Szpital Narutowicza - gorąco polecam

13.05.04, 17:42
Od 3 maja jestem szczęśliwą mamą maleńkiej Majki, która urodziła się w tym
właśnie szpitalu. Przed porodem przeczytałam mnóstwo opinii na temat tego
szpitala, personelu i warunków i czasami byłam przerażona Waszymi wrażeniami,
dlatego będąc już w domu postanowiłam zamieścić tu swoją opinię.
Jestem bardzo zadowolona zarówno z warunków w szpitalu jak i opieki
poporodowej. Leżałam wcześniej na patologii ciąży, gdzie było czyściutko,
przytulne pokoje, do których co chwilkę zaglądała pielęgniarka lub lekarz
sprawdzić jak się czujemy. Na bieżąco byłyśmy informowane o naszym stanie
zdrowia, w czasie obchodów lekarze nie porozumiewali się szyfrem, tylko
tłumaczyli co nas czeka, jakie badania, leki itp. Potem porodówka - i tu się
nie zawiodłam - fachowa, intymna "obsługa" (dodam że w tym dniu była pełnia
księżyca, więc porodów było stosunkowo dużo). Miałam poród rodzinny, więc w
trakcie porodu korzystałam z wanny (super sprawka) i chociaż mój poród trwał
dosyć długo i naprawdę byłam zmęczona to pamiętam dobrze, ze zarówno pani
doktor jak i położna bardzo mnie wspierały (chociaż decydującą rolę odegrał
mój mążsmile. Zaznaczam, że chociaż mój lekarz prowadzący pracuje w tym
szpitalu, nie było go przy porodzie, nie fundowałam też sobie prywatnej
położnej czy innego lekarza, po prostu poród odebrały osoby będące tego dnia
na dyżurze. Po porodzie trafiłam do sali dwuosobowej no i od tego momentu to
już sielanka -mała cały czas ze mną, ale jak tylko chciałam iść pod prysznic,
dzidziusiem opiekowały się położne. Gdy zapytałyśmy wraz z koleżanką o markę
laktatora, który chciałyśmy nabyć, otrzymałyśmy zaproszenie do pokoju
odwiedzin a tam bardzo konkretną lekcję pielęgnacji piersi, masażu, technik
radzenia sobie z zapaleniami piersi, problemami jakie mogą wystąpić. Na
pytanie o odżywianie również usłyszałam szereg praktycznych porad co jeść,
kiedy, ile i dlaczego. No właśnie, często czytałam W Waszych opiniach o
jedzeniu w szpitalu, no ale chyba wiadomo że młode mamy mają niezbyt wielkie
pole do popisu jeśli chodzI o menu - u mnie nie było tak źle, chociaż mąż
przyniósł mi zupę o której marzyłam od kilku dnismilePrzez kilka dni pobytu na
oddziale nie spotkałam się z żadną przykrą sytuacją - wszyscy byli bardzo
mili. Do naszej dyspozycji były na każde zawołanie tabletki przeciwbólowe,
podpaski, pościel zmieniana codziennie ( w razie potrzeby), pielęgniarki
służyły pomocą przy przewijaniu, karmieniu, myciu się. Dodam, że na obydwu
oddziałach spotkałam kilka dziewczyn, które rodziły w tym szpitalu nie po raz
pierwszy i wszystkie miały podobne spostrzeżenia do moich.
Jeśli któraś z Was zamierza rodzić właśnie w tym szpitalu i ma jakieś
konkretne pytania to chętnie na nie odpowiem.
Acha, jeszcze jedno, zawsze myślałam, że pielęgniarki które na codzień
zajmują się kilkunastoma maluszkami są średnio wrażliwe na płacz, krzyk
dziecka, ale tu znów miłe zaskoczenie - mamy, których maluchy bardzo płakały
w nocy, nie były pozostawione same sobie,pielęgniarki tniutniają do
wszystkich dzieci jak do swoich i naprawdę wydaje się, że wszyskie mają
powołanie.
    • estocek Re: Szpital Narutowicza - gorąco polecam 14.05.04, 12:19
      Witam Cię!
      Bardzo dziękuję za tę opinię. Ja własnie tam planuję rodzić, ale jak każda
      chyba kobitka mam mnóstwo wątpliwości smile)
      Twój list jest taki pochlebny dla tego szpitala, to mnie bardzo cieszy.
      Ja też bede w sytuacji, ze nie bde miala swojego lekarza, nawet moja gin tam
      nie pracuje, ani poloznej, wiec chce miec pewnosc, ze dobrze sie tam mna
      zaopiekuja. Chcę mieć pewnosć, że nikt mnie nie oleje, że zauważa gdyby
      potrzebna była jakaś pomoc i natychmiast podejmą jakąs dezycję. Wiem, ze
      powinnam ufać lekarzom, ale tyle się pisze i słyszy o zaniedbaniach.
