestem szczęśliwą mamą maleńkiej Majki, która urodziła się w tym
      właśnie szpitalu. Przed porodem przeczytałam mnóstwo opinii na temat tego
      szpitala, personelu i warunków i czasami byłam przerażona Waszymi wrażeniami,
      dlatego będąc już w domu postanowiłam zamieścić tu swoją opinię.
      Jestem bardzo zadowolona zarówno z warunków w szpitalu jak i opieki
      poporodowej. Leżałam wcześniej na patologii ciąży, gdzie było czyściutko,
      przytulne pokoje, do których co chwilkę zaglądała pielęgniarka lub lekarz
      sprawdzić jak się czujemy. Na bieżąco byłyśmy informowane o naszym stanie
      zdrowia, w czasie obchodów lekarze nie porozumiewali się szyfrem, tylko
      tłumaczyli co nas czeka, jakie badania, leki itp. Potem porodówka - i tu się
      nie zawiodłam - fachowa, intymna "obsługa" (dodam że w tym dniu była pełnia
      księżyca, więc porodów było stosunkowo dużo). Miałam poród rodzinny, więc w
      trakcie porodu korzystałam z wanny (super sprawka) i chociaż mój poród trwał
      dosyć długo i naprawdę byłam zmęczona to pamiętam dobrze, ze zarówno pani
      doktor jak i położna bardzo mnie wspierały (chociaż decydującą rolę odegrał mój
      mążsmile. Zaznaczam, że chociaż mój lekarz prowadzący pracuje w tym szpitalu, nie
      było go przy porodzie, nie fundowałam też sobie prywatnej położnej czy innego
      lekarza, po prostu poród odebrały osoby będące tego dnia na dyżurze. Po
      porodzie trafiłam do sali dwuosobowej no i od tego momentu to już sielanka -
      mała cały czas ze mną, ale jak tylko chciałam iść pod prysznic, dzidziusiem
      opiekowały się położne. Gdy zapytałyśmy wraz z koleżanką o markę laktatora,
      który chciałyśmy nabyć, otrzymałyśmy zaproszenie do pokoju odwiedzin a tam
      bardzo konkretną lekcję pielęgnacji piersi, masażu, technik radzenia sobie z
      zapaleniami piersi, problemami jakie mogą wystąpić. Na pytanie o odżywianie
      również usłyszałam szereg praktycznych porad co jeść, kiedy, ile i dlaczego. No
      właśnie, często czytałam W Waszych opiniach o jedzeniu w szpitalu, no ale chyba
      wiadomo że młode mamy mają niezbyt wielkie pole do popisu jeśli chodzI o menu -
      u mnie nie było tak źle, chociaż mąż przyniósł mi zupę o której marzyłam od
      kilku dnismilePrzez kilka dni pobytu na oddziale nie spotkałam się z żadną przykrą
      sytuacją - wszyscy byli bardzo mili. Do naszej dyspozycji były na każde
      zawołanie tabletki przeciwbólowe, podpaski, pościel zmieniana codziennie ( w
      razie potrzeby), pielęgniarki służyły pomocą przy przewijaniu, karmieniu, myciu
      się. Dodam, że na obydwu oddziałach spotkałam kilka dziewczyn, które rodziły w
      tym szpitalu nie po raz pierwszy i wszystkie miały podobne spostrzeżenia do
      moich.
      Jeśli któraś z Was zamierza rodzić właśnie w tym szpitalu i ma jakieś konkretne
      pytania to chętnie na nie odpowiem.
      Acha, jeszcze jedno, zawsze myślałam, że pielęgniarki które na codzień zajmują
      się kilkunastoma maluszkami są średnio wrażliwe na płacz, krzyk dziecka, ale tu
      znów miłe zaskoczenie - mamy, których maluchy bardzo płakały w nocy, nie były
      pozostawione same sobie,pielęgniarki tniutniają do wszystkich dzieci jak do
      swoich i naprawdę wydaje się, że wszyskie mają powołanie.
      • pdubno Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 05.10.04, 22:20
        Ta ostatnia opinia mile mnie zaskoczyla. Interesuje mnie czy placi sie za prod
        rodzinny? Czy mozna rodzic w wodzie? I czy mozna miec sale dwu osobowa ???
        Czekam na opinie
        Pozdrawiam
        • mgosha Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 05.10.04, 23:08
          Witam!
          Rodziłam w Narutowiczu w tamtym roku i wiem, że drugiego dziecka nie będę tam
          rodzić.
          Rzeczywiście, personel jest bardzo miły (z małymi wyjątkami, ale to chyba
          wszędzie) i co b. ważne fachowy i doświadczony, ale rodzi się tradycyjnie i to
          mi właśnie nie odpowiadało.
          Wydaje mi się, że pod pewnymi względami szpital tkwi w poprzedniej epoce.
          Przede wszystkim nie wykonują znieczulenia zzo ani pop, cesarki (nawet planowe
          robią w znieczuleniu ogólnym, pod narkozą!- jako jedyny szpital w Krakowie!).
          Rodzi się na plecach, bo cytuję: "tak jest lepiej dla dziecka". Obowiązuje
          lewatywa, golenie (częsciowe) i nacięcie krocza.
          Co do pytań: ja za poród rodzinny nie płaciłam, bo chodziłam do tamtejszej
          szkoły rodzenia (250zł.), co do porodów w wannie dopiero się przymierzali, sale
          na oddziale położniczym były 3-osobowe. Tak było rok temu więc teraz mogło się
          coś zmienić.
          Pozdrawiam!
    • mk110 Re: Szpital Narutowicza - napiszcie jeśli rodziły 06.10.04, 11:08
      Był taki wątek niedawno poszukaj w wyszukiwarce
      pozdrawiam
      Magda
Pełna wersja