      Bede rodzić z mezem.
      Ma kilka pytan, choc wiem, ze Ty ze wzgledu na slodkie Malenstwo, nie masz zbyt
      wiele czasu smile
      Chcialam zapytac:
      czy wczesniej trzeba isc na wizyte czy do ambulatorium?
      Czy w trakcie porodu polozna i lekarz czesto intersuja sie pacjentka, informuja
      o przebiegu podoru?
      W jakij pozycji sie rodzi?
      Czy łozka w Narutowiczu to takie skladane fotele (tak mi sie wydaje)?
      Czy polozna pomoga przy porodzie, mowiac jak oddychacitd>
      Czy po pordzie klada dziecko na brzuch, gdzie jest I karmienie?
      Czy trzeba miec swoje pieluchy dla dzidzi i ubranka?
      Czy rodzi sie w koszuli szpitalnej?
      Jesli Ci to nie sprawi klopoty, napisz.
      Serdecznie Cie pozdrawiam
      I gratuluję Dzidzi
      Edyta
      • mgosha Re: Szpital Narutowicza - gorąco polecam 15.05.04, 23:01
        Witaj Edyto!
        Ja też rodziłam w Narutowiczu (we wrześniu). Ale drugiego dziecka już chybabym
        nie chciała tam rodzić. Jest to moje zdanie i proszę nie sugeruj się nim za
        bardzo. Po prostu każda kobieta jest inna, ma inne oczekiwania, każdy poród
        jest inny i w ogóle można trafić na różny personel.
        No, ale od początku. Wybrałam Narutowicza ponieważ dużo kobiet było z niego
        zadowolonych (pytałam kogo się dało), chodziłam do szkoły rodzenia przy tym
        szpitalu (moim zdaniem b.dobra, poznałam tam położne i lekarzy), pracuje tam
        moja ginekolog(zawsze jakaś szansa, że akurat będzie na dyżurze jak będę
        rodzić) i co chyba najważniejsze szpital ma dobrych fachowców i intensywną
        terapię dla noworodków (odpukać!)
        Bardzo chciałam rodzić naturalnie, ale czułam się bezpiecznie wiedząc, że w
        razie gdybym sobie zupełnie nie radziła z bólem będe mogła skorzystać ze
        znieczulenia zewnątrzoponowego (zapewniała o tym moja p. doktor i ulotki
        reklamujące szpital). To była teoria, praktyka wyglądała nieco inaczej.
        Zaczęło się od tego, że mój synek wcale się nie spieszył na świat i w związku z
        tym przyjęto mnie na patologię ciąży. Tam rzeczywiście było czyściutko,
        pielęgniarki b.miłe, gorzej z niektórymi lekarzami (ale tylko z niektórymi). No
        i potem ciężki poród. Z całego serca życzę Ci aby Twój był lekki i szybki! Ale
        trochę opowiem: zaczęło się od golenia i lewatywy (położna niezbyt miła, ale
        wszystko zrobiła b. szybko i b.sprawnie), a potem poród,(cały czas wymiotowałam
        i bolało jak cholera). Gdy w końcu już nie mogłam wytrzymać poprosiłam o
        znieczulenie i co się okazało? Żaden z anestezjologów nie przyjdzie. Po prostu
        tamtejsi anestezjolodzy chyba nie potrafią wykonywać tego znieczulenia!
        Pytałam potem kobiet, położne zbywały je i zachęcały do porodu bez zz. Nawet
        planowe cesarki robią w ogólnym znieczuleniu! Na szczęście mąż ściągnął
        znajomego anestozjologa. I po jednej dawce (ginekolog nie zgodziła się na
        więcej) dostałam skrzydeł i mogłam rodzić nawet kilkoro dzieci wink, po prostu
        odżyłam. Drugą dawkę dostałam dopiero na szycie(zupełnie nic nie bolało).
        Gdy poród się przedłużał chcieli mnie zabrać na cesarkę (zaczęli mnie już nawet
        przygotowywać), ale przyszedł inny lekarz i zaczął na mnie krzyczeć (podobno
        chciał mnie zmobilizować). Dodam, że było mi potwornie niewygodnie na fotelu
        (nogi miałam gdzieś pod sufitem). Gdy zobaczył, że rzeczywiście robię co mogę i
        nic z tego nie będzie, użył próżnociągu. Zrobił to b.szybko i b. fachowo.
        Pewnie dzięki niemu mój synek urodził się cały i zdrowy.
        Potem już naprawdę b. dobrze wspominam resztę pobytu na położnictwie.
        Pielęgniarki i położne b.miłe, uczynne i cierpliwe(a miały ze mną trochę roboty-
        częste mierzenie ciśnienia, kroplówki, transwuzja krwi itp.) Same proponowały
        tabletki p/bólowe, podkłady, zmiany pościeli. I to tyle mojej opowieści.
        Strasznie się rozpisałam, ale chyba tego potrzebowałam.
        Co do Twoich pytań spróbuje Ci na nie odpowiedzieć: Nie wiem jak teraz (był
        remont), ale ja miałam się zgłosić do ambulatorium.
        Bardzo dobrze, że będziesz rodzić z mężem. Ja sobie nie wyobrażam, żeby mojego
        męża nie było przy mnie. Położna i lekarz zaglądają dość często - adekwatnie do
        sytuacji, jednak obecność męża chyba jednak zwiększa ich zainteresowanie i daje
        komfort, że można go zawsze wysłać po pomoc.
        W Narutowiczu sale do porodów rodzinnych są o niebo przyjemniesze
        od "normalnych". Sala po prawej stronie ma dodatkowo łazienkę z wanną i lepsze
        łóżko porodowe.
        Niestety rodzi się na leżąco lub półleżąco.
        Położna pomagała, ale mogła bardziej.
        Po porodzie dziecko kładą na brzuchu mamy i próbuje się je przystawić do piersi.
        Trzeba mieć swoje pampersy i dobrze mieć swoje ubranka (mój Filipek uczulił się
        na szpitalne).
        Rodzi się we własnej koszuli.
        Warto przed porodem wybrać się z mężem do szpitala i pooglądać porodówkę
        (chętnie zostaniecie oprowadzeni). Jest to też okazja do zadania różnych pytań.
        Znam wiele osób, które b. dobrze wspominają poród w tym szpitalu.
        Mam nadzieję, że Ty również będziesz się do nich zaliczać!
        Pozdrawiam!
        Gosia
      • jaasiaem Re: Szpital Narutowicza - gorąco polecam 17.05.04, 15:24
        Hej Edyta, dopiero teraz przeczytałam Twój post, więc na większość pytań masz
        już odpowiedź. Jeszcze kilka spraw dopiszę. Co do samego porodu-mnie położna
        bardzo pomagała przy parciu i oddychaniu (chodziłam na szkołę rodzenia i
        myślałam że wszystko mam przećwiczone jednak w czasie porodu wygląda to trochę
        inaczej - położna i mąż podpowiadali mi tempo). Ja rodziłam w szpitalnej
        koszuli - poprosiłam o nią (nie chciałam żeby moja trwale się pobrudziła). Co
        do lewatywy i golenia - ogoliłam się sama, żeby nie stresować się na porodówce
        a lewatywa - fachowo i dyskretnie. Wcześniej trzeba zgłosić się do
        ambulatorium - na parterze(mam nadzieję, że chodzi Cii o czas kiedy
        przyjedziesz do szpitala ze skurczami, bo tak wogóle to nie trzeba się
        wcześniej nigdzie zgłaszać np. przed porodem, ale faktycznie warto zwiedzić
        porodówkę). Moje maleństwo położyli mi zaraz po porodzie na brzuchu, ale
        pierwsze karmienie odbyło się po kontroli lekarza na łóżku gdzie byliśmy
        jeszcze przez 2 godizny ( z tego co wiem wszystko zależy od stanu dzidziusia-
        moja córeczka urodziła się z rączką i w czasie porodu zanikły mi skurcze, więc
        szybciutko musieli ją zbadać - na szczeście dostała 10 pkt. Apgar.)Poród
        faktycznie odbywa się na fotelach (taki regulowany), ale nie wiem jak jest z
        innymi możliwościami. Co do pieluch - trzeba mieć swoje, ale ubranek nie
        miałam - Maja chodziła w śmiesznych ciuszkach szpitalnych. Moja rada jest taka-
        o wszystko pytaj na bieżąco lekarzy, położne, pielęgniarki ( ja zapytałam nawet
        o stan wód płodowych i czy łożysko jest całesmile - przynajmniej byłam
        spokojniejsza. Życzę Ci przyjemnego porodu i takich miłych wspomnień jakie ja
        mam.
        Pozdrawiam
        Joanna i Majka
        • estocek Re: Szpital Narutowicza - gorąco polecam 18.05.04, 10:23
          Bardzo serdecznie dziekuje za obie wypowiedzi, sa naprawde bardzo pochlebne i
          dobre.
          Pozdrawiam
          i gratuluje Dzidziusiow
          Edyta
        • olaania Re: Szpital Narutowicza - gorąco polecam 18.05.04, 12:39
          sto lat dla Majki i dla jej dzielnej mamy!!!
          aśka, teraz to już jesteś mamą na 100%. przesyłam gratulacje przez forum i do
          zobaczenia w "realu"smile))!
          sylwia
Pełna wersja